Wędkarskie rozpoznanie bojem.

/ 15 komentarzy / 5 zdjęć


W poprzedni weekend jakoś się 'nie nałowiłem', nie było czasu, tylko w niedzielę wyskoczyłem z dziećmi nad Odrę na 3 godzinki. Akurat w Brzegu spuszczali wodę, to co zobaczyłem w Wałach trochę mnie przeraziło - piękne rozlewiska przed zaporą suche, tylko daleko od brzegu środkiem koryta Odra waliła... ciekawe czy na leszcza nie trzeba będzie w tym roku jeździć do Lubiąża albo i dalej. Pożyjemy, zobaczymy. W związku z powyższym w Rakowie rzeka leciała całym korytem na pełnym speedzie, masa zaczepów, zero brań, poza tym więcej czasu trzeba było poświęcić na pilnowanie potomków, niż samo wędkowanie. Ogólnie wędkarsko weekend można uznać za niespełniony.

W poniedziałek wyczytałem, że łowisko specjalne w Wilczynie ruszyło, daleko nie jest, w lini prostej od domu jakieś 3 km, w sumie można by było obadać miejscówkę. Byłem tam ze 2 razy w ubiegłym roku, ze spławiczkiem, jakieś leszczyki się czasami trafiały. Długo się nie namyślając przeszedłem od słów do czynów. Po pracy do domku, pudełko z robakami i wiaderko na zanętę do samochodu i jazda nad wodę. Dojechałem na miejsce ok 18:00, uiściłem opłatę za wędkowanie - podrożało - 18 zł. Wędkarzy naliczyłem aż dwóch - nie ma to jak wypady 'na tygodniu' :-) Rybki pięknie się pluskały nad wodą, cisza, spokój. Namieszałem cośtam, czym można napełnić koszyki, czyli baza + pinka, białe na haczyki, zestawy do wody. Zapaliłem papieroska, jednak nie dane mi było go dopalić. Bardzo agresywne branie, cięcie, hol, podbierak i pierwszy karpik w siatce. Taki ze 60 dag, trochę ponad wymiar.

Za chwilę na drugiej wędce to samo i drugi prosiaczek ląduje w siatce - wielkościowo podobny. No dobra, minęło 20 minut od chwili przyjazdu a ja już mam obowiązujący tutaj limit karpia wyłowiony. Co by tu porobić.... A co mi tam, łowię dalej. Po kilku minutach kolejne branie, ładna płoć, poszła z powrotem do wody. Pstrykam zdjęcia, bo się ściemnia powoli :) W tym czasie wędka mi skacze na podstawce, żyłka ucieka z kołowrotka. Zacinam. Chyba za mocno. I to był błąd. Żyłka tego nie wytrzymała. Rybozaur porwał mi cały zestaw i odpłynął w siną dal. Szkoda, bo będzie się męczył z haczykiem w środku. Zwijam zatem żyłkę i odkładam wędkę - przy tylu braniach starczy jedna. Dalej to już podobnie, rzut, chwila na dopłynięcie ryb do haczyka, krótka walka o pierwszeństwo do robaka, branie, hol, prosiak w podbieraku. Nudne takie łowienie. Bez emocji. Gdzie nie rzucisz - tam karp. Raz większy, raz mniejszy, ale bez przerwy. Wolę jednak dziką wodę ;-) Do domu zabieram 2 'przydziałowe' sztuki, uwielbiam je z patelni. Żona się śmiała, że w Tesco byłem :P

Ponieważ moja starsza, 7-letnia, latorośl wyraziła ochotę na wspólne wędkowanie, niedzielna wyprawa nad Odrę z gruntówkami mu się nie spodobała, 'bo nudne to łowienie', trzeba znaleźć jakąś fajną miejscówkę na spławiczek. W Rakowie jest sobie taki rów niedaleko Odry. Nigdy tam jeszcze nie byłem, słyszałem, że i lina można tam spotkać, zatem cel na czwartek - jadę po pracy obadać rów.

Na miejscu jestem standardowo - ok. 18-tej. Rów jest całkiem konkretny, jakieś 200 metrów długości, na szerokość ze 6 metrów wody, potem trzciny. Badam grunt - ok 2 metrów, dno czyste. Już mi się zaczyna podobać pomimo iż żadnej aktywności ryb nie zauważyłem :) Ale wczoraj to ogólnie było mało aktywnie: wietrznie, zimno i 'do dupy' - nie spodziewałem się rewelacji :) 2 kulki zanęty do wody, tu będę polował ze spławikiem. Na drugą wędkę koszyczek i wyrzut daleko od stanowiska, byle trafić w wąską wodę :) Trafiłem. Następnie montuję zestaw ze spławikiem, ustawiam grunt tak, żeby robale leżały na dnie, i czekam. Od czasu do czasu podnęcę. Gdzieś tak ok. 19-tej ryby się uaktywniły, drapieżniki zaczęły bić w drobnicę, w nęconym miejscu coś zaczęło bąbelkować z gruntu, ogólnie rów ożył. Brań nie ma. Zmniejszam grunt tak, żeby robale wisiały z 10 cm nad dnem. Minęło z 10 minut, nagle spławik odjechał, ot tako sobie, bez żadnego drgnięcia/przytopienia zaczął się przesuwać w poziomie. Cięcie, płotka.

Całkiem ładna, ok 22 cm. Pamiątkowe zdjęcie i z powrotem do wody. Cieszę się jak głupi, bo brakowało mi w pobliżu mojej szczupakowej miejscówki miejsca, w którym możnaby 'na szybko' połowić płocie na żywca. Na 'szczupakowym' stawiku płoci jeszcze nie złowiłem - same wzdręgi, przeważnie niewymiarowe. Zakładam nowe robaki, minęła chwila i znowu spławik odjeżdża w poziomie, znowu wyciągam całkiem ładną płotkę - ta częściowo obdarta jest z łuski - widać przeżyła spotkanie ze szczupaczkiem. A to oznacza, że mam drugą miejscówkę na szczupaczka - widać, że rzadziej odwiedzaną, brzegi piękne - bez śmieci, nie zdeptane. Zdjęcie, rybka do wody, czas się zbierać, zrobiła się 20-ta. Od jutra zaczynam nęcić pęczakiem, może to coś, co mi tak bąbelkowało się kiedyś ujawni...

 


4.5
Oceń
(107 głosów)

 

Wędkarskie rozpoznanie bojem. - opinie i komentarze

minusminus
0
fajne opowiadanko... piąteczka
(2010-04-23 16:20)
staszek873staszek873
0
Masz zacięcie do wędkowania..!myślę ,że dzieci już niedługo pójdą w ślady tatusia,wydaje mi się nawet że nie mają innego wyjścia-ha,ha,ha,a tak na marginesie -mam szacunek do wędkarza który śmiało i otwarcie pisze,że lubi zjeść złowioną rybkę,mając w nosie opinie pseudo-wędkarzo-no killowców...pozdrawiam życząc SMACZNEGO (2010-04-23 16:39)
staszek873staszek873
0
SORRY,zapomniałem-klikłem 5-teczkę oczywiście! (2010-04-23 16:44)
JuanitoJuanito
0
5 poleciało ode mnie ;)

Pomimo że łowię bardzo krótko i doświadczenie mam praktycznie żadne to także wole miejsce "dzikie", gwar i stanowiska tak upchnięte że nie ma się gdzie wcisnąć - to nie dla mnie ;)

A póki co - połamania kija ;)
(2010-04-23 20:01)
paw-gopaw-go
0
Bardzo fajnie opasałeś wybór miejscówki, ja też uważam że dzikie miejsca są najlepsze, opis oceniam na 5, połamania kija życzę i pozdrawiam.
(2010-04-23 23:01)
gruby12345gruby12345
0
fajne opowiadanko kiedys tez jezdzilem i zwiedzalem nowe lowiska ale bez zadnych wynikow dlatego zostaje przy swoich miejscowkach daje piateczke za opowiadanko bo fajnie sie czytalo i pozdrawiam (2010-04-24 06:50)
użytkownik18880użytkownik18880
0
łanie bardzo ładnie napisane aż chce się czytać. Rybki też niczego sobie. Ale nie przejmuj się że dzieci nie lubią gruntówek jak byłem młodszy też nie widziałem w tym nic szczególnego ale to się zmieni a i 5 za opowiadanie
(2010-04-24 08:41)
janglazik1947janglazik1947
0
Dobrze że coś się dzieje w wodzie-u mnie przestały brac-chyba wiem dlaczego.Temperatura wody miała już 12stopni,a teraz się ochłodziła do zaledwie 8stopni .Ruch w wodzie ustał,trzeba troszeczkę poczekac.
(2010-04-24 11:30)
klawik93klawik93
0
oczywiście 5
bardzo ladne opowiadanie ciekawie się czytało.
czekam na ciąg dalszy połamania ... ;]
3m sie
(2010-04-24 11:36)
szuwarek85szuwarek85
0
Fajny artykuł!!! Miło i przyjemnie się czytało. Oczywiście że za artykuł piąteczka. A jeżeli chodzi o zabieranie rybek do domu to staszek873 miła racje, wędkowanie nie polega tylko na łowieniu i wypuszczaniu ryb z powrotem do wody, świeża rybka jest bardzo dobra a jeszcze lepsza własnoręcznie złowiona. Ale też nie popieram zabieranie znad wody od razu po kilka kilo ryb.
(2010-04-24 18:39)
mariusz2010mariusz2010
0
Fajnie się czytało 5-eczka.

(2010-04-25 09:21)
użytkownik7555użytkownik7555
0
Calkiem fajne opowiadanie. (2010-04-25 16:03)
użytkownik31907użytkownik31907
0
super opis daje 5
(2010-04-26 12:55)
The Piterson12345The Piterson12345
0
tu sie z tobą zgodze , faktycznie nie ma to jak dzika woda ;) to oczekiwanie na brania , myslenie  co mogło zainteresować sie naszą przynętą ;) to jest to !! oczywiście ***** pozdrowenia (2010-04-26 20:26)
glapaglapa
0
fajne opowiadanko 5. (2010-04-26 21:13)

skomentuj ten artykuł