Zaloguj się do konta

Wędkarskie zmagania - Mazury 2008

Już po raz piąty zarząd Koła nr 28 PZW Warszawa – Ursynów zorganizował wyprawę do krainy Tysiąca Jezior, połaczoną z rozegraniem zawodów w wędkarstwie spinningowym i spławikowym.
Do udziału w imprezie zapisało się ponad 40 osób. Niestety, nie dla wszystkich chętnych starczyło miejsc.

Tym razem gościł nas ośrodek Królewska Sosna, przepięknie położony w lesie nad jeziorem Piłakno,jednym z najczyściejszych polskich jezior. Malowniczo położone domki, dobre zaplecze sanitarne, pełne grzybów lasy, obfitujące w ryby jezioro oraz przemili gospodarze to atuty tej „miejscówki”.

Na pierwszy dzień zaplanowano zmagania miłośników spinningu. Na starcie stanęło ponad czterdziestu zawodników. Po krótkiej odprawie, na znak dany przez sędziego, dobrane i pełne nadziei załogi łodzi wypłynęły w poszukiwaniu „tych najlepszych” łowisk. Do wody poszybowały błystki, gumki, woblery, cykady...

Jedni szukali ryb w płytkich partiach jeziora, inni preferowali głębiny. Byli tacy, którzy skupili się na połowie okoni, ależ też i polujący na grubego zwierza – szczupaka.
Po ośmiu godzinach biczowania wody wyłoniono najlepszych tego dnia w tej konkurencji.
Zwyciężył kol. Dariusz Stefanek, obok niego „na pudle” stanęli kol.Sebastian Pietuch i kol. Sylwester Żaczek. Najdłuższą rybą zawodów okazał się 66 cm szczupak złowiony przez zwycięzcę zmagań w tej kategorii.
Wieczorem wręczenie nagród i dłuuuuugi wieczór przy pieczonym na grillu dziku. Wymiana wrażeń, technik połowów i ot, takie wędkarskie pogaduszki ze szklanką piwa w ręce.

Drugiego dnia rozegrano zawody spławikowe. Były obawy, czy jezioro nie wystąpi z brzegów, gdyż ilość zanęty, którą doń wrzucono była naprawdę imponująca. Różne mieszanki, pęczak, kukurydza, robactwo, płatki miały przyciągnąć do łowiska spragnione żeru rybki. I przyciągnęły.
Do wagi przyniesiono naprawdę dużo płoci, kilka leszczy, okonie i jednego lina.
W tej konkurencji pierwsze miejsce zajął kol.Dariusz Kmiołek, drugie kol. Zbigniew Adamczyk, a trzecim był kol. Jacek Patrzykowski. Największa ryba to lin złowiony przez kol. Zbigniewa Kuncikowskiego. Mogliśmy także podziwiać ładnego węgorza, którego skusił do brania kol. Staszek Pluszczewicz. Było to jednak już po zawodach.

Po rozdaniu nagród zajęto miejsca w autokarze i... niestety,w drogę do Warszawy.

Po raz kolejny okazało się, że warto organizować takie imprezy. Nieco zmarznięci, zmęczeni, lecz zadowoleni uczestnicy podczas powrotu do domu już umawiali się na następny rok. Każdy czuł się wygranym. Miła atmosfera i dobrane towarzystwo ludzi ogarniętych wspólną pasją zachęcają, aby za rok znowu wziąć udział w wyprawie.
Serdecznie zapraszamy.

Zbigniew Adamczyk
v- ce prezes zarządu Koła



Opinie (11)

Rafal

Gratuluje udanej wyprawy! Do zobaczenia w przyszłym roku! [2008-09-17 16:18]

Stachu

Szkoda, że następna wyprawa dopiero za rok. [2008-09-18 11:59]

łysy wąż

no tak, Stasio na wyjeździe złapał grzyba :-) I to całkiem sporego [2008-09-19 17:42]

łysy wąż

hmm, czy mi się wydaje, czy Ela ma tego samego grzyba co Stasio? :-D [2008-09-19 17:44]

t12tom

Życzę powodzenia przy następnej wyprawie. I więcej ciekawych ryb. Pozdrawiam Tomek [2008-09-20 17:56]

piotr28

CZEKAM czy ktoś odważy się napisać prawdę o tej wyprawie i organizaci [2008-09-20 19:11]

łysy wąż

Piotruś, myślę że to omówimy na zebraniu we wtorek. To chyba najlepsze rozwiązanie. [2008-09-21 16:22]

łysy wąż

A pieczony prosiaczek był rewelacyjny. Co prawda ta psia główka dawała nam trochę do myślenia ( pudelek ??? ), jednak pod względem kulinarnym - pierwsza klasa. Szkoda że tak mało :-) [2008-09-21 17:56]

t12tom

Co do prosiaczka nie zgodzę się z Tobą mój drogi kompanie Łysy Wężu. Trafił mi się kawałek żylasty z części przedniej. Bardziej przypominał gumę do żucia o smaku żelatyny niż dzikoświnie. Pozostawienie przez serwującego całego zwierzaka dla 40 chłopa i niech sami sobie z nim walczą (wielkim nożem po paru browarkach) jest najdelikatniej mówiąc nieodpowiedzialne i mało poważne. Nie wiem ile osób załapało się na części jadalne o smaku mięsa, ale domniemuję że zdecydowana mniejszość. Niestety i ja w niej byłem, więc grzanym browarkiem się raczyłem (ten był zdecydowanie lepszy od zawartości talerza). [2008-09-24 23:11]

łysy wąż

:-) może trafił Ci się ozór? :-) , albo jeszcze co innego ? :-)))) Ja ukąsiłem poślada i był OK. [2008-09-25 23:25]

Stachu

Przecież to ja dzieliłem i wiem, co Kosa dostał. Trudno, przecież komuś musiałem go wcisnąć...Mój Boże, przecież ludzie nie takie rzeczy jedzą i żyją. [2008-09-29 17:07]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Krok po kroczku

Koleżanki i Koledzy !Na ostatnim posiedzeniu Zarządu Koła nr. 28 PZW War…