Wędkarstwo lekiem na wszystko


To jest właśnie pasja, którą przodkowie przekazują nam we krwi. Nikt nie wie na pewno, że kiedyś będzie czynił to, co czynili nasi krewni, dziadkowie, ojcowie (lub płci pięknej). W pewnym momencie, w nas samych budzi się duch łowcy. Coraz bardziej nasila nasze powołanie, pragnienie bytu w samotności. Chcąc utożsamić spekulacje, obecnie w myślach nam przekłada obrazy. Widoki, jakie widujemy w plenerze, czasopismach, a nawet w telewizji. W piersi zapiera, gdy widzimy szczęśliwych łowców, fotografie czy filmy utrwalające chwile.
Przekazana wiedza rośnie wraz z nami, początki są trudne, nie poddając się, poszukujemy wiedzy. Zdobywamy ją od innych wędkarzy (wiarusów, wyżeraczy, wyjadaczy, pasjonatów). Przeglądamy przeróżne wiadomości, ciekawość w człowieku jest jak zaraza, która z czasem wzrasta, a my chcemy więcej. Nie poddając się, udoskonalamy nasz zmysł, przerabiając od początku wszystko, co nas spotkało. Gdzieś ktoś powiedział na temat wędki, żyłki przewijane w milionach metrach, a nawet ktoś zdobywał przynęty żywe, (sztuczne tworzył, haki nowe założył). Jest tego bardzo dużo, czasami rozmyślam, sam nie pojmuję ile to czasu i wiedzy w mózgu się zapisuję.
Człowiek nieświadomie ewoluuje, czyta, uczy się, praktykuje. Definitywnie się przeistacza, powoli w świat przyrody wkracza. Nic nas nie powstrzyma, od uroku natury, śpiewu ptaków, szumu fal i świstu wiatru. Odizolować się czasami musimy, w cierniach, szuwarach, po pachy czasami tkwimy. Nawet mrozy, nas nie zaskoczą, fantazje są wielkie, śniegu płatki i tafle lodu w blasku słońca uroczą. Wołamy o jeszcze, wspominając dobre chwile, jak z kolegami łowiliśmy, spędzaliśmy czas mile. Tylko to, co piękne, przemija zbyt prymitywnie, czujemy się dziwnie. W pewnym momencie wracamy do tego, zaczynamy jak co roku, bawimy się na całego.

 


4.3
Oceń
(4 głosów)

 

Wędkarstwo lekiem na wszystko - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł