Zaloguj się do konta

Wędkarstwo moje hobby – jak to się zaczęło.

W zasadzie zabawę z wędką, poznałem w najmłodszych latach swojego życia. Wędkujący dziadek często zabierał mnie nad wodę, użyczając którąś ze swoich bambusowych wędek. Nie były to jednak wyprawy, choć w najmniejszym stopniu przypominające te dzisiejsze… Mały chlebaczek, a w nim kilka kromek chleba, słoik ze świeżo wykopanymi robakami, kilka zachodzących rdzą haczyków z odzysku, parę ciosanych z kory spławików i „klepany” ołów. Zanęta??? Co to??? Po co??? Nie było mowy o czymś tak luksusowym a zarazem zbędnym. O boże… jak sobie teraz o tym pomyślę ^^ Na kiju żyłka, na której dałoby się wieszać pranie… Mimo tych pierwotnych narzędzi, ryby brały, a samo wędkarskie rzemiosło wydawało się prostą i tanią zabawą. Oczywiście jedyną znaną mi metodą, był spławik. Widywało się nad wodą spinningistów – sama „inna” metoda, jaką uprawiali, czyniła ich w moich oczach kimś wielkim… Coś takiego jak metoda gruntowa, była mi kompletnie nie znana, a i potrzeby nie było, aby w ten sposób wędkować bo ładną rybę dało się złowić blisko i bez koszyka pełnego zanęty.
Czas płynął, a dziadek ze zrozumiałych względów zakończył uprawiania swojej pasji. Tym samym i ja straciłem okazję do wędkowania. No może nie licząc sporadycznego moczenia kija na wczasach z rodzicami nad jeziorem. Z kumpli niestety nikt się wędkarstwem nie pasjonował, więc choć w głębi duszy coś mnie ciągnęło nad wodę, to brak okazji sprawił, że przez długi czas zapomniałem o wędkarstwie.
Któregoś dnia (wiosna 2004) odwiedził mnie młodszy kuzyn, mówiąc, że w pobliskim stawie wędkarze łowią spore karasie i że można by się tam wybrać. Zrobiło mi się ciepło, a przez ciało przeszedł dreszcz. To było przebudzenie uśpionej gdzieś wgłębi mnie pasji. Na szczęście byłem już finansowo niezależny więc na szybkiego skompletowałem sprzęt, kupując co wpadło pierwsze pod rękę… Pamiętam jak dziś – jakiś kij Jaxon 3,8 m, jaskrawo zielona żyłka 0,26 mm, haczyki Owner nr 8 i jakieś „ładne” nie koniecznie dobre spławiki. To były chyba najszybsze zakupy w moim życiu, więc chyba następnego dnia wybraliśmy się nad staw. Pamiętam, że byliśmy jedynymi, którzy wędkowali na spławik, co było chyba główną przyczyną naszego niepowodzenia. Po kilku bezowocnych wyprawach, z wielkim bólem postanowiłem spróbować metody gruntowej ze sprężyną. Choć metoda ta jakoś mi nie „leżała”, jednak szybko były pierwsze karasiowe wyniki. Szybko się do „gruntu” przekonałem i w zasadzie metoda ta stała się najczęstszą, jaką stosuję do dziś. Oczywiście spławik uważam za dużo przyjemniejszy, ale ubogie w rybostan wody i dalekie wypłacenia sprawiają, że przeważnie wędkuję z koszykiem.
Co było dalej? W zasadzie sezon 2004 spędziłem tylko nad tym jednym dzikim stawem, lecz w następnym roku, po raz pierwszy w życiu opłaciłem składki PZW, więc wód trochę przybyło. Zaczęło się masowe czytanie lektury i prasy wędkarskiej. Z czasem spróbowałem magii spinningu i metody na żywca a początkowo, do tego wszystkiego, wystarczała mi jedyna wędka, jaką posiadałem. Rosłem w siłę. Pamiętam, że gdy złapałem pierwszego w życiu szczupaka, to nie mogłem go wypiąć, tak trzęsły mi się łapy. Nie obyło się bez ran kąsanych…
Tak mijały kolejne sezony. Sprzętu i doświadczeń przybywało i wreszcie w roku 2007 w mojej wędkarskiej przygodzie nastąpił przełom!!! Na mojej drodze pojawiła się… Wisła. Mimo bladego pojęcia i braków sprzętowych na tę wodę, obładowany sprzętem niczym wielbłąd udałem się na pierwszą wiślaną zasiadkę. Mimo sztywnych wędek i znikomej wiedzy o królowej polskich rzek, udało mi się złapać kilka pierwszych w życiu cert, jakieś leszczyki, płotki. Było cudnie a ów dzień sprawił, że do dziś, Wisła stała się moją ukochaną wodą i tylko od czasu do czasu jadę odpocząć na wodzie stojącej.
Reasumując, nie żałuję ani jednej chwili spędzonej nad wodą ani też ani jednej złotówki wydanej na wszystko, co jest związane z tą pasją. Mimo to, przy zakupie pierwszej wędki, nie przypuszczałem, że ta zabawa tyle mnie będzie kosztować 
Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim takich doznań nad wodą, jakie towarzyszą mi 

Opinie (24)

użytkownik

Ja również zacząłem spławikiem i nie mogłem wierzyć, że karasie da się łapać na grunt. A teraz zaczynam połów karpi w tym sezonie i liczę na coś większego. Znajomi namawiają do spinningu ale nie mam zaufania. Może tak się stanie jak z karpiarstwem. Oczywiście 5 za wszystko. [2009-05-12 14:44]

użytkownik

Bardzo ciekawy artykuł. Podobnie jak Ty zaczynałem od spławika i gruntówki. Z czasem poznawałem kolejne techniki i zbroiłem się w lepszy sprzęt. podobnie jak Ty, zafascynowałem się dużą rzeką - nie Wisłą lecz Odrą. Pozdrawiam (5). [2009-05-12 15:11]

jurek

I jak widzisz Tomaszu , wędkarstwo wciąga , można przyrównać to do poważnego nałogu ( oczywiście w dobrym znaczeniu , człowiek przy okazji uczy się szanować przyrodę , słuchać jej odgłosów , czytać z wody ) , fajnie opisałeś swoje zainteresowania , ja też łowię głównie nad Wisłą .............., i jest to rzeka ------ , która stawia poważne wyzwania wobec wędkarza , trzeba umieć z " nią '' współpracować , a efekty przyjdą z czasem same ............... idąc wędkować " na Wiśle '' --- , tak do końca nigdy nie wiemy co nam może podarować , jest w niej bardzo dużo wielkich ryb wszelkiego rodzaju...........więc zachęcam Cię do łowienia różnymi metodami , a będziesz zadowolony..............Pozdrawiam Cię serdecznie Jurek z Płocka . [2009-05-12 15:12]

miko361

ja w tym roku złapałem 14 kg karpia [2009-05-12 16:12]

wiktoria2003

widzę,że posypały nam się artykuły typu moje początki z wędką.napisałam kiedys wpis typu moje spotkanie z wędkarstwem i wedkarzem. moze będę złośliwa,ale co za duzo to nie zdrowo. ale i tak masz 5 [2009-05-12 17:32]

Pasjonata

Bardzo fajny, ciekawy i sentymentalny artykuł. Przypomniały mi się moje początki - oj dawno to było, ciekawie to wszystko opisałeś, czytałem jednym tchem. Życzę Ci dużo powodzenia i pozdrawiam. Oczywiście ode mnie piąteczka. [2009-05-12 19:03]

grozan

Super artykuł. Mam podobne wspomnienia. Oczywiście 5! [2009-05-12 20:06]

hubi

Witam bardzo dobry artukuł kazdy zaczynał swoją przygode wędkarską od spławika to taka kolebka wedkarska,potem po latach każdy zaczyna bawić sie tym co najlepiej mu podchodzi odemnie5 i pozdrawiam. [2009-05-12 20:06]

adler

Tak tak odżyły wspomnienia.U mnie także spławik był początkiem, bo jak mówią przy nim wypoczniesz i możesz nabawić się nerwicy (np branie lina ).Ale reasumując pięknie to opisłeś , odemnie duża 5. [2009-05-12 20:55]

renata29

fajny artykuł;))))pozdrawiam serdecznie;)))) i życzę taaaakiej dużżżęj ryby!!!!! [2009-05-12 21:12]

KaKa13

Mile wspomnienia. Większość osób tak zaczynała...niewinnie i spontanicznie. Teraz możemy powspominać te wspaniałe czasy. Pozdrawiam [2009-05-12 21:21]

lin75

wielu z nas zaczeło tak samo przygode z wedkowaniem,ja tak samo zaczynałem,i nie moge bez tego życ!!!!!!!pozdro!!!!!!! [2009-05-12 21:28]

Marks

Pierwsze kroki były wspaniałe. Wyprawa z dziadkiem, który i tak wielkiego pojęcia o wędkowaniu nie miał. Archaiczny sprzęt, wiadro zanęty, jedzonko i bogate łowisko. Pamiętam, gdy pierwszy raz miałem branie (oczywiście metoda spławikowa), gdy dziadek krzyknął do mnie żebym zaciął - ryba znalazła się razem z zestawem na drzewie ok 3 - 5 m za naszymi plecami :) [2009-05-12 21:30]

użytkownik

Właśnie takie jest: wciągające,niesamowite,przyjemne... no i nie tanie:)To właśnie jest wędkarstwo.Jeden z najwspanialszych sportów jak i hobby jakie znam. 6+ [2009-05-12 21:55]

spines21

ja zaczynałem łowić z wujkiem mundkiem,miałem od razu doświadczonego nauczyciela.proste metody,prosty sprzęt i kupe radości z udanych wypraw.mój ojciec zaczął dopiero przy mnie wędkować i razem zaczeliśm jeżdzić na rybki.syna nie rusza,ale wnuki rosną!pozd [2009-05-12 22:10]

użytkownik

Oj, jak sobie przypomnę te "klepane ciężarki"...zresztą do dziś je klepię ;-) Fajnie powspominać i trochę szkoda, że tamte czasy już nie wrócą. [2009-05-12 23:58]

stanley584

Swego czasu tez opisałem moje początki wędkarstwa w artykule "Moja historia". Ty przynajmniej miałeś wzorzec w postaci porad dziadka. Ja musiałem sam dochodzić do wszystkiego, gdyż w naszej rodzinie nikt nie wędkował. A i Związek Wędkarski dopiero w tamtych czasach raczkował - był to rok 1958. Wszyscy wtedy łowiliśmy na sprzęt "domowego wyrobu" Pozdro-5. [2009-05-13 06:25]

jacunio

Miło poczytać takie fajne wspomnienia, ja dopiera w tym sezonie zacząłem swoją wędkarską przygodę i mogę mieć tylko nadzieję, że za kilka lat moje wspomnienia będą równie ciekawe jak twoje. pozdrwawiam [2009-05-13 15:36]

Misiek_82

za artykół 5 , ja tez jak koledzy zaczynałem od spławika , próbowałemn tez innych sposobw , ale jak narazie trzymam sie bata 8-ki lub odległosciówki , pozdrawiam :) [2009-05-13 18:17]

greenn

Artykół bardzo ciekawy do poczytania......Aby wiecej takich trzymaj 5 [2009-05-14 07:12]

oczkos1990

Witaj Kusti ;) bardzo ciekawy artykuł. Widać, że ta pasja nie zginęła w Tobie kiedy miałeś przerwe w wędkarstwie. Ale najważniejsze, że przyszedł ten moment kiedy po długim czasie złapałeś tą rybe i na Twojej twarzy pojawił się od dawna oczekiwany uśmiech :) warto wracać do tych chwil, gdyż można obserwować, że wędkarstwo ewoluuje, ale miłość do wędkarstwa zawsze jest w nas. Ty jesteś tego przykładem ;) [2009-05-14 15:15]

zdzich1

Ciekawy i interesujący artykuł,oczywiście na piątkę. Miałeś szczęście że za twoich czasów były już sklepy wędkarskie.Ja zaczynałem od zwykłego kija wierzbowego mocnej nitki,korka z zapałką i haczyka ze szpilki.Były to lata 50-siąte a karaś brał jak szalony.Teraz mamy dobry sprzęt,dobre zanety i przynęty a ryby na lekarstwo. Pozdrawiam i życzę sukcesów! [2009-05-14 21:06]

Przemek238

Wędkarstwo to wspaniały sport. Ja wydaję co roku dużo kasy. wyniki mam opłakane ale to chyba z braku czasuNigdy z tego sportu nie zryzygnuję [2010-02-15 19:59]

BlueFisherman

5 [2013-05-24 11:29]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…