Zaloguj się do konta

Wędkarstwo na łonie natury

Sama natura.
Tęskniąc za widokiem przyrody pozbawionej hałasu samochodów i chodników posypanych solą wyjeżdżamy w niedzielny, lutowy poranek nad nasze jezioro. Luty jak nie luty, Po ostatnim ociepleniu i opadach deszczu śniegu jak na lekarstwo. Kilka słonecznych dni spowodowało, że nawet krety dały znać o sobie, w postaci licznych kopczyków ziemi na nasłonecznionych częściach łąk. W lesie ostatki śniegu uchowały się jedynie w osłoniętych od wiatru i słońca zagłębienie terenu. Tafla jeziora przypomina natomiast nieregularną białą pierzynkę i to miękką pierzynkę, na dodatek miejscami, przy samym brzegu mocno nadwyrężoną. Ciężki to okres dla rybek. Lód zalega już jakiś okres czasu, słońce nie dochodzi do dna, tym samym deficyt tlenowy, szczególnie na płytszych i nieprzepływowych zbiornika może się dawać powoli we znaki.
Nad brzegiem jeziora panuje miła cisza i jedynie pojedyncze stadka czyży żerujących wśród koron olszynowych drzew, od czasu do czasu dają znać o sobie swoim świergotem. Nie próżnują też sikorki bogatki, przeskakując w poszukiwaniu robactwa z krzaczka na krzaczek. Jednak a już zupełną niespodzianką okazało się pojawienie kowalika.
Pośród dębowego zagajnika i w rejonach brzegu jeziora, gdzie pospadały jesienią żołędzie, notujemy niezłe spustoszenie wśród ściółki leśnej. Rejon ten z wiadomych względów został dokładnie spenetrowany przez watahy dzików. Podłoże jest powywracane do góry nogami, totalna demolka. Ślady są świeże, więc wygląda na to, że uczta odbywała się ostatniej nocy. Przy podstawach drzew starszych lub obumierających zwierzęta pozostawiły potężne wykroty. Jest to zapewne efekt poszukiwania pędraków i innego robactwa.
Porządnie dostało się też jednemu z nielicznych w tej okolicy mrowisk. Ze sposobu jego penetracji wnioskować można, że nie był to jednak dzik, ale inny amator wysokokalorycznego posiłku. Świadczy o tym potężna jama, pośrodku niewielkiego kopca. Sama natura.
Docieramy w końcu do północno-wschodniego brzegu jeziora w rejon przepustu. Woda w kanale po przeciwległej stronie jeziora jest czysta. Zima zrobiła swoje. Jedynie pewną refleksję o dalszy stan wody budzi mocno przerzedzony pas trzcinowisk wzdłuż całego wschodniego brzegu. Czy przyroda poradzi sobie sama w tym miejscu na wiosnę?

Opinie (11)

Lin1992

Już nie długo wedka w rękę i na ryby :) [2013-02-17 19:56]

ekciak

fajny artykuł 5***** [2013-02-17 20:24]

Spawciu

wole ogladac zdjecia i podziwiac niz czytac teksty na ten temat [2013-02-18 00:15]

grisza-78

Jest na portalu dość dużo wątków poświęconych wędkarstwu bez wędki, czyli obserwowaniu otaczającej nas przyrody, obserwowaniu naszych ( na razie jeszcze martwych ) łowisk i mi się to bardzo podoba. Lubię czytać takie rzeczy i myśleć sobie jakie skarby mamy dookoła siebie. Wystarczy tylko ruszyć du** i przejść się na spacer z aparatem w dłoni. Super wpis, ode mnie wielka piona! [2013-02-18 09:49]

użytkownik

Jak najwięcej a będzie ciekawie ***** Pozdrawiam [2013-02-18 18:01]

użytkownik

Jak najwięcej a będzie ciekawie ***** Pozdrawiam [2013-02-18 18:03]

aldente

....bo wedkarstwo , to nie tylko lowienie ryb ! Fajnie jest lowic piekno przyrody wzrokiem, obserwowac otaczajaca nas nature....jakze czesto przegapia sie wtedy branie i "pudluje" zaciecie;-) [2013-02-18 21:16]

marek-debicki

Bartłomiej (hefemadrid)! Miło poznać mądrego wędkarza. Fajnie nam się dyskutowało. Pozdrawiam i do usłyszenia. [2013-02-19 16:51]

pstrag222

Widzę , że Twój profil też odwiedza mój serdeczny kolega hefemadrid). Tak tak też uważam , ze miło spotkać mądrego wędkarza:) [2013-02-21 17:22]

calogeroviki

Super Panie Marku [2013-02-24 18:13]

BlueFisherman

Nie ma to jak natura [2013-05-08 17:22]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej