Wędkarstwo z Pasją szuka testera – konkurs!

/ 111 komentarzy

Witamy ponownie,

czas na kolejny konkurs organizowany przez Wędkarstwo z Pasją.
Otóż, nasza działalność spotkała się z dużym zainteresowaniem Was wędkarzy. Pytacie nas o recenzje kolejnych sprzętów a my staramy się odpowiadać na każde zapytanie. Stajemy w takim położeniu gdzie zaczyna brakować nam testerów. Jak się okazuje, mimo końcówki sezonu wiele osób poszukuje sprzętu wędkarskiego w internecie. Widać, że zależy nam wszystkim na jakości a my chcemy pomóc w określeniu tego co jakościowe i odrzucić to co nie zdaje egzaminu.

Wobec powyższego potrzebujemy kolejnego testera sprzętu, który swymi rzetelnymi recenzjami będzie odpowiadał na pytania zainteresowanych. Chcemy go wybrać spośród Was, ponieważ mamy świadomość, że portal wedkuje.pl zrzesza wielu świetnych fachowców o lekkim piórze.

Aby wziąć udział w konkursie wystarczy w formie komentarza pod artykułem konkursowym zamieścić test-opis używanego przez Was sprzętu. Autor najlepszego naszym zdaniem opisu otrzyma miano zwycięzcy i będzie od nas cyklicznie otrzymywał sprzęt wędkarski do testów. Zależy nam na tym aby była to osoba, która często bywa nad wodą z wędką. 

Regulamin konkursu:

  1. recenzje zgłaszamy w komentarzach poniżej do dnia 30.11.2015 roku.

  2. ogłoszenie wyników nastąpi w „mikołajki” 6.12.2015 roku.

  3. każdy uczestnik ma prawo zamieścić więcej niż jedną recenzję

  4. zwycięzca będzie otrzymywał bezzwrotnie sprzęt do testowania raz w
    miesiącu

  5. zwycięzcę wyłoni sklep Wędkarstwo z Pasją na okres próbny półroczny

Uwaga! Udział w konkursie jest jednoznaczny z akceptacją powyższego regulaminu.

Powodzenia!

 


4.5
Oceń
(23 głosów)

 

Wędkarstwo z Pasją szuka testera – konkurs! - opinie i komentarze

użytkownik97760użytkownik97760
0
Świetna inicjatywa. Takie opinie mogą rzucić nowe światło na kupowanie w sieci. Tylko trzeba dbać o to by były obiektywne. PS Grand Virtuoso już dotarł:) (2015-11-04 13:30)
JKarpJKarp
-4
No ślicznie zagranicznie :-) Pozostaje pytanie - jakiego sprzętu? Bo jak mam dostać kołowrotek w rozmiarze 20 ... ;-) (2015-11-04 16:52)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
0
To jaki sprzęt będzie podlegał testowaniu w głównej mierze będzie zależeć od potrzeb. Ponadto już dwóch testerów czynnie działa. Jesteśmy przekonani, że bez problemu będziemy w stanie przydzielić sprzęt wg preferencji i potrzeb. Oczywiście jasnym jest, że jeśli konkurs wygra osoba z mazowieckiego to nie będzie testować sprzętu morskiego. Nie wiem czy wystarczająco objaśniłem ale niespecjalnie rozumiem problem. (2015-11-04 17:17)
JKarpJKarp
+1
Problem jest taki, że gdybym np miał coś testować to co ja zrobię z takim mikruskiem w rozmiarze 20 :-) skoro na co dzień używam żyłki minimum 0,33 mm. Poza tym jak można po miesiącu czy po pół roku wydać opinię o sprzęcie ? (2015-11-04 17:46)
rysiek38rysiek38
+1
Hmm - jak to ująć nad wodą mam okazje bywać góra dwa razy w tygodniu i to na dzikich łowiskach (co nie znaczy bezrybnych ) więc jako tester średnio się Wam przydam choć było by miło, jak pewnie Wam wiadomo to spin jest moim oczkiem w głowie. niestety z powodów zdrowotnych i finansowych na "nowinki "mnie nie stać a może warto by porównać stare z nowym Pozdrawiam ! i powodzenia temu co się załapie :-) (2015-11-04 17:48)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
+2
Kolego JKarp. Wydaje mi się, że kolega nie specjalnie zrozumiał istotę sprawy. Tu nie chodzi o to by wydać opinię po 10 latach użytkowania. Zamysł jest taki by wędkarze kupujący nowości w internecie nie kupowali w ciemno. Problem sprzedaży internetowej polega na tym, że nie możemy wziąć sprzętu do ręki i go ocenić tak jak w sklepie stacjonarnym. Wychodzimy z inicjatywą aby dokonać testu i wydać opinię już po jednym czy dwóch wypadach na ryby. Biorąc sprzęt do ręki i spędzając z nim kilka godzin nad wodą można o nim napisać książkę. Dla chcącego nic trudnego. Wnoszę, że kolega jest karpiarzem. To nawet świetnie się składa bo nie mamy speca od sprzętu karpiowego i ewentualna współpraca może dać owoce. Zachęcam wobec tego do wzięcia udziału. (2015-11-04 19:08)
DraqDraq
+5
Jasne, że można wydać opinię o sprzęcie po bardzo krótkim czasie jego użytkowania. Ja nad wodą jestem codziennie, przez moje ręce przewija się multum sprzętu - jako że jestem spinningistą to wiadomo co - od malutkich agrafek po wędki za tysiąc złotych. I bez problemu nawet po jednym użyciu danej rzeczy można stwierdzić czy ona jest warta swojej ceny, czy producent rzeczowo opisał go w katalogu. Co tu dużo mówić, jak coś ma się spieprzyć lub działać niepoprawnie to właśnie wychodzi to już w początkowej fazie użytkowania tego. Oczywiście nie tyczy się to wszystkiego, np. silniki zaburtowe to zupełnie inna bajka, no ale kołowrotki, wędki... nie ma co się nad tym rozczulać :) (2015-11-04 19:35)
ParabelParabel
+3
Wędki nie trzeba "testować" latami. Wystarczy kilkanaście godzin, kilka ryb i wiadomo co ma się w ręku. A przecież o to chodzi, by potwierdzić lub zaprzeczyć temu co napisał producent. (2015-11-04 19:37)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
+3
Dokładnie tak jak piszą koledzy Parabel i Draqu. To jest istota tego przedsięwzięcia. Więcej na ten temat u nas na blogu we wpisie pod tytułem Kupujesz w sieci? - Wybierz świadomie! https://wedkuje.pl/wedkarstwo,kupujesz-w-sieci-wybierz-swiadomie,85987 (2015-11-04 19:59)
JKarpJKarp
0
Jak widzę sami znawcy... Rozumiem, że jak producent opisał , że np ..................... " Wyczynowe tyczki nie tylko do łowienia zawodnicznego. Polecamy również do rekreacyjnego łowienia białej ryby skróconym zestawem. Sezon wędkarski trwa całe 12 miesięcy. W zimie, poza łowieniem podlodowym, oddajemy się trudnemu technicznie łowieniu pomorskich troci, wczesną wiosną zaraz po zejściu lodu łowimy w jeziorach gromadzące się przed tarłem dorodne płocie, kwiecień przynosi dobre brania pstrągów, a później od maja na spinningistów czekają szczupaki i okonie, dla amatorów białej ryby zaczyna się sezon na leszcze i liny. Kolejne miesiące przynoszą coraz więcej możliwości, czerwiec to chyba najpełniejsza gama wędkarskich opcji z królewskim łowieniem sandaczy na czele. A jeszcze karpie, łowienie dorszy na Bałtyku, lipienie na sztuczną muszkę… W ten sposób możemy wypełnić cały okrągły rok. Wiemy, że nowoczesne wędkarstwo wiąże się z daleko idącą specjalizacją, ale przygotowując serię XXXX zakładaliśmy, że naszym celem jest zbudowanie obszernej serii zawierającej propozycje na cały sezon wędkarski, na pełne 12 miesięcy. Stąd też szeroka gama wędek obejmująca niemal wszystkie metody połowu. Wszystkie wędki serii xxx zbudowaliśmy na solidnych blankach wykonanych z włókna węglowego 24T." to np taki Kolega Parabel jest gotów zaprzeczyć, że te wędki nie nadają się jako rekeracyjne i nie są zbudowanie z włókna węglowego 24T ????? TESTER TESTUJE NOWOŚCI FIRMY NA PRZYSZŁY SEZON PODAJĄC SWOJE SPOSTRZEŻENIA I UWAGI PRODUCENTOWI. (2015-11-04 20:02)
Dos equis xxDos equis xx
0
Kolego JKarp czy nie ma możliwości przetestowania wędki która istnieje na rynku załóżmy od dwóch lat? Wtedy to nie jest testowanie tylko użytkowanie? Czy jak to nazwać? Ile dni musi być wędka dostępna na rynku aby testowanie zamieniło się w użytkowanie? Tester testuje a czy coś jest nowością , ma rok, pięć czy czterdzieści nadal może to testować. (2015-11-04 20:10)
JKarpJKarp
0
@ Wedkarstwo z Pasja - napisałeś, żeby wędkarze kupujący w necie nie kupowali w ciemno bo taki jest zamysł ustanowienia testera. Po opinii testera nadal każdy kto kupuje w necie kupi w ciemno bo opinii na temat wędki może być tyle ilu jej używa. Każdy doda coś od siebie, każdemu coś się spodoba lub nie spodoba. A ten Klient intenetowy nadal będzie miał w głowie mętlik dotyczący jakiegoś modelu wedki czy kołowrotka. Nie wspomnę o żyłce, haczyku i innych mniejszych akcesoriach. TESTER TESTUJE NOWOŚCI FIRMY NA PRZYSZŁY SEZON PODAJĄC SWOJE SPOSTRZEŻENIA I UWAGI PRODUCENTOWI. Tester musi być znawcą sprzętu, " musi być w temacie ". (2015-11-04 20:11)
JKarpJKarp
-2
@Dos equis xx - mylisz się przy okazji sam sobie odpowiadając. Po dwóch latach użytkownia można opisać wrażenia z używania sprzętu ale nie jest to test. Wędka była testowana w fazie produkcji, w fazie projektowania były testy być może na moc w specjalnych laboratoriach jak np tu: https://www.youtube.com/watch?v=UabrB63QMeU To jest testowanie sprzętu :-) (2015-11-04 20:16)
Dos equis xxDos equis xx
0
To Ty się mylisz, zbyt wąsko rozumujesz. Dla Ciebie test dotyczy tylko fazy produkcji. A test to próba której poddaje się np przedmiot w celu sprawdzenia właściwości. Nie ma znaczenia ile przedmiot ma dni czy lat. Testuje się np 10 letnie samochody aby sprawdzić zużycie podzespołów. testować można kiedy się chce i nie Ty o tym decydujesz kiedy można. Wedle Twojego rozumowania strony takie jak fishing-test czy test-wędkarski są bezsensowne? (2015-11-04 20:25)
użytkownik97760użytkownik97760
-3
A karpiarz maruda znów marudzi:) Po mojemu super inicjatywa i tak trzymajcie chłopaki:) (2015-11-04 20:57)
JKarpJKarp
0
Ależ one po produkcji były też testowane :-) Czy myślisz, że ot tak pojawia sie kij w sklepie ? Tak - takie strony są bez sensu bo ten sprzęt zanim trafił na półki był testowany i nie był to jeden egzemplarz ale kilkanaście. Znam Kolegę - jest testerem. Całe lato katował sprzęt który będzie nowością w 2016 roku. Do tego kilku innych nie tylko w Polsce miało ten sam sprzęt. Zebrane opinie i uwagi decydują czy ten sprzęt się sprawdzi i czy można zamawiać na sprzedaż. To jest tester. A sprawdzanie czegoś sprawdzonego przez kogoś, kto nawet może nie mieć pojęcia o sprzęcie ( tak ogólnie ) jest jakby śmieszne tym bardziej, że zupełnie nie rozwiązuje sprawy kupowania w ciemno. (2015-11-04 21:01)
JKarpJKarp
0
@ Thunder II - rozumiem, że już zostałeś testerem i stąd taka opinia a nie inna ? Super inicjatywa - teraz kuźwa wszyscy testują - kupi kilka zanęty i ją testuje, kupi dwa paprochy i też testuje itd... (2015-11-04 21:03)
użytkownik97760użytkownik97760
-3
JKarp nie ma co zazdrościć. Ty też możesz zostać:) (2015-11-04 21:09)
Dos equis xxDos equis xx
0
Jak chcesz JKarp to Ci podeślę nawet trzy paprochy. Potestujesz to Ci może zejdzie trochę ciśnienie:) Bo jak na razie to mi wygląda na typowo polskie narzekanie. Nic nie robić i marudzić że nic się nie ma a sąsiadowi dupe obrobić :) (2015-11-04 21:11)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
0
Cieszy nas, że artykuł wywołał aż takie poruszenie ale może warto skupić się na podejściu merytorycznym. Spodziewaliśmy się dyskusji i bardzo dobrze, że ona jest, prosimy jednak o powściągliwość. Oczywiście całe przedsięwzięcie jest dla chętnych. To, że jest zapotrzebowanie na testy widzimy po skrzynce pocztowej. Powodzenia! (2015-11-04 21:20)
JKarpJKarp
+1
To ja zrewanżuję się trzema kulkami - może zrozumiesz, że testowanie nie polega na opisywaniu tego co już jest w sprzedaży. Jestem TESTEREM pewnego programu na smartfony. Testuję to co Ty dopiero za jakiś czas będziesz mógł pobrać i używać. Jest różnica - testować gotowy program a testować wersję beta ? Różni się jedno od drugiego czy nie różni ? (2015-11-04 21:29)
JKarpJKarp
-2
@ Thunder II - powoli przestaje mnie bawić doradzanie, sprawdzanie, odradzanie. Choćbyś napisał złotymi literami, że dany produkt jest super i tak znajdzie się ktoś, kto powie, że to g... i odwrotnie. (2015-11-04 21:35)
w6i6e6w6i6e6
0
Panowie, ale co Wy właściwie chcecie testować jak oferta waszego sklepu liczy ledwie kilkadziesiąt produktów? (2015-11-04 21:47)
ParabelParabel
+2
Panie Januszu, zwał jak zwał. Przecież chodzi o to żeby potencjalny klient dowiedział się coś więcej. Po co te tłumaczenia? Kogo to obchodzi. (2015-11-04 21:50)
rysiek38rysiek38
+1
JKarp - coś w tym jest co napisaleś ale totalnego szmelcu na dłuższą metę nie da się zachwalać bez końca jak i naprawdę wartościowego towaru krytykować i to bezpodstawnie - ot i moje zdanie czyli obiektywna ocena jest cenna - może do testow dawać sprzęt pozbawiony jakichkolwiek znaków firmowych (czyli przetestuj,opisz a my ci potem powiemy co ocenialeś) tak moim zdaniem byloby najlepiej (2015-11-04 21:56)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
0
Kolego w6i6e6 nie łączyłbym tego bloga i jego działalności z działalnością sklepu. Tu nie chodzi o to by testować sprzęt, który jest w ofercie sklepu. To ma działać zupełnie odwrotnie. Blog jest po to by badać potrzeby i być w kontakcie z wędkarzami. Wychodzić im na przeciw i uczyć się od nich. Tylko w ten sposób można poznać potrzeby rynku. W sklepie chcemy mieć tylko sprawdzony sprzęt. Mając dobre kontakty z przedstawicielami wiodących marek jesteśmy w stanie w bardzo dobrej cenie zamówić sprzęt do testów po jednej lub dwie sztuki ale przecież te egzemplarze nigdy nie trafi na ofertę sklepu. Dopiero po testach będziemy zamawiać większą ilość. Uważamy to za rozsądne posunięcie. Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłem sprawę. Pozdrawiam. (2015-11-04 22:07)
JKarpJKarp
+3
Rysiu a jaki jest sens testować kołowrotek za 50 zł jak wiadomo, że cudo toto nie jest. Z drugiej strony po co testować kołowrotek za 1000 zł? Mówię tu o testach prowadzonych przez "testerów " bez ubliżania co do umiejętności wędkarskich bo ja np Thunder II szanuję bardzo za te Jego pstrągi i nie tylko. (2015-11-05 06:31)
JKarpJKarp
+2
@ Wedkarstwo z Pasja - miałem wędkarski 15 lat i zapewniam Cię, że to posunięcie nie jest dobre. Czyli na próbę dwa kołowrotki ( lub wędki itp ) i jak się sprawdzą to zamawiam większą ilość. To Klient decyduje co chce kupić a nie Ty. Ogólna zasada jest prosta - masz mieć i tanie i drogie. Nie wiem czy masz też stacjonarny sklep ale podstawa to mieć zawsze świeże robactwo i nie oszukiwać mówić o trupach robaczanych, że to wczorajsza dostawa. (2015-11-05 06:36)
luxxxisluxxxis
+2
Nie grzejta się chłopaki....:) Karpiu-poniekąd masz rację,to czy dany kręcioł jest ok stwierdza się dopiero po sezonie,gdy dotrwa,bo przy ladzie każdy jest świetny:) Jednak druga strona medalu jest taka że są też takie które dobrze rokują a po 25latach stazu tak jak w moim przypadku wiem już po co sięgać i baboli nie popełniam.Gdy dołożyć do tego uczciwe podejście do klienta i faktycznie starać się sprzedać mu dobry produkt to czasem ten zamysł może okazać się strzałem w dziesiątkę,w dobie chłamu który jest lepem na naiwnych a ryb nie daje. Obym się nie mylił bo coś za PRO to Wasze podejście....ale co tam,zastartuję:) Sprzęt jakiego używam,jakiemu jestem wierny,to przedewszystkim stajnia Dragona,choć Konger też nie ułomek... Zaopatrzyłem się w trzy komplety ich kijków z kręciołami-seria Millenium plus maximy i jedna manta. Kije są poezją w najlepszym wydaniu,potężny zapas mocy w połączeniu z delikatnością i komfortem użytkowania,zapominasz o tym że masz go w reku a po chwili oponę od traktora możesz nim wyciagnąć...:) Celne,idealnie oddające energię-priorytet na pstrągowym poligonie czy szczupaczym rzadkim trzcinowisku. Maximy-kołowrotki marzeń,topione,kulane w piasku,niekochane,wożone razem z narzędziami w bagażniku tudzież po jakimś szalonym zjeżdzie gdy na mokrych liściach noga mi się omskła i prywatnym dupskiem zjazd w jakimś parowie zaliczyłem wlokąc JĄ za sobą.Nawet łódż do zaczepów mi dociagały,a co tam...:) Debiloodporne. Sezon mija,potem drugi,a ONE nadal chodzą ,i to dobrze,mimo takiego pana jak ja... Manta-kręcioł,niewdzięczne bydlę,skręcała plecionkę jak chciała,żyła własnym życiem,zamknięta do dziś w piwnicy,niegodna tej marki.:) Całość często przewija się w mojej galerii,czy to potokowce,czy esoxy,uniwersalność to kolejny plus dla ich konto,wszystkie cechy jakie opisałem widać na fotkach-potok pod 4kg wyciagnięty na wklejance 2-12g z rwącej rzeki ,w zimie(jeden z kilku) czy esox 120cm na okoniówce 4-18 Perch Millenium (jeden z kilku). Ten sprzęt sam się przetestował,ja miałem tylko zaszczyt w tym uczestniczyć. Pozdrawiam.Luxxxis (2015-11-05 08:59)
w6i6e6w6i6e6
0
Wedkarstwo z Pasją - jak by nie było zajmowałem się handlem sprzętem wędkarskim przez kilka lat, pracowałem w jednych w swoim czasie największych e-sklepach tego typu w polsce i powiem Wam, że patrząc na Wasz archaiczny kramik łapię się za głowę - trudno mi uwierzyć w to by istaniały jakieś "dobre układy" takowe biorą się z relacji handlowych a oferta jaką prezentiujecie jest znikoma na poziomie kilkudziesięciu SKU no sorry, ja tu nie widzę za bardzo możliwości na dobry układ :-) Inicjatywa ciekawa będę zerkał co też z tego wyniknie i mimo wszystko trzymam kciuki żeby się udało coś fajnego stworzyć. Content marketing ważna sprawa :-) (2015-11-05 09:29)
SuperGroverSuperGrover
+1
KOŁOWROTEK SPRO SUPER LONG CAST LCS 555. W zeszłym roku dałem się namówić koledze na karpiową zasiadkę nad jeziorem Miłoszewskim. Z racji tego, że nie posiadałem specjalistycznego sprzętu nad wodę zabrałem swoje ulubione zestawy feederowe. Udało mi się wyholować dwa karpie oraz ... kilka spiąć - głównie z powodu niewłaściwego sprzętu. W każdym razie na tyle mi ten wyjazd "przewrócił w głowie", że postanowiłem do kolejnego karpiowego sezonu solidnie się przygotować i zaopatrzyć w dedykowany do tej metody zestaw (w sumie to dwa). Jak wiadomo sprzęt karpiowy nie należy on do tanich, więc przeszukując oferty sklepów wędkarskich zwracałem uwagę aby był solidny i stosunkowo tani. Ponoć jakość i niska cena nie idą w parze, ale według mnie udało mi się te dwa kryteria pogodzić. Wędziska, które wybrałem to SHIMANO ALIVIO DX SPECIMEN 2,75 Lbs, a kołowrotki to SUPER LONG CAST LCS 555 firmy Spro. Właśnie na temat tych kołowrotków chciałbym kilka słów napisać. Charakterystyka ogólna: Jest to nowa wersja kołowrotka Long Cast PRO 460, który cieszył się uznaniem wędkarskiej braci. Kołowrotek posiada wszystko to czego się od tego typu sprzętu wymaga. Został wyposażony w wolny bieg szpuli (LCS), więc śmiało podczas zasiadki możemy udać się na gawędę na sąsiednie stanowiska lub też zaaplikować sobie krótką drzemkę, bez obawy że nasz sprzęt po braniu ryby odpłynie. Ma solidny i gruby kabłąk oraz aluminiową szpulę typu Long Cast (dodatkowa szpula jest grafitowa). Poza tym producent zapewnia o całej masie wszelkich bajerów takich jak: system zapobiegający skręcaniu żyłki przy nawijaniu na szpulę, wielotarczowy hamulec przedni czy dodatkowe zabezpieczenie przed zabrudzeniem hamulca tarczowego. Jakość i wykonanie: Kręcioł ma bardzo ładny design czy jak kto woli wygląd. Jest duży, solidny, a błyszcząca aluminiowa szpula tylko dodaje mu uroku. Może nie będzie to najładniejszy sprzęt nad wodą, ale możemy być pewni, że na pogardliwe spojrzenia karpiarzy (nota bene strasznych gadżeciarzy) narażeni nie będziemy. Kołowrotek stosunkowo równo nawija żyłkę, ma precyzyjny wolny bieg, a dzięki zastosowaniu szpuli typu long cast pozwala na bardzo dalekie rzuty. Cena: Kołowrotek jak na karpiowy jest stosunkowo tani. Przy odrobinie szczęścia dostaniemy go za niecałe 200 złotych. Co ważne jest też stosunkowo łatwo dostępny, więc możemy pójść "pomacać" go do sklepu stacjonarnego (gdzie jest jednak trochę droższy), a potem zakupić przez Internet. Warto też wiedzieć, że identyczny młynek posiada w swojej ofercie Decathlon. Różni się on tylko nazwą oraz ceną. Jeżeli chcecie zaoszczędzić parę złotych, a nie zależy Wam na napisie SPRO, to powinniście udać się właśnie tam. Kolega posiada tańszą wersję i różnicy jako takiej nie stwierdziliśmy, mimo że bardzo często wspólnie wędkujemy. Praca: Młynek nie należy do cichych. Podczas zwijania żyłki słychać charakterystyczny szum, ale nie jest on na tyle uciążliwy, żeby przepłoszył pływające w naszej okolicy kaczki. Zdarza się również, że żyłka zawija się pod kabłąk, ale dzieje się to sporadycznie (w moim przypadku kilkakrotnie w czasie rocznej eksploatacji). Nie mam też żadnych uwag odnośnie przedniego hamulca. Jest precyzyjny i podczas holu ryby oddaje żyłkę tak jak to sobie wyregulowaliśmy. Jak pisałem wcześniej ten model SPRO umożliwia wykonywanie bardzo dalekich rzutów. Pod tym względem deklasuje wiele droższych kołowrotków. Każdy wykonany rzut daje nam tyle satysfakcji, że w pewnym momencie zaczynamy nerwowo przebierać nogami i spoglądać na zegarek w oczekiwaniu na ten moment, kiedy będziemy mogli kolejny raz przerzucić nasze zestawy. Podsumowanie: Polecam ten kołowrotek wędkarzom, którzy nie chcą wydawać na sprzęt dużych kwot. Jeżeli nie mają przy okazji szczególnie wygórowanych oczekiwań, to będą tym młynkiem usatysfakcjonowani. Osobiście jestem z niego bardzo zadowolony. Kolejny (trzeci już) karpiowy kołowrotek, który kupię to będzie również ten konkretny model. Jakość/wykonanie: 8/10 Cena: 10/10 Praca: 7/10 Ogólne wrażenie: 8/10 Połamania kija i do zobaczenia nad wodą. (2015-11-05 12:08)
gamer19966gamer19966
0
Można podać linka to testu? (2015-11-05 18:15)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
-3
Kolego gamer19966 jeżeli to nie kłopot prosimy o wklejenie opisu w komentarzu tak aby zachować regulamin. (2015-11-05 19:21)
gamer19966gamer19966
+2
Wklejając go tutaj straci estetykę oraz zdjęcia.. (2015-11-05 19:59)
użytkownik75617użytkownik75617
-1
Janusz mówi dobrze, sprzęt jest testowany przed wyjściem na rynek. (2015-11-05 20:40)
Madame PompadourMadame Pompadour
0
Panowie, czytam i oczom nie wierzę. Jeśli ktoś ma wątpliwości, że inicjatywa jest słuszna niech zajrzy na forum. Tam aż wrze od zapytań typu: "Jaki kij na szczupaka?" "Jaki kołowrotek polecicie?" itp itd. Jak można tego nie dostrzegać? Oczywiście, że ta inicjatywa może jedynie pomóc o ile będzie rzetelnie prowadzona. Malkontenci do roboty a nie marudzić:) (2015-11-05 21:48)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
-3
Najważniejsza jest merytoryka. (2015-11-05 21:50)
piotr_bergerpiotr_berger
0
Dobry test to uczciwy test!!! Testowałem przez lata wiele marek w różnych segmentach wędkarstwa. Panowie w dyskusji chyba różnie rozumiecie słowo "test". Testować można nowości jako ofertę, która MA dopiero wejść na rynek w tak zwanym krótkim teście nawet bez sprawdzania go nad wodą, ale do tego trzeba mieć dużą wiedzę i... odwagę, ale o tym nie będę się rozpisywał. Można przeprowadzić TEST PRAKTYCZNY jest to test z zasady przez sezon i sprawdza się go w ekstremalnych warunkach nie przekraczając zaleceń producenta z tabliczce znamionowej. W ramach tego testu przeprowadza się też weryfikację jakościową wykonania. I w końcu TEST UŻYTKOWY. Wykonuje się go dla sprzętu dowolnie długo funkcjonującego na rynku. Robi się go na zlecenie indywidualne lub społecznościowe. Dotyczy głównie stanu zużycia w dłuższym okresie czasu, co też jest wskazówka wiarygodności producenta, firmy wprowadzającego na rynek nowsze, albo jeszcze "ciepłe" produkty. Doświadczony tester nie chwali zalet tylko podkreśla wartości rozwiązań, a GŁÓWNYM jego zadaniem jest poszukiwanie WAD, które przed dostarczeniem na rynek można, a nawet trzeba WYELIMINOWAĆ. Profesjonalnego testera oprócz UCZCIWOŚCI w świecie internetu obowiązuje także TAJEMNICA. Jest to także sprawa HONOROWA. Wyjaśnię to króciutko! UCZCIWOŚĆ opinii sprawa HONOROWA. TAJEMNICA powierzonego zadania. Znam wypadki sprzedawania pod przykrywką wyników testu(braków i wad sprzętu) konkurencji. To tak z grubsza w telegraficznym skrócie w tym temacie. (2015-11-05 22:27)
użytkownik97760użytkownik97760
-2
Myślę, że Pan Piotr Berger, we wpisie powyżej, wyjaśnił zrozumiale co znaczy pojęcie "test". TEST UŻYTKOWY - przeczytajcie uważnie:) (2015-11-06 09:05)
w6i6e6w6i6e6
+1
"recenzje zgłaszamy w komentarzach poniżej do dnia 30.11.2015 roku." - ten zapis w regulaminie można rozumieć też w taki sposób, że link do recenzji też można podać w komentarzu. Recenzję zgłaszamy - czyli w komentarzu ma się znaleźć zgłoszenie recenzji a nie sama recenzja. A co do testowania, testerstwa to Piotr powiedział 100% tego co o czym trzeba wiedzieć biorąc się za taką zabawę :-) (2015-11-06 09:08)
sicinasicina
+4
Piotrek napisales cala prawde i tylko prawde,popieram w calej rozciaglosci poniewaz jestem od 12 lat testerem w wiodacej firmie wedkarskiej.Pozdrawiam. (2015-11-06 09:25)
robert-rosowskirobert-rosowski
0
Witam ja akurat mam blisko wode praktycznie pod nosem .Mieszkalem na wsi Cekanowo 4 km od Wisły A od 2 miesiecy poslubiłem piekna kobiete iu mieszkam 100 metrów od wisly staram sie chodzic na ryby co 3 dzien. Wedle pogody i wedle bran. Ja w swoim asortymencie mam 3 wedki jest to spining mikado gryfon 2.75 bolonka jaxon 5m i feeder 2.70. Kazda z tych wedek sie rozni wielkoscia przeznaczeniem itp.Bolonka faktycznie nadaje sie tylko na akweny jak staw jezioro typowy spławik. A feeder na carp jaż leszcz itp karpiowate. Natomiast mikado spining jest bardzo dobry na drapiezniki typu szczupak i okon na sandacza zbyt dluga i gietka i zbyt mało wytrzymała. Jezeli szukacie testerów chetnie przyjme te wyzwanie ze wzgledu na hobby bliska wode i test najlepszych wędek. pozdrawiam. (2015-11-06 15:07)
antyquariatantyquariat
0
Zamieszczę opis, który widnieje na moim profilu. Swego czasu miałem zagwostkę co wybrać i "popełniłem" test, który opisany jest następująco: Po długim romansie z w miarę uniwersalnym spinningiem Shimano Catana (CW 10-30g.) postanowiłem poszukać czegoś lżejszego -czegoś na okonia, z szansą na wyholowanie szczupaka z przyłowu. Miała to być wklejanka kijek o CW max. do 15g, ze zdecydowanie szczytową akcją, dosyć długi, ze względu na częstsze wędkowanie z brzegu, w cenie do 200 zł. Zasięgając języka wszędzie gdzie tylko się dało i perwersyjnie obmacując dziesiątki blanków w zaprzyjaźnionych sklepach, do wyboru zostały dwie wędki tego samego producenta: Mikado Feeling i Mikado Lexus Sapphire -obydwie do 13g, z akcją szczytową i o podobnej długości Feeling 270, a Sapphire 260. Mając dostęp zarówno do jednej, jak i drugiej postanowiłem przyjrzeć się bliżej i porównać finalistów mojego plebiscytu. Na testy miałem około tygodnia, przy czym Feeling trafił w moje ręce kilka dni wcześniej niż Sapphire. Pod uwagę brałem kwestie, które dokładniej opisuję poniżej. Wyważenie: Osobiście przyzwyczajony jestem do trzymania wędki w taki sposób, aby stopka kołowrotka znajdowała się między palcem środkowym, a serdecznym; do tego wędka ma delikatnie lecieć na ryjek, ale dosłownie minimalnie. Pod tym względem zdecydowanie lepszy okazał się Sapphire. Mądrzy mówią, że najmniej męczymy nadgarstki kiedy punkt równowagi znajduje się jak najbliżej stopki kołowrotka, a ten w Sapphirze znajduje się bliżej stopki niż w Feelingu, który zdecydowanie mocniej pochylał się ku ziemi. Akcja: Po założeniu 20g. wahadłówki, uniesieniu wędki i porównaniu ugięcia okazało się, że Sapphire ma bardziej szczytową akcję niż Feeling. Na sucho i w teorii to było to, czego chciałem. Po testach na wodzie mimo, iż Sapphire lepiej sygnalizował kontakt przynęty z dnem o dziwo lepiej czułem się z Feelingiem. Ten, mimo iż okazał się trochę bardziej lejący w moim odczuciu lepiej przenosił pracę przynęty. Dzięki temu wędkowanie Feelingiem okazało się zdecydowanie bardziej intuicyjne niż w przypadku Sapphira, do którego musiałem się dłużej przyzwyczajać. Mocowanie kołowrotka: Tu na duże uznanie zasługuje według mnie Sapphire. Mocowanie młynka jest wykonane bardzo elegancko -wszystko pięknie się schodzi i estetycznie wygląda. Ciekawostką jest to, iż dokręcana jest górna część razem z korkiem. W dolnej części stopka wchodzi w kieszeń. Do Feelinga w tej kwestii miałem duże zastrzeżenia -pierścień, którym dokręcamy kołowrotek podczas wędkowania przeszkadza pod kciukiem. Za każdym razem podczas prowadzenia przynęty zwracałem uwagę na rant, o który drażniąco zaczepiałem. Dolnik: Kolejny punkt dla Sapphirea -choć długością dolniki obu wędek są podobne i elegancko leżą na przedramieniu to zakończenie Lexusa wyposażone jest w gumową kulkę, która w moim odczuciu chroni korek przed uszkodzeniami kiedy odstawiamy kijek. Korek: Ciężko odnieść mi się do jakości korka w Feelingu ponieważ miałem nowy egzemplarz tej wędki. Natomiast w używanym Sapphirze widać było ubytki i to stosunkowo duże (widoczne również na zdjęciach), za co daję minus. Uchwyt: W Feelingu na blanku został zamocowany korek o tej samej średnicy na całej długości; w Sapphirze korek jest wyprofilowany i w części gdzie znajduje się w dłoni jest grubszy. Sprawia to wrażenie, że jest on znacznie cięższy, masywniejszy od Feelinga, mimo iż różnica w wadze to tylko 5g. (masa Feelinga to 165g. a Sapphira 170g.), a dopasowanie do ręki nie jest wcale tak wygodne jakby się mogło wydawać. W tej kwestii punkt dla Feelinga. Wrażenia z holu: Tym razem ciężko mi się odnieść do Sapphira, bo nie trafiło się na niego nic więszkego. Za to Feeling mocno mnie zdziwił 35-centymetrowy szczupaczek po zacięciu wydawał się naprawdę dużym okazem. Nie odważyłem się go jednak podnieść na wędce. Przy takim kijku podbierak konieczny. Cena: Ta jest bardzo wyrównana. Feelinga można dostać już za około 120 zł, Sapphira za około 140 zł. Według mnie obydwie wędki mogłyby kosztować śmiało dwa razy tyle i nie można byłoby narzekać. W końcu przyszedł czas na wybór i podsumowanie. Moje odczucia co do obydwu tych wędek są jak najbardziej pozytywne. Zarówno jedna jak i druga ma swój niepowtarzalny charakter i potrafiły mnie pozytywnie zaskoczyć. Obydwie posiadają drobne mankamenty dla lubiących się czepiać. Tak jak pisałem Feelinga miałem wcześniej i kiedy przełożyłem kołowrotek na Sapphira po kilku rzutach byłem prawie przekonany, że Feeling będzie dużo lepszym wyborem. Po drodze często zmieniałem te wędki i za każdym razem coraz bardziej przekonywałem się do Sapphira. Po ostatnim dniu testów był remis i duża zagwostka. Nagle przyszła do głowy jedna myśl, że gdybym wybrał Feelinga to za każdym razem, kiedy bym nim wędkował na myśl przychodziłoby wędkowanie Sapphirem. Gdybym wybrał Feelinga to mógłbym za każdym razem żałować, że mogłem mieć trochę lepszą wędkę. I tak wybór padł na Mikado Lexus Sapphire -żałował na pewno nie będę. Akurat ten test miał na celu wyłonienie wędki, która będzie mi bardziej odpowiadała. Wszystko wzbogacone jest o odpowiednie zdjęcia. Zdarzały się również testy konkretnego sprzętu, który trafiał w moje ręce. Miały one za zadanie uświadomić ewentualnym przyszłym użytkownikom, zamierzającym dokonać zakupu, zalety i wady danego sprzętu. Poniżej przykład takiego testu: 13 września 2013 roku, po wygranym konkursie dla członków grupy Mistrall, stałem się szczęśliwym posiadaczem kołowrotka tejże firmy. Wygranym modelem okazał się kołowrotek Mistrall Eveiro FD25. Po prawie roku użytkowania należy mu się recenzja. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się bardzo atrakcyjny wizualnie kręcioł. Jako, że jestem również fanem motoryzacji, pierwsze skojarzenie padło na sportową serię Forda Focusa (ST). Pomarańczowy korpus świetnie gra z czarną szpulą, ale nie o wygląd tu chodzi, więc do rzeczy. W zestawie wraz z kołowrotkiem otrzymujemy dwie szpule aluminiową i grafitową. Obie tej samej pojemności -możemy na nie nawinąć 250m żyłki o średnicy 0,20mm. Kołowrotek wyposażony jest w 7 łożysk kulkowych i jedno oporowe oraz hamulec w przedniej części korpusu. Młynek dysponuje przełożeniem 5,2:1 i waży 253g. U mnie trafił do szklanej, teleskopowej spławikówki o długości 4m, w związku z czym w dolniku wędki musiałem umieścić trochę ciężaru w celu odpowiedniego wyważenia. Po roku użytkowania mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Kołowrotek pracuje cichutko, w zasadzie tak jak po pierwszej próbie na sucho po rozpakowaniu, nawijanie żyłki jest bardzo przyzwoite, a uchwyt korbki jest bardzo wygodny. Udało mi się nim wyciągnąć kilka ciekawszych rybek i nie było z tym większych problemów. Dwie rzeczy do jakich mam zastrzeżenia to po pierwsze (drobnostka) -wycierająca się czarna farba na kabłąku i po drugie, trochę bardziej istotne, ale do wytrzymania przy tej metodzie - niezbyt precyzyjny hamulec. Objawia się to tym, że siła docisku do pewnego momentu jest mocna, po czym następuje dość duży przeskok do mniejszej siły. Zmiana siły docisku nie jest po prostu płynna. Trochę uciążliwe, ale po jakimś czasie jest to do opanowania - ustawiam hamulec na granicy tego skoku i wtedy mam możliwość dociśnięcia i poluzowania już w miarę płynnie. Jak na kołowrotek do 100 zł to całkiem przyzwoity sprzęt, który można spokojnie polecić mniej zaawansowanym wędkarzom. Po sposobie wykonania i jakości spokojnie mogę zaryzykować stwierdzenie, że u mnie pokręci jeszcze przez kilka dobrych lat. Zdarzały się również testy, w których sprzęt niestety nie wypadał fenomenalnie. Wychodzę jednak z założenia (i to może być dla mnie zgubne, jeśli chodzi jedynie o to żeby zachwalać otrzymany sprzęt), że rzetelna informacja pozwoli uniknąć tym, którzy czytają moje teksty, rozczarowań związanych z zakupionym sprzętem. Tu przykłąd takiej właśnie opinii: Za oknem pierwszy śnieg, który zwiastuje nieuchronnie zbliżający się koniec sezonu; na termometrze ostatnimi dniami kreska oscyluje w okolicach zera, a koledzy z ulubionego sklepu wędkarskiego zamieścili na swoim facebookowym profilu zdjęcie obrazujące ślady po żyłce na gęstniejącej z każdym dniem coraz bardziej tafli pobliskiego jeziorka. Pewnie wybiorę się jeszcze w poszukiwaniu miętusów, ale jak na razie leczę przeziębienie. Korzystając z chwili wolnego postanowiłem napisać kilka słów o kołowrotku, który wygrałem w konkursie dla członków grupy Jaxon. Kilka dni po rozstrzygnięciu konkursu, 11 września do drzwi zapukał kurier z kwadratowym pakunkiem. Po rozpakowaniu przesyłki i otwarciu pudełka światło dzienne ujrzał kołowrotek Jaxon Arsen XTA w rozmiarze 100. Pierwsze wrażenie całkiem niezłe - złoty kolor nafrezowanych pierścieni pięknie gra ze srebrnym kolorem reszty szpuli, a całość dopełnia czarny matowy korpus. Kołowrotek ważący 251g. wyposażony został w hamulec umieszczony w przedniej części korpusu, 8 łożysk (w tym jedno oporowe), a na dwóch szpulach dołączonych do zestawu (głównej duraluminiowej i zapasowej grafitowej) zmieścimy 195m. żyłki o średnicy 0,2mm, którą możemy zwijać za pomocą przekładni o przełożeniu 5,2:1. Na główną szpulę trafiło 200m. żyłki w rozmiarze 0,16mm. bez podkładu, a kołowrotek stworzył zestaw z wklejanką Mikado Lexus Sapphire cw. < 13g, z którym kilkukrotnie wybrałem się na jesienne poszukiwanie okoni. Jeśli chodzi o wypuszczanie żyłki, to nie zauważyłem różnicy co do zasięgu w stosunku do rzutów tą samą żyłką z Shimano Catany 2500. Reszta pozostawia jednak trochę do życzenia. Jak widać na zdjęciu żyłka układa się na szpuli w kształt stożka, co niekiedy powoduje spadanie oczka i plątanie się zestawu, a precyzja hamulca jest daleka od ideału. Brakuje płynnej regulacji, czego efektem jest w pewnych momentach dosyć mocne przyblokowanie żyłki po skoku pokrętła o jeden ząbek. Do tego wszystkiego co kilka obrotów korbką, nawet przy 6-gramowej przynęcie i stojącej wodzie, pojawia się nieprzyjemne chrobotanie zakłócające błogą ciszę, trwające prze kolejne dwa obroty. Może to kwestia tej konkretnej sztuki, ale muszę się tym zająć i sprawdzić o co chodzi, bo jak się okazało problem występuje również na sucho. Hol kilku okoni okazał się dosyć mocno ekscytujący za sprawą tego, co opisałem powyżej. Całość próbuje ratować bardzo wygodna, dopasowana korbka, która świetnie leży w dłoni i sprawia wrażenie dobrze wykonanej i spasowanej z korpusem; przynajmniej na razie nie pojawiły się luzy. To jednak za mało, żeby móc wystawić wzorową opinię dla tego młynka. Może kiedy wyjaśnię, co jest powodem dziwnych dźwięków wydobywających się z wnętrza i słabej pracy hamulca, będę w stanie podnieść jego ocenę. Nie oczekiwałem cudów od kołowrotka za 100 zł, ale fajny wygląd i wygodna korbka to stanowczo za mało. Jest to sprzęt dla raczej mało wymagających wędkarzy, choć Producent klasyfikuje go w kategorii PRO (dla wędkarzy zaawansowanych i sportowych). Rozpatrując powyższe mankamenty mogę przyznać tej klasyfikacji rację - trzeba zaawansowanych umiejętności, żeby opanować hamulec tego kręcioła. Chciałbym wystawić mu wyższą ocenę choćby dlatego, że bardzo przypadł mi do gustu jego wygląd, ale parafrazując klasyka "wygląd to nie wszystko", dlatego tylko słaba trójka. Staram się pisać językiem przyjaznym dla czytelnika, zrozumiałym i poukładanym, pozbawionym chaotycznej składni. Nad wodą jestem w każdej wolnej chwili. W tygodniu po pracy (niekiedy nawet podczas), w weekendy obowiązkowo. Wędkuję zarówno na rzekach, jak i jeziorach, z brzegu i z łódki, do tego w różnych miejscach - rzeki i zalewy w okolicach Białegostoku, Bug na granicy województw podlaskiego i lubelskiego, jeziora mazurskie, Wisła w małopolsce - z tymi wodami jestem związany z pochodzenia i z zamieszkania. Mam nadzieję, że moja kandydatura okaże się "godna" ;) Z wędkarskimi pozdrowieniami, Piotr Waś (2015-11-06 16:22)
rysiek38rysiek38
+1
piotr dobrze to ujął że tester powinien być neutralny i wnikliwy ,wiem to po sobie teraz .Zawsze nalatywalem na jaxona zresztą zwąc go "szajsonem" ale zmienilem zdanie po użyciu ich pewnego kijka i powiem Wam że każda marka ma swoje buble jak i perełki (2015-11-07 00:16)
kubaxxxkubaxxx
0
Okuma Black Rock 3,05/ 5-25 Nadszedł pierwszy maj i jak większość wędkarzy wyruszyłem nad wodę, ale nie w poszukiwaniu szczupaków lecz wielkich srebrnych torped …boleni. Ten dzień jest dla mnie nie zapomniany, nie tylko dlatego , że ryby dobrze brały, lecz przede wszystkim dlatego, że 80sięcio centymetrowy boleń złamał moją ulubioną wędkę. No cóż, trzeba było kupić nową, mój wybór padł na wędkę Okuma Black Rock 3,05, 5-25. I dzisiaj po wielu godzinach spędzonymi nad wodą z Black Rockiem w ręku postanowiłem podzielić się spostrzeżeniami na temat tej wędki. Wrażenia ogólne : Wędzisko otrzymujemy w dwukomorowym czarnym pokrowcu, jest on zrobiony z dosyć dobrego i sztywnego materiału, co wystarcza aby bezpiecznie przetransportować kij na łowisko i z powrotem. ierwsza rzecz która rzuca się w oczy to stylowe wykonanie. Czarny blank wspaniale komponuje się z pomarańczowymi elementami rękojeści i uchwytu kołowrotka. Całość prezentuje się bardzo atrakcyjnie, wszystkie przelotki ( 10 sztuk) są położone równo. Rękojeść została wykonana z twardej pianki, jest ona bardzo wygodna zwłaszcza gdy spinninguję się kilka, kilkanaście godzin. Dolnik może wydawać się długi, ale można się do niego przyzwyczaić i pomaga on w holowaniu większych ryb. Akcja i praca: Wędka wydaje się sztywna, ale jest bardzo czuła. Każde trącenie przynęty o przeszkodę jest od razu odczuwalne. Brania są odczuwalne bardzo wyraźnie, ale jak nie poczuć brania bolenia jak to jest szybki i mocny atak, który nie raz wyrywa wędkę z ręki? J Producent opisał wędkę jako szybką , i tak też jest w rzeczywistości. Kij nie jest ani za miękki ani za sztywny, dzięki temu można posłać przynętę na bardzo duże odległości co przy łowieniu Rap jest bardzo przydatną cechą, wręcz pożądaną. Ciężar wyrzutowy został określony od 5 do 25 gram. Wędzisko najlepiej PRACUJE w zakresie 9 do 20 gram. Tą wędką bardzo dobrze prowadzi się duże przynęty boleniowe, zarówno z prądem jak i pod prąd i łowienie tymi przynętami jest komfortowe. Prawdziwą jednak zaletę, wędzisko ujawnia podczas holu ryby, akcja jest niemal wzorowa. Gdy jako przyłów złowi się większy okoń czy kleń, pracuje tylko szczytówka. Natomiast gdy naszą przynętą zainteresuję się cel wyprawy, czyli duży boleń , wędzisko zaczyna pracować prawie na całej długości lecz dolnik jest sztywny. Wędzisko doskonale amortyzuje zrywy boleni zwłaszcza już przy brzegu, i nie pozwala spiąć się rybie, co jest wielkim atutem tego kija. Tą wędką spokojnie poradzimy sobie także z większymi przyłowami. Tym kijem wyciągnąłem sandacza 6,5 kg i suma 109 cm, ale czuję że to wędzisko poradziło by sobie z jeszcze większymi rybami. Podsumowując osobiście uważam że Okuma Black Rock jest doskonałym wędziskiem do połowu boleni. Nie musimy martwić się o większy przyłów w postaci sandaczy szczupaków a nawet sumów, ponieważ idealna akcja wędki sobie z nimi poradzi a hol dostarcza wielkich emocji. Na ostatnim miejscu trzeba wspomnieć o cenie, wynosi ona 260/300 zł zależnie od sklepu. Patrząc na wykonanie i właściwości użytkowe wędki cena jest dobra, dlatego polecam ten kij z czystym sumieniem na boleniowe polowania i nie tylko. (2015-11-07 14:01)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
0
Z każdą kolejną recenzją poziom konkursu rośnie. Tak jak się spodziewaliśmy, będzie trudny wybór. (2015-11-07 14:22)
Piotr 100574Piotr 100574
+3
Jak bym to ja szukał takich ludzi to nie miał bym problemu na tym portalu z wyborem,kandydatów mogę policzyć na palcach jednej ręki i to w osobnych kategoriach wędkowania,nie ma tu człowieka uniwersalnego ,ciekawe czy któryś z moich faworytów wygra :) (2015-11-07 18:43)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Może lekkiego pióra i nie mam, ale potrafię opisać sprzęcik, bez kantowania. A chyba o to chodzi, no i poradę jak coś poprawić też od czasu do czasu dam: https://wedkuje.pl/wedkarstwo,kolowrotek-dam-quick-ammo-430-fd-opinia,86233 (2015-11-07 20:48)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
-1
By trochę nawiązać do wypowiedzi JK, tu nie chodzi o testy dla producenta, a przetestowanie produktów wędkarskich dostępnych w sklepach. Wydanie opinii co do jego użytkowania i użyteczności. Mnie jako wędkarza głównie to interesuje. I myślę że wielu się ze mną zgodzi, że sam napis na kołowrotku, nie jest najważniejszy, a to jak został wykonany i jak się sprawuje. Ostatnia poczta priv, potwierdza to co zawarłem tu: https://wedkuje.pl/wedkarstwo,golden-2000-jw-wyzwanie-dla-producentow,81379 (2015-11-07 21:06)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
-1
Czy to York, czy Shimano. Kiedy zawsze wstaje ramo, i na ryby prędko spieszę. Targam sprzęcik nad jezioro, sprawdzić czy nań rybki dzisiaj biuro. Jak się sprawi owo cacko, to naskrobie coś tu gładko. Byście mieli tu uciechę, czytać, dumać, komentować. Ja Wam powiem, czy kupować. Bo wiadoma rzecz na świecie, bubla kupić Wy nie chcecie. A jak bubel wam się trafi, koto podpowie jak naprawić? (2015-11-07 21:23)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Dziś opiszę wam kołowrotek firmy DAM Quick FZ 220 FD. Miałem go przyjemność przetestować. I powiem ze mam o nim pozytywne zdanie. Kołowrotek nie duży z przednim hamulcem, tak wiec typowy kołowrotek spinningowy na okonia czy pstrąga. Ale niech to Was nie zmyli, bo i z miarowym szczupakiem też dobrze daje se rady. Wyposażony w 7 łożysk w tym 5 uszczelnionych stalowych łożysk kulkowych. Które zapewniają mu naprawdę płynną i lekką pracę. Blokada obrotów wstecznych „antireverse”, działa bez zarzutów i pozwala na szybkie skwitowanie brania. Rotor i korpus wykonane z odpornego grafitu ABS, powoduje ze jest dość lekki. Wycinana maszynowo aluminiowa korbka, jest dość wytrzymała, lecz brak tylko przycisku szybkiego jej składania. Przekładnia o dużym przełożeniu, o współczynniku;1:6,2 pozwala dość szybko zwijać zestaw. Podkładki hamulca o dużej powierzchni dla zwiększenia mocy, pozwalają też bardzo płynnie regulować jego docisk. No i nowość uchwyt korbki z utwardzanej pianki EVA. Super sprawa, tylko że zbyt gruba. Pokusiłem się o jej przerobienie. Za pomocą papieru ściernego, wycieniłem i nadałem wklęsły klasyczny kształt, co poprawiło komfort jego obsługi. Kołowrotek ma dość atrakcyjny agresywny wygląd „Effzett” nadają mu akcenty czerwonego niklu. Na szpulę nawinąłem żyłkę 0,16 robinsona pro-spin, która idealnie się na niej układała, tak samo schodzi. Żadnych tak zwanych bród czy innych niedogodności nie miałem. Dlatego nie zrezygnuję z tego kołowrotka przy tej okoniówce. Bo z sobą tworzą fajną całość, a łowienie na nie sprawia mi wiele przyjemności. Kołowrotek jak się domyślacie testowałem przy wędzisku spinningowym na okonia. I naprawdę jestem z niego zadowolony. Jedynie co ,po 5-6 wypadzie na rybki poczułem że muszę go przesmarować. Kilka kropel towotu i kołowrotek do tej pory śmiga bez śladów zużycia. A troszkę na rybkach był i nawet wyciągną ładnego szczupaczka. Teraz cena 199 zł. Dużo? To zależy, ale na pewno nie mało. No cóż, jeśli ktoś szuka małego kołowrotka do spina z myślą o okoniu czy pstrągu. To z czystym sumieniem bo polecę, bo se poradzi nawet z przyłowem w postaci szczupaka 2,5 kg i nie jęknie. (2015-11-07 21:29)
JKarpJKarp
0
Artur Jak by Ci to powiedzieć.... Testowanie tego co jest już wytestowane... To są opisy i to nie zawsze subiektywne a nie testy. Piotr nazwał to testem użytkowym - a jak inaczej testują sprzęt przed wpuszczeniem na rynek ? No chyba nie oglądają tylko czy ładny ;-) Poza tym chodzi najprzeważniej o reklamę sklepu. (2015-11-07 22:13)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
-2
Janek jest coś takiego jak testowanie nowych rozwiązań, i testowanie produktów. My jako zwykli niezależni wędkarze, dzięki takom akcjom testujemy/sprawdzamy asortyment dostępny na rynku. I wydajemy swoją opinię na temat danego produktu. Dzięki takiej właśnie opinii, koledzy mogą zweryfikować opis producenta/sprzedawcy z naszym, i zrezygnować albo zdecydować się na zakup danego modelu. Właśnie te tak mało atrakcyjne opinie dla ciebie, mają spore znaczenie w formowaniu rynku sprzętu wędkarskiego. Bo po pierwsze, my zweryfikujemy czy to jest faktycznie przynajmniej w połowie tak dobre jak nam próbują wmówić. Można uznać że testujemy/sprawdzamy nie tylko sprzęt/produkt, a także markę/producenta. I chyba przyznasz mi rację, że w dzisiejszych czasach nie wszytko złoto co się świeci. I właśnie my to weryfikujemy nad wodą. (2015-11-08 07:48)
JKarpJKarp
+3
Czy Ty myślisz, że te sprzęty które są na półkach sklepowych nie były testowane? Twoja opinia ( i moja i każdego innego ) nic nie zweryfikuje i nic nie zmieni. Gdyby te mało atrakcyjne opinie miały znaczenie nie byłoby np wędek za 50 zł. Niestety Artur - kołowrotki powyżej pewnej kwoty, tudzież wędki, żyłki, haczyki i inny mniej lub bardziej drobny sprzęt same się obronią. Nie trzeba ich testować żeby coś weryfikować. Oczywiście wszystko może ulec awarii - czy to auto za 150 000 zł czy kołowrotek za 1 500 zł. Ale tego żaden tester nie określi jako lipa, kłamstwo. Przystępując do testu musisz wiedzieć czego oczekujesz. Musisz znać podobne produkty, żeby jakoś to wszystko porównać np dam Ci karpiówkę za 250 zł i jak masz wydać o niej opinię jak innej takiej wędki w ręku nie miałeś ? Nie wiesz czego oczekiwać od wędki. Ja np nigdy nie sugeruję się opiniami innych. Sam chcę dotknąć, pomacać, pokręcić - przy pewnych cenach naprawdę nie trzeba jakoś się zagłębiać w opinię żeby dobrać sobie sprzęt. To samo z resztą tyczy się niskobudżetowych wędek, kołowrotków - one w zasadzie wszystkie są bardzo podobne. (2015-11-08 08:31)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
-1
jak tak uważasz, to twój problem. Ja wiem że jednak zmienia. (2015-11-08 09:36)
Piotr 100574Piotr 100574
+6
myślę że autorom konkursu bardziej chodzi żeby opisy sprzętu wędkarskiego pojawiały się na stronie sklepu ,myślę że będzie to bardziej reklama sklepu niż test sprzętu ,takie opisy pomagają w zakupach niedoświadczonym kolegom ,dużo sklepów internetowych prowadzi takie praktyki .W pewnym sklepie internetowym z artykułami sportowymi oglądałem filmiki o namiotach ,śpiworach i nawet o okularach do pływania ,w filmikach brali udział pracownicy sklepu,opisywali oni zalety i wady sprzętu ,nie nazwał bym tego testem lecz opisem danej rzeczy,Test jako taki zrobił lub niby zrobił producent ,jako klient wierzę bardziej opisowi ludzi którzy używają jakiś przedmiot niż testowi producenta (2015-11-08 10:08)
pakul1206pakul1206
0
Co można stwierdzić po krótkim teście? ... że kabłąk się zamyka, że przelotki nie odpadły bo przecież nie to że wędka ma "moc", żadne opinie żadnego testera nigdy nie będą obiektywne bo zawsze opierają się na wcześniejszych doświadczeniach.Markę buduje się latami a nie w ciągu roku a jakość sprzętu weryfikuje czas, jak poprawić jakoś- wyeliminować wady, jak określić wady- na podstawie napraw gwarancyjnych, jeżeli ciągle szwankuje jedna część to po prostu trzeba ją dopracować no chyba że psuje się ciągle coś innego to sprzęt trzeba zakwalifikować jako fajans i do kosza. A kupowanie wędek czy kołowrotków na podstawie "opinii" to jakieś nieporozumienie, jedyną sugestią może być powtarzająca się recenzja typu " katuje trzy lata i ciągle śmiga" reszta to odczucia subiektywne i każdy sprzęt trzeba wziąć do ręki i jak napisał JKarp pomacać itd. (2015-11-08 12:18)
JKarpJKarp
+1
Artur powiedz co zmienia ;-) Co zmieniło ? Jakiś przykład ? czy firma XXX zaprzestała produkcji swoich kołowrotków bo łapią żyłkę pod szpulę ? Nie zauważyłem. Czy firma YYYY zmieniała swoje nastawienie bo nadal nie ma serwisu ? Nie zauważyłem ... SERWIS a nie naprawy gwarancyjne. (2015-11-08 13:31)
BaginsowskiBaginsowski
0
ZGŁOSZENIE Używam dwóch wędzisk spinningowych twardego i miękkiego. Miękki zestaw to Alivio 240cm ciężar wyrzutu 10-30gr. Do tego kołowrotek Alivio 2500 RA i żyłka 0.28mm. Twardy zestaw to Colmic Tom Raymond SPIN-Tek 300cm ciężar wyrzutu 20-60 gr. Do tego kołowrotek Okuma Epix PRO Epr 40 i plecionka fluo 0.18mm. Łowię zwykle na przynęty gumowe firmy Keitech, Lunker City i Savage Gear. Łowiska na których łówię to Odra Wrocław-Brzeg Dolny, Barycz w okolicach Milicza i Jezioro Pilchowicke. Nad wodą bywam 2-3 razy w tygodniu.Poluję najczęściej na ,okonie,sandacze, klenie, jazie no i oczywiście szczupaki.Pozdrawiam. ;-) (2015-11-08 15:10)
WagoWago
+1
„Wędkarstwo z Pasją” - Ta nazwa oddaje całą ideę naszego hobby. Wędkarstwo bez pasji to zwykłe zajęcie, które może nas męczyć lub umiarkowanie cieszyć. Dla mnie wędkarstwo to jest coś więcej niż pasja - to obsesja. Kiedy tylko mam więcej czasu jestem nad wodą. Gdy nie mogę łowić obmyślam strategię, czytam nowinki lub wykonuję własne przynęty „gumowe”. Każde opakowanie, nawet patyczek po lodzie, zastanawia, do czego mogę go wykorzystać. Przy porannej kawie przeglądam i porównuję oferty sprzętu i nowości rynkowe. Wybór sprzętu jest tak ogromny, że aż przyprawia o zawrót głowy. Stąd też rozumiem potrzebę kolegów (zazwyczaj bez doświadczenia) uzyskania opinii, co wybrać a czego unikać. Sam wielokrotnie stałem przed trudnym wyborem. Jako osoba pracująca kilka lat w kontroli jakości wiem, że nic za darmo a marketing potrafi zdziałać cuda. I tu z pomocą przychodzi tester. Osoba czerpiąca przyjemność z samej pomocy innym, a nie trudniąca się reklamą. Pisząc dalszą i zarazem najistotniejszą część tekstu rozumiem, że takiej osoby szukacie. Zatem do rzeczy. Przedmiotem mojej recenzji jest zestaw zmontowany na potrzeby zawodów w dyscyplinie spinningowej. Potrzebowałem sprzętu do połowu z łodzi (głównie okoni). Przynętami miały być jaskółki na główkach prowadzone w opadzie, a także niewielkie błystki i woblery. Wybór padł na wędzisko firmy Savagear, model Parabellum UL. Jest to wędka długości 215 cm o ciężarze wyrzutowym od 0 do 7 g. Jak sama nazwa wskazuje akcja jest paraboliczna co zdecydowanie zmniejsza ilość spadów, a przy tym kijek ten posiada wystarczająco dużo mocy by wyjąć przeciętnego szczupaka. Największą jednak zaletą jest to, że najdrobniejsze branie jest wyczuwalne jakby to była „ryba życia”. Mówiąc bardzo potocznie ta wędka „gada”. Krótka, korkowa rękojeść zapewnia komfortowe wędkowanie na łodzi. Po roku intensywnej eksploatacji żadnych awarii nie było, a kijek wygląda jak nowy. Do tego dodałem kołowrotek firmy Ryobi. Dość popularny Zauber w rozmiarze 1000 w zupełności wystarczył. To też trafiony zakup, choć tu już nie jest tak całkiem „różowo”. Do atutów bezapelacyjnie należy to, że młynek pracuje prawidłowo, czyli bez luzów, zacięć i równo układa linkę. Hamulec także działa płynnie. Jednak nie jest to produkt bez wad. Po pierwsze w tej wersji którą posiadam korbka jest kłopotliwa przy transporcie – nie można jej całkiem złożyć jak np. w tańszej o połowę Ecusimie. Po drugie ciężko dostać go w zestawie z dwoma szpulami, a dodatkowa jest stosunkowo droga. Po trzecie po roku użytkowania napisy na jedynej szpuli są prawie w całości starte. Myślę że to jeszcze mogłoby zostać dopracowane. Dopełnieniem zestawu był Nanofil firmy Berkley. Linka ta miała być nierozciągliwa i ułatwiać dalekie rzuty jak plecionka oraz nie przebarwiać się i być miękka jak żyłka. W moim odczuciu jest ona rzeczywiście nierozciągliwa, a rzuty faktycznie są dłuższe. Do tego bezszelestnie ślizga się na przelotkach. Niestety przebarwia się, a i ta miękkość pozostawia wiele do życzenia. Jednak najważniejszą cechą, która przechyla szalę na korzyść tego produktu to kapitalne przenoszenie brań. Dobieranie zestawów sprawia mi wielką frajdę i cieszę się jak znajomi proszą mnie o pomoc w tej materii. Jednak pełnią szczęścia jest ich radość kiedy zestawy te przynoszą oczekiwany efekt. Jedziemy razem na ryby i podczas wspólnie spędzonego czasu słyszę „Dziękuję, ta wędka to jest to czego potrzebowałem”. Myślę że przez ponad dwadzieścia lat łowienia różnymi metodami, zebrałem trochę doświadczenia i mógłbym pomagać innym, nie tylko znajomym. (2015-11-08 18:20)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
0
Konkurs nabrał piorunującego tempa. Pojawiają się nowe zgłoszenia a wśród nich coraz więcej bardzo dobrych opisów. Będziemy mieli wiele pracy przy wyborze. Co ciekawe, powstaje tu małe wademekum o sprzęcie wędkarskim. Jest to naprawdę wartościowy zbiór opisów. (2015-11-08 18:31)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
Recenzja wędziska Mistrall Tournament Spin 2.7m, 5-25g. Z uśmiechem na ustach poleciałem do drzwi, kiedy w domofonie usłyszałem głos kuriera. Chwytając wędkę pierwszy raz stwierdziłem, że jest bardzo lekka i cieniutka. Tuż przy szczytowej przelotce ma mniej niż minimetr – to robiło wrażenie. Kijek tak mi się podobał, że co chwilę wyciągałem go z pokrowca by móc go oglądać, dotykać :D Kilka dni później wybrałem się nad wodę przetestować nowe wędzisko... To było 3 lata temu, więc chyba najwyższa pora napisać coś o Mistrall’u Tournament. Ogólnie wrażenia z użytkowania wędziska są jak najbardziej pozytywne. Przez ten czas kijek się sporo na łowił, oj na łowił :D Trudno mi zliczyć te wszystkie szczupaki czy okonie, które złapałem dzięki temu Mistrallowi. Jeśli chodzi o Esoxy to największy miał 79cm, przypominam, że to wędzisko ma cw. wynoszące 5-25g. Ale od początku. Tournament w wersji 2.7m i cw. 5-25g, składa się z 2 sekcji i waży zaledwie 180 gram. A to oznacza, że jest bardzo lekki i bez problemu można machać nim cały dzień. Do blanku przymocowane są całkiem dobre przelotki SIC – jest ich 9. Akcja wędziska jak bardzo szybka, a szczytowa część jest niezwykle czuła i cienka – co rodzi obawy o jej złamanie. Tak, to jest jeden z tych kijków, o który naprawdę trzeba uważać. Mój przyjaciel, który ma identyczny model złamał szczytówkę już 2 razy :) Ja póki co jestem uważniejszy :P Myślę, że ze spokojem można nazwać ten kijek uniwersalnym - sprawdza się jako okoniówka, ale daję sobie też radę z większymi szczupakami. Jakby się uprzeć, to pewnie i na spławik dałoby radę z tym pójść. Sandaczy nie wymieniłem, bo nigdy w życiu żadnego nie złapałem - po prostu ten gatunek ryb nie występuje w mojej okolicy, a szkoda. Jeśli chodzi o sam blank, to po za drobnymi rysami jest dalej jak nowy. Co do korkowej rękojeści, to nie zauważyłem, żeby chociaż trochę się odklejała - jak miało to miejsce w innej mojej wędce (Jaxon). Korek jest przyjemnie wyprofilowany, dzięki czemu chwyt wędki jest pewniejszy. Na plus dla Mistralla zasługuje fakt, że wędzisko posiada specjalny uchwyt - za który zaczepiamy nasze przynęty. Dzięki temu nie niszczymy sobie przelotek czy korkowego dolnika. Wędzisko kosztuje 125zł, znaczy się - kosztowało, nie znam aktualnej ceny. Chyba to wszystko co chciałem wam powiedzieć o tym kijku. Czy polecam? -pewnie, że tak! To tyle z mojej strony. Pozdrawiam i życzę taaakiej ryby!! Mateusz (2015-11-08 19:16)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
Witam, kołowrotek Robinson Quartz FD PRO Spin 3010 mam już jakieś 2 i pół roku. Chciałbym podzielić się z Wami moją opinią na temat tego młynka. OK. zacznijmy od wyglądu. Wiem, że jest to kwestia gustu. Dlatego jednym kołowrotek może się podobać, drugim nie. Moim zdaniem młynek Robinsona wygląda naprawdę ładnie i stylowo. Na zdjęciach producenta kołowrotek wydaje się być srebrno-różowy. Zaś na żywo - na różowy to on nie wygląda, określiłbym go jako miedziany, z nutką fioletu :) Pałąk w tym kołowrotku jest dosyć gruby. Z pewnością nie jest to byle drucik. + dla Robinsona. Jego odsunięcie – otwarcie powoduje charakterystyczny „klik”. Rolka prowadząca żyłkę jest kształtu „V”. Zalecam jej nasmarowanie, aby żyłka czy plećka posłużyły nam dłużej. Kupując ten kołowrotek miałem porównanie do Dragona Vipera FD835i – którego kupił mój kolega. Od razu widać, że ten Robinson jest lepszy – wytrzyma zdecydowanie więcej niż trochę tańszy Dragon. Tarcze hamulca mają średnicę 2.5cm. Te w Dragonie miały może z 1.5cm. Holując dużą rybą wiesz, że ten kołowrotek cię nie zawiedzie - czujesz drzemiący w nim zapas mocy :) A podczas wyciągania żyłki hamulec ładnie nam „terkocze”. Kołowrotek posiada dwie aluminiowe szpule – plus dla Robinsona, a nie jak w tańszych modelach, gdzie ta zapasowa jest z grafitu. Szpule są różnej głębokości. W modelu 3010 mamy szpule mieszczące odpowiednio 150m żyłki 0.30 i 150m – 0.25. Dzięki temu mogę używać tego samego kołowrotka do kilku różnych metod wędkarskich - wymieniając jedynie szpule z nawiniętą inną żyłką lub całym zestawem. Bardzo mi to odpowiada. Na jednej szpuli mam żyłkę do spinningu, a na drugiej nawinięty zestaw na cieńszej żyłce - do spławika. Jeśli chodzi o układanie żyłki, to tutaj zupełnie nie ma do czego się przyczepić - jest po prostu idealnie. Uchwyt korbki jest typu „soft rubber”. Korbka jest naprawdę wygodna. Ręka nie męczy się nawet po wielu godzinach wędkowania. Warto dodać, że tak jak szpule, korbka również została wykonana z kutego aluminium. Kołowrotek pracuje ładnie. Nic nie zgrzyta, ani nie skrzypi. Korbka nie stawia odporu – chodzi naprawdę gładko i płynnie. Pewnie to za sprawą 10 łożysk (9+1), Producent chwali się, że korpus i rotor zostały wykonane z japońskiego grafitu „Reny Mitsubishi”, ma to niby służyć jego odchudzeniu jaki i poprawie wytrzymałości. BTW - jak pierwszy raz miałem w rękach ten kołowrotek wydał mi się dość ciężki. Z nawiniętą żyłką waży 322g. Wszystkie elementy kołowrotka zostały spasowane idealnie. Nigdzie nie ma żadnych luzów, po prostu wszystko jest na swoim miejscu – tak jak byśmy się tego spodziewali. Jest tylko małe ALE! – jeden wyjątek - korbka się delikatnie rusza. To coś – tam w środku kołowrotka trochę słabo trzyma korbkę. Wada dotyczy wszystkich kołowrotków z tej rodziny – błąd podczas projektu. W codziennym użytkowaniu nie jesteśmy w stanie tego wyczuć. Dlatego w zupełności nie będzie nam to przeszkadzało podczas wędkowania. Luz jest naprawdę minimalny – ale jednak jest. Przeciorałem ten kołowrotek z każdej strony. Złowiłem dzięki niemu wiele szczupaków, ryb spokojnego żeru jak i kilka karpi, które nawinęły się na spławik. Młynek jest świetny, dalej chodzi jak nowy. Warto również dodać, że identycznym modelem łowi Pan Łukasz Żółty, którego możecie znać z kanału Wędkarstwo Lucio Łowca. Łukasz używa go do feedera. Na jego filmach możecie zobaczyć jak radzi sobie z dużymi karpiami. Podsumowując: kołowrotek wykonano z porządnych materiałów, nie ma się do czego przyczepić. Quartz jest to naprawdę solidny. Z pewnością warty swojej ceny (~180zł) Jest to naprawdę uniwersalny kołowrotek. Mimo to, że zaprojektowano go z myślą o spinningu. Polecam go każdemu! Nie tylko do spina, ale i do spławika czy nawet lżejszego gruntu! Do zobaczyska nad wodą! Pozdrawiam, Mateusz (2015-11-08 19:20)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
Recenzja czołówki MacTronic HLS-K3 Focus Eye Cześć. Łowiąc w nocy większość z nas używa świetlików, które pozwalają zorientować się gdzie znajduje się nasz spławik, bądź sygnalizatorów elektrycznych nie wymagających dodatkowego oświetlenia. Jednak aby się się nie pozabijać o linki od namiotu, czy inne graty leżące na ziemi potrzebujemy jakieś latarki. Na ogół wystarczają zwykłe latarki, jednak są one mało wygodne w sytuacji gdy musimy no. rozplątać żyłkę lub złożyć na nowo zestaw. W tej sytuacji najlepiej sprawdzą się latarki zakładane na głowę czyli popularne czołówki. Dlatego właśnie chciałbym zrecenzować dla Was latarkę MacTronic HLS-K3 z serii Outdoor PRO. Być może ta recenzja ułatwi komuś z Was wybór odpowiedniej czołówki. Zacznijmy może od wymiarów: latarka jest szeroka na 60mm, długa na 45mm i wysoka na 42mm. Nie licząc oczywiście paska na głowę - o którym będzie mowa później. Tak więc jej rozmiary są raczej średnie. Widziałem dużo mniejsze, jaki i dużo większe czołówki. Ten MacTronic został wykonany z pół przeźroczystego tworzywa. Latarka upadła mi kilka razy, z plastikiem nic się nie stało. Brak jakichkolwiek pęknięć czy wyszczerbień. Pod tym względem jest ok, ale musimy pamiętać, że jest to tylko plastik. Jej waga to niecałe 80 gram wraz z kompletem baterii. Latarka ma aż 3 diody, dzięki temu posiada wiele trybów świecenia m.in. 3 tryby dla światła białego (1 dioda LED 0,5W NICHIA) - słabszy, mocniejszy oraz stroboskop. 2 pierwsze sprawdzają się idealnie podczas nocnych zasiadek nad wodą. Słabszy zapewnia komfortową pracę po ciemku, nie oślepia, zaś tym mocniejszym możemy sobie oświetlić drogę przed nami, niemniej jednak uważam, że 26 lumenów to ciut za mało. 40 byłoby w sam raz. Strobo jest dla mnie całkowicie zbędne. Może wam się przyda. Oprócz tego mamy diodę zieloną i czerwoną również mało użyteczne oraz tryb SOS. Przejścia pomiędzy trybami świecenia są intuicyjne jeden przycisk do sterowania światłem białym, drugi jest odpowiedzialny za pozostałe tryby. Dodatkowo dioda główna posiada focus (1-4x), a więc możemy precyzyjnie dostosować światło do naszych potrzeb - zależnie czy potrzebujemy skupionego światła czy rozproszonego. Komfort użytkowania jest jak najbardziej w porządku. Pasek na głowę został wykonany z elastycznego materiału, który możemy dowolnie regulować. Miejsce bezpośrednio stykające się z naszą głową posiada 3mm gąbkę podnoszącą znacząco poziom wygody. Podczas biegania czy gwałtownego schylania, latarka nie ma tendencji do zsuwania się. Latarka ma 90"cio stopniową regulację kąta świecenia. Co jest w zupełności wystarczające. Producent podaje, że czołówka może świeć nieprzerwanie przez 6 godzin. Sprawdziłem, jest coś koło tego :) Czy to mało? Trudno wymagać dłuższej pracy lampki od 2 małych paluszków AAA, którymi ta latarka jest zasilana. Warto dodać, że czołówka jest wodoodporna. Więc nie musimy się martwić o jej zalanie podczas deszczu czy wpadnięcia do wody - gdy będziemy się schylać do siatki z rybami :) Cena latarki to około 70zł. Podsumowując wady i zalety czołówki Mactronic HLS-K3. Zalety: focus, wiele trybów pracy, łatwe zasilanie - baterie AAA możemy zdobyć w prawie każdym sklepie, wygoda użytkowania, wodoodporność. Wady: moc latarki, za wiele trybów pracy. Moja ocena 7/10 (2015-11-08 19:23)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
Recenzja teleskopu Mistrall Olympic Tele Carbon. Wędziska używam tylko do metody spławikowej, od jakiś 2 lat. Blank został wykonany z włókna węglowego IM7, co prawda nic mi to nie mówi, ale wędzisko pracuje bardzo ładnie. Akcja wędki nie została określona przez producenta, natomiast ja kwalifikuję ją jako średnią, średnio-szybką. Myślę, że taka akcja jest optymalna podczas łowienia na spławik. Do Blanku mamy przymocowane dobre przelotki SIC, po których żyłka ładnie nam się prześlizguje. Na szczytówce mamy dodatkową przelotkę - przelotową. Plus dla Mistralla. Więc przelotek mamy razem 6. Użytkując wędkę 2 lata nie zdarzyło mi się, aby przelotki się odkleiły. Co jest częstym mankamentem w gorszych jakościowo wędziskach. Olympic Tele Carbon w tej wersji składa się z 5 sekcji. Co daje nam 92cm długości transportowej. Rękojeść została wykonana z korku, co w dzisiejszych czasach jest już standardem. Stopka dolnika została zabezpieczona ogumowanym, metalowym pierścieniem. Masa wędziska nie jest duża - to tylko 310g (mierzone, żeby nie było :D ). Co do samego wykonania - nie ma tutaj do czego się przyczepić. Poszczególne elementy wędziska zostały wykonane i spasowane poprawnie. Do Mistralla Olympic Tele Carbon mamy dołączone zwyczajne materiałowe etui koloru szarego, obszyte czerwoną taśmą. Jeśli chodzi o rybki, z którymi miałem do czynienia używając tego wędziska, to różnej maści białoryb. Z ciekawszych okazów jakie mógłbym wymienić to: liny (trafiło się kilka ponad 1kg osobników), bywały również karpie złapane na kukurydzę. Największy miał ponad 3kg. Wiem, że to nie jest dużo, natomiast trzeba pamiętać, że nie łowiłem typową karpiówką, a tym właśnie wędziskiem na spławik. Trafiły się również ze 2 niewymiarowe szczupaki... Podsumowując, Mistrall Olympic Tele Carbon to naprawdę dobre wędzisko, za rozsądną cenę. (kosztowało ciut ponad 100zł) Gorąco polecam kijek. (2015-11-08 19:26)
Piotr 100574Piotr 100574
+3
ja kończę z wędkarstwem spławikowym,gruntowym i w większości przypadków spiningowym ,biorę się od przyszłego roku tylko za sztuczną muchę i spining ale tylko w wodach górskich ,bardzo bym chciał pomóc Kolegom z Wędkarstwa z pasją lecz jak widzicie ograniczam się w łowieniu zamiast się rozwijać .A opisy sprzętu muchowego nie będą miały pewnie wzięcia w waszym sklepie (2015-11-08 19:33)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
Test krzesełka z Decathlonu - Quechua. Witam, 3 lata temu zakupiłem w Decathlonie nowe siedzisko na rybki. Kosztowało mnie ono zaledwie 25zł – to stosunkowo niewiele jak na tego typu sprzęt. Owszem w Bezdomce czy innym Lildu możecie kupić podobne. Aczkolwiek z autopsji wiem, że ich jakość jest wątpliwa. Quechua – znacie tą firmę? Normalnie bym się 5 razy zastanowił czy warto kupić to krzesełko, jednak mój przyjaciel używał takiego od 2 lat. Skoro jemu się sprawdzało, to czemu mi nie. No i kupiłem identyczne. Pierwsze wrażenia - pozytywne, krzesełko wyglądało na wygodne, solidne i całkiem stabilne, a to bardzo ważna cecha dla osób które wędkują na nierównym podłożu. Niestety wiem coś na ten temat – chyba nikt nie lubi wpadać do wody, ale to historia na kiedy indziej ;) Designem nie wyróżnia się na tle konkurencji. Jest ono koloru ciemno zielonego, zostało obszyte jaskrawo zieloną nicią (była jeszcze do wyboru żółta). Nogi (są 3) to stalowe rurki - koloru grafitowego. Są na tyle grube, że nie ma szans, żeby wygięły się pod naszym ciężarem. Siedzi się na nim wygodnie i stabilnie bez żadnych niebezpiecznych przechyłów – ci co się huśtają na krzesłach mogą spać spokojnie. Siedzenie wykonane z mocnej, nie przemakalnej tkaniny. Ważną sprawą jest to, że podczas kilkugodzinnego używania nic nas nie boli. Nie potrzebujemy przysłowiowo rozprostować sobie nóg. Sprawdzi się na dłuższych wyprawach, niemniej jednak dla własnego komfortu zalecałbym znalezienie czegoś z opraciem. Rozmiar krzesełka to 50/25/25cm, a po złożeniu 60/10/10cm. Niewielkie rozmiary sprawiają, że jego przenoszenie nie jest problemem, jak w przypadku większych siedzisk czy foteli. Do krzesełka doczepiony jest materiałowy pasek umożliwiający przerzucenie go przez ramię – do wygodniejszego transportu. Jak za taką cenę to krzesełko jest rewelacyjne, doceni to każdy kto nie zamierza wydawać nie wiadomo jakich pieniędzy, aby sobie trochę posiedzieć. Stosunek jakości do ceny: 8/10 - polecam każdemu! (2015-11-08 19:53)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Artur powiedz co zmienia ;-) Co zmieniło ? Janek, zmienia, choćby to że ludzie zanim kupią, szukają właśnie takich opinii od ludzi którzy je użytkowali. To że jak bubel to ludzie tego nie kupią, i będzie zalegać w magazynach, co zmusi producentów do refleksji. (2015-11-09 08:15)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
/// kupowanie wędek czy kołowrotków na podstawie "opinii" to jakieś nieporozumienie, jedyną sugestią może być powtarzająca się recenzja typu " katuje trzy lata i ciągle śmiga" reszta to odczucia subiektywne i każdy sprzęt trzeba wziąć do ręki i jak napisał JKarp pomacać itd./// Pakul, a co robi osoba testująca? właśnie trzyma w ręce i stara się na nią złowić rybkę. Potem opisuje nam jak się spisuje. To że sprzęt śmiga przez 5 lat, nic mi nie mówi oprócz tego że się nie zepsuł. Ja chciał bym wiedzieć, czy ten kołowrotek działa poprawnie, prawidłowo nawija żyłkę, czy wytrzymuje dłuższe spiningowanie, itd. Czytając kilka opinii, mogę zweryfikować to z "opisem" producenta, i zastanowić się czy właśnie tego szukam. A teraz wróćmy do forów internetowych. Czy tam właśnie użytkownicy ni pytają się o nasze opinie na temat danego asortymentu, który właśnie ich zainteresował? A to mówi samo za siebie, że takie właśnie opinie są dziś poszukiwane. (2015-11-09 08:32)
JKarpJKarp
0
Nie wiem, nie słyszałem żeby jakieś kołowrotki zalegały ( lub wędki ) o ile miały dobrą cenę. Byłeś kiedyś w prawdziwej dużej hurtowni wędkarskiej ? Zapewniam Cię, że tam nikt nie patrzy co zalega a co nie zalega. Po prostu są rzeczy tanie i drogie. Na tanie nikt nie narzeka jak się psują a te drogie raczej się nie psują. A to, że ktoś napisze, że kołowrotek po pięciu latach nadal działa dobrze - zależy jak ktoś użytkuje. Jeden na rybach bywa raz na dwa tygodnie od maja do góra końca września, inny dwa razy na rok, inny raz na miesiąc a jeszcze inny dwa razy na tydzień i wędkuje tylko na Wiśle. I ktoś pisze, że mam kołowrotek już pięć lat i działa. A drugi, że mam ten sam kołowrotek dwa sezony i jakieś szumy, stuki... A inny powie, że po miesiącu się rozsypał. Zasada jest prosta co i drastyczna - kup dobry, drogi kołowrotek , najlepiej żeby był ze starych dostaw z adnotacją JAPAN i nie będzie problemów. A jak kupisz coś za 100 zł firmy XXX i za 100 zł firmy YYY kupisz prawie, że to samo. (2015-11-09 10:27)
JKarpJKarp
0
Jeszcze jedno - ciągle są pytania prawie o to samo. Wyszukać te pytania. Opisać co i jak z głowy. Chyba, że masz chęć testować coś z Shimano np https://www.youtube.com/watch?v=UbQefiIvp5M a cena tego cacka jest tutaj https://www.youtube.com/watch?v=UbQefiIvp5M . Tylko kto to da do testów ?????? (2015-11-09 10:37)
SuperGroverSuperGrover
0
Kamera Water Wolf UW 1.0 Postanowiłem raz w życiu zaszaleć i kupić coś teoretycznie zbędnego. Padło na kamerę podwodną Water Wolf. Na wstępie biłem się z myślami czy warto było wydawać grubo ponad pięć stów, a do tego narażać się na notoryczne uwagi co do zasadności tego zakupu ze strony żony, ale premiera pierwszego filmu nagranego tym urządzeniem rozwiała moje obawy. Zdecydowanie warto! Filmy nagrane tą kamerą to skarbnica wiedzy dla każdego amatora "moczenia kija". Przy ich pomocy możemy zorientować się jakie dno jest w naszym łowisku, jakie ryby tam pływają oraz jak reagują na nasze przynęty i zanęty. Przeglądając materiał z dużym zdziwieniem obserwowałem masę ryb, które obojętnie przepływały obok umieszczonych przeze mnie na włosie kulek czy kukurydzy. Ryby często nawet jak już zainteresowały się przynętą, to natychmiast po zassaniu ją wypluwały. Oczywiście nie towarzyszył temu żaden pisk sygnalizatora na brzegu. Nie będę zanudzał was informacjami, które sami możecie w Internecie znaleźć na temat parametrów technicznych itp., a ograniczę się do tego co sam przez 3 miesiące eksploatacji zauważyłem. Kamera jest mała, zgrabna i posiada zmyślne mocowanie pozwalające zainstalować ją na zestawach końcowych. Na obecną chwilę mamy możliwość korzystania jedynie z mocowania dedykowanego do spinningowania czy trollingu, ale na początku przyszłego roku wejdzie do sprzedaży między innymi uchwyt pozwalający nagrywać filmy z dna - tak zwany carp kip. Oczywiście możemy to robić już teraz, ale wymaga to od nas pewnej ingerencji w sprzęt. Sam robię to w ten sposób, że na końcu systemu mocowania do zestawu zawijam zwykłą taśmę ołowianą. Mocowanie to posiada już wymienne ciężarki, ale bez tej naszej taśmy kamera (która sama w sobie jest wyporna i pływa) ustawia się pod kątem około 45 stopni (obiektyw jest wtedy skierowany ku dołowi) i nagrywa tylko małą powierzchnię dna. Warto pamiętać, że system mocowania do zestawu jest dość delikatny i należy obchodzić się z nim z wyczuciem. W innym przypadku połamiemy plastiki lub powyginamy drut. Sama kamera wykonana jest z wytrzymałego materiału, a czarny kolor powoduje, że pod wodą urządzenie nie odstrasza ryb. Jak zauważyłem często wręcz je przyciąga - szczególnie okonie, które jak wynika z moich obserwacji są bardzo ciekawskie. Bateria w kamerze nie jest niestety wymienna. Całkowite zużycie się baterii powoduje, że urządzenie staje się bezużyteczne. Według informacji uzyskanych od producenta baterię możemy ładować około 500 razy. To stosunkowo dużo, bo pozwala na kilka lat niczym nie skrępowanej zabawy... zakładając, że filmy nagrywamy średnio 3-4 razy w miesiącu. Oczywiście lepiej byłoby gdyby można ją było wymieniać tak jak w aparacie czy komórce. Korzystając z karty micro SD o pojemności 32 GB możemy nagrać 4 godziny i 20 minut filmu. Sugeruję z takiej właśnie karty korzystać. Na nagranie dwóch 16 GB nie pozwoli nam właśnie pojemność baterii. Ściągnięcie zestawu, wymiana karty, a następnie ponowne ulokowanie zestawu w łowisku zabierze nam kilka minut, których zabraknie właśnie podczas nagrywania pod wodą. Kamera automatycznie dzieli film na 20 minutowe odcinki co zdecydowanie ułatwia nam pracę. Bardzo ważne przy korzystaniu z tego gadżetu jest zachowanie ostrożności. Jeżeli tylko możemy to umieszczajmy kamerę w akwenie za pomocą wywózki. Jeżeli musimy rzucać ją razem z zestawem to wcześniej postarajmy się wysondować dno. Licho nie śpi, więc starajmy się nie dopuścić do zaczepu. Koniecznie też do przyponów, które podczepiacie do kamery używajcie cienkich żyłek. Jak już zaczepimy nasz zestaw, to urwie się przypon, a kamera bezpiecznie wróci do nas na żyłce głównej. Podczas spinningowania nie zapomnijcie też o zastosowaniu stalowego (wolframowego) przyponu również za kamerą. Są takie dni kiedy szczupaki równie często atakują kamerę jak i nasze przynęty. Bez zabezpieczenia za kamerą prędzej czy później szczupły przegryzie nam żyłkę. Jak pisałem wcześniej kamera pływa, więc powinna razem z np. pływającym woblerem wypłynąć, ale uważam że nie ma sensu ryzykować, że będzie inaczej. Wszystkich chętnych zapraszam do oglądania zamieszczonych przeze mnie filmów nagranych za pomocą opisywanej kamery. Znajdziecie je na kanale YouTube pod tytułem Wodnik Szuwarek HD. Pozdrawiam. (2015-11-09 15:17)
jacfarjacfar
0
panowie litości....... mylicie pojęcie test i opinia użytkownika, test jest przed a opinie - takie jak wyżej cukiereczki :D - po wypuszczeniu sprzętu na rynek, ogłoszeniodawca nie szuka testerów, bo od tego nie jest, i ma to gdzieś ; szuka wazeliniarzy, którzy za gnat z resztką mięsa pięknie opiszą to co już zważono zmierzono i opisano za pomocą profesjonalnych testerów :D jestem Polakiem, niedawno kupiłem kij spinningowy znanej firmy X z 2 linii i poprzedniej edycji i końcówki serii :D jest świetny - akcja wybitnie przypomina machanie lejcami przy cw 10-28g, polecam mimo drobnych mankamentów natury technicznej ze względu na świetną cenę :D (2015-11-09 17:40)
mako19mako19
0
Mam 14 lat , a w mojej miejscowości jest rzeka górska podzielona tamą gdzie po jednej stronie woda sie zatrzymuje przypominając rzeke nizinną. Po drugiej stronie rzeka przypomina typpowy górski potok . Sam uczęszczam na dwie strony rzeki , ale również są tam stawy po żwirowniach na które też chodze. Na stawach są różne głębokości co pozwala wykorzystać różne metody. Jak to każdy młody wędkarz nie posiadam jakiegoś bardzo profesjonalnego sprzętu, może dlatego że u mnie w rodzinie nikt nie łowi , a to by była dla mnie szansa. Mój sprzęt jaki posiadam to: wędka bolognese york impact ( gdyż jeden doświadczony wędkarz polecił mi ich delikatność i wybaczanie błędów wędkarzowi) 5.00 m z kołowrotkiem jaxon jts 200. Bat jaxon black arrow 6.00m . spinning Libao 2.40 z kołowrotkiem konger oraz tele spin zhibo 3.60m z kołowrotkiem rumpol z wolnym biegiem . Używam tej ostatniej wędki jako żywcówki. nazywam sie Michał Makowski i mieszkam w m.Łozy (2015-11-09 18:43)
JKarpJKarp
0
Smuty to sam piszesz arturku myśląc, że twoje wywody mają wpływ na to co znajduje się w hurtowniach i w sklepach. I co - producent zmienił to co ty usprawniłeś ? Nie i nie zamierza tego zrobić. Dla mnie testy sprzętu czy " opinie użytkowników " mogą zupełnie nie istnieć bo nie kupuję ani wędek ani kołowrotków z pewnego przedziału cenowego. Kup raz kołowrotek za + 500 zł i zobacz czy coś w nim się psuje lub jak pisałem kup coś co ma na stopce JAPAN lub USA i porównaj kulturę pracy tych urządzeń do tych niby wiodących. Żadne testy i opinie na pewno nie zmienią jednego - jeśli Cię stać kupujesz drogi i sprawdzony sprzęt. Jesli nie kupujesz to co kupujesz i żaden test nie dołoży Ci kasy w drodze do wędkarskiego żeby kupić coś droższego, bezawaryjnego. A jesli chodzi o producentów - w większości producent i importer to dwie różne sprawy. (2015-11-10 12:06)
sab75sab75
0
Witam. Nad/na wodzie od 40 lat mam 40. Mieszkam w Borach Tucholskich nad Zalewem Koronowskim zatem mam wszystkie wody. Łowię wszystkimi metodami. Kilka razy w roku kuter i dorsze. Coroczny oobowiązkowy urlop nad Bałtykiem w Dębkach = łowienie z plaży oraz Żarnowiec. Byłem w kadrze PZW Bydgoszcz. Troje dzieci,kupa gości i kumpli-wszyscy jak u mnie sa to łowią. Moja łódka codziennie pływa. Pozdrawiam:Sebastian Bzdawski (2015-11-11 07:43)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Janek, leć na karpie one ciebie zrozumieją. Bo jeśli ja czy inny użytkownik sprzętu skrytykuję. Czyli będzie miał negatywy. To wielu zrezygnuje z zakupu bubla. A jak ludzie przestaną kupować to to zmusi producenta do refleksji. Tak wielu się nabierze na napis na opakowaniu" 3-5 łożyski itd". Ale jak przeczyta opinię że szlak go trafia po 2-6 miesiącach i że mimo że są łożyska to nie tam gdzie trzeba. To zrezygnuje z zakupu. A tu mi nie wmówisz że jak ludzie nie kupią to producent dalej będzie to chciał produkować. (2015-11-11 10:15)
JKarpJKarp
+1
Tak, a świstak siedzi i zawija w te sreberka ;-) Już czytają Twoje opinie, już się nimi przejmują, wycofują z produkcji, czytają negatywy... Artur kupią bo cena... Czy DAM zmienił ten plastik na łożysko ? Czy w ogóle to czytał ? Zejdź na ziemię i kup batona bo zaczynasz przypisywać sobie jakieś gwiazdorskie właściwości. Pytam po raz drugi - czy firma XXXX przejęła się faktem, że żyłka wchodzi pod szpulę? Czy firma YYYY przejmuję się, że nie ma serwisu pogwarncyjnego ? Odpowiedź brzmi - NIE . A tak zupełnie z innej beczki - karpie mnie rozumieją a mają mały rozumek a Ty ;-)))) ???????????????? Wiem - ameba nie ma mózgu i tak długo żyje ;-) (2015-11-11 14:14)
JKarpJKarp
+2
A tak jeszcze jedno - te wszystkie minusiki te mnie jak śnieg sprzed roku ... No czekam kto się przyzna he he bo inkoguto to każdy odważny... (2015-11-11 14:19)
ZielanZielan
+4
Artur, tani i psujący sprzęt jest dobry bo jest tani i świetnie się sprzedaje. I sprzedawać się będzie. Bardzo wielu wędkarzy robi wielkie oczy jak ma kupić młynek za stówę! Importerzy! Producenci są w Chinach - głównie. Tam prezesi wybierają ofertę i składają zamówienia. (2015-11-11 17:47)
Jakub WośJakub Woś
+2
JKarp sklepu nie prowadzi testerem zostać nie chce a co się o narzeka, na marudzi. Już nawet Artur go z równowagi wyprowadził :) (2015-11-11 19:40)
ryukon1975ryukon1975
0
Widzę tu większe zaangażowanie "narzekaczy" jak potencjalnych chętnych do testowania, czyli "Polska" norma została wykonana. :) (2015-11-11 21:29)
Jakub WośJakub Woś
+1
Masz rację ryukon1975. Samemu nic nie robią ale sąsiadowi życie uprzykrzą, taka mentalność. (2015-11-11 21:37)
JKarpJKarp
+1
@ Jakub Woś - Sklep prowadziłem z 12 lat. Testerem zostać nie chcę bo jak pisałem żebyś złotymi literami napisał, że coś jest do d... to i tak będą tacy co nie uwierzą ( i na odwrót ). A co mam niby robić ? Mam opisywać to co jest opisane, sprawdzone i w sprzedaży ? Mam napisać, że np wędka firmy XXX zupełnie nie nadaje się na karpie bo jej praca przypomina krowi ogon? Co do wyprowadzenia z równowagi - dość znamienne jest to, że ktoś myśli, że swoimi opiniami, niby testami itd. spowoduje zmiany w polityce firm wędkarskich. W wędkarstwie ( jak chyba wszędzie ) jest prosta zasada - tanie jest tanie a drogie jest drogie. Tanie jest jakie jest a drogie jest praktycznie bezawaryjne i ma dużo lepsze walory użytkowe od taniego. Rogeros dobrze napisał - wielu wędkarzy otwierało oczy ze zdumienia widząc cenę 100 zł na kołowrotku. (2015-11-12 08:19)
JKarpJKarp
+1
@ ryukon1975 - Krzysztof jak ktoś myśli, że jest testerem i może mieć wpływ na politykę firm wędkarskich to ogarnia mnie śmiech. Jedynym testerem z prawdziwego zdarzenia ( o ile wiem ) jesteś Ty - dostałeś kije nie opisane, bez opisów katalogowych, nie wiesz ile kosztują i masz za zadanie sprawdzić " w boju " ile są warte i ajk się zachowują. (2015-11-12 08:23)
SuperGroverSuperGrover
0
Kulki proteinowe firmy Carp Gravity. Z 10 na 11 listopada udałem się nad jezioro Miłoszewskie na krótką karpiową zasiadkę. Jako zanętę i przynętę użyłem kulek proteinowych oraz pelletu. Pewnie nie tylko moim zdaniem jest to obecnie najlepsza i najbardziej uniwersalna zanęta, a także przynęta na Cyprinusy. Ze względu na bardzo dużą populację leszcza w tym jeziorze doszedłem do wniosku, że będzie to też zanęta/przynęta odpowiednio selektywna. Jej rozmiary powodują, że dobrać się do niej może tylko naprawdę duży leszcz, więc mamy pewność, że zastosowanie tej zanęty i przynęty pozwoli nam zwabić w nasze łowisko karpie bez obawy, że wcześniej do naszych smakołyków dobiorą się leszcze. Jak każdy wędkarz mam tych kulek całkiem sporo, więc ograniczę się tylko do dwóch i opiszę te z nich, które nad wodą miałem po raz pierwszy. Były to 20 mm kulki 4D Turbo Ślimak oraz dedykowane do łowienia w zimnej wodzie kulki z serii Black Horse również o zapachu ślimaka. Wydawało mi się, że takie naturalne i "mięsne" smaki i zapachy będą teraz dla karpi optymalne. Kulki 4D Turbo Ślimak pakowane są w małe 250ml pudełka, a Black Horse w 1 kilogramowe wiaderko. Dodatkowo w zestawie do tych drugich dostajemy dopalacz w płynie, który pozwala nam jeszcze bardziej przynętę uatrakcyjnić. Turbo Ślimak to duża 20 mm kulka. Wierzchnia warstwa, którą jest oblepiona powoduje, że wydaje się jeszcze większa. Po przecięciu jej na pół doskonale widoczne są warstwy. Wierzchnia (nazwijmy ją panierką) oraz sama kulka. Ta wierzchnia warstwa robi w wodzie doskonałą robotę. Puchnie i tworzy galaretowatą strukturę, która dodatkowo "motywuje" do brania karpie. Dodatkowo wokół kulki tworzy się zawiesina z drobinek obsypującej się panierki. Kulki Black Horse bardzo intensywnie pachną. Da się to wyczuć już po otwarciu pudełka. Polane flavour-em pachną jeszcze bardziej intensywnie. Zgodnie z opisem dedykowane są do połowów jesiennych lub wczesnowiosennych, kiedy woda jest zimna i moim zdaniem tak właśnie jest. Zapach kulki dzięki temu, że ma w sobie tych wszystkich smakołyków dużo więcej niż w innych kulkach doskonale rozprzestrzenia się również w zimnej wodzie. Co ważne obie kulki pachną również po wyjęciu ich po paru godzinach z wody. Obie wyglądają też moim zdaniem naturalnie. Nie są to styropianowe kulki, których sporo w wędkarskich sklepach, a przynęty wykonane na bazie jajek i naturalnych składników. To widać i czuć zaraz po otwarciu pudełka, więc ze spokojem każdy z Was umieści je na końcu waszych zestawów. Moja zasiadka była dość krótka - raptem 19 godzinna, a przyniosła 2 brania i 2 ryby na macie. Nie były to wielkie karpie, bo oba ważyły po niecałe 7 kilogramów (6.700 i 6.500), ale oba bardzo mnie ucieszyły. Były to też jedyne wyholowane ryby, pomimo że wędkowaliśmy w 4 osobowym składzie. Obie połakomiły się właśnie na opisywane przeze mnie kulki, więc uważam że test zaliczyły i to na piątkę z plusem. Polecam!!! (2015-11-12 09:04)
ryukon1975ryukon1975
0
Janusz na pewno jest wiele prawdy w tym co piszesz. Sam nie wiem kiedy tu nastała "moda" na testowanie sprzętu. Kiedyś chodziło się na ryby, dziś już nie. Dziś wszyscy chodzą testować sprzęt. :) (2015-11-12 11:35)
Wedkarstwo z PasjaWedkarstwo z Pasja
0
Koledzy, cieszy mnie, że temat wywołał wysokie zainteresowanie a dodatkowo, żywą dyskusję. Chętnie wezmę w niej udział. Pytacie skąd moda na testowanie. Wynika ona tylko i wyłącznie z potrzeb klienta oraz potrzeb marketingowych. Wystarczy, że zerkniecie na pierwsze lepsze forum wędkarskie do działu porady lub sprzęt. Gwarantuję, że nie szybko przebrniecie przez stos zapytań o sprzęt i opinie na jego temat. Klientom nie wystarcza fakt przeczytania tego co wyczytają w katalogu. Chcą opinii kogoś kto miał do czynienia z danym sprzętem a ponadto nie ma podstaw by wydać opinię fałszywą. Drugim powodem jest potrzeba marketingu. Niemal każda firma wędkarska działa czynnie na portalach społecznościowych o tematyce wędkarskiej. Także tutaj. Powstaje wiele recenzji mniej lub bardziej obiektywnych. Kolejna kwestia dotyczy cen i jakości sprzętu. Niektórzy uproszczają , niesłusznie swe poglądy do: Niska cena - bubel. Wysika cena - dobry sprzęt. Świat nie jest czarny albo biały, widnieje w wielu innych barwach. Posłużę się motoryzacją. Można kupić Audi płacą dużą kasę i cieszyć się jakością. Można też kupić Fiata sugerując się dostępnym budżetem. Jest jednak coraz większa grupa ludzi sięgających po Skodę. Cena bardziej dostępna niż u Audi a podzespoły te same. Podobnie jest w wędkarstwie. Trzeba tylko stwierdzić co się sprawdza a co nie. Nawet niedzielny wędkarz nie chce kupić bubla, to chyba oczywiste. Wobec tego na przeciw wychodzą koledzy po kiju którzy dzielą się doświadczeniem. Właśnie takim doświadczeniem chce dzielić Się sklep Wędkarstwo z Pasją. Ponieważ dobry klient to zadowolony klient. Cygan raz idzie przez wieś, my natomiast do wędkarstwa podchodzimy z Pasją przez duże "P". Oprócz zadowolenia musimy walczyć o zaufanie klienta. Rozumiem też tę wątpliwość i ostrożne podejście w stosunku do naszych działań. W sprzedaży działamy od lat i doskonale wiem jak dużo wymaga ona cierpliwości. Zatem niech czas pokaże czy nasze recenzje są wyłącznie reklamą czy chęcią uczciwej i rzetelnej współpracy z kolegami po kiju. Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do dalszej dyskusji. (2015-11-12 16:22)
JKarpJKarp
0
Z tym się nie zgodzę, że tanie może dobre, wytrzymałe i bezawaryjne. Oczywiście co jest tanie a co drogie to subiektywna sprawa Klienta :-) (2015-11-12 17:59)
CzlekCzlek
0
Dwa światy. Shimano Catana 2500RB vs. Daiwa Revros 2500. Po długim oczekiwaniu przychodzi z za wielkiej wody Daiwa i można zacząć test. Pierwszy rzut oka na oba kołowrotki i cóż Daiwa rzuca się w oczy kusi nęci to do niego pierwszego ręka wyciąga się sama. Oględziny wizualne kołowrotek wygląda ładnie, zadbany każdy szczegół i detal. Shimano mimo, iż tańszy (kupno Daiwy w kraju pisma obrazkowego, więc różnica około 20% między obydwoma młynkami) również brzydki nie jest ale bądźmy szczerzy przy Daiwie wypada słabo. Kręcimy oba i oba chodzą płynnie i ładnie na sucho nie widać znaczącej różnicy. Chwila zastanowienia co nawinąć na testy i wymyślam: - na 1 szpulę Shimano ląduje żyłka 0,16 na drugą plecionka 0,12 oba nawinięcia wyglądają idealnie i przebiegają płynnie. Test nad wodą dotyczyć będzie rzutów, wysnuwania sią linki z kołowrotka jak i nawinięć pod oporem dość ciężkiej obrotówki. Pora na Daiwę i…..i nie ma drugiej szpuli mały niedosyt, wręcz czuję się lekko oszukany mimo, iż wiedziałem co kupuję. Na Daiwę ląduje plecionka również 0,12. Różnica w nawinięciach niewielka choć spod Daiwy plecionka wygląda trochę ładniej. Ergonomia użytkowania – moja opinia zaznaczam – Shimano kręci się jakoś milej mimo, iż wydaje się, że to Daiwa chodzi jak marzenie. Ale czas nad wodę. Obrotówka Mepps nr 4 i zaczynamy. Daiwa rzuty dalekie, ładne wysnuwanie i ładne nawinięcie, ale coś mi nie daje spokoju troszkę szumi i teraz nie wiem czy to me wymagania podrasowane jej wyglądem i wymaganie ideału czy fakt rzeczywisty. Shimano ładna praca, ładne nawinięcie, wysnucie idealne i praca cicha bez efektu szumu. 2h machania kijem i ocena: - Daiwa wygląd na pewno lansiarski, rzuca się w oczy praca nienaganna, choć ten szumik…Dla nowicjusza nie do zauważenia, ale jest i muszę o nim napisać. Daiwa jest z wyglądu jak cudo. Człowiek by oglądał i oglądał, aż żal używać i ciorać po krzakach. Użytkowanie - mi coś osobiście w nim przeszkadza jeszcze nie odkryłem co ale nie jest to idealne użytkowanie. - Shimano gdyby nie leżał koło Daiwy byłby b.ładny a tak jest tylko ładny. Użytkowanie - to jest to co sprawia mi radość mi odpowiada i to bardzo. Praca płynna i nienaganna. Dwie szpule, więc jest tak jak trzeba. Miss word nie zdobędzie ale i położyć na kamieniach można bez zbędnego bicia serca czy się czasem nie ryśnie ten błyszczący i cud wyglądający młynek :). To tyle mych wywodów zaznaczam Shimano z Polski a Daiwa z Chin. Więc ceny można by rzec porównywalne. Sprawę "hamulec" przemilczałem bo nie można ich wzajemnie porównywać ale oba pracują idealnie. (2015-11-12 18:31)
luxxxisluxxxis
-1
Konie poszły...Wielka Pardubicka wymieka w tym galopie..............................nagrody pocieszenia to bony do zrealizowania w NFZ na przeszczep organów płciowych od owczarka niemieckiego....:) oraz bezpłatna transmisja na żywo z obrad sejmu. (2015-11-13 09:16)
bercik1916bercik1916
-1
JKARP...z calym szacunkiem,nie wiem jaka metoda wedkujesz ale jesli chodzi o mnie to juz dawno skonczylem z wedkarstwem stacjonarnym teraz tylko spinninguje.Z koncem roku ciezki spinning idzie na polke,bo zostaje nam praktycznie tylko okon i od lutego pstrag i tu wlasnie w gre wchodzi lekki sprzet-delikatna wedka i wlasnie ta "20-tka",o ktorej wspomniales i ktora jest idealna na takie wyprawy.Po co duzy kolowrotek do zylki 0.14-0.16,bo tej 0.33 nikt w tym okresie raczej nie uzywa.Jesli chodzi o test sprzetu,to o "lekki spinning"pyta duzo osob,ja mam wokol kilka fajnych rzek(Wisla i jej doplywy,kilka mniejszych rzeczek z odcinkami gorskimi)w ktorych sa wszystkie zyjace u nas gatunki ryb.Do najblizszej rzeki-Kamiennej mam okolo 500m i kazda wolna chwile poswiecam na wedkowanie.Uzywam wiec sprzetu roznorakiego,inny na sandacza,a inny np.na okonia,z ktorym mam tu mnostwo zabawy.Zlowione rybki oczywiscie wracaja do wody,bo tam jest ich miejsce :)Mysle,ze.nalezy testowac kazdy rodzaj sprzetu.Pozdrawiam i zycze polamania kija! :) (2015-11-15 13:19)
bercik1916bercik1916
0
Co do ostatnich moich testow,to musze przyznac,ze zawiodlem sie na plecionce DRAGON MAXIMA CLEAR.I choc lowie na gumy tylko DRAGONA(jak ktos potrzebuje opinii moge cos podpowiedziec),to jesli chodzi o ta plecionke,to...serdecznie nie polecam,a nawet odradzam.Wg mnie-tandeta,rwie sie jak nitka przy pierwszym odstrzeleniu z zaczepu.Potrafi sie zerwac w polowie dlugosci miedzy przelotka koncowa a guma,zdarzylo sie tez,ze strzelila przy zarzucaniu... (2015-11-15 13:33)
bercik1916bercik1916
0
I po to wlasnie sa nasze prywatne testy,nie te od producenta.Widzial ktos firme,ktora nie zachwala swoich produktow?Wszystkie sa najwytrzymalsze i najlepsze pod kazdym wzgledem...pozniej sie to kupuje i dopiero nad woda tak naprawde dowiadujemy sie ile sa warte.Ja osobiscie wole kupic cos,co chwala uzytkownicy,cos co jest sprawdzone przez nas-wedkarzy,a nie zachwalane przez firmy tylko po to,zeby to sprzedac.Testujcie wiec i dzielcie sie opiniami z innymi.Pozdrawiam. (2015-11-15 15:38)
kamil11269kamil11269
0
Dwa testy z czasów, gdy testowałem jeszcze zanęty firmy MVDE: https://wedkuje.pl/wedkarstwo,zaneta-mvde-super-carp-strawberry-od-robinsona,76990 https://wedkuje.pl/wedkarstwo,bartoszow-kolejny-test-zanet-mvde,77194 oraz mój własny test: https://wedkuje.pl/wedkarstwo,kolowrotek-robinson-maxim-308,69252 Oraz recenzja o tym co lubię najbardziej: https://wedkuje.pl/wedkarstwo,wedkarstwo-karpiowe-cos-pieknego,81446 Więcej info na moim profilu, jeśli było by Państwu potrzebne :) (2015-11-15 17:27)
Kam_iLKam_iL
0
Cześć jestem Kamil mam 16 lat. Mad woda bywam minimum raz w tygodniu ponieważ mam szkole. Rzeka to Jasiolka mam ja 100 metrów od domu nie jest to duża rzeka. Jest ona podzielona na gorska i nizinna. Ja spininguje wiec używane wędki \KONGER Carbomaxx Team 240/10 \ i kołowrotek \Dragon Magnum Medium 230\ jest on stary dostałem go od taty i mówił ze ma go już 11 lat ale nie wymienił bym go na żaden inny :). Do spiningu zazwyczaj uzywam woblerow które sam robie ale też kupuje woblery \ Salmo Hornet. Pozdrawiam (2015-11-16 16:46)
CzlekCzlek
0
Jeśli chodzi mój głos - Testerem powinien zostać - kolega "jacfar". Widać, że będzie bezstronny a i jego opinie będzie miło się czytało po ciężkim dniu. "klej na plakietce rozbawił mnie do łez" :-). Pozdrawiam (2015-11-18 17:11)
RysiiekRysiiek
+1
Witam! poniżej zamieszczam ostatnie testy jakie zrobiłem...do każdego dołączona jest również wideo relacja, nagranie filmów, montaż, zdjęcia, wszystko wychodzi spod mojej ręki....zapraszam do lektury nr1. Sonar do lokalizacji Ryb Zapraszamy do zapoznania się z testem SONARU DO POŁOWU RYB, ze sklepu CONRAD www.CONRAD.pl SONAR DO LOKALIZACJI RYB adres strony www do zakupu: http://www.conrad.pl/Sonary-do-po%C5%82ow%C3%B3w-ryb.htm?websale8=conrad&ci=SHOP_AREA_14748_0609051 Zdecydowaliśmy się na przetestowanie tego sprzętu, ponieważ na rynku pojawia się coraz więcej produktów tego typu. Produkt pochodzący ze sklepu www.conrad.pl z pewnością jest jednym z najtańszych. W naszym teście pokazujemy wszystkie funkcje z jakich można korzystać nad wodą. W zestawie otrzymujemy produkt gotowy do użycia, a w nim: Panel sterujący z wyświetlaczem Czujnik sonarowy Boja pływacka Kabel Klin zaciskowy Instrukcja Parametry techniczne Zasięg działania 0,8m – 24,4m Kąt ujęcia 20 ° Długość przewodu czujnika 5,9 m Temperatura robocza (zakres) - 10 do + 50 °C Głębokość 34 mm Szerokość 81 mm Wysokość 127 mm Waga 375 g Częstotliwość sonaru 200 kHz Napięcie robocze 6 V/DC Zasilanie 4 baterie AA (brak w zestawie) Czas eksploatacji (maks.) 30 h Sonar do lokalizacji ryb służy do wykrywania ryb w zbiornikach wodnych od 0,8m do 24,4m. Głębokość przebywania ryb pod wodą wyznaczana jest na podstawie pomiarów przebiegu przysyłanych fal dźwiękowych). Urządzenie niewielkich rozmiarów ma bardzo intuicyjną i prostą obsługę. Przyciski działają precyzyjnie. Nie ma wrażenia ich gumowości. Na podświetlonym wyświetlaczu formacja ryb oraz głębokość przedstawione są w formie graficznej. Sonar pracuje z zasilaniem na baterie (4szt. typ AA), posiada osłonę przeciwbryzgową (jednostka sonaru jest wodoszczelna) oraz jest przystosowana do użytku zarówno w wodzie słonej jak i słodkiej. Może się to przydać szczególnie przy coraz bardziej popularnych wyprawach nad nasz Bałtyk. Klin zaciskowy na kablu utrzymuje boję w stałej odległości od czujnika. Do prawidłowej pracy urządzenia, zachować trzeba odstęp od 15-25cm Sonar umożliwia nie tylko wyszukiwanie ryb po włożeniu czujnika do wody. Można to zrobić również przykładając go do powierzchni lodu, czy kadłuba łódki o grubości nie przekraczającej 3mm. Większość łódek dostępnych w naszych stanicach spełnia ten warunek. Urządzenie posiada trzy dodatkowe funkcje, które w zależności od upodobań można uruchomić nad wodą aby uprzyjemnić nam jego obsługę. Jest to tryb: oszczędzania energii, stałe podświetlenie oraz dodatkowy sygnał dźwiękowy, uruchamiający się po wykryciu większego skupiska ryb. Wszystkie funkcje zostały dokładnie przestawione w naszym filmie. W jaki sposób lokalizować ryby ? W prawym, górnym narożniku na bieżąco aktualizowana jest głębokość łowiska. Pod nim znajduje się 10 znaczników. Po wykryciu ruchu w wodzie, na wyświetlaczu w formie graficznej, pojawi się znak ryby w odniesieniu do aktualnej głębokości na jakiej się ona znajduje. Przykład: Głębokość zbiornika wynosi 20m. Tym samym jedna boczna kratka odpowiada 2m Głębokość zbiornika wynosi 10m. Tym samym jedna boczna kratka odpowiada 1m. Głębokość zbiornika wynosi 5m. Tym samym jedna boczna kratka odpowiada 0,5m Sposób ten ułatwia wizualizację przestrzenną sytuacji i zwalnia nas z dokładnego analizowania na jaką głębokość podać przynętę, jak to ma miejsce w przypadku innych podobnych urządzeń. Film cz1. https://www.youtube.com/watch?v=a3U2LVdAFnw Film cz 2. https://www.youtube.com/watch?v=sapZGZkP5IY (2015-11-18 18:26)
RysiiekRysiiek
0
i kolejny test....a jest ich więcej.... Od kilku miesięcy jestem posiadaczem kilku woblerówTarnus produkcji Pana Jerzego Furmańskiego z Tarnowa. Przynęty te można zakupić m.in. w sklepie pod adresem http://tarnus.eu/ Od razu trzeba wspomnieć, że jest to produkt który nie został stworzony przez bezduszne maszyny w seryjnej produkcji. Każdy wobler z osobna przechodził przez ręce producenta. Jest to prawdziwe arcydzieło rękodzielnictwa. Zresztą byłem tego świadkiem jak na targach Połowy i Łowy w Zabrzu 2015, każdy z wabików był skrzętnie czyszczony po ostatnim lakierowaniu. Co za tym idzie, jak przypuszczam nie znajdziecie w całej kolekcji dwóch identycznych sztuk. Mogą być łudząco do siebie podobne, jednak zawsze znajdzie się między nimi jakiś niuans, który będzie wpływał na nieco odmienne zachowanie w wodzie i reakcję ryb. Patrząc okiem wędkarza, śmiało można powiedzieć, że Tarnusy, które posiadam są to w większości imitacje uklei w różnych rozmiarach i odcieniach. Jednak nie dajmy się temu zwieść, bo nie o nasze spojrzenie chodzi tylko o to co się dzieje w wodzie. Drobne różnice w odcieniach, różnie rozstawione obciążenie w korpusie, sposób ustawienia i wycięcie steru, wszystko to sprawia, że w trakcie pracy na łowisku woblery imitują zachowanie i wygląd nie tylko uklei. Co za tym idzie, atakują je różne ryby. Tutaj jeszcze muszę dodać, że zakupując taki wobler, otrzymujemy go całkowicie nieuzbrojonego. Pan Jerzy Furmański celowo tego nie robi, ponieważ po latach doświadczeń w produkcji i kontaktach z wędkarzami doszedł do wniosku, że ze względu na różne upodobania kupujących, da wolną rękę swoim klientom w tym temacie. Faktycznie, każdy z nas ma ulubionego, sprawdzonego producenta, kotwiczki którym ufa i kółka jakie stosuje do zbrojeń. Dlatego po zakupie woblera, w kwestii zbrojenia mamy całkowitą dowolność. Pierwsze wrażenie: Od razu, co rzuca się w oczy to malowanie a dokładnie lakierowanie. Do tej pory nie spotkałem się z czymś podobnym. Wabiki są polakierowane (jak przypuszczam) co najmniej kilkoma warstwami bezbarwnego zabezpieczającego lakieru i to widać! Uchwyty do zbrojeń są solidne, wykonane ze stosunkowo grubego drutu. Jeżeli chodzi o ster, to w porównaniu do woblerów, które stosowałem w przeszłości jest wykonany nie zawsze z tej samej grubości materiału. Na zdjęciach widać, że jeden z nich jest znacznie cieńszy a w dotyku elastyczniejszy w porównaniu do pozostałych. Ma to zdecydowanie wpływ na jego pracę, ale o tym napiszę późnej. Na pierwszy rzut oka woblery sprawiają wrażenie mocnych i solidnych, jeżeli chodzi o technologię i wykonanie. Kształtu woblera nie będę opisywał, bo tak jak już wcześniej wspomniałem, każdy z nich jest ręcznie strugany, wszystkie od siebie się nieco różnią np. wygrzbieceniem, szerokością, długością części ogonowej nieregularną fakturą itd. Czego mi brakuje? Na pewno przydałoby się oznaczenie gramatury wszystkich przynęt. Terazz kolei postaram się opisać pracę każdego woblera z osobna. Dla przypomnienia tylko, napisze, że nie oceniam całej kolekcji Tarnus, tylko kilka sztuk które posiadam. Pierwsze dwa wabiki mogę wrzucić do jednego worka. Są to bezsterowe Jerki, różniące się od siebie przede wszystkim wielkością i gramaturą. Ich zachowanie w wodzie jest bardzo podobne. Po zarzuceniu opadają ustawione równolegle względem dna, delikatnie przy tym lusterkując. Będzie to doskonale widać na filmie, który przygotowałem. Same z siebie przy nawijaniu szpuli praktycznie nie generują szczególnej pracy, ich zachowanie natomiast jest podobne do rannej ryby pływającej po powierzchni i przerzucającej się ospale z boku na bok. Wielkość i rozmiar wpływa na odległość rzutów. Wędką 250cm cw 20g spokojnie byłem w stanie osiągnąć ok. 40 metrów. Wobler nr1 Srebrny, delikatnie pozłacany, ze sterem wykonanym z cieńszego materiału niż pozostałe dwa. Ster nie jest całkowicie sztywny, przy mocniejszych szarpnięciach dogina się,co sprawia, że na chwilę energicznie zmienia kierunek, w którym płynie. - prawidłowa praca przy średnim i szybkim prowadzeniu - delikatna praca w poziomie, - nie wyskakuje z wody przy szybkim prowadzeniu - potrafi nagle zmienić kierunek w poziomie przy mocniejszym szarpnięciu - delikatne lusterkowanie w pionie Wobler nr.2 Srebrny, lekko bocznie spłaszczony, z dużym połyskiem, bardzo dobrze odbija światło. - prawidłowa agresywna praca przy średnim i szybkim prowadzeniu - nie wyskakuje z wody przy szybkim - przewidywalny dynamiczny ruch, szeroko pracuje w poziomie - wyraźne lusterkowanie w pionie - trzyma się linii prowadzenia - bardzo dobrze odbija światło Największy z całego zestawu. Kolorystyka podobna do nr 2 jedna z wyraźniejszym stonowaniem odcieni. - poprawnie pracuje już w wolnym tempie prowadzenia adres do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=uH9FRS5H_Wo - szybko osiąga swoją głębokość - mocna praca w poziomie z wyraźnymi odchyleniami - umiarkowane lusterkowanie w pionie (2015-11-18 18:36)
Madame PompadourMadame Pompadour
-1
Zgłaszam swoją skromną osobę do konkursu. Poniżej opis używanej przeze mnie wędki. Chciałabym opisać pokrótce moje doświadczenia z wędką Kinetik Pike Spin 2.70m i c/w 10-30g. Na początek teoria, którą przekazuje nam producent a później moje spostrzeżenia. 1.Kompozytowy rdzeń o wzmocnionej sprężystości 2.Nośny trzon wędziska z grafitu High Modulus o sztywności 36 mln PSI 3.Powłoka ochronna z tkaniny węglowej Kilkanaście modeli wędzisk Kinetik to świetne połączenie nowoczesności i jakości przy relatywnie niskiej cenie. Seria ta została wykonana z doskonałych materiałów węglowych IM-7 o sztywności 36 milionów psi. Komputerowe rozmieszczenie wyjątkowo lekkich przelotek stwarza doskonałe możliwości rzutowe i jednocześnie gwarantuje pewny hol dużych ryb. W efekcie wędziska Kinetik są bardzo mięsiste, mocne, lekkie, szybkie i wygodne w użyciu. Większość modeli spinningów i jigów jest opracowana pod kątem łowienia konkretnych gatunków ryb: okoni, szczupaków, pstrągów i sandaczy. Łowcy białej ryby i ryb morskich znajdą również perełki wśród feederów, matchówek oraz wędziska do połowów morskich Dwa modele spinningów o mocnej sztywnej konstrukcji, idealnej do połowu szczupaków.Ciężary wyrzutów od 10 do 30 gram pozwalają na dalekie rzuty średnimi woblerami, błystkami oraz gumami. Kinetik Pike Spin to uniwersalne wędzisko mogące doskonale służyć przez lata łowcy drapieżników Teraz czas na moje spostrzeżenia. Wędkę przez jeden sezon używałam jako główny kij spinningowy. W kolejnym sezonie używany był jako zastępczy, pożyczałam go znajomym, których zapraszałam na wspólne wędkowanie. Używany był głównie na jeziorach w połowie szczupaka z brzegu. Czasem zabierałam go nad rzekę w pogoni za boleniem. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Potrzebowałam wędki lekkiej i ta zgodnie z zapewnieniami producenta taka jest. Potrzebowałam wędki szybkiej, która pomoże w dalekich rzutach woblerami czy obrotówkami. Przy połowach z brzegu było to dla mnie bardzo istotnie. Tutaj również producent nie rozminął się z prawdą. Wraz z wędką posyłaliśmy przynęty na zadowalające mnie odległości. Wypadało by trochę napisać o ugięciu i akcji. Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie ale postaram się jakoś to opisać. Przy zarzucaniu ugina się tylko szczytówka a przy holu większych ryb czy zaczepów wędka pracuje aż do połowy blanku to chyba daje nam ugięcie progresywne. Szczytówka szybko pracuje przy zarzucaniu jak i zacięciu to chyba daje akcję szczytową o ile się nie mylę. Uchwyt kołowrotka pewny i bez żadnych luzów, jest klips do zapinania przynęty a przelotki radzą sobie z plecionką. Wszystko było pięknie jak w bajce aż do czasu kiedy wędka przenocowała w rosie. Obudziłam się po nocy, wzięłam wędkę w rękę i zaczęłam uganiać się za szczupakiem. Poczułam że mam coś miedzy dolnikiem a dłonią. Myślałam, że to trawa i bez patrzenia próbowałam strząsnąć. Niestety nie udało się. Zerknęłam na dolnik i bardzo się zdziwiłam. Okazało się, że wędka nie ma korkowej rękojeści. Wygląda to jak pianka czy sklejka plus okleina imitująca korek. Okleina, która właśnie zaczęła się odklejać. Po powrocie siadłam przed komputer i zaczęłam czytać informacje producenta na ten temat. Niestety nic nie znalazłam. Producent chyba świadomie nie wspomina nic o materiale z jakiego jest wykonana rękojeść. Reasumując. Jeżeli ktoś nie przykłada uwagi do wyglądu kija i szuka czegoś w niewielkiej cenie to wędka spełni jego oczekiwania. Okleinę można przykleić jeszcze raz a i nawet z odklejającą da się przecież łowić. Ja natomiast jestem estetką dlatego mam już nowy kij. Link do opisu na blogu z fotografiami: https://wedkuje.pl/wedkarstwo,kinetik-pike-spin-teoria-vs-praktyka,86572 (2015-11-19 14:44)
mepsik79mepsik79
+1
Recenzja Jenzi artini powerrise multitool winklepicker Jestem wędkarzem z 30 letnim doświadczeniem, zaawansowanym we wszystkich metodach gruntowych - od wyczynowego spławika, po ciężkie łowienie z bałtyckiej plaży. Ulubione metody to DS., przepływanka bolońska i odległosciówka angielska. Interesuję się brytyjskim modelem wędkarstwa gruntowego, które jest dla mnie inspiracją do wypracowywania własnego stylu wędkowania oraz źródłem nietuzinkowych rozwiązań. Układ moich obowiązków pozwala mi na częste uprawianie swojego hobby. Zwykle w ciągu tygodnia mogę sobie pozwolić na 2 wyprawy, choć zazwyczaj nie są to ani długie, ani dalekie eskapady. Moje wypady na ryby są krótkie, ale konkretne i intensywne. To w zasadzie polowania, w których celem jest łowienie wybranego gatunku oraz selekcjonowanie okazów. Wędkuję głównie na rzekach nizinnych oraz w zbiornikach zaporowych i gliniankach. Uprawianie skutecznego wędkarstwa "z doskoku" na tak zróżnicowanych łowiskach wymaga nie tylko ich doskonałej znajomości, ale też kreatywności. Naturalną konsekwencją takiego stylu wędkowania jest skompletowanie sprzętu, który, niezależnie od tego gdzie rzuci mnie łowiecka fantazja, zawsze pozwoli perfekcyjne dopasowanie się do zastanych warunków . Słowem, specjalistyczny uniwersał. Zważywszy, że bardzo lubię łowienia drgającą szczytówką – a zwłaszcza jej bardzo lekką i elegancką wersją – quiver tipem, zacząłem poszukiwać wielozadaniowego, a jednocześnie finezyjnego pickera. Wędka miała spełniać wiele wyśrubowanych wymogów. Kij miał pozwalać na stosowanie całej gamy technik pickerowych, modyfikowanych w zależności od rodzaju łowiska, gatunku poławianej ryby, a także pory roku. Służyć do łowienia kleni i jazi w rzekach, oraz linów i karasi w niewielkich gliniankach; leszczy i płoci w mniejszych zbiornikach zaporowych oraz… karpi na łowiskach komercyjnych. Wędka miała być bardzo czuła, a jednocześnie mocna i odznaczać się wysoką jakością wykonania. Słowem swoją funkcjonalnością połączyć cały konglomerat pozornie wykluczających się oczekiwań. Po dość długim okresie wertowania ofert różnych producentów, moją uwagę zwrócił model firmy Jenzi - ARTINI Powerise Multi-Tool. Picker występuje w 3 długościach (2,7; 3 i 3,3 m) oraz dwóch ciężarach wyrzutowych do 45 lub 70 gr. 4 lata temu stałem się posiadaczem wersji 3-metrowej z cw. 15-45 gr. Już pierwsze testy nad wodą wykazały, że wędka ma świetne właściwości rzutowe i dużą moc. Picker – w zależności od wybranego tipu, celnie ekspediuje zarówno kilkugramowe oliwki, jak i koszyczki do 25 gr + zanętą. Pozwala również na dalekie i pewne rzuty ołowianymi ciężarkami, śmiało dochodzącymi do deklarowanych przez producenta 45 gr. ciężar wyrzutu. Cała wędka jest świetnie zgrana. Wszystkie tipy z kompletu doskonale współpracują z całym blankiem, więc wędzisko ma bardzo równomierną akcję. Doskonale zachowuje się podczas zacięcia, gdzie cała energia jest natychmiast przenoszona na żyłkę, natomiast w czasie holu ryby, kij pracuje dość głęboko. Pod tym względem wędka łączy w sobie dwe trudne do pogodzenia parametry - szybką akcję niezbędną do celnych, dalekich rzutów i skutecznego zacięcia, oraz moc i elastyczność potrzebną do bezpiecznego holu ryby. Jest to możliwe dzięki specyficznej budowie blanku, który charakteryzuje się dużą zbieżnością i bardzo silnym, „mięsistym” dolnikiem - coś jak w legendarnych ugly-stickach. Mając w ręku taki sprzęt, śmiało dyktuje się każdej rybie własne warunki holu. Multitool wyposażony został w 3 wymienne tipy o krzywej ugięcia 0,75 oz; 1 oz; i 1,5 oz, (w przybliżeniu 21, 28 oraz 42 gr). Jak na klasowe wędzisko przystało, najsztywniejszy tip wykonany jest z włókna węglowego. Ponadto wędka wyposażona została w 2 końcówki typu swing tip - jedną z regulowanym obciążeniem. Taki zestaw czyni omawiane wędzisko wyjątkowo funkcjonalnym. Wszystkie końcówki sygnalizacyjne doskonale współgrają z wędką. Szczytówka 0,75 oz to prawdziwa igiełka, stworzona do współpracy z najmniejszymi obciążeniami. Doskonale sygnalizuje nawet bardzo niemrawe brania zimowych płoci czy leszczy, choć wymaga raczej stabilnych warunków i spokojnej wody. Średnia szczytówka z kompletu jest zdecydowanie najbardziej uniwersalna. Wykonana jest z dość grubego, ale bardzo elastycznego szklanego pręta. Bez problemów radzi sobie zarówno z małymi i średnimi koszyczkami zanętowym oraz szeroką gramaturą ołowianych oliwek. Tip jest niewrażliwy na zakłócenia spowodowane podmuchami wiatru lub falowaniem, ale bezbłędnie pokazuje delikatne brania. Uzbrojenie pickera w węglowy tip o akcji 1,5 oz, zamienia go w nieco cięższy oręż. Ta końcówka świetnie współpracuje z koszyczkami zanętowymi typu flat i przyponami włosowymi, wykorzystywanymi w tak modnej ostatnio na łowiskach komercyjnych „method feeder”. Używam go również podczas miętusowych zasiadek, a także wędkując w nadmorskich kanałach portowych przy gruntowych połowach okoni lub węgorzy na niewielkie rybki lub filety. Swing tip obecnie uprawiany jest chyba tylko w Wielkiej Brytani oraz Niemczech, zaś wśród polskich wędkarzy jest praktycznie nie znany. Szkoda. Sam chętnie posługuję się tą bardzo wyrafinowaną, choć trudną techniką, podczas linowo-karasiowych zasiadek. Biorąc pod uwagę uwarunkowania rynkowe, dotychczas, zmuszony byłem do dorabiania końcówek „swing”, do posiadanych wędzisk DS. Niestety parametry, jak i współpraca z wędziskiem takich doraźnych swing tipów często pozostawiały wiele do życzenia. Oryginalne końcówki swing tip dołączone do recenzowanego pickera także nie budzą zastrzeżeń. Są świetnie zgrane z akcją wędki. Każdy, kto choć raz próbował swing tipa, przekonał się, że końcówka ta - mimo doskonałych walorów sygnalizacyjnych - podczas zarzucania i zacięcia często zachowuje się, jak element z „innej bajki”. Konstruktorom jenzi udało się jednak pokonać ten problem. Wędką uzbrojoną w ten typ sygnalizatora nader przyjemnie się zarzuca i holuje, choć nie ukrywam… Tutaj wędzisko nie wybacza błędów i posługiwanie się tym sygnalizatorem wymaga odpowiednio zbudowanych zestawów oraz ogólnej wprawy. Niemniej jednak cały komplet szczytówek sygnalizacyjnych dopracowany został bardzo starannie, co czyni z pickera jenzi artini powerrise prawdziwie wielozadaniowy „kombajn”, w którym określenie „multitool” nie jest żadną przesadą. Na zakończenie jeszcze kilka słów o detalach i ogólnym wizualnym wrażeniu. Wędka zwraca uwagę starannością wykonania oraz oryginalnym designem. Grafitowy blank wzmocniony został kewlarowym oplotem. Całość pokryta została wiśniowym, transparentnym lakierem. Rękojeść wędziska wykonano z portugalskiego korka i zabezpieczono od dołu profilowaną piankową gałką. Ergonomiczny uchwyt kołowrotka został zintegrowany z górną rękojeścią, wykonaną z tworzywa EVA. Całość sprawia, że wędka bardzo dobrze leży w dłoni. Wysokiej jakości przelotki SIC, łącza zabezpieczone stalowymi pierścieniami, składany uchwyt do haczyka, czy specjalne profilowanie szczytówki sygnalizacyjne – tak by szybko gasiły drgania - dopełniają całości bardzo dobrego wrażenia. W każdym detalu widać tu niemiecką precyzję i dbałość o szczegóły. Po 4 sezonach bardzo intensywnego eksploatowania daremne doszukiwanie się zarysowań, ubytków na łączach lub rękojeści, czy odprysków lakieru. Wady? W przypadku tego produktu ciężko wskazać jakiekolwiek. Wędka spisuje się bezawaryjnie i w 100 % odpowiada moim wygórowanym wymaganiom. Może jedynie niezbyt kompaktowa długość transportowa - 160 cm… Ale taka jest cena za 3 metrowy, 2-składowy picker o doskonałej akcji. Jako bardzo zadowolony użytkownik - polecam ten model wszystkim, którzy planują w najbliższym czasie zakup pickera lub delikatnego feedera. Uważam, że jakościowo jest to sprzęt z najwyższej półki , w bardzo rozsądnym przedziale cenowym. Jego walory użytkowe oraz eleganckie wykończenie sprawiają, że posługiwanie się tym kijem, daje mnóstwo przyjemności. (2015-11-19 16:43)
krzysiek1024krzysiek1024
+2
Kilka lat temu, po przeprowadzce do Wrocławia, przeżywałem swoisty okres „wędkarskiej posuchy”. Duża liczba stawów i glinianek w teorii powinny owocować serią życiowych rekordów, jednak rzeczywistość jak zawsze okazała się mniej kolorowa niż by się chciało. Mimo sprawnie prowadzonej gospodarki zbiornikami , duża presja wędkarska i przeplatające niezbyt przyjazne uwarunkowania naturalne poszczególnych akwenów sprawiają że wrocławskie wody są wodami bardzo trudnymi, i musi minąć sporo czasu aby zadowalające wyniki były powtarzalne. Naturalnym więc wydaje się skierowanie oczekiwań w stronę jednej z największych polskich rzek. Rzeki Odry. Jednak i w tym wypadku wypadałoby się do wędkowania odpowiednio przygotować. Idąc tym tokiem myślenia, wnioski same się nasuwają. Trzeba sprawić sobie feedera. Mówcie co chcecie, jednakże sądzę że wybór nowego sprzętu, szczególnie do metody w której jesteśmy zieloni, przyprawia większość moczykijów zarówno o odrobinę ekscytacji jak i o niemały ból głowy. Po przerzuceniu dziesiątek kijów o różnej długości, o różnym c.w., no i oczywiście w różnych przedziałach cenowych, doszedłem do wniosku że szukam czegoś po środku. Dalsze poszukiwania sprecyzowałem o konkretne parametry. Ostatecznie decyzja padła na Wędzisko Mistrall X-treme feeder 3.60 cw 90g. Dane producenta sobie oszczędzę bo każdy z was może je sobie wygooglować, a poza tym sądzę że rzeczywiste odczucia nt. danego sprzętu po długim okresie użytkowania są więcej warte niż suche liczby. W moim asortymencie X-treme pełni formę wędziska uniwersalnego dlatego też przedstawię wam jego użyteczność zarówno na wodach stojących jak i płynących. Jako kij rzeczny Mistrall X-treme feeder spisuje się świetnie. Używałem go głównie na wrocławskiej bądź zielonogórskiej odrze, a wiązało się to z dosyć dużymi obciążeniami. Ciężarki o wadze 40-60 g były oczywiście standardem i pozwalały na komfortowe łowienie w warkoczu oraz przy sprzyjających warunkach w nurcie rzeki. W tym przedziale wagowym tj. 40-60 gram + zanęta wędzisko wg mnie najlepiej ładuje i pozwala na komfort i precyzję zarzucania. Co więcej pomimo lekkości i dużej elastyczności wędziska śmiało można oddawać mocne i dalekie rzuty. Warto również wspomnieć o znaczącej zalecie Mistralla, jaką są dołączone trzy szczytówki. Dlaczego akurat o tym piszę? Przecież przy zakupie feederów 2,3 lub 4 dołączone szczytówki nie są niczym niezwykłym. Otóż wędziska z serii X-treme mają szczytówki o naprawdę szerokim zakresie czułości. Pomarańczowa jest najbardziej czuła i stosuję ją właściwie tylko na wodach stojących. Pozwala ona na obserwację nawet najdelikatniejszych brań wiosennych płoci. Z kolei biała jest wskaźnikiem najsztywniejszym i znajduje zastosowanie w rzekach przy silnym ciągu wody. No i zielona Świetnie sprawdza się w warkoczu i w dni w których woda płynie wolniej. Chciałbym dodatkowo zaznaczyć, że mam porównanie do wędzisk konkurencyjnych i w tej klasie cenowej naprawdę nie widziałem tak szerokiego spectrum zastosowania. A przecież szczytówka w przypadku DS’a/Feedera jest elementem najistotniejszym. Jesienią niejednokrotnie zdarza mi się stosować feedera jako wędka do połowu „na żywca”. Ciężar wyrzutu spokojnie na takowe łowienie pozwala, jednak muszę przyznać że nie jest to da mnie wersja optymalna tej metody. Osobiście preferuje wędki sztywniejsze np. karpiowe. W kwestii wód stojących kijaszki serii X-treme są równie dobrym wyborem. Tu w zależności od intensywności i agresywności brań, ustawiam wędkę równolegle, bądź prostopadle do brzegu. (klasyczny grunt z podwieszonym sygnalizatorem). Często lubię zapolować na karpie, które jak wiadomo należą do grupy ryb „bardziej walecznych” niż np. rzeczne leszcze. Duża elastyczność i akcja paraboliczna sprawia że hol tych ryb staje się bardzo emocjonujący. Z drugiej strony nawet mniejsze sztuki przy delikatnym zestawie dają wiele frajdy z wędkowania. Podsumowując Wędzisko MISTRALL X-TREME FEEDER jest świetnym wyborem dla osób zaczynających swoją przygodę z feederowaniem i nie tylko. Nie wygórowana cena ~100 zł sprawia że w kategorii cena jakość daję temu wędzisku 5+. I piszę to po pięciu latach intensywnego użytkowania. Osobom które zdecydowaną większość swoich wędkarskich wypadów spędzają nad rzeką polecam wersję o c.w.120. Posiadam takową już około 3 lata i sprawdza się naprawdę świetnie nawet przy dużych uciągach. Poniżej zamieszczam kilka sztuk, które udało mi się wyholować z X-treme’m Pozdrawiam Serdecznie Krzysztof Fuławka (2015-11-21 10:40)
RafalpokRafalpok
+1
Jest środek sezonu, a moja karpiówka, uszkodzona już wcześniej, pękła całkowice. Szkoda, bo z tą wędką stawiałem swoje pierwsze kroki w wędkarstwie karpiowym. Jednak nie ma się co rozczulać. Trzeba szybko kupić nową, bo mamy czas grubych ryb. Wiedziałem, że musi to być wędzisko nieco inne od pechowego poprzednika. Wcześniej używałem wędki 3,9 m, ale ciężko było nią operować w końcowej fazie holu, gdy ryba była blisko podbieraka. To było męczące. Wyciągnąłem wnioski z błędów młodości i znalazłem w internecie kij, który znakomicie pasował do moich indywidualnych preferencji. Typowe trzy-sekcyjne 360 cm długości, przy nietypowej krzywej ugięcia 2,5 lbs o akcji parabolicznej. Zdecydowałem się na wędzisko o takich parametrach ponieważ nie potrzebuję oddawać ekstremalnie dalekich rzutów, a za to lubię czuć rybę na wędce i oglądać jak kij wygina się w kształtne parabole. W teorii wybrałem dobrze dopasowaną do siebie wędkę. Jak uda się rozpoznanie bojem? Paczka z moim Shimano Alivio dotarła do mnie kilka dni po zakupie. Jak mały chłopiec w wigilijny wieczór cieszyłem się rozpakowując moje nowe „cudeńko”. Najszybciej jak to było możliwe przygotowałem się do wyjazdu nad wodę. Zanęciłem obficie sprawdzoną miejscówkę mieszanką kukurydzy i łubinu i już następnego dnia zameldowałem się nad wodą. Pierwszy rzut niecelny. Hmmm, krótszym kijem rzuca się nieco inaczej. Na szczęście poprawka była już lepsza i mogłem czekać na branie. Trwało to jakieś 1,5 godz. Bombka najpierw powoli opadła na dół, by po chwili susami ruszyć do góry. Zacięcie. Spław pięknej ryby. Podłużny kształt demaskuje przeciwnika. Amur. Lepiej się z nimi nie cackać tylko szybko zmęczyć i podebrać. Wiecie jak walczą te ryby. To niezłe wariaty. Jak tylko wyczują podbierak robią potężne odjazdy. Na szczęście w tym przypadku miękki kij skutecznie je amortyzował. Dawał przy tym wystarczający zapas mocy nawet dla napakowanego późnym latem amura. To dobry kompromis między delikatnością, która pozwala doświadczać emocji z holu, a mocą, która pomaga szybko przechylić szalę zwycięstwa na stronę wędkarza. To zupełnie inne łowienie niż popularna „szkołą brytyjska”, gdzie łowi się za pomocą sztywnych wędek o akcji szczytowej, a całą „robotę” wykonuje odpowiednio wyregulowany hamulec kołowrotka. Na moim kiju pięknie było czuć każde szarpnięcie walczącej ryby. Po kilku minutach niezłej walki zapakowałem do podbieraka około metrowego amura. Dzięki nieco krótszemu wędzisku zrobiłem to łatwiej i wygodniej. O to chodziło! Szybkie ważenie zanim wróci do wody. A niech to! Zabrakło 0,18 kg do dychy. Szkoda, ale nie o liczby tu przecież chodzi, a o wspaniałe emocje i piękne zdobycze. A taka jest moja złocista torpeda. Następnego dnia przyszła zmiana pogody. Zmienne okazało się też dla mnie szczęście i brania ustały. Nic jednak nie szkodzi. Świetnie było spędzić czas nad wodą podziwiając piękno przyrody i ciesząc się z udanego zakupu i nowego „towarzysza” wędkarskich przygód. Dorzucam jeszcze filmik z bohaterami tej recenzji :) https://www.youtube.com/watch?v=17DI0Hdh9xc&feature=youtu.be (2015-11-27 09:42)
zmorceszmorces
+2
Kołowrotek Ryobi Arctica 3000. Wędkarstwo to pasja, z którą trzeba się urodzić, szanować i uczyć nowe pokolenia tego co w tym hobby jest najważniejsze. Wprowadzenie: Kołowrotek to nie odzowna część każdego zestawu wędkarskiego. Bez niego metoda spiningowa była by prawie nie możliwa. Podczas niej kołowrotek poddawany jest najcięższym zmaganiom – setki rzutów. Dlatego chciałbym przybliżyć "cudo" renomowanej firmy na krajowym rynku jakim jest – Ryobi Artica 3000. Model Artica 3000 został stworzony głównie do spiningu, ale nie możemy wykluczyć korzystania z niego w innych metodach. Opis: Na pierwszy rzut oka po wyjęciu z pudełka, ukazuje nam się bardzo ładnie skomponowany "kręcioł". Bardzo dobrze dobrane kolory, dają świetny efekt wizualny. Stopka bardzo dobrze trzyma się ręki, jego waga jest bardzo komfortowa dla spiningisty – to ok. 305g. Płynna praca, bez żadnych luzów na komponętach. Gumowa koncówka korby dobrze trzyma się palców. Specyfikacja: 5 łożysk + 1 oporowe daje komfort podczas średnio ciężkiego spiningu; przedni hamulec wielotarczowy; antyskrąceniowa,wzmocniona rolka kabłąka; przełożenie 5,0;1; pojemność szpuli 0,33/140;0,37/140; obudowa i rotor z kompozytu fg-hgn; Kołowrotek zakupiłem w maju br. Kołowrotek ani razu nie zawiódł mnie podczas łowienia. Płynna praca hamulca pozwoliła w większośći "wyjąć" rybę z wody. Główki jigowe 20gram z ciężką gumą nie zaburzały pracy kołowrotka. Dużym plusem artici jest idealny nawój plecionki na dość głęboką szpulę. Aluminiowa korbka z gumową końcówką, jak wcześniej wspomniałem dobrze trzyma się ręki. Kołowrotek wykonany jest z dobrze dobranych komponentów, a jego design dorównuje prawdziwym flagowcom. Nie ma żadnych nadlewów lakieru, wszystko jest dopasowane do siebie, nic "nie stuka nic nie puka". Cena kołowrotka to granice 300zł. Myślę, że za tą cenę możemy pozyskać już dobrej marki i spełniający oczekiwania najbardziej zagorzałych spiningistów kołowrotek, którym jest Ryobi Artica 3000. (2015-11-27 12:11)
dgdf44dgdf44
0
usunęło mi komentarz... (2015-11-29 12:17)
dgdf44dgdf44
0
To jeszcze raz :/ Witam! Od dwóch lat używam wędki Derby Spin 300/65. Polecam tą ją każdemu, bez wyjątku. Kij ma trzy metry, jest to idealna długość, dająca duże pole manewru podczas holu, a jednocześnie pozwalająca na swobodne poruszanie się wzdłuż linii brzegu. Wygodnie można ją również transportować, bo po złożeniu ma tylko 155 centymetrów. Wiele razy zdarzało mi się że nastawiałem się na typowo spinningowy wypad, a po paru godzinach bez brania zaczynałem bawić się innymi metodami. Przetestowałem w ten sposób grunt, spławik, wolny spływ, a nawet łowienie spod lodu. We wszystkich tych próbach wędka spisała się znakomicie. Wędka jest bardzo dobrze wyważona i sztywna, co pozwala na celne i dalekie rzuty. Dodatkowo można nią bardzo precyzyjne prowadzić przynętę, łatwo zaciąć i czerpać ogromną radość z holu. Zalecany ciężar wyrzutu to 15-65g, chociaż osobiście często używam małych paprochów do łowienia okoni w porcie. Dzięki sztywnemu, i wytrzymałemu wędzisku z włókna węglowego, mogłem prowadzić przynętę dokładnie tak gdzie chciałem, wyławiając jednego dnia ponad 100 ryb ((Mazury, „Marina Lester”, jez. Niegocin) przez dwie godziny, co drugi rzut wyciągałem okonia, największy 35cm, większość 20-25, jeden szczupak 30cm). Derby'ego używałem też w górach, łowiąc w płytkim strumieniu błystką (co nie było by możliwe bez sztywnego kija) oraz we Włoszech łowiąc bez zestawu (haczyk + kawałek ośmiornicy z rybnego). Wędka zwiedziła ze mną wszystkie łowiska, nigdy nie zawiodła. Dzięki niskiej wadze (tylko 300g!) i wyważeniu, połączonym z wygodną korkową rączką, ręka nie męczy się nawet po kilku godzinach machania. Podsumowując, jest to najlepsza wędka jakiej kiedykolwiek używałem. Niska waga, dobre wyważenie, idealna długość i sztywne wędzisko w połączeniu z wyjątkowo niską ceną (już od 99zł!) tworzą wędkę, którą powinien kupić każdy. (2015-11-29 14:09)
DraqDraq
0
Coś ode mnie: http://rubiksfishing.pl/savage-gear-3d-bleak-real-paddle-tail/ (2015-11-30 12:19)
dejzi666dejzi666
+1
Wędkarstwo uprawiam już 40lat.Łowiłem na różne wędki i kołowrotki lecz zawsze na te tańsze bo nie lubię szpanować drogim sprzętem,a i ryby nie wiedzą czy biorą na drogą wędkę czy na tanią.Łowię na spławik,spining oraz gruntówkę.Całe dni spędzam nad wodą w sezonie kwiecień-październik.Często łowię na spining używając wędki MIKADO dł 2.10cw10-30 oraz kołowrotka VIPER 3000 firmy MISTRALL.Wędka jest lekka z pełną szczytówką nie zbyt giętka co pozwala na precyzyjne rzuty,lecz świetnie radzi sobie z rybami nawet tymi większymi.Lecz więcej czasu chciałbym poświęcić kołowrotkowi gdyż zasługuje na pochwałę,bo po sezonie nie stwierdziłem u niego ani jednej wady wręcz przeciwnie same zalety.Niewątpliwie zaletą jest sprężyna od kabłąka która nie pękła przez cały sezon,następnie rolka nie świszcze podczas zwijania żyłki,bardzo dobrze i równo nawija żyłkę na szpuli,ma dobrze wyważony kabłąk niskie opory na łożyskach oraz dobrze dobrane przełożenie na przekładni pozwalające na płynne prowadzenie przynęty(blachy obrotowej).Nie można też mieć zastrzeżeń co do wyglądu jest lekki niezbyt duży do spiningu zupełnie wystarczy liczę że posłuży jeszcze kilka sezonów bo po pierwszym nie ma żadnych luzów na przekładni wiec się nie zużył. (2015-11-30 17:05)
krzysiek1024krzysiek1024
0
http://www.robinson.pl/uploaded/2014-10-16%20M.V.D.E%20Testy%20Lin,Kara%C5%9B-Krzysztof%20Fu%C5%82awka%28dolno%C5%9Bl%C4%85skie%29%20w.1.1..pdf (2015-11-30 19:08)
mariusz-orzechomariusz-orzecho
0
Witam czytelników dziś na tablicy lekki zestaw spinningowy. Sześć technicznych słów :czyli o czym i za ile. Wędzisko JAXON VARIANT PRO JIG SPIN 270 5-15g v Kołowrotek YORK AVANTGARDE 2000 Włókno węglowe Przełożenie 5,1:1 Przelotki SLIM TS Pojemność szpuli 0:18-240 0:20-195 Długość 270cm Łożysk 6 szt Skład 2 części 108cm Waga 251g Waga 189g Grafitowa obudowa Ciężar wyrzutu 5-15g Aluminiowa szpula + zaps.grafit Cena około 115zł cena około 95zł A wiec czy przedział cenowy odpowiada klasie i funkcjonalnosci ? Kródko zwięzle i na temat: Test Ręki.. W swojej klasie cenowej zestaw jest ? -To jednak indywidualna ocena każdego wędkarza. Jednakże ma w sobie to coś,aczkolwiek nie bez wad ale o tym później. Wędzisko świetnie zdaje egzamin do połowów nie wielkich drapieżników,szczególnie do dłubania okoni na małe gumy,lekkie obrotówki czy też na małe woblerki. Jest naprawdę czułe ,dobrze wychwytuje delikatne puknięcia ale pod warunkiem ze nie przesadzimy z grubością żyłki co w przypadku tego zestawu ma taki sam wpływ co do kołowrotka.Kij pozwala na dalekie żuty i nie ma skłonności do odbijania szczytówki po wyrzucie wiec jest jak na delikatną wklejankę zarazem dość sztywny w szczytowej części to własnie pozwala na swobodne schodzenie linki w przelotkach szczytówki podczas wyrzutu.Producent podaje ciężar wyrzutu tego modelu od 5 do 15g i tu moim zdaniem a opieram sie na faktycznych doświadczeniach jest zawyżony maksymalny ciężar o jakieś 5 gram, ponieważ przy łowieniu przynętami powyżej 10g wędzisko staje sie czyms w rodzaju wierzbowej witki wygiętej w pałąk i kompletnie traci swoje właściwości,nie czuje sie pracy przynęty,(wrażenie ciągniętego patyka),i co ważne może spowodować uszkodzenie wędziska w moim przypadku (rozwarstwienie szczytówki). Natomiast ma w sobie magie jesli na końcu odpowiednio dobranej linki ( i tu zalecam max 0,16 przy młynku z zestawu ) np.zawiśnie 6gr.twisterek lub zerowa obrotówka .Drugą częścią zestawu jest kołowrotek którego praca nie jest mniej ważna jak wędki, Jest wystarczająco mocny jak na swoja klasie ,równomiernie nawija żyłkę,górny hamulec ma płynna regulacje.znikome zjawisko skręcania żyłki przy łowieniu na obrotówki.Kołowrotek nie oddaje drgań rotora.Jednakże jak pisałem powyżej tak samo jak wędzisko jest jednak kapryśny na grubość linki i tu jesli nawiniemy na szpule żyłke powyżej 0:16 natkniemy sie na niecheć współpracy sprzętu z wędkarzem a mianowicie pojawia sie lekko słyszalny szum i opór przy zwijaniu, co ma tez wpływ na wyczucie pracy przynęty.Nie zauważyłem jakiś specyficznych wad tego kołowroteczka które mogły by w jakis sposób utrudniać łowienie ,jestem też zdania ze jak dbasz tak masz, wiec uważam ze jest udanym modelem tej firmy. Łowiłem tym zestawem przez ten sezon m.in w rzece Kwisie, Odrze ,Nysie Łużyckiej i na zbiornikach Niedów J.Złotnickie i kilku innych. Ogólnie zestaw daje rade Moja ocena to 7/10 całego zestawu. M Orzechowski (2015-11-30 20:42)
mariusz-orzechomariusz-orzecho
0
Powyżej specyfikacja sprzętu została całkowicie poplatana , wiec ponizej dodaje poprawny tekst. Witam czytelników dzis na tablicy lekki zestaw spinningowy. Sześć technicznych słów :czyli o czym i za ile. Wędzisko JAXON VARIANT PRO JIG SPIN 270 5-15g Włókno weglowe Długość 270cm Przelotki SLIM TS Skład 2 części 108cm Waga 189g Ciężar wyrzutu 5-15g Cena około 115zł v Kołowrotek YORK AVANTGARDE 2000 Przełożenie 5,1:1 Pojemność szpuli 0:18-240 0:20-195 Łożysk 6 szt Waga 251g Grafitowa obudowa Aluminiowa szpula + zaps.grafit Cena około 95zł A wiec czy przedział cenowy odpowiada klasie i funkcjonalności ? Krótko zwięzle i na temat: Test Ręki.. W swojej klasie cenowej zestaw jest ? -To jednak indywidualna ocena każdego wędkarza. Jednakże ma w sobie to coś,aczkolwiek nie bez wad ale o tym później. Wędzisko świetnie zdaje egzamin do połowów nie wielkich drapieżników,szczególnie do dłubania okoni na małe gumy,lekkie obrotówki czy też na małe woblerki.Jest naprawde czułe ,dobrze wychwytuje delikatne puknięcia ale pod warunkiem ze nie przesadzimy z grubością żyłki co w przypadku tego zestawu ma taki sam wpływ co do kołowrotka.Kij pozwala na dalekie żuty i nie ma skłonności do odbijania szczytówki po wyrzucie wiec jest jak na delikatną wklejanke zarazem dość sztywny w szczytowej części to własnie pozwala na swobodne schodzenie linki w przelotkach szczytówki podczas wyrzutu.Producent podaje ciężar wyrzutu tego modelu od 5 do 15g i tu moim zdaniem a opieram sie na faktycznych doswiadczeniach jest zawyżony maksymalny ciężar o jakieś 5 gram, ponieważ przy łowieniu przynętami powyżej 10g wędzisko staje sie czymś w rodzaju wierzbowej witki wygiętej w pałąk i kompletnie traci swoje właściwości,nie czuje się pracy przynęty,(wrażenie ciągniętego patyka),i co ważne może spowodować uszkodzenie wędziska w moim przypadku (rozwarstwienie szczytówki). Natomiast ma w sobie magie jeśli na końcu odpowiednio dobranej linki ( i tu zalecam max 0,16 przy młynku z zestawu ) np.zawiśnie 6gr.twisterek lub zerowa obrotówka .Druga częścią zestawu jest kołowrotek którego praca nie jest mniej ważna jak wędki, Jest wystarczająco mocny jak na swoja klasie ,równomiernie nawija żyłkę,górny hamulec ma płynna regulacje.znikome zjawisko skręcania żyłki przy łowieniu na obrotówki.Kołowrotek nie oddaje drgań rotora.Jednakże jak pisałem powyżej tak samo jak wędzisko jest jednak kapryśny na grubość linki i tu jeśli nawiniemy na szpule żyłkę powyżej 0:16 natkniemy się na niechęć współpracy sprzętu z wędkarzem a mianowicie pojawia sie lekko słyszalny szum i opór przy zwijaniu, co ma tez wpływ na wyczucie pracy przynęty.Nie zauważyłem jakiś specyficznych wad tego kołowroteczka które mogły by w jakiś sposób utrudniąc łowienie ,jestem zdania ze jak dbasz tak masz, wiec uważam ze jest udanym modelem tej firmy. Łowiłem tym zestawem m.in w rzece Kwisie, Odrze ,Nysie i na zbiornikach Niedów J.Złotnickie i kilku innych. Ogólnie zestaw daje rade. Moja ocena to 7/10 całego zestawu. (2015-11-30 21:04)

skomentuj ten artykuł