Wędkarz, a rybak - stereotyp wędkarski

/ 28 komentarzy

Dlaczego w wędkarstwie utarło już się to, że po każdym wypadzie wędkarz powinien do domu wracać z pełnym wiadrem ryb? Czy nie można po prostu pojechać dla samej rekreacji, sportu, odpoczynku? Czy mięso ma być głównym celem naszych wypraw? Wędkarze zaczynają już wychodzić z tego założenia jednak ludzie, którzy nie zajmują się tym hobby często mylą pojęcie rybak, a wędkarz, a często niczym w ich oczach się nie różnią.

Większość ludzi nie rozumie wędkarzy, którzy nie zabierają swoich zdobyczy do domu, a wolą zapełniać swój aparat zdjęciami, niż wiaderko rybami. Znam wędkarzy, którzy jeżdżą na ryby praktycznie codziennie i musieliby zakupić dodatkową zamrażarkę, aby było je gdzie przechować dlatego tylko czasami (bardzo rzadko) zabierają po parę rybek na kolację. Jeżeli tak bardzo chcemy mieć pamiątkę po swojej zdobyczy, zróbmy zdjęcia abyśmy mieli się jak pochwalić swoim kolegom po kiju.

Zawsze będę powtarzał, że to co jest najpiękniejsze w wędkarstwie to to, że po złowieniu ryby w podziękowaniu za emocje i niezapomniane chwile zwrócić jej wolność i dać szansę innym wędkarzom również spróbować ją schwytać. Zwrócenie wolności rybie daje wiele satysfakcji i mówi wiele o poszanowaniu wędkarza dla natury. Rodzina często krzywo patrzy jak po raz kolejny wraca się do domu z pustym wiaderkiem i zawsze padają te same słowa typu I po co ty tam jechałeś ?. Jeżeli nie po ryby, to po co ? Odpowiedzieć na to mogą wędkarze, którzy nie uciekają od miejskiego zgiełku tylko po to, aby zapełnić swoje żołądki, ale dla rekreacji, sportu i wielu innych czynników umilających nam czas nad wodą. Mam nadzieję, że te stereotypy w końcu się zmienią i będą odróżniane pojęcia rybak i wędkarz.

 


4.3
Oceń
(10 głosów)

 

Wędkarz, a rybak - stereotyp wędkarski - opinie i komentarze

MagikMagik
0
Bardzo mądrze napisane,ja też należe do ludzi,którzy prawie każdą rybę wypuszcza.Tak sobie kiedys postanowiłem i narazie nie mam zamiaru zmieniac zdania.I faktycznie ilu ludzi puka się w czoło jeśli np.na pytanie co złowiłem to odpowiadam a dziś padł szczupaczek taki lekko ponad wymiar i odrazu dodaje że wypuściłem go z powrotem.Ilu ludzi spotykam na swojej drodze,którzy zabierają absolutnie wszystkie ryby do domu a np. za rok lub dwa narzekają na brak większych okazów.Bardzo często mój ojciec,który jest wędkarzem chyba od zawsze zabierał wszystko do domu.Sam nieraz widziałem szczupaka o długości 35 lub mniej cm.daje słowo.Takich niby wędkarzy w mojej okolicy jest bardzo wielu co to nawet karty wędkarskiej nie mają zamiaru opłacic a o wymiarach ochronnych i okresowych zakazach połowu danego gatunku ryb nie wspominam,bo szkoda słów.
Także zachęcam wszystkich prawdziwych miłośników wędkarstwa wypuszczajcie rybki na wolność,albo przynajmniej zabierajcie do domu tyle ryb,ile akurat potrzebujecie.Pozdrawiam (2008-11-02 14:49)
BopBop
0
też często słysze -złapałeś coś, masz coś? a tu zonk. nic nie ma. to po co jade na te ryby? a tak dla hecy :D
i tak mi się wydaje że to tylko od Nas wędkarzy, prawdziwych wędkarzy zależy czy coś jeszcze będzie w tych wodach pływało. tak jak tylko dzięki kołom myśliwskim jest jeszcze dzika zwierzyna tak od Nas zależy czy będzie ryba. (2008-11-02 16:17)
użytkownik3053użytkownik3053
0
zawsze gdy wrócę do domu pada pytanie od mamy " co złapałeś? gdzie masz? ile? " zawsze odpowiadam że pływa w wodzie spowrotem i tylko "to po co chodzisz na te ryby?" dla sfatysfakci i odpoczynku trudne do zrozumienia ale każdy ma swoje hobby. I tak samo wiele razy się spotykam z myleniem rybak a wędkarz.. Nie powiem że zawsze wypuszczam ryby bo nieraz narobię sobie apetytu ale to nie jest regularne ;> pozdrawiam pindral (2008-11-02 17:07)
BUCZBUCZ
0
Popieram kolege... Choć nie ukrywam że ja czasem jednak zapełniam wiaderko i zarybiam tym samym własny staw. Ktoś powie ,,kup sobie,, ale to zawsze ryba złapana przezemnie pływa w moim stawie i dalej sie rozmnaża. (2008-11-02 17:34)
łysy wążłysy wąż
0
Bardzo fajny tekst. Cieszę się że są ludzie, którzy pojmują WĘDKARSTWO w taki właśnie sposób, a nie jako zapełnianie zamrażalników. Jeżeli mamy ochotę na rybę - weźmy ją, ale niech nie będzie regułą zabieranie wszystkiego co złapiemy. Nawet jeżeli ma wymiar. Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć takie właśnie podejście do wędkowania. Im będzie nas więcej, tym więcej ryb będzie pływało w naszych wodach. (2008-11-02 23:10)
użytkownik1408użytkownik1408
0
Fajny fajny artykulik.Ale pozytywne jest to że coraz więcej z nas nie zabiera ryb do domu.Łowimy dla przyjemności fotka buzi i do wody.A Ci co się stukają w czoło na widok wypuszczania ryb niech się stukają olewajamy ich.Zobaczymy czy za pare lat jak nie bedzie co łapać też bedą mieli takie podejście. (2008-11-02 23:15)
mapet77mapet77
0
Problem zabierania czy wypuszczania złowionych przez nas ryb wynika z trochę źle skonstruowanego Regulaminu Połowu. Takie jest moje zdanie i wiem, że nie wszyscy z Was się z tym zgodzą. Bo proszę mi odpowiedziec na pytanie: Hipotetycznie zakładając, mamy dobry dzień i ryby biorą jak szalone i na koncie (czyli w siatce, chociaż nie wiem czy występują tak wielkie siatki do przetrzymywania ryb) mamy już dwa szczupaki po 80 cm każdy. Czy większą szkodą dla środowiska wodnego będzie zabranie tych dwóch, dorosłych osobników, które są zdolne do rozmnażania się i wyprodukowania większej ilości ikry, czy zabranie małego zębatego około 45-50 cm, który jeszce w swoim życiu nie przystąpił do tarła i oprócz tego narażony jest na pożarcie przez większych od siebie pobratymców lub innych przedstawicieli drapieżnych? Myślę, że niewielka zmiana jak zminimalizowanie limitu ilościowego do 1 szt. drapieżnika dziennie (z wykluczeniem okonia) nie większego niż 45cm, byłaby bardziej sensowna niż ustalenie dolnego i górnego wymiaru ochronnego. Innym problemem jest nieprzestrzeganie żadnych limitów przez "wędkarzy" i zabieranie wszystkiego co sie rusza. Proszę sobie samemu odpowiedziec na to pytanie. Pozdrawiam (2008-11-02 23:41)
mariusz1mariusz1
0
Witam. Artykuł trafiony w dziesiątkę.wielu ludzi dziwi się że ryby złowione ,są wpuszczane z powrotem do wody .Ale niektórzy wędkarze też nie mogą pojąć z jakich powodów ryby odzyskują wolność. Nie rozumieją że ryby zabierane w nadmiarze ,kiedyś się skończą.Ja też niekiedy zabieram rybkę do domu ,ale zawsze większą radochę sprawia mi jej wypuszczenie (większym oczywiście robię zdjęcie) . Popieram też pomysł kolegi mapet77 ,co do zmiany regulaminu ,z tym że okoń powróciłby z wymiarem ochronnym min.20 cm. MIEJMY wielką nadzieję ,że wędkarze zaczną myśleć o przyszłości ,bo jak narazie,to nie widzę przeszłości na wielkie ryby. Zostaną nam tylko łowiska specjalne w ktorych za łowienie słono będzie nam płacić. Z wędkarskimi pozdrowieniami mariusz1 (2008-11-03 09:42)
BopBop
0
zaraz zaraz. co do zmniejszenia limitu do 1 sztuki się zgadzam, ale że niby lepiej by było zabieranie "nie większego niż 45cm". coś źle zrozumiałem? to tak jakbym zabijał dziecko, a dla smakoszy rybiego mięsa te widełki to sam szkielet. (2008-11-03 14:27)
mariusz1mariusz1
0
sorry ,nie szczaiłem z tym wymiarem,oczywiście że te 45 cm. to niewiele. a może całkowity zakaz brania zębacza na okres 2 lat. Wtedy rozmnożenie ich dałoby jakiś efekt. A potem tylko po 1 szt. (2008-11-03 17:17)
StachuStachu
0
Artykuł Piotto i komentarze pod nim, to kolejny optymistyczny sygnał w Naszej Sprawie. Widzę, że przybywa nas, zwolenników uwalniania złowionych ryb. To bardzo dobrze, że jest nas coraz więcej i wierzę, że inni (nawet ci zdeklarowani "rybożercy") idąc za naszym przykładem, zaczną nieśmiało, powoli wypuszczać pojmane ryby. Do Bopa: Przecież jesteś etycznym wędkarzem, więc dla Ciebie nie są, aż tak istotne te limity, skoro i tak większość ryb wypuszczasz. Myślę też, że taka, trochę naiwna taktyka Piotto będzie bardziej skuteczna niż nagonka, którą ja ostatnio zaprezentowałem, podpadając paru wędkarzom. Miejmy nadzieję, że potwierdzi się stara prawda i więcej załatwi się po dobroci, bo człowiek przecież, z natury jest przekorny. pozdrawiam wszystkich (2008-11-03 17:47)
BopBop
0
no niby tak. ale tak mi się wydaje, że limit jednej sztuki uderzyłby wtedy w mięsiarzy. (2008-11-03 18:49)
mapet77mapet77
0
Witam, a zwłaszcza Pana Bop. MAm pytanie: jakiej wielkości w tej chwili przeważają szczupaki??? 40- 45cm? Jak dobrze pamiętam to za każdym razem jak jeździłem z kumplami na ryby to głównie brały maluchy tej wielkości. Czy ktoś zastanawiałsie dlaczego? Ja myślę, (mogę sie mylic) że dlatego iż wymiar ochronny jest 50cm. Więc wszystkie poniżej tego wymiaru wracają do wody ( z wykluczeniem tych, które padły łupem mięsiaży) Więc jeśli wymiar ochronny esoxa byłby do 45cm (50cm jak kto woli) a wszystkie powyżej wróciłyby do wody (z wykluczeniem tych, które padły łupem mięsiaży)to jakich ryb można byłoby się spodziewac??? Dla mnie proste rozwiązanie. Pozdrawiam TG (2008-11-03 19:11)
BopBop
0
z jednej strony masz racje ale... tak przeważają szczupaki wielkosci 40-50cm ale nie tylko dlatego że tej wielkosci ryby wracają do wody ale też dlatego bo właśnie przedewszystkim takimi wymiarami są zarybiane zbiorniki i jeszcze mniejszymi widełkami. i to byłoby bezsensu zarybiać takim szczupakiem specjalnie dla mięsiarzy, którzy wtedy by bez żadnych przeszkód je łapali. bo wiadomo że taki szczupak jest jeszcze głupi i łatwy do wyłowienia. (2008-11-03 19:33)
robson1robson1
0
Do wszystkich.
Widomo nowoczesny i uświadomiony wedkarz powinien złowione przez siebie ryby wypuszczac.I w tym momencie pewnie każdy z was koledzy mi przytakuje.
A z tym wypuszczaniem to niestety nie jest tak do końca.Zdarza się że w danym zbiorniku wodnym jest tych ryb zbyt dużo,czy to białej ryby,czy drapieżnika.Nadmiar białej ryby powoduje jej skarłowacenie,a z kolei nadmiar drapieznika powoduje wycięcie białej ryby,jej ikry,i narybku.Zdarzają sie także gatunki ryb ,które złowione przez nas wręcz niewolno spowrotem wpuścić do tej wody, ani żadnej innej.
To tak dla uzupełnienia tego artykułu.
Pozdrawiam (2008-11-03 20:51)
PiottoPiotto
0
Do robson1 masz rację jednak bardzo rzadko się to zdarza i najczęściej mało jest ryby białej i drapieżnika. Dlatego ekosystem powinien uregulować się samoistnie bez ingerencji ręki ludzkiej. Człowiek może korzystać z darów natury jednak z umiarem i rozsądkiem jeżeli odbiera to niech również daje. (2008-11-03 21:15)
robson1robson1
0
Do Piotto :
Zgadzam sie z twoim ostatnim zdaniem.
Ale niestety my juz ten ekosystem,ichtiofaune,zaburzylismy ( my czyli ludzie) przecież zarybianie zbiorników wodnych,to nic innego jak ingerencja w niego.
Najpierw w dany zbiornik jest "walone" ileś, tam kilo sandacza,a po trzech,czterech latach,wszyscy się dziwią,i pytają gdzie jest ta biała ryba. (2008-11-03 21:31)
PiottoPiotto
0
Robson1 to co napisałeś jest właśnie efekt braku doświadczenia wśród zarybiających. Zawsze mnie uczono że ryby białej powinno być więcej niż ryby drapieżnej (i to o wiele). Bo drapieżnik jest (ja tak to nazywam) czyścicielem czyli eliminuje osobniki chore, nieprzystosowane oraz wprowadza równowagę wśród ryby białej a nie może niszczyć całej populacji takie jest moje zdanie. (2008-11-03 21:50)
robson1robson1
0
witam.
Niewiem kto cie tak uczył,ale w świecie realnym jest całkiem inaczej.
Okręgi PZW zarybiają,jak zarybiaja i to jest brutalna prawda,a po czterech latach prowadzą odłowy tak zwane.kontrolne,i próbują naprawic to co spaprały,przy okazji grabiąc nam rybę. (2008-11-03 21:56)
PiottoPiotto
0
W swojej wypowiedzi nie mówiłem o zarybieniach PZW tylko o tym jak powinno być a nie jest bo tak jak mówisz zarybiają ale nie tak jak powinni i później chcą to naprawić. Ale naprawić nie jest już tak łatwo. (2008-11-03 22:16)
BopBop
0
"Dlatego ekosystem powinien uregulować się samoistnie bez ingerencji ręki ludzkiej". tak by było najlepiej ale to jest już nie możliwe. utopia (2008-11-04 08:45)
AdriossAdrioss
0
Pięknie, ja od momentu gdy miałem 7 lat byłem tak właśnie uczony.. Dlatego gdy widzę wędkarzy którzy jadą na ryby by byle zabrać "mięso"!! Pakują nawet po kryjomu niewymiarowe ryby.. Żal, wędkarstwo powinno sprawiać przyjemność i relaksować a staje się "rzemiosłem"!! (2008-11-06 07:17)
t12tomt12tom
0
Ja uważam że ryby można zabierać. Oczywiście jak w życiu- trzeba mieć umiar i zdrowy rozsądek. To jest najważniejsze. Co nam da wypuszczenie mnóstwa złowionych ryb, kiedy rybacy stawiają siaty w głównym korycie rzeki, czy zimowiskach. Choćbyśmy się wszyscy uparli i wypuszczali ryby to wspaniali rybacy jednym zaciągiem na zimowisku, czy rybie idącej watahami na tarło załatwią wszystko. Dokąd jest rybactwo na wodach na śródlądziu, nic nie da zasad no kill. (2008-11-06 23:00)
t12tomt12tom
0
I jeszcze jeden mały niuansik. Wędkarz łowi ryby wędką. Rybak łowi ryby siatami i innymi hurtowymi metodami. Myślę że tytuł nie jest najtrafniejszy. (2008-11-07 08:12)
użytkownik5460użytkownik5460
0
witam.
Niewiem kto cie tak uczył,ale w świecie realnym jest całkiem inaczej.
Okręgi PZW zarybiają,jak zarybiaja i to jest brutalna prawda,a po czterech latach prowadzą odłowy tak zwane.kontrolne,i próbują naprawic to co spaprały,przy okazji grabiąc nam rybę.

robson1 (2008-11-03 21:56)

i tu nożyczki uderzyły w stół....myślę że nacisnołeś na odcisk niejednemu urzędnikowi społecznemu naszego hobby,az dziw bierze że jeszcze cię nie linczują . albo się boją twojej obrony...hahahaha! (2008-12-18 21:21)
manwe1manwe1
0

Zgadzam się z kolegą autorem artykułu całym sercem ! Natomiast co do zabierania ryb to osobiscie jeżeli mam ochotę na rybkę smażoną bądz w occie (nie powiem żonka robi cudne) to moje zdanie jest następujece - wszystko z umiarem i zgodnie z regulaminem ! Czesto konsultuję z rodzinką czy będą rybkę jeść , jeżeli nie to rybcie lądują w odmętach najczęściej Odry. Posiadam siatke wytstarczająco obszerną aby ryby były w dobrej kondycji przez cały okres pobytu na łowisku.

Koledzy apel : GONIĆ KŁUSOLI i SYFIARZY Z NAD WODY !!!

Pozdrawiam i połamania !

(2010-07-14 20:23)
ZAMOSCIANINZAMOSCIANIN
0
Panowie koledzy pozwolicie, że dorzucę swoje trzy grosze. Artykuł na ***** bardzo mądry i przemyślanie napisany! Koledzy, którzy się wypowiadają mają 100 rację, normalna zgodność, aż dziw. Bardzo fajna dyskusja na poziomie i pouczająca. Wymieniliście dużo aspektów związanych z łowieniem zabieraniem, zarybianiem ryb. I to jest prawda najważniejszy jest rozsądek z korzystania dóbr natury. Takie podejście i zachowanie z waszej strony zasługuje na pochwałę. Ale zapomnieliście chyba o jednej bardzo istotnej sprawie? Tyczy się lat 70, nie którzy już o niej tu wspominali w wcześniejszych postach. Mianowicie prowadzenie przez Polskę w latach 70 osuszania i melioracji terenów, budowę zapór i tam na rzekach. No i najważniejsze to rozbudowa przemysłu, który walił ścieki do naszych rzek wprost do wody. I moim zdaniem to przesądziło o zmniejszeniu ilości ryb w naszych rzekach. Rybactwo było zawsze, kłusownictwo było zawsze, ludzie łapali ryby zawsze. I ryba była dopiero moim zdaniem te działania, które opisałem związane z unowocześnianiem naszego kraju doprowadziło do dramatycznego zmniejszenia, że tak określę pogłowia ryb w naszych rzekach jeziorach jak i selekcji nie naturalną gatunków. A pozostałe czynniki postawiły kropkę nad i. W tej chwili mamy taki stan rzeczy jaki widzimy. To tak na marginesie chciałem dodać. Pozdrawiam i połamania kija!      (2010-07-18 07:50)
RUTILUSRUTILUS
0
'Róbmy swoje"-myślę, że niezależnie od tego, co się dzieje, prawdziwy wędkarz
będzie postępował etycznie.Nie zwalczymy z dnia na dzień plagi kłusoli, mięsiarzy,
trucicieli.Musimy powoli, cierpliwie uczyć innych jak dbać o nasze środowisko.
(2010-07-25 22:18)

skomentuj ten artykuł