Wędkowanie późną jesienią

/ 7 komentarzy / 5 zdjęć


Czas dużej gumy

Późna jesień to dla mnie czas grubej gumy. Nadszedł ewidentny koniec paproszków i zabawy w "delikatesy". To co było dobre jeszcze miesiąc, dwa temu straciło dla mnie sens. Pewnie mały twisterek lub kopytko nadal skusiłoby jakiegoś pasiaka, ale teraz nie zależy mi już na wielu braniach, lecz czekam na to jedno, jedyne. Mam taką właśnie "prostą filozofię" mojego łowienia późną jesienią.

Przedzimie to czas, kiedy każdy żywiący się mięsem, podwodny stwór szykuje się już do letargu przerywanego jedynie sporadycznym żerowaniem, gdy lód na dobre skuje wodę. Czy jest to szczupak, okoń czy sandacz - każdy z nich nie ściga zajadle swych ofiar w tym okresie, a raczej atakuje to co duże, powolne, ranne i blisko pyska... Od tej mojej prywatnej regułki są wyjątki, bo widywałem już tuż przed Bożym Narodzeniem wodę kipiącą od atakujących okoni, ale traktuje to zjawisko jako swoisty ewenement. Cóż, czasem bociany też zostają na zimę...

Skończyłem zatem z paprochami. Na okonia zamiast 4 centymetrowych twisterków i niewiele większych kopytek zakładam gumy, minimum 7 centymetrowe, w przypadku ripperów i kopyt oraz 6 - 9 cm, jeśli chodzi o twistery, które teraz na relatywnie lekkiej główce, prowadzone leniwie bywają szokująco skuteczne! Polując na szczupaki również się "nie rozdrabniam". Guma 12-15 cm to optymalne rozwiązanie. Da się jeszcze tym rzucić i niekonieczne jest stosowanie bardzo mocnego sprzętu. Późno jesienny sandacz to dla mnie także ponadstandardowej wielkości przynęta zawierająca się pomiędzy rozmiarem "okoniowym", a "szczupakowym".

Przełom grudnia i listopada to już często czas "ołowianej wody" i tu kłania się dobre rozpracowanie miejsc w rzece jak i wodzie stojącej. Bez odpowiedniego zwiadu możemy wogóle nie doczekać się brania...

Do kąta wędrują ultralighty, a ich rolę przejmują słusznej mocy wędziska, którym niestraszna żadna walka. Brań na ogół nie mam wiele (w tym sezonie zwłaszcza...), ale może się zdarzyć, że podaną przynętę pochwyci życiowy okaz! Teraz to bardziej prawdopodobne niż jeszcze kilka tygodni temu. Zimna woda choć bezsprzecznie spowalnia rybi metabolizm to jednak sprawia, że prawdziwe bestie chętnie pożrą wszystko co nieopatrznie wpłynie w zasięg ich morderczych szczęk!

O tej porze roku raczej rezygnuje z żyłek o ile temperatura nie spada jeszcze poniżej zera. Solidny hak dużej przynęty trzeba pewnie wbić w pysk drapieżnika, a monofil tego nie gwarantuje...
Odpadają też wszelkie haki - druciaki, których pełno na rynku. O ile dobrze sprawują się przy połowie małych i średnich ryb to podczas polowania na okazy mogą stać się tylko źródłem frustracji, bo zaręczam że taki miękki "wynalazek" ustąpi rozginając się, gdy zawiśnie na nim duża, silna ryba, a mocny i sztywny kij w połączeniu z plecionką dopełni dzieła zniszczenia przyspieszając to znacznie...
Tak straciłem w ubiegłym sezonie chyba życiowego szczupaka na Wiśle i szczerze tego nikomu nie życzę...

Z rozsądkiem zatem należy zadbać teraz o każdy element zestawu. Należy pamiętać o dobrych przyponach, kotwicach, kółkach łącznikowych itd. Niby truizm ale... Tu każdy z nas może uderzyć się w pierś i przyznać jak często robi taki przegląd swoich akcesoriów? Zapewniam, że warto, bo gdy przyjdzie ta decydująca chwila może być już za późno i wielka ryba wystawi nam rachunek, który będziemy przeklinać przez długie, zimowe wieczory, a te niebawem przed nami.

Powodzenia w tropieniu listopadowych okazów. Wędkowanie późną jesienią to czas grubej ryby i z pewnością warto wykorzystać każdą okazję nim woda stężeje w okowach srogiej zimy. Nie bójmy się zmarznąć, czasem zmoknąć, bo szczęście może trwać zaledwie chwilę, dwie... i warto byłoby ją wykorzystać!

 


5
Oceń
(27 głosów)

 

Wędkowanie późną jesienią - opinie i komentarze

marciin 2424marciin 2424
0
Co racja to racja :) *****! (2014-11-26 16:15)
kabankaban
0
Cóż jak dla mnie to "rodzaj" wody i dane ryby dyktują dobór sprzętu i wielkość przynęt. "Ołowiana" woda ma swój klimacik i nie wiedzieć czemu patrząc dziś na swoją rzekę ciągle nuciłem "51" TSA a było fajnie...? (2014-11-27 15:52)
SVTSVT
0
Tak późna jesień, o niej same dobre uznania, szkoda że ta fotka jest z lata. (2014-11-27 20:39)
marek-debickimarek-debicki
0
Właśnie teraz późną jesienią nie można sobie pozwolić na rutynę i jakikolwiek pośpiech. Zimno, słota na dworze, dzień krótki, a my w związku z powyższym, jak słusznie zauważyłeś, musimy być szczególnie wyczuleni i perfekcyjni. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2014-11-27 21:30)
esox61esox61
0
Mam podobnie jesienią :) chociaż duże przynęty są u mnie w użyciu cały sezon. Woblery 50-100g, 12-20cm długości, podobnej wielkości gumy i obrotówki własnej konstrukcji nr 6-8 albo i większe :) Bez mocnego sprzętu (multik, pleciona 0,24mm kij do 80g) łowienie tymi przynętami nie byłoby możliwe. Wpis na 5z + :) (2014-11-27 21:45)
KkLukiKkLuki
0
Piąteczka :) (2014-11-27 22:10)
użytkownik146847użytkownik146847
0
dobry artykuł ,jak bym widział siebie , piątkka (2014-12-01 08:36)

skomentuj ten artykuł