Moje majowe wędkowanie

/ 25 komentarzy

Wędkowanie w maju - Na wstępie zaznaczam że jest to mój debiut pisarski na wędkuje.pl . Proszę o wzięcie tego pod uwagę i nie karcenie mnie zbytnio za sposób i może błędy jakie mogły się wkraść zaznaczając że w szkole byłem orłem” niskich lotów „ z języka polskiego.

Zbliża się piękny miesiąc maj. Miesiąc dla łowców szczupaków oczekiwany z utęsknieniem , ale nie o tym będzie mowa. Maj jest jeszcze takim miesiącem przejściowym , niekiedy cały obfituje w piękną słoneczną pogodę , innym razem jest nieco chłodniejszy wręcz z częstymi opadami deszczu. Po ciepłych dniach nadchodzą chłodne noce z zimnym porankiem. Ta przygoda trafiła właśnie w taki miesiąc. Piękne słoneczne dni napawały do częstszych odwiedzin mojej rzeczki .
Ponieważ lubię spinningować więc jak wiadomo pakowania nie było dużo .O 7.00 wstawiłem się nad wodą.

Podjechałem autem w okolicę rzeki na której miałem w tym dniu powędkować i szybkim truchcikiem udałem się nad wodę. Moje plany na ten dzień były bardzo proste .Obławianie rzeczki z brzegu i zatrzymywanie się w ciekawszych miejscach celem dokładniejszego obłowienia danej miejscówki .Nigdy nie nastawiam się na daną rybę, sam fakt wypadu nad rzekę ,powędrowania wzdłuż brzegu i pomoczenia kija wydaje się już nagrodą w tak zabieganym dzisiaj życiu. W zależności od miejsca na koniec żyłki wędrowały coraz to inne woblery ,które swoją kolorystyką i pracą w wodzie miały skusić jakiegoś drapieżniczka .To moje ulubione przynęty, ale też nie stronię od innych.

Czas mijał szybko jak w tym powiedzeniu „ wszystko co dobre ,szybko się kończy „ Kilkadziesiąt rzutów jakie wykonałem w różny sposób ,miało przynieść jakąś zdobycz w postaci rybki. Niestety chyba nie tego dnia. Postanowiłem wykonać jeszcze kilka prób i zapowiedziałem sobie powrót do domu ,gdzie jeszcze czekało na mnie kilka obowiązków .Nie tak miłych jak wędkowanie ,ale ktoś musi.

Słoneczko świeciło pięknie ,a coraz to wyższa temperatura skłaniała do ściągania odzieży. W pewnym momencie po kolejnym rzucie i wolniejszym ściąganiu przynęty poczułem opór .Szybko uświadomiłem sobie że to zaczep. Jakiś konar w ogóle nie widoczny z brzegu, a skutecznie zepsuł mi humor. Niektórzy powiedzą to nic takiego ,w takim wędkowaniu często się zdarza. Niestety i ja to wiem ,ale na końcu żyłki jest mój ulubiony i pierwszy jakiego zakupiłem w mojej karierze woblerowego łowcy , wobler z rodziny S.

Te woblerki moim zdaniem bardzo łowne ,ale i też jak pewno wtajemniczeni wiedzą drogie, zwłaszcza że to rozmiar 8 cm. i walor sentymentalny. No nic rzeka i ten konar nie odbiorą mi tego woblerka ,więc postanowiłem działać .Moje wszystkie znane metody odhaczenia przynęty spełzły na niczym ,a nie posiadając żadnego przyrządu do tego celu począłem się zastanawiać co dalej robić .Odległość od brzegu ,widoczne z brzegu ukształtowanie dna < nadmieniam że ta rzeka jest bardzo zdradliwa i z roku na rok ukształtowanie dna jest różne > oraz kilkunastodniowe ciepło pchnęło mnie w myśl czemu nie wejść do wody po mojego ulubionego. Parę machnięć po wodzie ręką upewniło mnie iż jest ciepła i dokładniejsze oględziny pokazały że nie jest tak bardzo daleko i chyba nawet nie głęboko .Wszystkie te domysły minęły po czterech krokach .Woda okazała się okropnie zimna ,naraz zobaczyłem że sztuka chodzenia bosą stopą po kamieniach odeszła w zapomnienie ,a konar wydawał się z czasem oddalać .No ale cóż trzeba być twardym. Na usta cisnęło się powiedzenie „bliżej niż dalej „więc parłem do przodu. Śliskie kamienie i prąd starały się bronić swojej zdobyczy.

Po dłuższej chwili byłem na brzegu z ulubioną przynętą w ręce. Z powodu lekkich emocji i zimna jakie im towarzyszyło dotarłem do samochodu .Przykleiłem się do nagrzanej od słońca maski i rozmyślałem nad czynnikami które posunęły mnie do tej decyzji . Po chwili gdy temperatura ciała wracała do normalności widok tego woblera napawał dumą ze zwycięstwa nad potężnym żywiołem jakim jest woda. Wieczorem przy piwku koledzy uświadomili mnie że mogło to się całkiem żle skończyć .W tej części rzeki jest wiele głębokich dołków ,a więc wizja utraty 23 złotowego woblerka nijak się ma np.z utonięciem.

Następny dzień przyniósł mi oznaki pokory. Gorączka ,kaszel ,ogólne osłabienie czyli choroba i 120zł wydane w aptece na leki uświadomiło mi głupotę mojego czynu. Na ten rok zakupiłem sobie identyczny wobler ,a mój pierwszy powędrował na półkę jako okaz pamiątkowy. Odnośnie zaczepów zakupiłem spodniobuty które przydadzą się na mniejsze rzeczki, ale i tak będę już bardziej powściągliwy w kwestii wchodzenia w miejsca nie rozpoznane jak i niepewne na tej mojej rzece. I kolegą radzę to samo cóż z różnych osiągnięć jak nie będziemy się mogli nimi pochwalić z różnych powodów. Taaakiej ryby i bezpiecznego wędkowania życzę .
Pozdrawiam teo < Dariusz Więcek >

 


4.8
Oceń
(119 głosów)

 

Moje majowe wędkowanie - opinie i komentarze

staszek873staszek873
0

Witam

Bardzo dobry tekst,przyjemnie się czyta,pisz kolego dalej a czytelnicy się znajdą...no nie był to rozsądny krok z tym woblerem ale skonczyło się ok!,jeśli gonisz również za sandałkiem to będę czekał na kolejny artykuł..pozdrawiam i życzę wędkarskich sukcesów,za artykuł 5

(2010-04-21 14:13)
AmitafAmitaf
0

Dobre!:):) sam należę do tych, co nie odpuszczą zaczepom. Jednak nie odważę się wejść do tak zimnej wody. Brr! Mam natomiast kolegę, co w Styczniu potrafił (tak jak Pan Bóg stworzył) wskoczyć do Regi za ulubionym „Strażakiem” trociowym. I zanurkować, aby go odhaczyć.

To jest kolejne oblicze naszego ulubionego hobby

Pozdrawiam i zdrowia życzę!

 

(2010-04-21 14:35)
kuuba31kuuba31
0
bardzo dobry artykuł przyjemnie sie czyta i wogóle dobra robota")
(2010-04-22 17:01)
miniek6miniek6
0

5! Za mądrość która przyszła po fakcie ale w pore :)

Mój serdeczny kolega "znikł" nagle w wodzie do kolan i nikt tego nie widział. Naszczęście wykaraskał się z dołka i wszystko zakończyło się katarem. UWAŻAJCIE!!!

(2010-04-22 19:44)
rycharski222rycharski222
0
Witam
Również nie odpuszczam zaczepom,już nie raz wchodziłem do wody. Szczęście,że akurat były to cieplejsze pory roku więc to była przyjemność.Natomiast po pewnych przygodach kupiłem sobie świetny odczepiacz   V-free -jest niedrogi i przede wszystkim skuteczny...
pozdrawiam
(2010-04-26 20:54)
użytkownik7555użytkownik7555
0
Polamania kija ! (2010-04-30 11:48)
janglazik1947janglazik1947
0
No i po co Ci to było.Wiem nie możesz wytrzymac bez pobytu nad wodą tak jak ja-to sa konsekwencje naszego hobby.
(2010-04-30 17:17)
The Piterson12345The Piterson12345
0
no z tym wchodeniem do rzeki to tzreba uważac oj trzeba :) ! jak na pierwszy artykuł to swietnie napisany , oczywiscie odemnie 5 pozdrowienia i połamania.. ps. też mam to cacko mówie o odczepiaczu.. do rzeki sie nie nadaje tzreba by było jeszcze spoto dociążyc moze na jezioro czy staw.. (2010-04-30 17:20)
michal495michal495
0

Bardzo dobry artykół, na *****z dużym plusem.

Jak dla mnie spinning jest bezkonkurencyjną metodą połowu zarazem niestety drogą , bo rzeczywiście troche zostawia sie tych przynęt w wodzie zwłaszcza jak się niezna łowiska.

Ale najwarzniejsza jest przyjemność!!!!!!!!!!!!

 

(2010-04-30 18:12)
loraklorak
0
Nie mam nic przeciwko zamieszczeniu mojej fotki w Twoim artykule, ale zasady etyki nakazują się najpierw zapytać. Poza tym artykuł jest O.K i daje Ci 5.
(2010-04-30 20:42)
musiek93musiek93
0
Za artykuł oczywiście 5, ponieważ miło się czytało : ) Oby więcej takich... Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych połowów podczas majówki...
(2010-04-30 20:43)
loraklorak
0
Zwracam honor kolego...zdjęcie zamieściła redakcja i dowiedziałem się o tym dopiero jak odebrałem pocztę. Jeszcze raz przepraszam :)
(2010-04-30 20:46)
Artis19Artis19
0
Witam
Również nie odpuszczam zaczepom,już nie raz wchodziłem do wody. Szczęście,że akurat były to cieplejsze pory roku więc to była przyjemność. (2010-05-01 12:11)
kolor01kolor01
0
Artykuł na dużą piątkę,miejmy nadzieję że będzie więcej bo czyta się bardzo przyjemnie.POZDRAWIAM!
(2010-05-01 12:50)
piotr_kmpiotr_km
0
Pouczająca lekcja, Gratuluje wyłowienia przynęty ale na przyszłość nie polecam
(2010-05-01 15:24)
cisy10cisy10
0

Dobry artykuł bardzo pomocny a ten kolega co wskoczył do wody to podziwiam BRRRR!

(2010-05-03 19:12)
teoteo
0
Dziękuję za komentarze i serdecznie POZDRAWIAM
(2010-05-04 19:14)
era121era121
0

 sam należę do tych, co nie odpuszczą zaczepom. Jednak nie odważę się wejść do tak zimnej wody.  

To jest kolejne oblicze naszego ulubionego hobby

Pozdrawiam 

(2010-05-12 13:49)
darek643darek643
0
Witaj kolego! Bardzo ciekawy i pouczający artykuł. Nie martw się o język polski, było naprawdę bdb. Pozdrawiam i życzę połamania kija. Hej : ):) (2010-06-03 22:21)
mlotek2222mlotek2222
0
Fajny artykuł mi też było  by sie rozstać z pierwszym zakupionym woblerem wiec też bym postarał sie o taki wyczyn.Daję piąteczkie i pozdrawaim (2010-11-18 18:44)
Robert1911Robert1911
0
mnie w lipcu trudno namówić do wejścia do wody. Pozdrawiam. (2010-12-23 16:53)
paksifiksipaksifiksi
0
MMM piękna skórka ryby. Tekst jest bardzo spójny , można go czytać na okrągło . Oby więcej takich tekstów. Ode mnie *****. (2011-01-15 09:31)
ProfesorProfesor
0
Masz u mnie 5 nie za "odwagę" bo to co zrobiłeś było (sorka) głupie, ale za artykuł który powinien być przestrogą dla innych. Grypa to coś najlżejszego co mogło Ci się przytrafić?! Rzeki mają to do siebie (szczególnie te duże ) że są bardzo zdradliwe i po każdym nawet małym przyborze wody dno się bardzo zmienia. Pozdrawiam !
(2011-04-28 22:07)
kamil11269kamil11269
0
Siema.
Tekst wyśmienity.
(2011-04-29 17:57)
majdan88majdan88
0
Artykuł bardzo ładnie napisany na 5, aż chce się go czytać :) Oczywiście wielu z Nas po przeczytaniu takich opowieści powinno wyciągnąc wiele wniosków itd. Oby ta historia uchroniła nie jednego wędkarza przed tak ryzykownymi i lekkomyślnymi porywami odwagi i nieustępliwości. Pozdrawiam i życzę wielu ciekawych przygód nad wodą ;)
(2011-04-30 00:01)

skomentuj ten artykuł