Wędkowanie w starorzeczu - Profesor lin

/ 13 komentarzy / 6 zdjęć


Profesor lin – powrót do przeszłości

Swoje wędkarskie uzależnienie zacząłem rozwijać wraz z bratem na przydomowym bajorku. Jednak jako człowiek i wędkarz potrzebowałem czegoś więcej. Innych gatunków, innych zbiorników wodnych. Na szczęście nasze gospodarstwo położone było w niedużej odległości od Wisły i jej starorzeczy. Podczas jednego z niedzielnych spacerów z rodzicami tuż za wałem wiślanym zauważyliśmy jedno piękne i nieduże, dlatego od razu mieliśmy ochotę na wędkowanie w starorzeczu. Podpytaliśmy tatę czy będziemy mogli tu przyjść na ryby. Tata przez chwilę zamyślił się sięgając w głąb swojej pamięci. Powiedział że kiedyś było tu naprawdę dużo lina i szczupaka a miejsce to nazywali strzelnicą. Oczywiście pozwolił nam na wędkowanie w tym miejscu ale pod warunkiem ze nie będziemy zbliżać się do Wisły. Następnego poranka spakowaliśmy wędki, robaki, kanapki, wodę do picia i wraz z sąsiadem poszliśmy na oddaloną o 1,5km strzelnicę. Niewielkie starorzecze owalnego kształtu o długości ok 80m i szerokości 35m spowite gęstą mgłą rozpalało naszą wyobraźnię. Strzelnica dookoła porośnięta była grążelem tylko na środku był pas czystej niezarośniętej wody. Na szczęście często kąpiące się tam krowy utworzyły kilka oczek w które mogliśmy umieścić zestawy. To były piękne beztroskie czasy kiedy łowiliśmy nasze pierwsze liny, karasie i niewielkie karpiki.

W tym roku Wisła przeszła samą siebie. Na wiosnę woda była niezwykle niska natomiast całe lato niechętnie wracała do koryta. Duży stan wody na Wiśle sprawił, że szukałem miejsca gdzie mógłbym spokojnie powędkować nie zważając na to czy dziś moje miejscówki będą zalane czy suche. Na myśl przyszło mi wędkowanie w starorzeczu z dzieciństwa. W długi weekend sierpniowy wybrałem się rowerem by wykonać rekonesans. Strzelnica nadal była na swoim miejscu. Wyglądała identycznie jak z czasów dzieciństwa. Z tym, że krowy już się tam nie kąpią więc nie było oczek w liściach grążela. To znaczy... było jedno wykonane ludzką ręką. A to z kolei znaczy, że coś tu pływa i ktoś to łowi. Tak, to będzie to miejsce, w którym bede łowił w długi weekend – stwierdziłem. Jednak wcześniej trzeba było swoje łowisko przygotować. Oczyściłem dwa oczka. Następnego dnia przyjechałem zanętą.

Pół kilograma Robinson Tench & Carrasio
Pół kilograma gotowanych, tłuczonych ziemniaków
Puszka po kukurydzy ziemi z kretowiska
Garść siekanych robaków
Troszkę wody

To wszystko zmieszane i ulepione w kule poszybowało do wody.

Na łowisku w tym oknie, które zastałem oczyszczone spławiki moczył nie kto inny jak sąsiad z dzieciństwa. Chwila rozmowy, wspomnień, zanęciłem łowisko i wróciłem do domu. Trzeciego dnia prócz zanęty wziąłem ze sobą wędki. Nie nastawiałem się, że po jednodniowym nęceniu połowię.. No i niestety nie połowiłem.

Trochę mnie to zaniepokoiło i następnego wieczora nie jechałem już taki pełny optymizmu. Wieczór nie należał do najpiękniejszych. Co chwilę padał deszcz. Jednak nie po to trudziłem się z przygotowaniem łowiska i nęcenie żeby teraz odpuścić. Zestawy poszły do wody.

Zestaw nr 1
Kij Robinson Dyna Core Match 3,9
Kołowrotek Robinson Gravitex
Żyłka Robinson Supercup 0,147
Spławik Tim Skrzetuski
Hak Robinson Umi Tango 230 N Pro Tench rozmiar 6
Jako przynęta rosówka

Zestaw nr 2
Kij Robinson Tritium Feeder
Kołowrotek Robinson Feeder FD
Plecionka Power Pro
Spławik Tim Skrzetuski
Hak Robinson Umi Tango 130 G Pro Bream
Jako przynęta rosówka

Po kilku minutach od zarzucenia zestawów zauważyłem pierwsze bąble i pianę wydobywające się z dna przy moich zestawach. Od razu na mojej twarzy wymalował się uśmiech od ucha do ucha. Ryba żeruje w moim łowisku. Spławik po prawej stronie zaczął lekko podskakiwać, przepłynął ok 15cm i znów stoi w bezruchu. Po chwili ta sama akcja i znów stoi w bezruchu. Nagle z dna dokładnie pod spławikiem poszły bąble a spławik odjechał w kierunku liści. Zacięcie i pierwszy profesorek melduje się na brzegu. Ciemny, prawie czarny, niewielki ale piękny. Był celem mojej wyprawy i wyprawa w tym momencie już była sukcesem. Niedługo później podobnie zachowuje się spławik po lewej stronie. Byłem tak podekscytowany, że trzęsły mi się ręce kiedy to ryba bawiła się przynęta. Kiedy już byłem niemal przekonany, że ryba ściągnęła rosówkę i dała sobie spokój spławik znów dwa przytopienia i lekko odjeżdża. Za mało by zaciąć. Taka sytuacja powtarzała się kilkakrotnie. Byłem niemal pewny, że lin bawi się przynętą. W końcu spławik odjeżdża a ja zacinam. Niestety tym razem opór dużo mniejszy a na brzegu melduje się wzdręga. Tego dnia miałem jeszcze kilka brań. Złowiłem 4 liny, tyle samo wzdręg i sumika amerykańskiego lekko ponad 30 cm.

Tym razem wszystko zgodnie z planem.
Wybrana i oczyszczona miejscówka. Zanęta zwabiła ryby, zestawy podołały a wszystko zakończone wyciągniętymi rybami w tym linami na które to głównie się nastawiałem. A to wszystko na malutkim starorzeczu z dzieciństwa.
 

 


4.8
Oceń
(45 głosów)

 

Wędkowanie w starorzeczu - Profesor lin - opinie i komentarze

użytkownik32263użytkownik32263
0
O kur..., Kubo przepraszam za pomyłkę z oceną :-( Bo i artykuł i w szczególności zdjęcia pięknych czarcich linów;-) wymagają wręcz wystawienia piąteczki. Pozdro i jeszcze raz sorki. (2014-08-27 23:42)
Jakub WośJakub Woś
0
;)... Niepotrzebnie sie przyznałeś:) Nawet bym nie zauważył. Teraz jestem zmuszony wyciągnąć konsekwencje ;) (2014-08-28 00:16)
pompipspompips
0
Kocham liny i to tak mocno że do dzisiaj nie wiem jak smakują można by powiedzieć że jeżeli lin to 100% C&R, podchody, walka, wygląd. (2014-08-28 00:24)
Dos equis xxDos equis xx
0
Super fotka z linem i tęczą (2014-08-28 00:25)
gravediggiegravediggie
0
Bardzo dobry wpis. 5* (2014-08-28 09:05)
barrakuda81barrakuda81
0
Piękne zdjęcia i fajny,trochę nostalgiczny tekst.Nad Wisła można jeszcze znaleźć takie urokliwe starorzecza.Też miałem takie na którym stawiałem pierwsze kroki.Były pierwsze sukcesy i porażki,pierwsze ryby ,które rwały zestawy...Warto czasem wrócić do przeszłości.*****.Pozdr. (2014-08-28 09:20)
lord232lord232
0
i chyba drapieżnik jest bo płoteczka przygryziona (2014-08-28 13:33)
karwos33karwos33
0
***** za artykuł i za gust w kwestii sprzętu. DynaCore i Tritium to naprawdę bardzo udane wędziska, pozdrawiam :) (2014-08-28 18:56)
Jakub WośJakub Woś
0
Drapieżniki są, okonie i szczupaki. Pewnie też niewielkie ale może spróbuje się do nich dobrać (2014-08-28 21:35)
Pawelski13Pawelski13
0
warto wracać do przesłości:) oczywiście ***** za wpis. (2014-08-29 11:29)
marek-debickimarek-debicki
0
Tak pięknie wybarwione liny, można jeszcze spotkać na Cybinie. Jest to malutka rzeczka, ciągnąca swoje spokojne wody, wśród bagnistych łąk pod Swarzędzem, aż do samej Warty. Nasz liny dodatkowo mają purpurowe wybarwienia dolnych płetw, co nadaje im iście "diabelskiego" wyglądu. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2014-08-31 09:55)
mateuszwosmateuszwos
0
Żałuję, że mnie tam nie było. Przyspieszony puls i łomot serca jaki towarzyszy pojawiającej się na powierzchni wody pianie, na skutek żerowania lina, to marzenie każdego wędkarza. (2014-08-31 21:25)
slawekkiel17slawekkiel17
0
Jak zwyklu super fotki i bardzo ciekawy tekst. Zawsze mozna sie czegos nauczyc !!!. Pozdrawiam serdecznie i zycze polamania kija na linowych wyprawach. *****5-ka. Slawek (2015-06-24 17:24)

skomentuj ten artykuł