Zaloguj się do konta

Wędkowanie w sierpniu

Urok sierpniowej zasiadki

Sierpień wreszcie ostudził powietrze. Lato wyluzowało i nieco spuściło z tonu.Muszę przyznać ,że niezmiernie mnie to cieszy...W zasadzie co roku jest mniej więcej podobnie ,że po okresie upałów w którymś momencie przychodzi ochłodzenie które dobrze wpływa na wędkowanie w sierpniu .Fajnie bo nie trzeba już ograniczać wędkowania do nocy (choć lubię czasem zarwać nockę - klimaty!!!) lub wczesnych godzin porannych i rybki jakby bardziej żwawe...

Jak głosi teoria chłodny wiatr ,który na ogół związany jest z wędrówką frontów atmosferycznych ciągnących za sobą rześkie i wilgotne powietrze znad Atlantyku, wzburzając wodę natlenia ją co z kolei daje "kopa" apatycznym dotychczas rybom.Może jeszcze nie czas na tropienie drapieżników ale wszelkiej maści wodni wegetarianie z pewnością poczują "ssanie" w żołądkach,jelitach - czym tam kto dysponuje:-)Wypościłem się ostatnio,oj wypościłem...Zresztą zawsze w największy skwar odkładam wędki ale teraz gdy temperatura poszybowała z 15 kresek w dół grzechem byłoby nie spróbować!Co roku jest niemal tak samo.To taki kolejny etap w oczekiwaniu na jesienne "wielkie żarcie" , które mam nadzieję potrwa do Bożego Narodzenia.Preludium prawdziwej wędkarskiej orgii...Dobra,czas zejść na ziemię.Odlegościówka,przystawka spławikowa,feederek,gruntówka - po każdą z tych metod sięgam teraz chętnie.Do bacika i tyczki jakoś nie mam przekonania choć z pewnością byłyby równie dobrym wyborem.Niestety tej sztuki mnie nikt nie nauczył...Białe robaczki,kukurydza (niezwykle teraz skuteczna),dżdżownice i nieśmiertelne ciasto z kaszy manny z dodatkiem czosnku lub wanilii ewentualnie może jakiś chlebek gdyby rybki zbierały pokarm z powierzchni - taki wachlarz przynęt w zupełności mi wystarczy.Adrenalina skacze na widok gęstych ścieżek pęcherzyków gazu dobywających się z dna w miejscu w którym poprzedniego dnia wrzuciłem trochę kukurydzy,gotowanej pszenicy i konopii...Przed łowieniem kilka kulek firmowej mieszanki na karpiowate z dodatkiem kukurydzy i białych robaków delikatnie umieszczam w łowisku.Bez zbędnego hałasu - łowię w dość płytkiej wodzie.Nigdy nie lubiłem głębokiej wody.To pewnie kwestia przyzwyczajenia.Lubię płycizny w pobliżu wodnej roślinności,zresztą ryby też...Można tu liczyć na niemal każdy gatunek.Płoć,karaś,lin,karp,wzdręga,krąp a nawet przyzwoity leszczyk lubią zapuszczać się w dżunglę roślin.Tu znajdują pokarm,całe masy pokarmu oraz czują się bezpiecznie.Trzeba mieć na to wzgląd i zastosować nieco mocniejszy zestaw bo po braniu większej sztuki będziemy walczyć o każdy metr linki inaczej wpłynie w liście i mamy po zabawie...No,może nie zawsze bo czasem linkowi wystarczy poluzować aby w cudowny sposób sam wypłynął z gęstwiny i uratował nasz zestaw z beznadziejnej pozornie sytuacji.Zdarzyć się może sytuacja że adresowany dla karasia kąsek pochwyci spasiony karp - niekoniecznie okaz,który z racji swojej siły ruszy jak rakieta w liście prując łodygi aż suchy trzask i luz dadzą do zrozumienia kto skopał nam tyłek.Cóż,bywa i tak...Nie każdą walkę można wygrać ale taka porażka to jak zwycięstwo!W końcu o walkę też tutaj chodzi.Mimo całej cudownej "otoczki" zmagania z rybami są "solą" naszego hobby.Wszystko gotowe.Można spokojnie usiąśc,posłuchać śpiewu ptaków,popatrzeć na wodę,podumać...Zasłużyłem na to!Wreszcie można zachwycić się pięknem naszych łowisk - nawet tych często odwiedzanych.

Wędkowanie w sierpniu - bywa że nie dostrzegamy pewnych rzeczy na codzień a one są na wyciągnięcie ręki."Z pozoru niepozorne" stawy,jeziorka czy starorzecza mają w sobie wiele uroku zwłaszcza teraz kiedy jest jeszcze zielono.Za kilka miesięcy zatęsknimy za tym widokiem!Trzeba umieć się zatrzymać na chwilę w tym szalonym owczym pędzie którego kres dla każdego z nas i tak wyznacza skraj przepaści zza ,której powrotu nie ma nikt...To idealny moment.Trudno w istocie wyobrazić sobie lepszą chwilę na relaks.Jak już się rozmarzymy nad brzegiem ulubionej wody przynajmniej jedno oko pozostawmy w gotowości!Może za chwilę nasz,spławik,bombka,swinger czy szczytówka zaznaczą gwałtownym spazmem wzmożoną aktywność podwodnego przeciwnika i uśmiech zagości na ogorzałej od lipcowych upałów twarzy wędkarza.Wędkarza ,który po to tu właśnie przybył - po emocje!

Opinie (5)

ryukon1975

Każdy miesiąc otwiera szanse na inne gatunki, dzięki temu każdy ma swój niepowtarzalny urok który tworzy z "swoimi" rybami. Kwietniowe klenie, lipcowe leszcze czy listopadowe miętusy, długo by wymieniać. Tylko czy to wymienianie ma sens ? Przecież i tak zrozumieją to wędkarz kompletni łowiący różne gatunki przez okrągły rok a oni już to wszystko wiedzą. Im nie trzeba tego tłumaczyć. :) [2014-08-18 13:29]

kamil11269

Bardzo fajny wpis. O to chodzi w naszym hobby - o walkę z rybą, czasami nawet małą, a czasami potworem :) ! I teraz sierpień, zaczyna się prawdziwe łowienie - to prawda - w końcu (mam nadzieję) skończą się burze i będzie można spokojnie, bez obaw, że nasz namiot podziurawi grad wędkować :) Pozdrawiam i życzę połamania na sierpniowych okazach - Kamil [2014-08-18 14:47]

kaban

Sierpień dla mnie w tym roku tragiczny (woda w kolorze kawy z mlekiem) i czekam na wrzesień, październik i zimę. Pozdrawiam. [2014-08-19 09:25]

marciin 2424

Ostatnimi czasy też przestawiłem się na metody spławikowe i taki mój "pół-gruncik ", który w miesiącu lipcu fajnie się sprawdziły na leszczach,krąpiach ,wzdręgach i płociach również okonie meldowały się dość często ,lecz średnich rozmiarów. Jeśli chodzi o sierpień to brakuje mi czasu ,aby nasycić głód pobytu nad wodą i pewnie wiele mnie ominęło . Pozdrawiam i ***** :) [2014-08-19 16:57]

amand

Artykuł bardzo ciekawy. Ps. ale kapelusik to masz zajefajny :). Ocena za artykuł 5 ....................................... :) [2014-11-02 18:57]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Młody górą

Nareszcie mam urlop, a skoro tak to po kilku tygodniach przerwy wreszcie mo…