Wędkowanie lekarstwem

/ 6 komentarzy / 11 zdjęć


Drapieżnik zaczyna już swoje harce. Byłam tego widowiska ostatnio świadkiem i spore sztuki nie żałowały sił na pełne gracji wyskoki ponad lustro wody. Choć pogoda była wietrzna a chmury szybko pędziły po niebie, to cicha zatoczka umożliwiała spławikowe wędkowanie. Wymarzona pogoda chciałoby się powiedzieć. Nic tylko zanęcić i już spławik leci a na haku dorodne ziarno kukurydzy. Grunt około metra i tuż obok trzcinek pierwsze branie. Krótki hol i na brzegu płoteczka. Delikatnie wypięta wraca do wody. Moment, kolejny zarzut i zacięcie.

Można tak pisać całe opowiadanie. 12 godzin wędkowania obdarowało mnie kilkudziesięcioma płotkami, kilkoma wzdręgami i krąpiami. Płotki trafiały się takie w granicach 15-25 cm. Krąp całkiem pokaźny fajnie walczył i przecinał wodę jak żyleta. I „podleszcz” taki z 25 cm. To tyle jeśli brać pod uwagę tylko spławik. Ale działo się też i na gruntówce. Nie był to dzień idealny jeżeli chodzi o tę metodę, głównie biorąc pod uwagę moje próby. Kędzior za to zaliczył dwa brania potężnej ryby. Jedna zrobiła mu psikusa zrywając przypon z hakiem. Druga mocno pompując uciekła w bok i się spięła. Widowisko było, nie ma co! Ale i irytacja zjadała wędkarza. No cóż człowiek na błędach się uczy. Szkoda, że najczęściej na swoich. [Następnym razem będzie częściej zmieniać przypony.]

Kiedy indziej pojechaliśmy na Waplewo z wieczora. Jezioro Myślice. Rok temu połapałam tu trochę kleni więc i tym razem bardziej nastawiłam się na spinning, a nóż zeszłoroczne (25-26 cm) trochę podrosły. Już na początku zobaczyłam dorodną kluskę (patrząc z mostu podczas wstępnego rekonesansu) ale biczowanie wody nie zaowocowało nawet jednym puknięciem a drapieżnik żerował i kusił, lecz z dala od brzegu (o łódkę się prosił). Pełna rezygnacji schowałam swoją różdżkę i jako, że zostało mało czasu wyjęłam tylko jedną gruntówkę i obserwowałam przyrodę, to spławik innego wędkarza siedzącego niedaleko to Wozia piłeczki. I kiedy zapytał mnie dlaczego się tak rozglądam odpowiedziałam, „bo nie bierze” i wtedy zacięłam. Rybka walczyła, ale udało mi się wyciągnąć ją z wody. Był to ładny leszcz 50cm i 1,2kg. Kolejne branie za jakiś czas przyniosło nieco mniejszego, ale czasu zabrakło na mierzenie i ważenie bo już trzeba było zwijać sprzęt i pędzić na pociąg.

Tydzień kolejny czekałam na kuriera, który miał mi dostarczyć wędzisko do przetestowania. Kiedy wędka już dotarła i zaczęłam snuć plany na weekendową zasiadkę okazało się, że na nasze dożynki zjadą goście i ogólnie nici z wypadu. A tak cieszyłam się na ładną pogodę, w dodatku podobno ostatni taki ciepły weekend (a rzadko mi się zdarza nie pojechać w weekend na ryby).

W tym tygodniu spędziliśmy na rybkach sobotni wieczór i niedzielę do południa. Bywało lepiej. Co ja piszę!-ten wypad był najgorszym z dotychczasowych w to miejsce. Co prawda, w metodzie spławikowej, gdzie przynętą była kukurydza udało mi się złapać kilka płotek i krąpików. Na grunt pobierały głównie leszcze i niekiedy płoć się trafiła. Tylko, że ilościowo po całym dniu złapałam siedem leszczaczków (wielkościowo nie przekraczały 30 cm, a jeden miał nawet z 15 cm). Cóż chłopaki też nie połapali. Po jednym „podleszczu” i jakaś płoteczka się zahaczyła sama. Po powrocie czytałam relacje innych i dowiedziałam się, że wielu osobom w ten weekend ryby brać nie chciały.
Ale… Miałam jedno typowo leszczowe branie. Ryba opuszczała miarowo sygnalizator, a następnie powoli podciągała go do góry. Zacięcie zaowocowało pięknym ugięciem kija. Ryba podjęła walkę już na samym początku. Ja również. Niestety nie trwało to długo ponieważ po krótkim holu po prostu mocno przypompowała i się spięła. To już drugi raz kiedy spotyka mnie coś takiego. Widocznie źle wyregulowałam hamulec kołowrotka. Wnioskuję, że był to leszcz (po sposobie w jaki brał jak i po tym, że po tej akcji brania całkowicie ustały na dość długi czas).

Więcej po lepszym przetestowaniu napiszę w recenzji. Nie było okazów godnych pochwały ale za to satysfakcja ze spędzonego dnia na rybach i to uczucie spełnienia wszystko rekompensują. Na rybach ładuję baterie na kolejny tydzień.
Lada moment kolejny wypad, idzie jesień więc może tym razem typowo na drapieżnika…
Jeziora odwiedzone w ostatnim miesiącu to: Omulew (w miejscowościach Wikno, Jabłonka, Natać) a także jeziora:Trzcinowe, Myślice.

 


5
Oceń
(27 głosów)

 

Wędkowanie lekarstwem - opinie i komentarze

rysiek38rysiek38
0
Witam-czasemnawet jedna ryba potrafi ucieszyć a czasem nawet tymbardziej jak ogólnie nikomu nic nie bierze a czasem poprostu nawet nic nie bierze a i tak jest radocha z samego bycia nad wodą a jak jeszcze jest np.las to i tak pełny relaks. Zresztą coś o tym skrobnołem na blogu (dla mnie idealna jest JURA) (2013-09-17 16:52)
Lin1992Lin1992
0
Wędkarstwo to też i moje lekarstwo :).Świetny wpis . ***** (2013-09-18 19:36)
troctroc
0
Czyż jest lepszy "antystresant" od wędkarstwa? Pojechać, poobserwować a że przy okazji coś zawiśnie na haczyku- czyż to nie jest piękne? ***** pozostawiam i pozdrawiam.
(2013-09-19 22:12)
Szpulka28Szpulka28
0
Cudowne :) Najlepsze kiedy wykończona wracam do domu i już planuję kolejny wypad ;) (2013-09-20 10:28)
korzun04korzun04
0
Byłem we wtorek na Myślicach przejazdem 3godzinki, gdyż na Mielnie ostro "szotrmowało". Nie było szans połowić nawet na gruntówki. Tutaj było odrobinkę ciszej, lecz z rybką było krucho. Wprawdzie miałem jedno potężne branie na federka aż szczytówkę wyrwało z podpórki. Niestety przypon 0,16mm pękł przy zacięciu mimo że zagrał hamulec w kołowrotku. Od niedzieli sypię ostro na Mielnie nowo poznaną miejscówkę, po pierwszym wiaderku weszła gruba płoć . Jedna w granicach 40cm i wagi pod kilogram. Cudeńko! Wszystkie nadal pływają . Mam nadzieję że wejdą leszcze..... lecz nie pogardzę też takimi płociami. pozdrawiam (2013-09-25 19:05)
Szpulka28Szpulka28
0
No witam ja byłam w sobotę na Myślicach i dnooo totalne. Na spławik przed kanałem trochę drobnica podskubywała, poza tym na grunt cisza jak makiem zasiał. Ale ostatnio pogoda nie ta i ludzie pewnie nie nęcili to i nie podeszły. Gratuluję płoci i życzę dalszych sukcesów. A jak tam z leszczem? Odezwał się? (2013-09-30 23:03)

skomentuj ten artykuł