Wędzone liny

/ 2 komentarzy / 7 zdjęć


Byłem kilka dni na urlopie, a że mam chorą rękę to urlop rzeczywiście był wędkarski. Sprawdziłem kilka miejsc do których gdybym był zdrowy nie miałbym czasu zajrzeć.
Byliśmy nad zalewem w Janowie Lubelskim.
Na łowisko zajechaliśmy około 17-stej. Wędkarzy nad wodą nie wielu, skwar z nieba , a nad tym łowiskiem niema ani drzewka, które by dało cień.
Adam zaczął mieszać zanętę i rozłożyliśmy sprzęt.
Syn łowił na dwie wędki : gruntówkę i spławik  ja ze względu na kciuk tyko na grunt.
Na przynętę założyliśmy, Adam kukurydza i biały robak na drugą kukurydza i czerwony robak. Ja  łowiłem na kukurydzę z białym robaczkiem.
 Brania zaczęły się dopiero gdzieś około 19-stej. Ja złowiłem pięknego lina  46 cm i w tym czasie zaczęła się lawina brań, a głownie krasie srebrzyste.
W tym dniu łowiliśmy do 22/00.Ryby brały nie źle ale robiliśmy selekcję tak że do domu wzięliśmy 10 ,,japońców"" takich około 25 cm i pond i  dwa liny.
Na drugi dzień z rana nowa wyprawa w nowe miejsce i nowe doznania i wyzwania.
Nad zalew ,,Wilcza Wola" zajechaliśmy gdzieś koło 7/00.
Wjechałem w kilka miejsc nad wodę wszędzie zajęte. Jadąc przez most zauważyłem wolne miejsce przy moście i tam żeśmy wrócili szczęśliwi, że nikt go nie zajął.
Rozłożyliśmy sprzęt Adam jak zwykle zajął się zanętą  ja rozłożyłem parasol bo słońce od wschodu dawało niemiłosiernie.
Jak dzień wcześniej podział był taki sam ta sama metoda i przynęta tylko efekty trochę inne.
Około 10 złowiłem pierwszego lina i to pod 50 cm. Adam złowił pięknego karasia naszego  złotego też ponad 30cm.
 A potem brania były w kratkę, w tym dniu łowiliśmy do 21/30 i oprócz tych ryb wymienionych na początku złowiliśmy lina, leszcza i kilka płoci.
Nie wszystkie ryby zostały zabrane wzięliśmy te najpiękniejsze. Płocie ponad 25 cm wróciły do wody.Adam był trochę nie zadowolony bo liczył na karpia.
W następnym dniu rozmawiałem z kolegą o połowach i o tym że udało mi się złowić kilka rybek w tym cztery piękne liny i zastanawiałem się jak te rybki przyrządzić.
Kolega Zbyszek podpowiedział mi że bardzo dobre są liny wędzone.
 Dobrze odpowiedziałem i zrobiłem tak jak wcześniej z innym rybami które wędziłem więc tak:Rybki sprawione,wymyte  i po nasoleniu i popieprzeniu skropiłem cytryną. Odstawiłem do lodówki prawie na dobę.
Na drugi dzień rybki lekko opłukałem i skórą ułożyłam na siatce.Wcześniej rozpaliłem pod wędzarnią. paliłem delikatnie olchą. Po około czterech  godzinach wyjąłem rybki i wierzcie mi smakowały wspaniale. Podawałem z białym pieczywem i ja popijałem piwem. Podziękowałem koledze za podsunięcie pomysłu na lina.
Dziękuję za uwagę. Dołączę kilka zdjęć jak mi się uda.Pozdrawiam

 


4.6
Oceń
(19 głosów)

 

Wędzone liny - opinie i komentarze

piotr48piotr48
0
żałuję że nie jest Pan moim sąsiadem pozdrawiam (2015-10-01 14:35)
groniargroniar
0
Nic nie szkodzi jeżeli prośbę - zapytania masz to proszę pytać chętnie pomogę.Pozdrawiam (2015-10-04 18:34)

skomentuj ten artykuł