Zaloguj się do konta

Wejść na lód i przeżyć

Wiosenny czy odwilżowy lód jest niebezpieczny. Topnieje stopniowo od brzegów, od zatok, od płycizn. Zmienia swą konsystencję - w pierwszych dniach po ociepleniu ostrze pierzchni wchodzi jak w próchno na kilka centymetrów, po kilku następnych, szczególnie gdy na wierzch wystąpi woda, potrafi nawet uwięznąć w coraz bardziej rozmiękczającej się skorupie.

Zastanawiałem się, czy pisać o łowieniu z lodu, zdając sobie sprawę, że właśnie na roztopach dochodzi do największej liczby tragedii... Doszedłem do wniosku, że na nic zda się praktyka z poprzedniej epoki, która głosiła, że jeśli o czymś się nie pisze, to tego nie ma.

Ludzie łowią z lodu w marcu. Łowią też podczas odwilży. Do przebrnięcia przez kruchą przybrzeżną strefę używają desek, lodowych rakiet, niektórzy nawet na jezioro wchodzą na nartach. Ryba bowiem dobrze bierze na odwilżowym i ostatnim lodzie.

Ludzie łowią z lodu nawet w kwietniu - wszak ostatnie mazurskie jeziora odmarzają dopiero wówczas. Lecz ci akurat wędkarze to samobójcy - jeśli jeszcze żyją.

PO PIERWSZE I DRUGIE

Istnieje kilka podstawowych zasad, których spełnienie może uratować życie ryzykantów. Po pierwsze, nigdy nie można wchodzić na odwilżowy lód, jeżeli nie miał on zimą grubości 40-50 cm. Wiosna działa na skorupę z dwóch stron - od powietrza i od wody. Po kilku dniach ciepła wżera się swoistą korozją na głębokość 10-15 cm. Jeśli pokrywa była wystarczająco gruba, to istnieje szansa, że kilka, kilkanaście centymetrów stanowić będzie twardy, lity lód.

Po drugie - nie należy chodzić po lodzie pokrytym warstwą topniejącego śniegu. Tam korozja postępuje błyskawicznie. Nie wolno też wchodzić na tzw. biały lód, czyli na obszary wydzielania gazów z osadów dennych. Przez całą zimę w lód wmarzały niezliczone ilości lotnych pęcherzyków. Lód nie jest w takich miejscach jednorodny, więc o wiele szybciej i intensywniej poddaje się ciepłu.

Wiele razy takie połacie kazały mi myśleć o śmierci - podniecony pogonią za dużymi płociami zstępowałem z 'czarnego lodu' na biały i noga wbijała się na ćwierć metra.

BLISKO BRZEGU

Bogu dzięki, w marcu nie ma potrzeby wychodzenia daleko na jezioro. Ożywione ryby zmierzają całymi ławicami ku partiom wolnym od lodu. W pobliżu brzegu uaktywniają się organizmy bezkręgowe, lada dzień kiełkować zaczną pierwsze rośliny. Bywają długie chwile, że wielkie płocie, porządne okonie i leszcze jak byki żerują na metrowych płyciznach.

Dość charakterystyczny bywa 'ruch wędkarzy' na jeziorze. Na początku dnia, chyba z przyzwyczajenia, większość gna gdzieś daleko od brzegu. Po kilku godzinach całe towarzystwo znajduje się już w strefie litoralu, a za jakiś czas wszyscy siedzą na skraju otwartej wody, która tworzy się w strefie przybrzeżnej. Ludzie łowią i... wpadają do wody - całe szczęście płytkiej. Na ostatnim lodzie trzeba pamiętać, że podchodzenie do krawędzi skończyć się może przemoczeniem. Lód - nawet gruby - gdy jest ciągle obmywany wodą, staje się bardzo miękki.

Na marcowym i odwilżowym lodzie w środku zimy , szczególnie wówczas gdy przez kilka kolejnych nocy temperatura nie spada poniżej zera, nikt nie będzie się nabijał z 'powietrzno-desantowych'. Tak w środku zimy nazywa się kolegów używających linek bezpieczeństwa. Ciągnący się po lodzie kawałek deszczułki przywiązany kilkudziesięciometrowym odcinkiem cienkiej, mocnej linki niejednemu wędkarzowi uratował życie.

Na ostatnim lodzie nie będzie też przesadą dowiązywanie się do nadbrzeżnej wierzby, czy poruszanie się po łowisku 'na jednej smyczy'. Połączenie się dwóch wędkarzy kilkudziesięciometrowym kawałkiem liny ma sens, jednakże pod warunkiem, że sztywno trzymać się będą reguły, iż przez cały czas pobytu na lodzie nie zbliżą się do siebie zanadto.

W RAZIE CZEGO

Na wiosnę oraz w czasie długotrwałej odwilży śródzimowej lepiej zrezygnować ze świdra i korzystać ze specjalnej pierzchni - ostrze powinno być osadzone w bardzo długim, nawet dwumetrowym drewnianym stylisku. Gdy lód się załamie, to właśnie ta długość może uratować życie. Pionowo leżąca pierzchnia może sięgać krawędzi lodu i być dla wędkarza oparciem i wybawieniem.

Co robić, kiedy lód się - odpukać - załamie? Przede wszystkim trzeba mieć przy sobie i nosić na wierzchu łatwo dostępny 'wygrzebywacz'. W sklepach wędkarskich można kupić specjalne rękojeści ze stalowymi kolcami. To narzędzie trzymane w obu dłoniach pozwoli wygrzebać się na lód. Bez niego - jeśli zlekceważyło się konieczność posiadania linki bezpieczeństwa - śmierć zagląda w oczy. Ten wędkarski instrument z powodzeniem może zastąpić niewielki taterniczy czekanik.

Najważniejszą jednak, fundamentalną zasadą jest to, by nigdy, ale to nigdy nie wybierać się na odwilżowy lód samotnie. Nie chodzi nawet o to, że on mnie, czy ja jego uratuję, ale o ten rodzaj odpowiedzialności, który mówi, że nie naraża się przyjaciół przez własną głupotę.

Opinie (16)

Zander51

Dobrze, że to napisałeś Kamil. Zapewne ten tekst nie wynika z twego doświadczenia a raczej z wiadomości zdobytych w necie, ale trzeba przypominać o bezpieczeństwie na lodzie. [2012-01-18 10:09]

darko1

Przydatne porady zebrane w jedną całość! 5 [2012-01-18 10:31]

ripper

B mądrze napisane ten kto to przeczyta to nie jednemu może to życie uratować 5 [2012-01-18 15:39]

ijek

masz racje zander51 większość tekstu nie wynika z mego doświadczenia  gdyż łowię z lodu dopiero 2 rok ale wole poczytać coś o bezpiecznym łowieniu z lodu i dlatego postanowiłem podzielić się tym z wami aby inni "podlodowcy" też mieli szansę na to aby się dokształcić. Pozdrawiam i życzę udanych połowów w tym sezonie jeśli  lód będzie wystarczająco gruby aby na niego wejść i się nie zmoczyć.Uważajcie na siebie Panowie i Panie.  [2012-01-18 20:52]

marek-debicki

W okresie zimowym , a głównie kiedy wody są skute lodem, powtarzaj Kolego ten artykół raz w tygodniu!!! Pozdrawiam i *****pozostawiam. Bynajmniej mam nadzieję, że długo będzie zamieszczany na pierwszych stronach. [2012-01-18 21:19]

darek300

Połączenie wędkarzy linką jest super pomysłem. Bezpieczeństwo najważniejsze i nie ma się tu z czego śmiać...kiedyś w podstawówce kolega wszedł na lód by sprawdzić jaki jest mocny po chwili niby klęczał na środku a zaraz już go nie było pod pachy. Naprawdę najedliśmy się strachu ale jakimś cudem się wygramolił cały mokry i rowerem do domu 5 km przy -10C:) [2012-01-19 14:41]

ijek

Dziękuje za oceny i życzę udanego sezonu i grubego lodu. pozdrawiam  [2012-01-19 15:19]

kostekmar

Bardzo dobry i przydatny wpis, chociaż od dawnoa nie wędkuję na lodzie. Z pewnością przyda się tej społeczności. Należy promować takie właśnie wpisy. Zostawiam 5***** i pozdrawiam. Polamania, ale nie lodu pod nogami. [2012-01-19 17:39]

jarekk

Profesjonalnie napisany i bardzo potrzebny tekst. Gratuluję. [2012-01-20 09:57]

Olek 86

Zimą ten artykuł powinien być umieszczony na stałe na głównej, tak żeby wszyscy widzieli i czytali. Niestety wśród wędkarzy podlodowych dominuje u nas w kraju styl "kamikaze". Łowią wszędzie, dopóki jest nawet najcieńsza warstewka lodu. Niektórzy to chyba myślą, że są Chrystusami i że potrafią chodzić po wodzie. Co roku słyszy się o utonięciach. Wpadnięcie do lodowatej wody może się skończyć nawet odruchowym nagłym zatrzymaniem krążenia lub szokiem termicznym, a wtedy nic nam już nie pomoże (chyba, że jest z nami jeszcze kolega po kiju, który nie spanikuje, rozpocznie reanimacje i wezwie karetkę). Nigdy nie wychodźmy na lód sami!Ja w ogóle nie łowię na lodzie. Nie lubię siedzieć godzinami na kilkunastostopniowym mrozie czekając na ledwo wymiarową płotkę lub okonia. Zimę wolę przeznaczyć na konserwację sprzętu i wzbogacenie swojego wędkarskiego arsenału. [2012-01-22 09:04]

sieniolo

mam właśnie jechać na ryby nie zapomne o linie i nie pijadę sam

 

[2012-01-30 19:25]

Pitbul

Dobre kompendium wiedzy dałem 5.Ze swojej strony dorzucę patencik jaki kiedyś zauważyłem na lodzie.Facet łowił sam (bez partnera), ale zabezpieczał się linką przywiązaną do śruby z oczkiem wkręconej w lód około 7-8 metrów od miejsca gdzie łowił. Z tego co widziałem, śruba dość solidna i długa - pewnie wkręcona po samo oczko. Jak nie ma partnera to lepszy rydz nisz nic.... [2012-01-30 20:51]

camelot

***** Żadna, nawet życiowa ryba nie jest warta tragedii !  Nic nie jest tak ważne, jak nasze bezpieczeństwo ! ..... Chciałbym jeszcze, jako małe uzupełnienie dodać, że wędkowanie zimową porą nawet z brzegu jest równie niebezpieczne zwłaszcza na rzekach. Na oblodzonych i przysypanych często śniegiem brzegach, czyhają prawdziwe pułapki.  Naprawdę warto pomyśleć o bezpieczeństwie i nie wybierajmy się przede wszystkim samotnie ! [2012-01-30 22:10]

kamil11269

z tą grubością lodu to jest potrzebne, teraz będę wiedział kiedy można wejść na lód :P5 [2012-01-31 15:44]

BlueFisherman

Artykuł na 5 (*****). [2012-03-14 22:58]

BlueFisherman

5 [2013-05-10 14:46]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej