Zaloguj się do konta

Wielka klapa

W artykule z 17.11.2011 pt. „Czas wolny, sprzęt wędkarski, piękne łowisko i niby szczęście blisko!” opisałem Swoje przygotowania do kolejnej wyprawy spinningowej nad jezioro Karolewo Czarne, jezioro zarządzane przez nasze koło wędkarskie. Tak jak było ustalone o godzinie 8.00 spotkaliśmy się z kolegom na polanie przy naszym jeziorze. Szybka kawa dla rozgrzewki, bo temperatura powietrza niezbyt sprzyjająca. Chłodny wiatr i 0°. W trakcie kawy ustaliliśmy plan działania. I tak ustaliliśmy, że Marek popłynie katamaranem a Ja będę łowił z pomostów. Rozpocząłem od pomostu nr 31 a następnie ruszyłem w kierunku północnej strony jeziora przy skraju działek rekreacyjnych. Przygotowane miałem dwa kije, na jednym przynęta firmy Predator – 12 cm, białe z czarnym grzbietem kopytko a na drugim srebrną obrotówkę z czerwonym ogonkiem. Zacząłem penetrować poszczególne miejscówki raz przynętą gumową a raz blachą. Po 3,5h dotarłem do ostatniego pomostu bez żadnego brania. Woda spokojna, żadnego widoku spławiającej się ryby lub uciekającej przed żerującym drapieżnikiem. Jedynie podmuch wiatru tworzyły falę na wodzie. Morale Moje sięga dna. Zakupy nowego sprzętu, żmudne przygotowania przed wyjazdem, 40 km wycieczka nad jezioro i to wszystko na nic. O koło godziny 13.00 na ostatnim pomoście ożyły nadzieje. Drobnica w wielkim popłoch zaczęła uciekać przed żerującym tam zgłodniałym drapieżnikiem. Pełen nadziei zacząłem obrzucać miejsca gdzie właśnie polowała moja potencjalna ofiara. Po około 15 min zorientowałem się, że to była ławica okoni. Dwa z nich zauważyłem około 2m od pomostu jak goniły drobnicę. Mały koło 20 cm. W tym czasie podpłynął kolega katamaranem do zatoczki, w której tak zawzięcie walczyłem i zaczął próbować swojego szczęścia cumując jakieś 30m dalej. Zatoczka jest miejscem trudnym do połowu ze względu na płytką wodę zarośniętą wodorostami, które rosną jakieś 40 cm pod lustrem wody. Po dwudziestu minutach zmarznięci poddajemy się. Wsiadam na katamaran i wracamy na polanę. Płynąc w drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze w paru miejscach licząc, że a nóż coś się uda. O 14.30 jesteśmy przy samochodach. Kolejny wyjazd nad nasze jezioro okazał się zupełną klapom. A miało być tak pięknie. Nic innego nie pozostaje jak zanucić słowa piosenki Elektrycznych Gitar - Co powie Ryba.

„ ... nie wiesz nie wiesz, co
ci powie ryba i skąd nadpływa, co powie ryba, kiedy cię zdyba
i nie pomoże niezawodny prowokator
i nie da rady podstawiony terminator, bo on z każdego w sposób
nie do przewidzenia zrobi jelenia …..”

Opinie (12)

dendrobena

Kol.wiekla42 - to nie powód do darcia szat. Wiele niby pewnych wypraw tak się kończy. Mnie też spotkał wielokrotnie zawód na Karolewie,mimo to chętnie go odwiedzam.Pięknie będzie następnym razem.Pozdrawiam. [2011-11-20 13:06]

prezesik1983

no niestety tak to juz jest niekiedy ze trzeba zabrac recznik i mydlo nad wode ze soba!!!!!:):):) pozdrawiam [2011-11-20 13:07]

użytkownik

Przyznam szczerze ze zyczylem Ci spotkania z ryba nad tym jeziorkiem, miedzy innymi dlatego aby zobaczyc jak sprawi sie ten kolowrotek, ktory wedlug mnie jest jednorazowego uzytku. [2011-11-20 14:40]

camelot

***** Piątka !  - Za bardzo dobry artykuł !  ...Zupełnie nie rozumiem tych, którzy dali niskie oceny ? Uważam, że jeśli się wystawia ocenę, zwłaszcza niską, to przynajmniej przyzwoitość nakazywała by podać jakieś uzasadnienie. ( może dla niektórych ,,dobry artykuł" - to taki w którym łowi się taaaaaaaaką rybę ? ) .. Widocznie jeszcze niektórzy nie doszli do tego na czym polega wędkarstwo i jego magia ? - Najwidoczniej potrzebują więcej czasu   ......Ech ! Nie rozwijam tego dalej  bo mi ciśnienie idzie do góry !                                                                          Pozdrawiam serdecznie ! [2011-11-20 15:55]

marek-debicki

Super foty i super relacja. Jak to czytałem to tak się czułem jak bym w tej wyprawie uczestniczył. Pozdrawiam i *****pozostawiam. [2011-11-20 17:37]

Adam01

O! widze jakieś 15ha ładnej wody! No ale cóż... Woda ładna a gdzie ryby? Może śpią... W każdym razie widać jak wędkarstwo uczy pokory. Gratuluje... wyprawy . ***** i pozdrawiam! [2011-11-20 20:15]

LuceKK

Następnym razem będzie lepiej :) Za artykuł piąteczkaPołamania :) [2011-11-20 22:53]

krolik1293

ja dzisiaj też wyruszyłem na "wielką wyprawę wędkarską'' z kolegą. naszym celem były płoteczki na bacika... zanętę przygotowałem zestawy powiązałem a gdy po 3 godzinach łowienia nie było ani brania to też się wkurzyłem. w końcu przerobiłem zestaw na lekką gruntówkę i na czerwonego złowiłem jednego okonia ok 20 cm i 2 jazgarze. i to tyle:-) no na sam koniec kolega złowił jedną jedyną płoteczkę 15 cm. ale grunt to to że posiedziałem nad wodą w ciszy i spokoju. a do takich sytuacji, jak brak jakich kolwiek bran i choćby najmniejszej złowionej rybki zdążyłem się już przyzwyczaić. bo w końcu musiało się to stać. jak wszyscy będziemy brać każdą rybę co podejdzie na haczyk to niedługo  już wogóle nic nie będziemy łowić. z pozdrowieniami dla wszystkich MIĘSIARZY!!! [2011-11-20 22:59]

kmichal

No cóż...ja od początku jesieni używam tylko mydła i ręcznika....:) Spinning nad wartą kończy się powrotem bez ryb....ehh....Łącze się w bólu jednak nie ma co odpuszczać! :) [2011-11-21 13:33]

Pawelski13

Nieraz i tak bywa:( nie ma się co przejmować, jednak jakieś brania przydałyby się - wynagradzając podróż i pogodę - wielu wędkarzy w zimne dni odpuszcza łowienie a zapaleńcy jadą mimo to. Powodzenia nastepnym razem. [2011-11-22 09:01]

darek972

W wędkarstwie bywa różnie. [2011-11-22 21:13]

troc

Do siedzącego nad brzegiem rzeki wędkarza podchodzi mężczyzna i mówi:- Gdyby pan coś złowił, proszę powiadomić dyrektora miejscowej szkoły.- Dlaczego?- Dyrektor pisze kronikę naszego miasteczka, a w niej odnotowano, że ostatni połów miał tu miejsce 9 czerwca 1870 roku..... [2011-11-22 22:47]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Morska wyprawa

Witam Szanowne wędkarskie grono.Chciałbym Wam opisać piękną przygodę…