Zaloguj się do konta

Wielkie otwarcie sezonu 2010

Wielkie bo długo oczekiwane... Pierwsze przygotowania do sezonu poczyniłem już w styczniu, ale jak się okazało było to o wiele za wcześnie. Zima w tym roku panowała wyjątkowo długo – z reguły sezon zaczynam pierwszym wyjazdem na pstrąga z początkiem lutego, tym razem był to dopiero 20 marzec. Jak nie śnieg i lód, to roztopy, które także skutecznie uniemożliwiały wyjazd. Z zazdrością i coraz bardziej narastającym zniecierpliwieniem czytałem na naszym portalu opisy kolegów z innych regionów Polski którzy już zaczęli, którzy już mieli kontakt z potokiem ... mniej czy bardziej udany - to już nie było istotne, chodzi o to żeby poczuć ten dreszczyk emocji podczas ataku „króla”.

Nowa żyłka 0,18 mm nawinięta na kołowrotek, pudełka w kieszeniach kamizelki pełne nowych, jak również i starych sprawdzonych wabików, stary dobry kijek Mikado Silver Eagle 2,70 m, wypucowany na błysk, moro w pełnej gotowości na półce w szafie, wodery sprawdzone - teraz zostało już tylko studiowanie pogody internetowej. W końcu jest !!! – idzie ciepło, z początkiem tygodnia dograłem w pracy kwestie wolnego weekendu i pozostało tylko oczekiwanie na sobotę 20 marca – tak się złożyło, że był pierwszy dzień astronomicznej wiosny, co oczywiście uznałem za dobry znak i zwiastun obfitych połowów

W piątek popołudniu zrobiłem mały rekonesans – mam to szczęście, że mieszkam w widełkach rzeki Białej Tarnowskiej i Dunajca więc sprawdzenie poziomów i czystości wody zajmuje dosłownie chwilkę. Niestety roztopy znowu dały się we znaki – Biała podniesiona i zamulona, Dunajec na szczęście w normie.

Większość pstrągów łowię jednak w Białej więc w sobotę pełen optymizmu i tak zacząłem od tej rzeki. Rano nad brzegiem po przedarciu się przez mały lasek przywitały mnie sarny, krótkie wzajemne spojrzenie w oczy i rozpłynęły się w rzeczonym lasku nie czekając, aż wyciągnę aparat z futerału. Podobnie zachowały się kaczki, które spłoszyłem schodząc ze stromego brzegu.

Piękny nastrój tego poranka psuły jedynie ... wszechobecne śmieci !!! (fot.2) Kiedy rozwiną się liście na drzewach i trawa urośnie nie będzie ich widać, ale to nie znaczy, że ich nie będzie. Apeluje do was koledzy – zadbajmy o te nasze ostatnie dzikie enklawy !!!
W przyszły weekend Towarzystwo Przyjaciół Białej Tarnowskiej będzie sprzątać brzegi naszej rzeczki, ale nawet jeśli nie bierzemy udziału w takich akcjach to zawsze możemy zrobić cos sami i podnieść chociaż jedną plastikową butelkę, która leży na naszym stanowisku – zawsze to jedna mniej !!!

Tak jak przypuszczałem woda była dość mocno trącona (fot.1) pomimo tego, że odjechałem ponad 30 km na południe od piątkowego punktu kontroli – brakło jednego dnia żeby stan wody się ustabilizował ... no ale nic to, tak łatwo się nie poddam.
O tej porze roku szukam pstrągów w miejscach z raczej spokojnym prądem, choć zawsze w pobliżu głównego nurtu, za kamieniem, pniem, przy podmytym brzegu. Zacząłem przeczesywanie wody około 7:30 rano, trochę późno ale woda jeszcze bardzo zimna więc może pstrągi nie będą dziś trzymać się letnich grafików :D
Po przejściu dwóch kilometrów, koło dwunastej zacząłem jednak tracić wiarę, że dziś coś w tej kawie złowię. Przerobiłem wszystkie możliwe przynęty z moich pudełeczek i nic ! ani jednego puknięcia ... trzeba podjąć decyzję bo Dunajec przecież dziś czysty. Łyk kawy z termosu, szybka kanapka, pamiątkowe zdjęcie „bobrowego pobojowiska” (fot.3) i do samochodu.

Szybko (oczywiście zgodnie z przepisami :P) przejechałem 25 czy 30 km na zachód i dotarłem do Zakliczyna. Pierwsze na celowniku były opaski poniżej mostu, jest tam długi łuk rzeki na którym każdy znajdzie dla siebie jakieś miejsce (fot.4). Ku mojemu zaskoczeniu byłem pierwszy, zacząłem więc swobodnie obławiać prądy za główkami i na napływach. Woda była czysta i dosyć niska, wyglądała ogólnie optymistycznie, miałem więc nadzieję, że odkuję się za poranek z nad Białej ... żeby chociaż jakiś kleń wyszedł do woblerka, a wyjazd będzie zaliczony – tak sobie myślałem przeczesując kolejne główki, niestety nic nie wskazywało żeby tak miało się stać.
W pewnym momencie usłyszałem za sobą trzask łamanej gałązki, okazało się, że lis przyszedł sprawdzić co ja tu robię skoro ryba nie bierze, zbyt długo o tym nie porozmawialiśmy bo gdy tylko się poruszyłem pobiegł w swoją stronę ;)

Około piętnastej zmęczony usiadłem na główce w celu „zabicia małego głoda”, wtedy pojawili się dwaj koledzy po fachu. Po krótkiej wymianie zdań okazało się, że nie tylko mi dziś szczęście nie sprzyja - oni głównie na woblery, ja głównie na wahadełka i obrotówki i zero efektów od rana – a może wszędobylskie bobry zjadły nam ryby ?? :D:D:D taki żarcik ... Życzyliśmy sobie powodzenia i koledzy poszli w dół rzeki. Poopalałem się jeszcze chwilkę na tej główce, gdyż zachodzące powoli słońce wyjątkowo miło przygrzewało.
Krótka kalkulacja i zapadła decyzja, że jadę na koniec obłowić jakąś bystrzynę bo właściwie i ja i z tego co mówili koledzy trzymaliśmy się cały dzień spokojniejszych prądów i zakoli.

Szybki przejazd w inne miejsce i zarzucam wahadłówkę pod prąd wzdłuż brzegu, później po skosie i ostatecznie w poprzek nurtu pozwalając jej spływać z powrotem pod „mój” brzeg na napiętej żyłce. Lubię łowić na wahadłówki ze względu na ich wagę - zwłaszcza na dużych rzekach, bo po prostu można dalej je zarzucić, nawet te malutkie.

Konger Belona 14g (fot.5) dziś okazała się przynętą dnia – rzut w poprzek i pozwalam jej spływać z prądem bardzo delikatnie zwijając żyłkę, kiedy dopłynęła w pobliże dużego głazu w środku nurtu nastąpiło potężne, wymarzone, całą zimę oczekiwane uderzenie !!! Zaraz potem piękny jak wtedy myślałem potok zakręcił młynek na powierzchni, troszkę odpuściłem i zszedł głębiej, powoli zacząłem podciągać rybę pod prąd, ale nagle poczułem tępy opór – wpłynęła między kamienie, może jakaś gałąź – milion myśli w ułamku sekundy przebiegł po głowie – nie dam się tak łatwo pokonać – biegnę w dół rzeki w stronę ryby-zaczepu ok. 20 metrów, jestem na wysokości ryby, szarpię z prądem i znów ją czuję, jest silna, odjeżdża jeszcze kawałek, ale po chwili kapituluje i za drugim podejściem podbieram ją ręką. W tym momencie dopiero orientuję się, że nie walczyłem z pstrągiem potokowym tylko z trocią wędrowną.
Ma 46 cm i prezentuje się pięknie, po krótkiej sesji zdjęciowej (fot.6) wypuszczam ją z powrotem do wody. Była to pierwsza złowiona przeze mnie troć i mogę śmiało stwierdzić, że jest to niesamowicie waleczna ryba – pstrąg dalej będzie „królem”, a ona od dziś będzie „moją wędkarską królową”!!!
Gdy pierwsze i drugie emocje opadły, do głosu zaczęło coraz bardziej dochodzić zmęczenie zresztą słońce już zaszło i zaczęło się robić chłodno, wróciłem więc do samochodu włączyłem ulubioną muzyczkę i z dumą na twarzy pojechałem do domu jako zwycięzca.

Życzę wam koledzy równie udanego rozpoczęcia sezonu.
Połamania kija !!!

'Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl'

Opinie (22)

spines21

piękne rozpoczęcie sezonu:)pogratulować.ekstra woda,takie rzeki mieć w okolicy to ekstra rzecz:)pewno jeszcze nie raz opiszesz łowy na Białej i Dunajcu,bo widać,że jesteś pstrągowy łowca:)połamaniapozdro  [2010-03-21 10:11]

użytkownik

Piękne początki , aby tak dalej , ode mnie 5 *****Pozdrawiam [2010-03-21 10:36]

loli_83

Świetny tekst i piękne zdjęcia. Górskie klimaty to jest to! :). Gratuluję połowu! Oczywiście 5*. Ja od kilku dni "walczę" na Iłżance ;), niestety bez efektów... Poziom wody jest dość wysoki więc na razie nie ma co marzyć o kleniach i jaziach na spinn. Pozdrawiam [2010-03-21 10:40]

Cinek96

Dobre rozpoczecie ! Tylko pogratulowac , ładne łowisko - Rybki także ;] Pozdrawiam połamania kija koledzy !

[2010-03-21 11:13]

mietasss

Cześć fajne fotki. Opis Ok. Dla ma mnie 5.Miałem kiedyś podobna sytuacje ale na rz.Drawa. Miłe zaskoczenie. [2010-03-21 11:14]

7552020a

Świetny początek i oczywiście opowiadanie,oby tak dalej.Pozdro;)

[2010-03-21 11:15]

andrzej49

Super początek,dobre opowiadanie pogratulować. [2010-03-21 11:58]

emilrx

ŚWIETNY WPIS OCZYWIŚCIE ZOSTAWIAM 5 I POŁAMANIA KIJA ŻYCZĘ  [2010-03-21 12:49]

adam19811

MOJE GRATULACJE ŚWIETNY POCZĄTEK OBY TAK DALEJ POŁAMANIA KIJA ODE MNIE 5 [2010-03-21 13:21]

mar83

Dlaczego nie mieszkam w takim rejonie a jestem miastowym szczurem.Może czas zmienić zainteresowania.Art piątal z plusem Ten plus za moją zazdrość [2010-03-21 14:11]

janunio1

Świetna przygoda,gratuluję,pozdrawiam 5***** [2010-03-21 18:40]

michal9009

Witam.     Świetne rozpoczęcie sezonu gratuluję. Dobry tekst i super zdjęcia ładny krajobraz. Ode mnie pięć gwiazdek *****      Pozdrawiam... [2010-03-21 19:14]

ricardo

Witam!!!!!!!!! Bardzo dobry artykuł,świetne zdjęcia i piękne rozpoczęcie sezonu.Tylko pogratulować i życzyć udanego sezonu.Pozdrawiam. [2010-03-21 20:03]

użytkownik

Bardzo miła lektura na sam początek sezonu. Życzę sukcesów na kolejnych wyprawach. Zagłosowałem -> 5. Pozdrawiam. [2010-03-21 20:10]

użytkownik

SUPER WYPRAWA . CIEKAWA INNOWACJA W POSTACI WAHADŁÓWEK. TEŻ MAM CHRAPKĘ NA RZEKĘ BIAŁĄ TARNOWSKĄ I DUNAJEC W ZAKLICZYNIE. PO TWOIM WPISIE PEWNIE SZYBCIEJ SIĘ WYBIORĘ . WYRAŹNIE WIDZĘ INSPIRACJĘ ARTYKUŁEM WOLER76 Z POPRZEDNIEGO WEKENDU . POZDRAWIAM !!! [2010-03-21 20:11]

zdzich1

Bardzo dobry i ciekawy artykuł.Na dodatek napisany przez tak młodego wędkarz co widać na załączonym zdjęciu.Ten interesujący opis obala mit o złej i pozbawionej dobrego wychowania młodzieży.Cieszy mnie to i pogłębia w przekonaniu że polskie wędkarstwo jeszcze nie zginęło i nie zginie.                          Pozdrawiam i życzę sukcesów! [2010-03-21 20:36]

gruby12345

spoko kolego zdzichu polskie wedkarstwo nigdy nie zginie tylko odnas zalezy jak bedzie ono wygladalo w tym opowiadaniu widac mlodego wedkarza ktory wie o co chodzi i niech tak trzyma uczmy mlodzierz nad woda szcunku do wedkarstwa a przyszlosc bedzie lepsza niz jest       

opowiadanko super pogratulowac otwarcia sezonu piateczka i poadrzwiam 

[2010-03-22 08:10]

fasiu

Dzięki koledzy, ciesze się że wam się podobało, już nie taki młody ze mnie wędkarz ale dziękuje za komplement :D Pozdrawiam, połamania kija ;) [2010-03-22 09:53]

Marcinj86

Witam

No no swietny początek sezonu:) teraz mamy fajna pogodę i też niedługo wybiore się powedkowac:) mam nadzieje że uda mi się złowic jakąs zdobycz, może byc bardzo mała,ale żeby coś wzieło,aby móc znów poczuc radosc z wedkowania którego jeszcze nie miałem w tym roku:) świetny artykuł oczywiscie piąteczka :))))

[2010-03-22 17:47]

teo

Gratuluję koledze połowu i fajnie opisanej wyprawy.Piąteczka i do zobaczenia nad rzeczką. [2010-03-23 12:38]

luzak2345

Świetny artykuł. Gratuluje udanej wyprawy rozpoczynającej sezon. Dziekuje za podniesienie tematu czystości nad woda :) Pozdrawiam [2010-03-25 14:10]

użytkownik

i tak powinno się otwierać sie sezony wedkarskie a najmilsze z tego są niespodzianki za wpis oczywiście piona fajny tekst [2011-01-14 11:02]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej