Sandaczowe okonie - Grzegorz Siciński

/ 10 komentarzy

Wczoraj częściowo opisałem wam nietypową metodę połowu okonia, którą niedawno odkryłem. Dziś druga część opowieści. Drugą istotną sprawą był fakt, iż ryby brały tylko na mocno przeciążoną przynętę. Podejrzewam, że kierowała nimi konkurencja pokarmowa, okoń mimo dużych rozmiarów ma bowiem szybszy start do przynęty i im szybciej prowadzona przynęta tym większe prawdopodobieństwo złowienia garbusa.

O doborze przynęty nie muszę chyba szerzej wspominać, powiem tylko, że musi być ona bardzo mocno obciążona i odpowiednio dobrana kolorystycznie do warunków łowiska. Czyli im głębsza woda, czy gorsza pogoda tym chętniej używam jasnych przynęt. A gdy łowię na wodzie płytkiej lub w czasie ładnej pogody kolor przynęty nie ma absolutnego znaczenia, mówię tu oczywiście o dniach, kiedy ryba żeruje.
Kolejną i chyba jedną z najważniejszych kwestii łowienia w ten sposób garbusów jest dobór sprzętu. A przede wszystkim wędziska. Wiadomo, że przy połowie techniką szybkiego opadu nieoceniony staje się patyk krótki i sztywny, a przede wszystkim lekki. Wiem, że każdy was ma ulubioną wędkę, z którą nie rozstałby się za żadne skarby. Ja też mam takie kije, ale ta metoda jest specyficzna i jeśli nie posiadamy kija, który posiada wyżej opisane właściwości nie posiadamy odpowiedniego kija! Ja takowe wędziska zacząłem stosować kilka lat temu i jestem w stanie dać głowę, że krótki i sztywny kij jest najlepszym wyborem do metody szybkiego opadu. Przede wszystkim taki kij jest dużo bardziej poręczny i wygodniej się nim operuje na łódce, inną ważną sprawą jest kontrola nad przynętą, która w takich kijach wbrew powszechnym opiniom jest idealna. Poza tym tak krótka powierzchnia blanku idealnie przekazuje brania i oddaje pracę prowadzonej przynęty. I oczywiście komfort łowienia takimi kijami jest niesamowity. Przy takiej długości i masa, czułość, i lekkość prowadzenia kija jest niesamowita, do tego stopnia, że mimo ciężkich przynęt i agresywnego ich prowadzenia metodą tą można czesać wodę przez cały boży dzień bez zmęczenia i nadwyrężenia ramion.

Niewątpliwie w dziedzinie krótkich sandaczowych kijów wyróżnia się jedna firma. Mówię tu o firmie Dragon, która od kilku lat jest czołowym producentem wędek sandaczowych na naszym rynku. Mam tutaj na myśli kilka wędek z serii HM-62 i jeden egzemplarz z serii Team Dragon. Jeśli chodzi o HM-y to polecam produkowane od lat Wobblery o długości 2,29 metra oraz dwu metrowe Jerki, są między nimi również stosunkowo nowe Koguty i Zandery. Niewiele ustępuje im również wędzisko Team Dragon, które przy długości 2,10 metra posiada granice wyrzutu od 14 do 35 gram. Wszystkie te kije mają w sobie coś niesamowitego - od wspomnianej wcześniej lekkości po ogromną moc użytkową. Przy prowadzeniu przynęty i zacięciu ryby czuje się moc i sztywność tych wędek, natomiast podczas holu drapieżnika wędka zachowuje się stricte parabolicznie i przede wszystkim nie spadają z niej ryby, kiedy z innych pseudo sandaczowych kijów spinały mi się okrągło. Świadczy o tym również ilość bezproblemowo wyholowanych okoni, które przecież mają kruche pyski. A, jeszcze jedno! Przy takich kijach, z uwagi na ich dużą moc użytkową bardzo ważnym jest stosowanie plecionki, ponieważ ułatwia to kontrolę nad przynętą, wyczuwanie brań i przede wszystkim straty w przynętach.

Na sam koniec chciałbym dodać, że od tamtego pamiętnego Mietkowa coraz częściej zdarzało mi się łowić w ten sposób duże okonie, nie tylko w naszym kraju. Jest to sprawdzona przeze mnie i znajomych technika i bardzo ją polecamy, szczególnie wędkarzom, którzy są otwarci na nowe propozycje. Dodam jeszcze, że w ten sposób okoni nie łowi się tylko w karczach, lecz również w innych bardziej lub mniej klasycznych sandaczowych miejscówkach - na przykład na spadach czy podwodnych górkach .
Życzę powodzenia w połowie sandaczowych okoni, gdyż niesamowitą frajdą jest poławianie tylko dużych garbusów, bez szamotania się z przeczkolem. Ale należy się o tym przekonać samemu. Połamania kija! Na okoniach oczywiście!


Wielkie sandaczowe okonie cz. I

 


4.1
Oceń
(47 głosów)

 

Sandaczowe okonie - Grzegorz Siciński - opinie i komentarze

lawdzoj82lawdzoj82
0
świetny i ciekawy opis:) (2008-04-11 16:01)
wedrowiecwedrowiec
0
Wszystko się zgadza, gdyż często polując na sandacze u nas na zalewie w Roszkowie na cięszką gume trafiały się piękne grube okonie od 30 do 40 cm ,dlatego wiem że pośród sandaczy stają piękne okazy okonia (2008-04-12 12:03)
formaforma
0
100% prawdy używam HM-62 2.55 5 DO 25g rewelacja!!! z efektami sprwdzcie w mojej galerii!!! pozdr.... (2008-08-21 21:54)
krzycag1978krzycag1978
0
no no dobry artykółek jak na zime miło się czytało i pare rzeczy można się dowiedzieć ...pozdr... (2009-01-24 14:33)
piotr30piotr30
0
Bardzo dobry artykul dobrze poczytac cos co napisał dobry i doświadczony wedkarz. bede musiał wprowadzić te rady w rzycie. pozdrawiam! (2009-03-22 20:31)
lesprz5lesprz5
0
Bardzo interesujące wiadomości zapewne wypraktykuje to nad jeziorem Mełpin pozdrawiam (2011-01-11 10:22)
marczynamarczyna
0
Bardzo fajny opis pomagający napewno młodszym wędkarzą poznać tajniki spiningowania i nie tylko.Już nie mogę się doczekać aby sprawdzić kilka wyczytanych rad jak tylko z ulubionego jeziora OĆWIEKA zniknie lód.POZDRAWIAM
(2011-02-23 15:45)
lechu80lechu80
0
Oceniłem na piątkę. Milo coś słyszeć o nowych metodach łowienia okoni. W najbliższym czasie przetestuje tę metodę nad woda , zobaczę jakie to da efekty.
(2011-02-25 00:55)
cobra1122cobra1122
0
Piątka za wpis pozdrawiam. (2011-03-13 16:35)
szmelcmaxszmelcmax
0
Ciekawy opis i wnioski. Ale panie Grzegorzu! Litości! Do "przeczkola" nikt z nas nie chodził. Okonie to ewentualnie przedszkolaki mogą być. (2017-04-18 20:34)

skomentuj ten artykuł