Wiosenne szczupaczki

/ 6 komentarzy / 4 zdjęć


Na początku maja wybrałem się na rybki. Miałem zamiar łowić metodą spławikową, ale zabrałem też spinning - tak na wszelki wypadek. Sprzęt rozłożyłem na dobrze mi znanej miejscówce. Łowiłem tam zarówno ładne leszcze, liny oraz płocie jak i szczupaki. I to całkiem sporo. Stanowisko nęciłem już od kilku dni zanętą własnej roboty.
Po kilku godzinach miałem zaledwie kilka brań. Były to malutkie płotki. Widząc cały czas jak na drugim brzegu co chwila pluska się szczupak, postanowiłem skorzystać ze spinningu. Złożyłem więc wędki i wyciągnąłem szczupakówkę. Postanowiłem najpierw dobrze obrzucać miejscówkę na której łowiłem do tej pory. Pomyślałem, że może skoro nic nie bierze, to rybki płoszy jakiś szczupak. Jednak nie miałem tu żadnego brania. Nie zniechęcony tym faktem postanowiłem dobrze obłowić przeciwległy brzeg. Jest to dosyć cicha zatoczka, której głębokość wynosi niewiele, bo do 2 m i jest obficie porośnięta przez różnego rodzaju wodorosty.
Podążając w jej stronę zauważyłem przyjście przez trzciny. Postanowiłem z niego skorzystać. Już w drugim rzucie mam branie. Czuję dość silny opór. Biorąc pod uwagę moje położenie myślę, że mogę mieć problemy z wyciągnięciem ryby. Moje wodery są zbyt krótkie i nie wyszedłem przed trzciny, tylko stoję jakieś 2 metry od ich końca. Ponadto na wodzie przede mną leży sporo połamanych trzcin, które mogą utrudnić wyciągnięcie ryby z wody. Rzeczywiście, gdy podholowałem rybkę bliżej, za wpłynęła wprost pod warstwę trzcin leżącą na wodzie. Jednak po kilku minutach udało mi się wydostać pięknego szczupaka. Miał 55 cm.
Ucieszony idę dalej. Wychodzę na wspomniana zatoczkę i rzucam. Ciągnę przynętę wzdłuż trzcin. Już w pierwszym rzucie mam branie, ale szczupak widocznie nie chwycił za hak, bo po krótkim szarpnięciu ryba puszcza. Kolejny rzut i ta sytuacja się powtarza. Potem drapieżca nie daje oznak życia. Idę dalej. Po przejściu ok. połowy długości linii brzegowej mojej miejscówki nie mam brań. Muszę wyjść na brzeg i ominąć kilka drzew, które przeszkadzają w łowieniu. Obchodzę przeszkodę i rzucam prosto na jezioro. Po chwili czuję szarpnięcie i holuję kolejna rybę. Jest to szczupak o długości 41cm. Rybka wypuszczona i można łowić dalej. Następny rzut kieruję trochę bardziej w prawo. I znów ta sama sytuacja. Tym razem szczupły ma 38cm. Następny rzut też w prawo, wzdłuż brzegu. I znów branie! Ale wyciągam na brzeg maluszka 21cm. Próbuję szczęścia dalej. Zarzucam w lewo i o dziwo mam kolejne branie! Rybka ma 47 cm. Cztery szczupaki w czterech rzutach!!! Idę dalej i mam kolejne brania, ale ryb już nie wyciągam. Mimo to jestem bardzo zadowolony.
W sumie tego dnia złapałem pięć szczupaków (szkoda że tylko jeden wymiarowy), a ogółem miałem dziewięć brań. Mój rekord. Wszystkie ryby złowiłem na nową gumę założoną na konika(widoczne na zdjęciu).
Życzę samych rekordów i połamania kija.

 


4.8
Oceń
(28 głosów)

 

Wiosenne szczupaczki - opinie i komentarze

użytkownik66015użytkownik66015
0
Bardzo udany dzień nad fajną wodą. ***** Życzę  metrówki. Pozdrawiam. (2011-06-01 10:58)
AlgenAlgen
0
Miałem identyczny połów w poprzednim sezonie. 4 szczupaki na 4 rzuty lecz w tym samym miejscu :D
(2011-06-01 19:05)
fp5fp5
0
I więcej szczupaków ja też idę w sobotę na szczupaki (2011-06-03 15:01)
michalb010691michalb010691
0
podobny do mojego :)
złowiony wczoraj , miał 55cm :) zdjęcie tego kolegi
(2011-06-03 18:00)
michalb010691michalb010691
0
Zapomniałem dodać że szczupak wziął na żywca jakim był mały karaś : )
(2011-06-03 18:03)
mikigalimikigali
0
GRATULUJĘ WYNIKÓW (2011-06-04 14:15)

skomentuj ten artykuł