Wisienka na torcie - letnie klenie na owoce

/ 5 komentarzy / 5 zdjęć


Lato to czas kiedy możemy wybrać się na ryby a na hak założyć to co oferuje nam natura. Czereśnie, wiśnie lub mirabelki są doskonałą przynętą na rzeczne klenie, które w ciepłych miesiącach bardzo chętnie łykają wrzucone do wody owoce. Zupełnie tak jakby wiedziały, że czas do smakowania jest ograniczony ich sezonowością.

3 miesiące, 3 przynęty


Koniec czerwca, lipiec i sierpień to okres podczas, którego owocowe łowy na stałe wpisane są w mój wędkarski kalendarz. Moim podstawowym łowiskiem jest pobliska Drwęca, w której na szczęście zostało jeszcze trochę kleni uratowanych prawdopodobnie dzięki kiepskim walorom kulinarnym. Sporadycznie, w momentach gdy znudzi mnie niewielka rzeka wybieram się nad Wisłę, która oprócz wielkorzecznego klimatu potrafi również obdarować pięknymi okazami ryb .

Pierwsze wypady w sezonie to rozeznanie w terenie z najprędzej pojawiającymi się czereśniami. W tym okresie jest jeszcze dużo mniej brań niż w środku owocowego okresu a te, które się pojawią pozwalają mi wstępnie wytypować stanowiska ryb a przy okazji zapoznać się z sytuacją i warunkami panującymi nad rzeką. Po wiśnie sięgam gdy tylko te pojawią się w sprzedaży. W tym czasie zazwyczaj jest już więcej brań. Być może dlatego, że po pierwszych wypadach jestem lepiej wczuty w łowienie albo po prostu klenie chętniej jedzą wiśnie co jest akurat odwrotnością moich smakowych upodobań ponieważ kwaśniejsze wiśnie nie znikają podjadane z pudełka tak szybko jak czereśnie. Trzeci etap to mirabelki. Drzewa z ich owocami rosną prawie na każdym osiedlu w mieście więc mają one tą przewagę, że można je zdobyć za darmo. Zbieram te owoce, które same spadły na ziemie a te wiszące jeszcze na drzewie zostawiam w spokoju. Dziwne spojrzenia przechodniów ignoruję... gdyby tylko wiedzieli po co mi te śliweczki...

Gdzie i jak


Męczą mnie metody monotonne, które wymagają wielogodzinnego siedzenia w jednym miejscu dlatego łowiąc na owoce robię to aktywnie, często zmieniając miejscówki, szukam chętnych do współpracy ryb. Uważam zresztą, że jest to o wiele skuteczniejsza metoda niż wyczekiwanie aż jakiś zabłąkany kleń w końcu znajdzie nasza przynętę. Jeśli trafię w miejsce gdzie kręcą się klenie branie powinno nastąpić maksymalnie w pierwszych 20-30 minutach. Jeśli tak się nie stanie zakładam, że klenie w tym miejscu nie przebywają i szukam kolejnego stanowiska. Wspomniany czas jest odpowiedni również wtedy gdy nasza przynęta trafi na ścieżkę po której ryby się przemieszczają. Brak brań oznacza, że maja inne drogi.

Wędrując brzegiem rzeki obławiam głębsze rynny, dołki, cienie pod drzewami lub krzakami, granice przybrzeżnych trw a czasami również żwirowe równe płanie. Omijam spokojne zastoiska skupiając się na miejscach gdzie woda chociaż trochę ciągnie lub "kotłuje". W okresie letnim, szczególnie gdy do czynienia mamy z wysokimi temperaturami powietrza trzeba zwracać uwagę na te miejsca gdzie woda będzie dobrze natleniona. Kacza, stojąca woda tego nie zapewnia.

Drwęca to tak na prawdę jedna wielka miejscówka i prawie w każdym stanowisku możemy spodziewać się klenia. Przy aktywnym szukaniu ryb bardzo szybko jestem w stanie namierzyć miejsca ich przebywania. Pomagają mi w tym również okulary polaryzacyjne ułatwiające obserwację wody a w szczególności tego co dzieję się pod jej powierzchnią. Często właśnie w ten sposób można namierzyć stanowiska ryb. Wystarczy wtedy usiąść po cichu kilka lub kilkanaście metrów powyżej, posłać zestaw skosem w dół pod przeciwległy brzeg, poczekać aż całość napłynie w upatrzone miejsce i  wypatrywać uderzenia klenia, który jeśli tylko ma ochotę coś przekąsić nie pozwoli nam długo na siebie czekać.

Sprzęt i zestaw

Ciężka gruntówka zwana feederem wielu wędkarzom kojarzy się z wielkorzecznym białorybem, koszykiem zanętowym i dźwiękiem sygnalizatorów dobiegającym ze szczytów ostróg. Dla mnie feeder to owoce i klenie. Wędzisko o długości 3,9m o ciężarze wyrzutowym do 110 gram doskonale nadaje się do łowienia kleni praktycznie w każdych warunkach a czerwony kolor szczytówki kontrastujący z tłem ułatwia jej obserwację. Do zauważenia samych brań nie jest ona potrzebna ponieważ są one na tyle mocne i energiczne, że trudno je przeoczyć. Zdarza się, że chwytający owoc kleń wciąga mi wędzisko do wody.

Do wędki podczepiam kołowrotek, który nie musi spełniać wielkich wymagań. Ważny jest hamulec, który powinien płynnie oddawać żyłkę podczas odjazdów dużych ryb. Jego wielkość, ilość łożysk, umiejscowienie hamulca są w zasadzie nieistotne. Na szpulę kołowrotka nawijam żyłkę o przekroju 0.20 na którą nawlekam płaski ciężarek przelotowy o ciężarze 20 gram. Przypon o przekroju 0.16 łączę z żyłką główną za pomocą krętlika przed który zakładam duży stoper tak aby krętlik nie klinował się w rurce igielitowej ciężarka. Sam przypon nie powinien być krótszy niż 50cm. Często jednak decyduję się na jego dłuższy odcinek tak aby owoc zachowywał się w wodzie naturalnie. Na końcu zestawu wiążę spory haczyk, na który zakładam czereśnię, wiśnię lub mirablekę w taki sposób aby jego kolanko owinęło pestkę a trzon nie wystawał poza owoc.

Podczas aktywnego łowienia dobrze jest ograniczyć do minimum sprzęt pomocniczy tak aby łatwiej było nam poruszać się brzegiem rzeki oraz aby składanie i rozkładanie go nie zajmowało zbyt wiele czasu. Podbierak, krótka podpórka i plecak lub podręczna torba w której noszę pudełko z owocami i dużo wody potrzebnej szczególnie jeśli łowię podczas upałów.

Trudne warunki i nagroda

W pełni lata brzegi Drwęcy są niesamowicie bujnie porośnięte. Trawy, krzaki i wysokie pokrzywy skutecznie utrudniają dostanie się w upatrzone miejsce. Kawałki roślin za koszulką, we włosach i w butach a do tego ręce poparzone od pokrzyw mogą skutecznie zniechęcić przed aktywnym łowieniem wymagającym częstego przedzierania się przez zarośla. Gdy jednak dotrzemy na wytypowane miejsce, zarzucimy zestaw, który po chwili zasygnalizuje nam obecność klenia mocnym targnięciem szczytówki... zapomnimy i o upale i o pokrzywach i nawet o pająku szukającym wyjścia spod koszulki... Nagrodą będzie piękny letni kleń.

 


4.8
Oceń
(21 głosów)

 

Wisienka na torcie - letnie klenie na owoce - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+1
"W pełni lata brzegi Drwęcy są niesamowicie bujnie porośnięte. Trawy, krzaki i wysokie pokrzywy skutecznie utrudniają ... ". - Właśnie tak powinna wyglądać rzeka, naturalne warunki oddzielają wędkarzy od pozostałych ludzi biorących czasem wędki do rąk. (2015-08-14 17:01)
Piotr 100574Piotr 100574
0
***** (2015-08-14 18:49)
kabankaban
+1
Do zestawu owoców można też dodać truskawki i czerwone porzeczki (czarne i białe jakoś mi się nie sprawdzały) a we wrześniu jarzębinę. Klenie łowić uwielbiam, ale zdecydowanie wolę tzw wolny spływ a gruntówka nawet lekka osobiście mi nie pasi. Każdy niech łowi po swojemu i tak jak lubi. Pozdrawiam. (2015-08-15 10:25)
użytkownik16322użytkownik16322
+2
Czyż by to kolega Paweł z Wędkarskiej Tuby. Z przyjemnością oglądam Wasz program . Dużo porad dla początkujących ale i samemu też jest na co popatrzeć. Popularyzujecie moją ulubioną metodę przystwkę( zapomnianą a skuteczną ) w dobie lansu i szpanery taki powrót do natury. Zazdoszczę Wam tej Drwęcy bo u nas na Mazowszu piasek i sosny . Pozdrawiam i wielka wielka 5 + - przede wszystkim za NORMALNOŚĆ !!!!!! Julek (2015-08-16 12:01)
wyprawy brzegiem wyprawy brzegiem
0
bardzo ciekawy artykuł Panie Pawle pozdrawiam (2018-06-30 17:44)

skomentuj ten artykuł