Wisła na niby

/ 6 komentarzy / 3 zdjęć


Jest sobotnie popołudnie a ja "zwalony jak koń po weesternie" wracam do domu z roboty.W planach mam tylko po drodze zaopatrzyć sie w niezbędny zestaw by \\\"nawarzyć ślonskiego żuru\\\"i zakupic  dwa wolframki jakby miało mnie wygnac w niedziele na ryby ze spinem.Zaopatrzony we wszystko co zaplanowałem otwieram \\\"dzwiyrze i siadom na szeslongu\\\"...myśle tak mam 42 godziny luzu więc nic na siłe.Zerknąłem na barometr i szok -rekord z przed kilku lat pobity mam wskazówkę (marker)najniższego ciśnienia i ją cofnęło.Pierwsza mysl to czemu mnie nie ma nad wodą bo drapieznik pewnie dosłownie głupieje ale niestety zanim bym sie spakowal to by sie ściemnilo wiec odpuściłem i zająłem się żurkiem.W między czasie spakowałem sprzęcicho na wypadzik czyli pełny wypas i  nic do roboty. Wszedłem na naszą stronkę i poczytalem sobie kilka wpisow związanych z póznojesiennym spinem nawet sprzed kilku lat i po tej lekturze miałem pewność :jutro mimo przewidywanej kiepskiej pogody trza gdzieś \\\"wybyć\\\" a do wyboru mam haldeks,żabie lub starą cynkownie,.Postanowilem że po obejrzeniu w niedzielny poranek mojego ulubionego programu i wypiciu kawki wychodzę ,a gdzie mnie poniesie to będzię typowa loteria czyli który autobus przyjedzie pierwszy i dokad pojedzie to tam jadę.Oczywiście wyjście przewidywalem gdzies na dwunastą ale to były tylko plany...Niedzielny poranek i telefon budzi mnie ze snu,mija kilka sekund nim Lapie pion z poziomem i jestem wstanie do gadki :-) Powodem alarmu był kumpel Hindus z propozycją wypadu na wisłę.Banan na gębie i smutek zarazem,banan bo nie było mnie tam ladnych kilka lat a smutek bo składka nieoplacona no ale co tam ,przecierz mam kompa i może da sie wykupić zezwolenie,posznupilem i znalazlem stronkę co i jak ale niestety nie mam drukarki by mieć potwierdzenie wpłaty ale wyjazdu nie odpuściłem mimo ze tylko jako kibic, w końcu sam pobyt nad królową rzek sam w sobie jest przygodą.Hindus kombinował na wszystko i miernie bo w całosci dwa okonki a ja odliczałem czas do powrotu by zaliczyć cynkownie w drodze powrotnej. niestety na cynkowni nawet pobicia a miejscowy biczujący wodę od rana to samo co tam się raczej nie zdarza .Do domu wracam po czternastej,patrze na barometr i wszystko jasne-nagle w gorę czyli o jeden dzień za póżno :-(

P.S. choćby s,s to wykupuje dwutygodniówkę:-) ,w tych zatopionych konarach musi coś być a wyciągnięcie tym razem przeze mnie Hindusa To kwestia kilku minut perswazji :-)
 

 


4.8
Oceń
(23 głosów)

 

Wisła na niby - opinie i komentarze

kabankaban
+1
W takim razie powodzenia życzę :))) (2015-11-23 11:00)
Piotr 100574Piotr 100574
+3
również życzę powodzenia ***** (2015-11-23 17:31)
rysiek38rysiek38
+1
To okolice Czechowic - może znacie i podpowiecie co i jak a tak na marginesie spytam jak tam z miętusem a dokładnie wjechaliśmy od Zabrzegu i woda na oko bardzo spoko :-) czyli mnie nosi (2015-11-23 17:42)
SithSith
+1
Połamania (2015-11-24 07:05)
pstrag222pstrag222
+1
*****:) (2015-11-24 14:53)
rysiek38rysiek38
+1
A jak tam z tym miętusem - jest ? , bardzo proszę o podpowiedzi,może mnie wygna z kumplem na nockę bo z zanderem podobno kiepsko a kupić zezwolenie i jechać w ciemno raczej mądre nie jest (2015-12-11 18:03)

skomentuj ten artykuł