Wiśnie na klenie

/ 20 komentarzy / 2 zdjęć


Przystanęli na moment, aby kątem oka zerknąć jeszcze na ten tajemniczy przelew. Pozornie wydawać by się mogło, że to miejsce nie charakteryzuje się niczym szczególnym i wyjątkowym od pozostałych. Taki sobie fragment rzeki ze starą opaską po drugiej stronie, którą od czasu do czasu zwłaszcza w letnie, upalne dni przeczesywali spinningiści. Jednak darzyli to miejsce dużym sentymentem, ponieważ Michał w ubiegłym roku złowił tutaj dwa pokaźne bolenie, a takich wypraw się przecież łatwo nie zapomina. I tym razem coś ich podkusiło, bo znowu przyjechali na ten odcinek rzeki. Teraz jednak nie zabrali ze sobą wędek spinningowych. Postanowili ograniczyć się jedynie do najprostszych zestawów spławikowych i gruntowych. Przywlekli nad wodę pudełka ze spławikami, ciężarki, haczyki oraz przypony. Cała ta artyleria już długie lata spoczywała w zapomnieniu na dnie szafy. Nigdy łowienie na spławik nie kręciło ich tak, jak machanie spinningiem i uganianie się za dużym rzecznym drapieżnikiem. Maciek wyjął z pokrowca pełen słoik świeżutkich i soczystych wiśni. Rozłożył wędkę, nabił jedna wiśnię na haczyk, po czym zamaszystym ruchem zarzucił zestaw wzdłuż opaski.
-No zobaczymy czy te owoce faktycznie coś zdziałają.- z lekkim niedowierzaniem kręcił głową Michał.
- Wszyscy łowią i nikt nie narzeka, zresztą trzeba coś spróbować nowego, a teraz…- chciał jeszcze coś dopowiedzieć Maciek, ale w tym momencie jego szczytówka ostro bujnęła.
- Przytnij to!- dał się słyszeć za pleców Maćka głos kolegi. Chwilę odczekał i zaciął. Momentalnie poczuł pulsujący ciężar na kiju i dynamiczne odjazdy ryby w stronę brzegu.
- Siedzi, siedzi!- z wielkim tryumfem w głosie zakomunikował Michałowi.
Kolega zaniemówił. Najwidoczniej dotychczas nie wierzył w skuteczność łowienia na owoce. Od dziecka tylko spinningował, a jak już namówił go jakiś kumpel na zasiadkę ze spławikiem w roli głównej, to najchętniej sięgał po białe, czerwone albo kukurydzę. Ale teraz była zupełnie inna sytuacja. Maciek faktycznie trafił z tymi wiśniami. Kleń jeszcze przez moment pochlapał i dał się spokojnie podebrać.
- Coś się tak zamyślił ponuraku? – uparte jajo z ciebie i to tyle, co chciałem ci powiedzieć). Mówiłem, że mam nosa do przynęt. A tak w ogóle, to zawsze powinno słuchać się starszych.
- No przecież, ale ja i tak pozostaję przy swoim i zdania nie zmienię! - białe w lecie są niezastąpione i żaden owoc, choćby był nawet pozłacany, nie przyniesie takich wyników. Bo białe to i na świnkę, certę, klenika…
Maciek odhaczył delikatnie rybę i wypuścił do wody. Wytarł ręce w ścierkę i niewiele myśląc nabił na haczyk kolejny czerwony owoc. Zarzucił zestaw tak jak poprzednim razem wzdłuż opaski i cierpliwie czekał na kolejne branie.
- Jeszcze zobaczysz, że na białe też będą zaraz dzióbać!- wtrącał co chwilę Michał.
Zmarszczył brwi i zamyślony wpatrywał się w nieruchomą już od ponad godziny antenkę spławika.
Jak się później okazało, dzióbało nieźle, ale tylko Maćkowi. Co jakiś czas holował kolejnego klenia. Nie były to ryby przesadnie duże, ale prawie każda złowiona sztuka przekraczała wagę minimum jednego kilograma. Słońce zaczęło coraz intensywniej przygrzewać, zrobiło się naprawdę duszno i gorąco. Michał ściągnął z siebie koszulkę i usiadł z powrotem na rozkładanym fotelu. Ubrał polaroidy i z jeszcze większą nerwowością posłał zestaw z białymi pod zatopiony konar starej, rozłożystej topoli. Tymczasem Maćkowi nie brało już tak dobrze, jak wcześniej. Teraz i on się trochę zaniepokoił.
W pewnym momencie Michał poderwał się gwałtownie z miejsca i pospiesznym krokiem udał się w kierunku samochodu. Chwilową nieobecność kolegi postanowił wykorzystać Maciek, który podstępem zakradł się na jego stanowisko. Przyciągnął zestaw przyjaciela i zamienił białe na jedną soczystą wiśnię. W krzakach coś tajemniczo zaszeleściło i po chwili ukazał się Michał. Wyglądał koszmarnie. Był umazany w błocie, a jego twarz była cała czerwona i podrapana.
- Gdzieś się tak urządził?- z politowaniem w głosie zapytał kumpel.
- Chciałem dojść do samochodu bo nagle mnie olśniło i przypomniałem sobie, że w bagażniku zostawiłem kiedyś pudełko z woblerami.
- Jakimi woblerami?!
- No wiesz, z tymi co dla nas Paweł w ubiegłym roku skombinował od jakiegoś kumpla z pracy.
- Dobra, pal licho z wobkami. Opowiedz lepiej gdzieś się tak strasznie sponiewierał, biedaku?
- No słuchaj dalej...Chciałem dojść do tego samochodu, ale po drodze wpadłem niechcący w pokrzywy. Gdy próbowałem się podnieść, noga mi się powinęła i pojechałem na tyłku kilka metrów w głąb tej puszczy. Tam dopiero się poparzyłem! Przez moment myślałem nawet, że złamałem nogę. Zapewne tkwiłbym w tym sajgonie do chwili obecnej, gdyby nie życzliwy człowiek, który pracował nieopodal w polu. Ten zostawił wszystko i przybiegł na moje rozpaczliwe wołanie. Odpowiedziałem mu, że przyjechałem tutaj z kumplem na ryby i po drodze wpakowałem się te okropne pokrzywy. Facet się uśmiechnął, ze zdziwieniem popatrzył i podał rękę. Zrobiło mi się głupio, podziękowałem za okazaną pomoc. A teraz...
- Burak z ciebie i tyle!- skomentował krótko Maciek.
- Dobra, zapomnijmy o tej przykrej sytuacji i wracajmy do łowienia. Brało coś sensownego przez ten czas?
- Nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, no może poza jednym wychudzonym klenikiem. Michał!!! Twoja wędka odjeżdża! Biegnij, masz branie!
Michał niewiele myśląc podbiegł do uciekającego z podpórki wędziska i chwyciwszy kij, podniósł go płynnym ruchem do góry. Dopiero teraz jego wędka wyraźnie przypominała kształtem parabolę, a kołowrotek zaczął nerwowo terkotać. Poczuł na kiju jeszcze dwa ostre i zdecydowane odjazdy ryby, która do końca nie dawała za wygraną. Michał miał już klenia w zasięgu ręki. Namoczył dłoń w wodzie i zdołał podprowadzić rybę na napiętej żyłce jeszcze bliżej brzegu. To był jeden z największych kleni w jego życiu. Piękny, energiczny, wybarwiony. Wziął rybę delikatnie w dłonie i majestatycznie odwrócił się w stronę Maćka.
- A mówiłeś, że na białe nie biorą! -zaśmiał głośno.
Maciek milczał i uważnie przypatrywał się rybie, której rozumne i wymowne spojrzenie jak gdyby prosiły o darowanie życia.
- Wypuść tego klenia i spadamy! Jego miejsce nie jest na patelni, tylko w rzece.
Michał kiwnął przytakująco głową i zanurzył rybę w wodzie. Obaj nic nie mówili, stali jak wryci nad odpływającym kształtem klenia. Maciek poklepał przyjaciela po plecach i złożył najszczersze gratulacje.
- Musimy tutaj koniecznie jeszcze kiedyś przyjechać!
- No pewnie! Tylko następnym razem poproszę bez przygód z pokrzywami - z powagą odrzekł Michał.
Maciek popatrzył na wymazaną w błocie twarz kolegi i wybuchnął śmiechem.
- Z czego tak cieszysz?
- Nic, nic - te wiśnie są jednak niezastąpione.




 


5
Oceń
(56 głosów)

 

Wiśnie na klenie - opinie i komentarze

użytkownik60174użytkownik60174
0
Fajne :) Napisane w 3 osobie. Nikt na forum tak jeszcze nie pisał :) Dzięki za nowość! Piona! (2013-08-09 15:22)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
0
Z przyjemnością przeczytałem ***** Pozdrawiam :) (2013-08-09 15:29)
dunster35dunster35
0
Świeeeeeeeeetny tekst!:) Zostawiam 5. (2013-08-09 16:24)
spizuspizu
0
Pieknie sie czytało.Pozdrawiam (2013-08-09 17:42)
iotesziotesz
0
Świetny tekst. (2013-08-09 18:30)
pawel75pawel75
0
Świetny tekst, rewelacyjnie się czytało ! Widziałem nie raz miejscowych specjalistów na małej rzeczce plewce, która wpada do Wisły w Janowcu jak łowili te płochliwe bestie właśnie na wiśnie ze znakomitym rezultatem ! Pozdrawiam i duże ***** zostawiam ! (2013-08-09 18:57)
monolith99monolith99
0
świetny tekst! Daje *****! (2013-08-09 19:40)
kamil11269kamil11269
0
Piękny kleń! Wiśnie na te ryby, w ciągu lata i początkiem jesieni są bardzo skuteczne. Lecz właśnie trzeba się cicho zachowywać nad wodą i w miarę cicho podać przynętę tym pięknym rybą. (2013-08-09 19:48)
MsKamiruMsKamiru
0
Super (2013-08-09 20:59)
maverick314maverick314
0
Bardzo fajny artykuł nic dodać nic ująć :-). Ode mnie 5 pozdrawiam (2013-08-09 22:19)
Olek 86Olek 86
0
Jakiego zestawu używacie do łowienia na wiśnię? Spławik stały? Przelotowy? Luźna żyłka z obciążeniem, czy może tylko sam haczyk z wiśnią? (2013-08-10 12:54)
mirabelka15mirabelka15
0
Świetny artykuł ! Pozdrawiam. 5 (2013-08-11 02:59)
kabankaban
0
Wiśnie to świetna sezonowa przynęta zwłaszcza przy metodzie "wolnego spływu".Pozdrawiam. (2013-08-11 11:10)
Hunt eRHunt eR
0
Super ***** ________________________________________www.pikefinder.pl (2013-08-11 18:42)
Szpulka28Szpulka28
0
Świetna sprawa. 5* za fajny tekst. (2013-08-12 21:54)
danuta-barylskadanuta-barylska
0
Ztakom rybom to fajna zabawa na koncie mam 1 sztuke pozdrawiam (2013-08-12 23:05)
danuta-barylskadanuta-barylska
0
Ztakom rybom to fajna zabawa na koncie mam 1 sztuke pozdrawiam (2013-08-13 00:13)
ArturDabrowski290ArturDabrowski290
0
To moja ulubiona technika połowu kleni. Jak wiśnie były na drzewach to tylko na to łowiłem. W tym roku złowiłem już około 30 sztuk. Największy miał 50cm. (2013-08-13 11:27)
użytkownik146431użytkownik146431
0
Leci 5 i czekam na kolejne takie teksty. (2013-08-15 11:52)
kamilmilkakamilmilka
0
tekst genialny :D (2014-09-26 09:41)

skomentuj ten artykuł