Woblery-przynęty uniwersalne

/ 9 komentarzy

Woblery to grupa przynęt uniwersalnych - całosezonowych - i bardzo łownych. Wydaje się, że spektrum możliwości ich prezentacji i wykorzystania w różnych warunkach przewyższa pozostałe przynęty spinningowe. Jednocześnie są dość trudne i wymagają sporego doświadczenia w stosowaniu. Bardziej niż u innych przynęt liczy się tu właściwy dobór konkretnego woblera do warunków łowiska i wykorzystania jego indywidualnych właściwości.
Znajduje to odzwierciedlenie w bardzo szerokiej produkcji rzemieślniczej tych przynęt, gdzie wręcz kładzie się nacisk na 'różnorodność', w odróżnieniu od 'fabrycznej' tendencji absolutnej powtarzalności. Woblery - Świadczy też o tym ilość mitów, jakimi obrastają w świadomości wielu wędkarzy niektóre z egzemplarzy.

Możliwości konstrukcyjne, ręczny sposób wykonania z różnych odmian drewna (balsa, lipa, topola, korzeń olchy), konieczność ulegania strukturze materiału i naturalna tendencja poszukiwań twórców - często autentycznych artystów - powoduje nieskończoną różnorodność tych przynęt, podobnie jak ma to miejsce przy produkcji sztucznych much. Jest to siła i słabość, bowiem wędkarz zmuszony jest do stałego dopracowywania kolekcji sprawdzonych, łownych egzemplarzy, które nie są wieczne na obfitujących w zaczepy wodach trociowo-łososiowych.

Oczywiście jest wiele fabrycznych, niezłych produktów, na które również można łowić z powodzeniem. Jednak dla prawdziwych zwolenników i znawców będzie to tylko środek zastępczy. Chciałbym tu podkreślić wiodącą i stymulującą rolę rzemiosła (rękodzieła), bowiem stąd czerpie wzorce produkcja seryjna i z nią związany jest dalszy rozwój tych przynęt. Przykładem mogą tu być woblery 'z Czarnego', 'Kujawskie', czy 'Lubelskie'.

Praca woblera zależy od wielu czynników konstrukcyjnych i materiałowych. Najprostsze oparte są na stabilności kształtu (same przyjmują w wodzie prawidłową pozycję) i wykonywane są bez dociążenia - przykładem 'gębale' z Lędyczka. Tam, gdzie stosowane jest dociążenie, kształt zależy już tylko od wyobraźni twórcy woblerów.

Woblery i rodzaj użytego materiału ma wpływ na wytrzymałość i trwałość woblera, ale ważniejszy jest jego ciężar właściwy, który decyduje o pracy przynęty. Im ciężar ten jest niższy (większa wyporność), a ewentualne dociążenie bardziej skupione i zbliżone do środka bocznego oporu, tym 'żywsza' jest jej praca w wodzie.

O rodzaju ruchu decyduje kształt woblera, położenie środka ciężkości oraz wyporu, ale przede wszystkim łopatka sterowa. Z jednej strony pełni ona rolę steru głębokości, który wytwarza siły (podciśnienia i nadciśnienia), sprowadzające przynętę w dół, z drugiej, powstają na jej górnej, płaskiej powierzchni zawirowania przepływu (tzw. 'wiry Karmana'), które destabilizują przepływ strug wody i wytwarzają charakterystyczne wychylenia steru na boki. Kiedy ster wychyla się w jedną stronę, tylna część woblera podąża w przeciwnym kierunku względem osi obrotu, którą wyznacza środek bocznego oporu. Im bliżej ten środek przedniej części, tym praca woblera jest bardziej 'ogonowa' - większa amplituda w tej części - a częstotliwość wychyleń wyższa. Taką pracę mają woblery z szeroką, wyporną częścią przednią i wąskim ogonem.

O szybkości sprowadzania woblera w głąb wody i generowaniu jego wychyleń decyduje kąt nachylenia steru do jego osi podłużnej po zanurzeniu, kształt steru, wielkość jego powierzchni oraz położenie względem punktu zaczepienia linki. Siły powodujące zanurzenie i drgania woblera są jednak sobie przeciwstawne - optymalny do głębokiej pracy jest kąt 3-7 stopni, jednak najwyższą częstotliwość drgań osiągają takie woblery przy ściąganiu w pionie pod samym brzegiem. Aby zwiększyć ich ruchliwość przesuwa się punkt zaczepu linki w okolice geometrycznego środka powierzchni steru.

Bardzo ważne jest, aby kotwice i sposób mocowania linki miały co najmniej dwa stopnie swobody - wobler jest tym 'żywszy', im mniej skrępowany w budowie i pracy.

Zakres tego opracowania nie pozwala na rozwijanie skomplikowanych zależności, decydujących o zachowaniu woblerów i ma raczej na celu zwrócenie na nie uwagi. Co prawda doświadczenia nie da się zastąpić żadną teorią, ale przynęty sprawdza się najlepiej na łowisku, a ich jakość (na szczęście) weryfikują ryby, więc nie ma się czym przejmować podejmując decyzję przy zakupie.

Jak widać operowanie przez wytwórców parametrami konstrukcyjnymi woblerów (materiał, kształt, wyporność, waga, położenie środka ciężkości i wyporu, dobór steru i jego położenie, miejsce zamocowania uchwytów kotwic i linki) dają wręcz nieograniczone możliwości uzyskiwanych efektów zachowania się przynęty w wodzie. Do tego dochodzi kolorystyka i rysunek powierzchni. Można zaryzykować twierdzenie, że przy odpowiednich badaniach i symulacjach oraz wykorzystaniu nowoczesnych materiałów 'miękkich' (silikonowych), przynęty te można niemal wiernie upodobnić do naturalnych pod względem wyglądu i wytwarzanej hydroakustyki. Stąd trudno znaleźć bardziej rozwojowy model spinningowych przynęt sztucznych.

Nie ma jednak róży bez kolców - przynęty te mają też swoje wady. Należą do nich:

wysoka cena, wynikająca z nakładów pracy przy ich wykonaniu;
trudność oceny walorów użytkowych przynęty przy zakupie, szczególnie przy wyrobach rzemieślniczych;
trudność i czasochłonność samodzielnego wykonania, nie mówiąc o talencie rzeźbiarskim;
niska waga przy dużej powierzchni, utrudniająca rzuty, szczególnie przy wietrznej pogodzie;
niższa skuteczność zacięcia i dość znaczna liczba wyhaczeń;
utrata odległości rzutu dla osiągnięcia właściwej głębokości prowadzenia;
dość częste zaczepianie linki przez kotwice podczas rzutu;
natychmiastowa utrata 'pracy' po złapaniu na punkty swobody najmniejszych śmieci;
trudność przeniesienia nad rozpoznanymi zaczepami w nurcie i przy samym brzegu;
wymagane dość duże doświadczenie w stosowaniu.
Listę niedogodności można dalej wydłużać, podobnie jak listę zalet, które mają tą przewagę, że owocują pięknymi rybami i wędkarskimi przeżyciami. 'Złego' woblera można sprawdzić w innych warunkach (często okazuje się doskonały), poprawić lub w najgorszym przypadku odłożyć na półkę.

Na Parsęcie i Radwi, podobnie jak na innych rzekach trociowo-łososiowych, stosuje się najczęściej woblery o długości 7-11 cm, głęboko i średnio-głęboko schodzące. Kolorystyka jest bardzo szeroka - od barw stonowanych do ostrych z zakresu czerwieni, żółci, niebieskości i zieleni, często w odcieniu fluo. Powszechnie stosowane są różne materiały odblaskowe, a w wyrobach fabrycznych folie holograficzne, tworzące zarówno kolorystykę jak i rysunek powierzchni, często imitując wzory naturalne. Najważniejsza jest jednak praca woblera w nurcie i penetracja potencjalnych stanowisk ryb. Osobiście stosuję przy połowie keltów i ryb 'zasiedziałych' woblery o akcji średnio agresywnej, z tendencją 'myszkowania' przy dnie i wykładania na boki, w jaskrawszych barwach przy wyższej, 'trąconej' wodzie i w barwach bardziej stonowanych, nieraz ciemnych, przy wodzie niskiej i czystej. Do połowu srebrniaków wybieram akcję i kolory bardziej agresywne. Jeśli chodzi o wielkość woblera to stosuję zasadę - im wyższa woda i głębokość łowiska, tym większa przynęta - i odwrotnie.
Teorie dotyczące konstrukcji woblerów wyniosłem z licznych dyskusji i własnych doświadczeń przy ich wykonywaniu oraz teorii hydrodynamiki i praktyki żeglarskiej; wdzięczny będę za uwagi osób, które z tymi dziedzinami mają do czynienia zawodowo i mogą wnieść cenne uwagi i uzupełnienia do prezentowanych treści, nawet wtedy gdy wywrócą je do góry nogami.
Janusz Ostrysz

 


3.9
Oceń
(55 głosów)

 

Woblery-przynęty uniwersalne - opinie i komentarze

HomegeonHomegeon
0
wcwi? jerkbait? wikipedia? a może inne źródło? jak już kopiujesz czyjąś prace to nie podpisuj sie swoim imieniem i nazwiskiem i podaj źródło... (2008-06-13 13:04)
użytkownik30634użytkownik30634
0
Zgadzam się z Homegon. Praca napisana przez Janusza Ostrysza, a podpisana nazwiskiem Wojtkiewicz?
(2010-10-14 17:54)
arekdearekde
0

Oj tam zaraz....bardzo ciekwawy post.

A do pierdla i tak nie trafi...co najwyżej rok na 1,5 w zawieszeniu...pikuś. Pan Pikuś.

(2010-12-27 21:10)
ProfesorProfesor
0
Sam robię troszeczkę woblerków i wiem jak "smakuje" połów na własną przynętę (5)
(2011-07-24 12:46)
mastifffmastifff
0

Kopiowanie tekstów w części i w całości jast stanowczo zabronione!

ACTA już w drodze a tu takie numery  a znam się na tym najlepiej.

(2012-01-25 19:05)
ryukon1975ryukon1975
0
Zaczynałem łowić gdy o woblerach w naszych sklepach nikt nie słyszał.Z czasem stopniowo zaczęły wchodzić do handlu,niestety na początku ceny ich nie pozwalały większości młodych wędkarzy na ich zakupy i używanie. Dziś nie wyobrażam sobie spinningowania bez tych przynęt. 5 ***** (2012-02-10 08:12)
MateuszR86MateuszR86
0
I tak oto znów dowiedziałem się czegoś nowego. Dostałem dwa wobki od kolegi ale ich nie używam może warto jednak je docenić. V STAR (2012-08-07 09:52)
kamil11269kamil11269
0
ja tu się nie będę kłócił :D po prostu ocenię artykuł (2012-09-06 15:10)
egzekutoregzekutor
0
niższa skuteczność zacięcia i dość znaczna liczba wyhaczeń; z tym bym się nie zgodzil bo mi na woblerze chyba nigdy sie nie wypiał szczupak a na innych przynetach owszem.np kopyto ma jeden hak a tu masz dwie kotwiczki (2012-11-08 18:21)

skomentuj ten artykuł