Wrześniowa nocka i karp

/ 1 komentarzy / 3 zdjęć


Czas płynie nieubłaganie i po sierpniu przyszedł wrzesień, już myślałem że do końca roku nie będzie mi dane powędkować ale życie jest nieprzewidywalne i nic w nim nie jest pewne. Tak i mi nie udało się zakwalifikować na kurs i mogłem wrócić do domu i do wędkowania. Z jednej strony szkoda kursu a z drugiej, dobrze zmarnowanego czasu nigdy nie szkoda, zwłaszcza gdy czas zmarnujemy nad wodą.

Więc siódmego września umówiłem się z Darkiem na nockę we wiadomym nam miejscu na pobliskich gliniakach. Spotkaliśmy się dość wcześnie aby rozbić obozowisko i za dnia wyznaczyć odległość i kierunek łowienia. Plany te jednak popsuły zorganizowane na zbiorniku zawody wędkarskie.Trzeba było czekać do godziny 20 aż towarzystwo nasyci się kiełbaskami i rozejdzie się do domów. Jako namiot miał nam posłużyć parasol wędkarski marki Konger który jest podgumowany i zamykany do dookoła tak że ani deszcz ani wiatr nie były nam straszne. Parasol rozłożyłem już po zarzuceniu zestawów i nie zauważyłem przyciętego pniaczka o średnicy 15 cm który w wysokiej trawie umknął mojej uwadze, a znalazł się centralnie na drodze wylotowej z namiotu, jako potencjalny potykacz. Postanowiłem pieniek zniwelować przy pomocy siekiery do poziomu gruntu, radośnie rąbiąc pieniek nie martwiłem się przepłoszeniem ryb ponieważ przyzwyczajone są one do takich dźwięków. W czasie gdy już prawie kończyłem rąbanie nastąpiło branie karpia na wędce Darka, który z opanowaniem przyciął i rozpoczął holowanie ryby do brzegu. Po kilku chwilkach walki podebrałem Darkowi karpika którego długość wahała się w przedziale 50-60 cm nie mierząc go Darek włożył delikwenta do siaty w celu doczekania rana i lepszego światła, bo aparat oczywiście wzięliśmy ale w komórce więc chcąc zachować karpia na zdjęciu zmuszeni byliśmy przechować go do rana.

No ale w opowiadaniu wypada zachować chronologie więc wybaczcie wtrącenie z pieńkiem i z karpiem. Na przynętę użyliśmy kulek proteinowych 18 mm o smaku kukurydzy firmy Tandembaits, mój zestaw końcowy zrobiłem w oparciu o 35lbs lead-core firmy Jaxon, z ciężarkiem 70g firmy Jaxon z bezpiecznym klipsem również wyżej wspominanej firmy. Przypon klasyczny z włosem na haku nr 6 firmy Kamatsu. Oczywiście za stojak służy mi tripod firmy Trend. A wędziska które używam to Jaxon Cantara 390 3,5lbs. Do nęcenia użyłem własnego miksu który wykonałem z wysuszonego pieczywa i ziaren kukurydzy, konopi, pszenicy, rzepaku, słonecznika, Wszystko zmieliłem w rozdrabniaczu typu Bonk( śrutownik), na drobnym sicie uzyskałem ciekawy produkt który dopaliłem melasą waniliową Trapera i dipem konopia firmy Venire. Do mieszanki powędrowała również kukurydza z puszki. Z całości ulepiłem kule wielkości pomarańczy i w ilości 15 posłałem w łowisko na wcześniej wytypowany blacik. Kule posłałem z ręki z racji na niewielką odległość łowiska.
Po tym wszystkim dopiero zabrałem się za rozbijanie parasola i miała miejsce sytuacja z braniem. Po braniu jako że adrenalina pobudziła apetyt mój i Dariusza rozpaliliśmy ognisko i upiekliśmy aromatyczne kiełbaski, pogawędziliśmy popijając złocisty nisko alkoholowy trunek. Około północy udaliśmy się do namiotu celem zmrużenia oka.Wymościłem więc swój fotel Elektrostatyk F5R i zapadłem w sen. Ze snu wyrwał mnie dźwięk centralki i odruchowo na śpiocha wyholowałem ładnego karpika którego oczywiście podebrał równie mocno zaspany kolega. Karpia umieściłem w siatce aby doczekał porannej sesji fotograficznej. Po sesji karpie wróciły do łowiska. Resztę nocy przespaliśmy nie niepokojeni niczym i następnego dnia w okolicy południa zwinęliśmy się i wróciliśmy do domu.

 


4.8
Oceń
(26 głosów)

 

Wrześniowa nocka i karp - opinie i komentarze

KkLukiKkLuki
0
Życzę takich Karpi w tym roku jak najwięcej :) (2014-01-21 20:42)

skomentuj ten artykuł