Wspomnienia z minionych lat

/ 2 komentarzy

W moim wieku dzień za dniem, godzina za godzinę bardzo szybko mija. Pozostają już tylko wspomnienia i dobra pamięć do minionych pięknych chwil.
Pamięć to coś pięknego u człowieka . Mamy zdolność do rejestrowania i ponownego przywołania wrażeń zmysłowych, skojarzeń, informacji. Czym starsi jesteśmy właśnie wracamy do naszej pamięci coraz częściej i pozwalamy z niej czerpać z minionych lat to wszystko, co chcemy mieć w chwili obecnej do wspomnień przeważnie pięknych ,wrażliwych. Właśnie przywracając swoją pamięć do lat dziecięcych jak pierwszy raz poszedłem z wędką na ryby. To były lata sześćdziesiąte – mój pierwszy przyrząd do łowienia ryb , to wędzisko ucięte z leszczyny, żyłka to nić krawiecka na szpulce zabrana mamie , haczyk - to krawiecka szpilka z główką wygięta w kształcie haczyka, spławik wystrugany z kory , lub pióro kacze, kurze, czy z gęsi i tak wyglądał zestaw do wędkowania. W latach sześćdziesiątych w rzece Drwęca było dużo ryb i woda przede wszystkim była nie zabrudzona ( przezroczysta) co nie było trudno złowić drobnicę . Był problem jak wzięła większa rybka, nie wytrzymała nitka a haczyk (szpilka) prostowała się. Dla nas dzieciaków było frajdą złowienie obojętnie jaką rybkę.

Była potem długa przerwa w wędkowaniu, aż pod koniec lat osiemdziesiątych. W tym czasie wędkowanie uważałem za nudną czynność i stratę czasu. Aż młodszy brat nakłonił mnie do powrotnego wędkowania. I w tym okresie zapisałem się do koła PZW. Tu były pierwsze zakupy wędki bambusowej , trzy członowej. Oczywiście trzeba było ją uzbroić- (typowej wędki zaopatrzonej w około półtorametrowe wędzisko z bambusa po raz pierwszy używano w Chinach). Następne wędzisko to był zakup z włókna szklanego, no i teraźniejsze najczęściej wykonane są z kompozytów włókien węglowych.

Kiedy synowie podrośli, bardzo chętnie wybierali się ze mną na ryby, gdzie wspólnie przeżywaliśmy piękne przygody wędkarskie i czerpaliśmy wielką przyjemność z wędkowania . I tak do roku 2009 byłem bardzo aktywnym wędkarzem.

Po kilkuletniej przerwie w wędkowaniu, oraz nie braniu udziału w zawodach wędkarskich jako zawodnik w tym rok 2014 postanowiłem uczestniczyć w zawodach koła PZW, oraz powędkować samodzielnie. Powodem wrócenia do wędkowania był„ głód wędkowania”, przeżycie nowych przygód wędkarskich , udowodnienie sobie, że nie jestem gorszym zawodnikiem od innych., no i mam więcej wolnego czasu na te wspaniałe hobby, oraz poznawanie , wspaniałych, ciekawych ludzi spotkanych z wędką nad wodą. Większość z nich, to są prawdziwi wędkarze, którzy przychodzą, odpocząć z wędką w ręku i podziwiać piękno przyrody. Rok 2008- 2013 nękały mnie choroby i leczenia szpitalne .

W zawodach nie brałem udziału, bo wykonywałem inne czynności jak: sędziowanie, robienie zdjęć podczas zawodów, a także pomaganie przy organizowaniu zawodów. W tym czasie , kiedy miałem 0przerwę w wędkowaniu moja rodzina powiększyła się o wnuki Juliana i Kalinkę , gdzie większość czasu wolnego z żoną poświęcaliśmy dla nich. Przyczyną następną nie wędkowania było brak łowisk w naszym mieście , które utraciły dzierżawę. Do tej pory gospodarze jezior nie mogą porozumieć się z władzami PZW. Wędkować uwielbiam, czy jestem pasjonatem wędkarskim, chyba tak , chociaż czasami jestem leniwy wybrać się na ryby, ale kiedy już jestem, to siedziałbym jak najdłużej. Podczas wędkowania uwielbiam jak jest w koło mnie cisza i tylko słychać śpiew ptaków, kumkanie żab, oraz powiew wiatru i szum fal. Dla jednych będę pasjonatem , dla innych może”wariatem”. Ale tak uciekam od zgiełku i ten relaks z wędką, to sposób na wypoczynek. Spinningowanie jest dalej mi obce, chociaż już nie jeden raz próbowałem, ale nie wciągnęło mnie. Wędkuję metodą spławikową i gruntową. Organizowałem dwa razy w roku wyprawy morskie, które uwielbiałem. Atrakcyjność wypraw morskich to nie tylko łowienie, ale podziwianie z kutra krajobrazów nadmorskich, wschodu i zachodu słońca, to zjawisko malownicze no i przede wszystkim romantyczne. Czy mogę p0owiedzieć, że jestem wędkarzem spełniony, chyba nie bo jeszcze nie mam zamiaru chować wędek głęboko. Do puki zdrowie mi pozwoli i sprawia przyjemność, będę wędkował i zarażał wnuka. Co do pogody to raczej jestem wybredny, a do kompana na łódce może być , ale dobrze żeby nie palił i potrafił się zachować cicho. Przed przyjściem wnuków na świat , bardzo często towarzyszyła mi żona, w wyprawach wędkarskich , a szczególnie kiedy jechaliśmy na nockę , nie puszczała mnie samego. Po nocnych eskapadach wędkarskich , możemy się pochwalić złowionymi sumami, węgorzami i linami. Często wnuki z babcią Małgosią chodzą na spacer nad wodę, kiedy wnuk mnie zobaczy siedzącego z wędką , od razu prosi o wędkę. Gdy uda się jemu złowić rybę, widzę jaki jest zadowolony i dumny.

Wnuk Julian zapowiedział, że od wiosny będzie chodził ze mną na ryby. Jeżeli połknie bakcyla i wciągnie się .Z chęcią przekaże jemu wiedzę i pasję wędkowania amatorskiego. Rok 2014 mogę uznać za udany , chociaż bardzo mało łowiłem . We wszystkich zawodach koła brałem udział i zdobyłem pierwsze miejsce- GPX-2014r

Bardzo żałuję , że z mojego początkowego wędkowania nie mam zdjęć , nie pozostawiłem wędki , kołowrotka do pokazania wnukowi jakim sprzętem kiedyś się łowiło.
I chociaż czas w tej chwili biegnie tak szybko, to przychodzi ta chwila tęsknoty i łezka smutku.


 


5
Oceń
(9 głosów)

 

Wspomnienia z minionych lat - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
Witam Januszu. W Waszych pięknych wędkarsko okolicach , trudno nie być wędkarzem. Gratulacje za zdobycie pięknego wyniku w zawodach. Odnośnie upływu czasu, to kiedy bym nie był nad wodą, to zawsze upływa mi on zbyt szybko. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2014-12-24 22:48)
barrakuda81barrakuda81
0
Interesująca retrospekcja.Zima to dobry czas na wspomnienia - pozwalają wytrzymać do wiosny:-)Czas istotnie mija szybko i bezpowrotnie ale gdyby nie on nie doświadczalibyśmy całego piękna tego świata.Trzeba po prostu starać się cieszyć każdą chwilą i marzyć o kolejnych przygodach nad woda.Pozdrawiam.*****. (2014-12-28 16:01)

skomentuj ten artykuł