Zaloguj się do konta

Wspomnienia z wakacji

Był to nasz pierwszy urlop, taki prawdziwy odkąd jesteśmy razem. Bo wcześniej niestety nie było nas stać,a to dzieci za małe,to znowu jedno się rozchorowało,że o wakacjach mogliśmy pomarzyć.

W 2009 roku Artur zaczął pracę w nowej firmie której prezes okazał się mieć serce na właściwym miejscu. Zaproponował On mężowi wyjazd na urlop wypoczynkowy oraz zobowiązał sie pokryć koszty transportu i zakwaterowania.Po przemyśleniu propozycji,zostało tylko ustalenie gdzie jechać? Prezes zaproponował nam malowniczo położone jezioro Partęczyny Wielkie które znajduje się w Brodnickim Parku Krajobrazowym. Bo sprawdzeniu wszystkiego w internecie,zaakceptowaniu Prezesowej propozycji ustaliliśmy termin naszego pobytu na przełomie lipca i sierpnia. Wakacje były w pełni kiedy to nadszedł czas przygotowań do wyjazdu. Wiadomo jak to jest wybierać się z małymi dziećmi na wakacje,trzeba było uzupełnić braki w garderobie dziecięcej przegląd szafek czy coś się nadaje na wyjazd a co trzeba wymienić na nowe. W miedzy czasie okazało się,że i rodzicom też trzeba dokupić to i owo bo przecież mamie czwórki dzieci nie wypada jechać w za małym stroju kąpielowym. W czasie gdy ja pakowałam ubrania i inne niezbędne rzeczy Artur pakował i uzupełniał swój sprzęt wędkarski.

Torby popakowane dzieci naszykowane teraz tylko uzbroić się w cierpliwość kiedy auto po nas przyjedzie. A nastąpiło to o 4.00 rano. Dla towarzystwa żeby mi nie było nudno jak Artur pójdzie na ryby zaproponowałam, żeby pojechał z nami brat od Artura Rafał ze swoją dziewczyną Martyną. Wiadomo godzina było wczesna więc dzieciaki zaspane dostały po tabletce aviomarinu(choroba lokomocyjna niestety) zapakowaliśmy się do auta,a że jechało nas sporo to auto musiało być 9osobowe czyli taki bus.

I zaczęła się piękna podróż po naszych fenomenalnie pięknych dziurawych drogach. Do puki dzieci spały to mogliśmy jechać ale im robiło się jasno to dzieciaczki powstawały i zaczął się koncert w stylu daleko jeszcze..co pięć minut inne,a to siku,a to jeść,to znowu pić itd,itp. Po ośmiu godzinach dojechaliśmy w końcu do celu.

Jezioro położone jest w bardzo cichym zakątku,dookoła las,spokój. Zachwyceni otoczeniem wypakowaliśmy się z busa do „naszego” domku,zostawiliśmy wszystko jeszcze zapakowane i poszliśmy zobaczyć plażę,sklepiki, oczywiście dzieci musiały zaliczyć kąpiel w jeziorze,bo dotknięcie ręką wody im nie wystarczyło. Mąż wraz ze szwagrem oczywiście musieli się dopytać o miejsca do połowu ryb i gdzie można kupić pozwolenia jeśli takie są potrzebne. Jednej rzeczy której sobie nie zabrał były robaszki oraz zanety,pierwszego dnia dostał robaki od zagadniętych miejscowych wędkarzy,którzy byli bardzo mili i powiedzieli przyjezdnemu na co bierze jaka ryba.
Później okazało się że u Pani która wypożyczała kajaki i sprzedawała pozwolenia na wędkowanie można zamówić potrzebne specyfiki,co też niezwłocznie uczynił małżonek.

Nadszedł czas na rozpakowanie rzeczy, chwila odpoczynku,jakiś posiłek zrobiony z przywiezionych jak się później okazało nie potrzebnie produktów też spożyty. Domek mały ale przytulny z okna było widać jezioro,oraz pomost przy którym bujały się rowerki wodne i kajaki do wypożyczenia przez wczasowiczów. Pod wieczór kiedy właścicielka kończyło pracę przy wypożyczaniu można było tam stanąć i łowić rybki.

Wieczorem po kolacji kiedy dzieci zmęczone uspokoiły swoje wrażenia zasnęły,mężczyźni udali się na ryby a my kobiety ze szklanka napoju chmielowego usiadłyśmy przed domkiem i cieszyłyśmy się ciszą i chwilą spokoju od pociech. Mimo iż ludzi było sporo to nikt nikomu nie przeszkadzał,głośnym śmiechem czy muzyką,I tak minął pierwszy dzień naszego urlopu.

Resztę dni spędziliśmy,pływając na na rowerkach wodnych jednym z celów takiej wyprawy była leżąca na przeciw plaży wyspa Romana to tam mogliśmy oglądać i pływać razem z małymi rybkami co dla naszych pociech było wielka radością ,woda była tak czysta ,że szło podziwiając nawet rośliny rosnące po powierzchnią wody. Po powrocie na naszą wyspę Artur zabierał sprzętwędkarski i wypływał wypożyczoną łódka na jeziorko wędkować. Łowił miedzy innymi ładne płocie,liny,duże leszcze co Arturowi sprawiało niezmierną przyjemność. Nocami zaś zasadzał się na węgorza którego to przez cały tydzień pobytu nie udało się złowić.
I tak w mgnieniu oka minął nasz pobyt na wczasach.

Tylko jeśli chodzi o powrót to popełniliśmy błąd bo wracaliśmy za dnia co nie wyszło na dobre naszym dzieciom gdyż całą drogę chorowały. I to doświadczenie nauczyło nas, że z dziećmi w tak daleką podróż jechać albo o kilka godzin dłużej albo nocą kiedy One smacznie śpią.
Nie opisałam wszystkiego. Ale wspomnę o spływie kajakowym Artura i Rafała którego zdjęcia można dołączyłam do bloga.
Do domu wróciliśmy wypoczęci,zrelaksowani,i bardzo zadowoleni.
Teraz zimowymi wieczorami bardzo chętnie wspominamy sobie tamte chwile.

Opinie (9)

Jędrula

Piona ***** :) [2011-01-11 08:40]

Gruzinek

Super artykuł, dałbym dwie piątki mogę jednak tylko jedną. Wymarzony urlop dla wielu; wielu też zazdrości Wam takiego wypoczynku. Pozdrawiam i życzę wielu węgorzy, niekoniecznie na urlopie [2011-01-11 08:48]

spines21

pozdrowienia dla całej rodziny Klepackich:)

jak się uda to w tym sezonie połowimy razem-muszę potrenować z Arturem:)

pozdro przyjaciele                                                                                                                           

[2011-01-11 11:05]

użytkownik

piąteczka  !:) super art. [2011-01-11 14:28]

780528

Miło jest spędzić urlop z rodzinką i dobrze się bawić.Super sprawa, wypoczynek jest potrzebny aby odetchnąć od codzienności.Piątal za wspomnienia i powodzonka! [2011-01-11 20:59]

użytkownik

Fajne wakacje mieliście, ciekawy opis.Na takie wakacje to jeszcze poczekam, zawsze coś nie tak a to czas nie pozwala albo pieniędzy nie ma. Daje 5ps Na przyszłość nie "męcz" dzieci tabletkami od choroby lokomocyjnej tylko zaklej im pępki zwykłym plastrem, nie będą senne a tak samo działa. Wiem bo sam kiedyś miałem. Pozdrawiam [2011-01-13 16:06]

użytkownik

Noooooo. A ja się na takie wakacje wybieram całymi latami i nigdy do skutku nie dochodzą. Aż mi żal tyłek ściska że z Wami nie byłem. Faaaaaaaajnie..... zajekurdefajnie!

Cóż, może kiedyś będzie nam dane w wakacje razem jakiś żabiok wyrybić. 

Pozdro  Klepackie Plemię.

Pionę wstawiam.

[2011-01-13 21:59]

użytkownik

z opowiadania wynika że to jeziorko to bardzo ciekawe miejsce na wakacje z rodzinką ,piona*****pozdrawiam [2011-01-15 15:54]

spokojny

Ten urlop mieliście wspaniały :)czekam na następne wspomnienia, napisane tak lekką ręką.Trzymajcie się :) [2011-02-11 21:05]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Czysta Wisła.

Lipiec 2010 upał straszny , piątek po pracy dzwonie do szwagra , jedziemy…