Zaloguj się do konta

Wspomnienia wędkarskie

Prawie 20 lat temu przyszedłem na świat i... mówi się, że w wieku 3 lat łowiłem na dziadkowym stawie karasie. Pamiętam, że było tego naprawdę dużo, a zanim poszedłem do przedszkola miałem na koncie 2 kilkukilogramowe karpie. I nigdy nie zapomnę tego drugiego. Łowiąc na 2 leszczynowe kije, nagle jeden z nich szybkim ślizgiem znalazł się w wodzie. Załamany chłopak zauważył, że branie jest na drugim spławiku. Wyciągnąłem tego karpia, a w pysku miał dwa haczyki, z których jeden podłączony był do pływającego leszczynowego kija.

Dziś ma za sobą wiele pięknych wspomnień znad wody. Pamiętam jak całą podstawówkę jeździłem z ojcem i bratem na Jezioro Ryńskie, aby złowić tę najukochańszą dla mnie rybę – węgorza, tajemniczą jak każda noc spędzona nad mazurskimi jeziorami w pięknych dzikich lasach. Pamiętam jak siedziałem całą noc sam w opuszczonym lesie, czekając na branie lina, a 40 metrów dalej do strumienia podchodziły łosie... Strasznie się ich bałem wtedy. Pamiętam wiele zabawnych wypadów z moimi kumplami na nocne połowy w rzece Łynie – tej o której potrafię śnić całe noce. I cały czas czekam na kolejne takie wspomnienia, bo ostatecznie tylko to nam zostanie, oprócz kilku zdjęć.

Dziś studiuję w Warszawie i tęsknię za tymi jeziorami i Łyną. Odliczam sobie dni do każdego przyjazdu do moich Bartoszyc i zawsze liczę, że tym razem złapię jakiegoś potwora. Niestety jakoś się ostatnio nie udaje (wiadomo jak to wygląda, działania PZW, a także dwóch prężnych „stowarzyszeń”: Koło „Agregat” czyt. kłusole oraz Koło „Drygawica” czyt. rybacy, ale nie o tym teraz). I nigdy nie wiem, czemu ja to robię. Na ten najwspanialszy nałóg świata wydaję prawie wszystkie moje pieniądze, jadę na tę noc, tam najczęściej zmoknę, zmarznę i wrócę do domu z jedną myślą – nigdy więcej! A po kilku godzinach snu zawsze myślę, jak by tu zrobić żeby znowu jak najszybciej wyruszyć na jezioro lub dzwonię do kumpla z hasłem: ruszamy na Łynę. Gdzie jest sens, gdzie logika? Nie wiem, ale i tak nie porzucę tego. I zawsze będę dziękował dla mojego ojca, że zaraził mnie i mojego brata pasją do wędkarstwa.

A przy okazji ojciec jest autorem najpiękniejszych słów jakie słyszałem o naszej pasji. 2 lata temu zaprosił nas na ryby znajomy ojca. Po przejechaniu 60km byliśmy u niego i zastanawialiśmy się, czy jechać na jedno z dwóch jezior w okolicy, czy na kanał. Na to żona tego pana, zaproponowała żebyśmy pojechali na jakiś tam staw ich kolegi: „bo tam na pewno coś się złapie”. Tata bez namysłu odpowiedział: jak wiadomo, że coś się złapie, to to wszystko traci sens.

Przymierzałem się do tego tekstu od roku i jak już zacząłem, to oczywiście zapomniałem co chciałem przekazać, ale przecież i tak to nie ważne. Bo czy ryby będą, czy nie będą, będę machał wędą!!!

Opinie (13)

ryukon1975

Koła "Agregat" i "Drygawica" od lat mają się na wodach PZW dobrze a ZG + ZO dbają o nich lepiej jak o wędkarzy. Czasem aż im zazdroszczę tej swobody i wolności. :) [2013-04-22 07:55]

pavel-93

Bandyterka [2013-04-22 08:48]

pavel-93

A ja w tej sprawie mam od dawna takie oto zdanie: jak chcesz walić prądem ryby albo stawiać sieci, to sobie kup działkę, wykop staw, zainwestuj w zarybianie, nakarm te ryby i wtedy rób z nimi co chcesz, to jest twoje i ja nie mam prawa się w to wtrącać, ale jeżeli coś jest wspólne, to ty jesteś bandytą tak robiąc. [2013-04-22 08:50]

Zielan

Ja bym inaczej to powiedział "jak wiadomo CO się złapie to to wszystko traci sens" [2013-04-22 14:05]

w-marcin-59

No to karp miał pecha. Kiedyś miałem podobny przypadek. Baranie, źle wyregulowany hamulec, strzał żyłki i ..... branie na drugiej wędce. Zacięcie i po bardzo długiej walce karp w podbieraku. Razem z karpiem do podbieraka trafił spławik z niedawno zerwanego zestawu, w raz z haczykiem w pysku ryby. Widocznie gdy zerwał mi żyłkę musiał zahaczyć o drugi zestaw bo haczyk wbił mu się w mięsień przy płetwie brzusznej. Dlatego walka trwała prawie 50 minut a karp miał 4,5 kg a ja myślałem, że ciągnę z 20 kg. Pozdrawiam [2013-04-22 15:20]

Lin1992

Ciekawy wpis. [2013-04-22 18:57]

ryukon1975

Bandyterka [2013-04-22 08:48] --- Zgadza się ale ci którzy decydują o takim stanie rzeczy nie zmienią tego bo zapewne coś z tego mają. Polska jest jednak krajem ubogim w wody i nie można tu odławiać przemysłowo bez poważnej szkody dla rybostanu czy to będąc rybakiem czy kłusownikiem a dla tych dwóch "zawodów" drzwi do wód PZW są zawsze szeroko otwarte. [2013-04-22 19:00]

kamil11269

Fajne i ciekawe. ***** [2013-04-23 16:55]

pawel75

Hmmm.... Bardzo ciekawie napisane...... Otóż właśnie w tej naszej pasji nie chodzi przecież tylko o mięso..... Pozdrawiam kolegę i zostawiam oczywiście piąteczkę ! [2013-04-23 20:48]

sjunge

Otóż tak jak kolega wyżej wspomniał ...wędkarstwo to nie tylko ryba na haczyku,ale też obcowanie w przyrodą i wypoczynek od zgiełku codzienności.Czy ktoś wie jak wygląda wschód słońca nad wodą i budząca się do życia przyroda,niewielu ... z wyjątkiem wędkarzy :) Wpis na 5. [2013-04-23 22:12]

pavel-93

Te wschody słońca... już na majówkę tradycyjnie pierwsza nocka w tym roku :) [2013-04-23 22:45]

BlueFisherman

Ciekawy artykuł [2013-05-08 16:15]

gravediggie

Bartoszyce...mam rodzinę w tych okolicach, każde wakacje spędzałem na wsi mocząc bambus lub leszczynę w przydomowych stawach :) Potem na wiele lat mi przeszło wędkowanie by znowu jak bumerang wrócić. 5* pozdrawiam serdecznie. [2013-10-28 15:18]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…

Wiosenny bacik

Wiosenny bacikPiątkowe popołudnie nad jeziorem. W końcu widać na wodzie…