Zaloguj się do konta

Wstydliwa historia

Chciałbym podzielić się z wami historia ,która mnie trochę zawstydza. Dnia 08.09.2013 zostałem odwieziony przez swoja narzeczoną nad Wisłę na ryby. Narzeczona odjechała i pożegnała mnie słowami jakimi wszyscy znacie "Bez ryb nie wracaj do domu!". Wiedziałem że robi sobie ze mnie żarty , ale chcąc jej udowodnić , że tym razem nie wrócę o kiju poszedłem obłowić pierwszą główkę. Oczywiście przed rozpoczęciem wędkowania postanowiłem najpierw wypić ukryte w plecaku piwko . Po wypiciu wszedłem na główkę i zacząłem ją obławiać. Po parunastu minutach rzucania , zmianach przynęt i obrotówce na drzewie postanowiłem pójść na drugą główkę. Na drugiej główce także podobna sytuacja z tym , że następna obrotówka nie została na drzewie , a w głowie słowa i mina narzeczonej. W myślach powiedziałem , że tutaj też ryba " NIE BRA" i poszedłem na trzecią główkę. Na wyżej wspomnianej ostrodze rzecznej zapowiadało się dobrze. Boleń " Chodził jak kuna w zbożu" a i okonek gonił drobnicę. Obłowiłem główkę od dołu do góry , z boku i też z plaży. Tego dnia ryba nie chciała współpracować , ale nie poddając się poszedłem na następną ostrogę . Tutaj tez bez rewelacji i oczywiście nic nie złapałem. Minęło ponad trzy godziny nie długo ma przyjechać po mnie kobieta a ja nadal bez ryby. Zacząłem się cofać w miejsce umówionego miejsca , zatrzymując się jeszcze raz na pierwszej główce. Rzucając jeszcze parę razy uświadomiłem sobie , że dzisiaj po raz kolejny dam jej powód do satysfakcji , wracając bez ryby. Nagle dzwoni telefon. Narzeczona pyta się gdzie jestem , odpowiedziałem że na pierwszej główce . Po 5 minutach już była u mnie oczywiście kpiąc ze mnie ,że znowu NIC NIE MASZ. Nagle , ku mojemu zdziwieniu proponuje mi żebyśmy jeszcze troszkę połapali bo ona na pewno coś złapie . Rozłożyłem jej moją awaryjną wędkę , na której zamontowałem kołowrotek firmy Daiwa Sweepfire X 2550 , który wygrałem w poprzednim konkursie . To był jego pierwszy test . Poszliśmy na drugą główkę . Ja stanąłem w górnej części główki obławiając ją , a narzeczona z plaży rzucała gdzie popadnie.W 6 czy 7 rzucie nagle rozlega się krzyk... "AAA kochanie coś ciągnę , pomóż ". Szybko przybywając z pomocą mojej ukochanej , patrze a na brzegu wylądował mały okonek. Ja zszokowany , narzeczona podekscytowana złowieniem ryby mówi , że muszę zacząć z nią jeździć na ryby bo ona nauczy mnie jak się to robi . Szybkie udokumentowanie złowionej ryby i wraca okonek do swojego domku. Wracając do samochodu narzeczona nie skro miła od docinek podważając moje umiejętności wędkarskie . Tak kończy się moja następna jak że udana przygoda wędkarska , której morał jest taki , że facet bez kobiety jest jak kołowrotek bez żyłki ;-) .

Daty zdjęć są nieaktualne ponieważ ładując przed wyjazdem baterie aparatu zapomniałem niestety ustawić datę :-(
Pozdrawiam Karolsixsikorskii ;-)

Opinie (5)

Piciu

COŚ W TYM JEST... [2013-09-10 12:55]

pawel75

Moja kobietka jeździ ze mną od dwóch lat na każdą wyprawę, tak ją to wciągnęło, że ma nawet już własną kartę i legitymację. No i od tego czasu jakby coraz mniej fajnych rybek zacząłem łowić :) Tylko ja mam inny problem.. rosówki nie założy, a to zarzuć bo potrafisz dalej, itd.... Czasem nawet żałuję, że własne wędki rozkładałem :) Ale nie chodzi tylko o rybki przecież :) Pozdrawiam i ***** zostawiam ! [2013-09-10 17:54]

camelot

...z rybami i kobietami to jest tak, że ryby nie zawsze biorą ..... Pozdrawiam serdecznie ! ***** [2013-09-10 21:35]

wojtek-ryby

pamiętaj ze głupi ma szczęście....... mam takiego kolegę skubaniec ma takiego farta ze jak jedziemy na spławiki to skubany wyciągnie rybę na pusty haczyk    [2013-09-16 15:22]

groniar

Ja nie jestem spinningistą ale gratuluję narzeczonej i Pozdrawiam***** [2013-10-16 22:41]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Końcówka mocy

Panie i panowie, chłopcy i dziewczęta czy jest coś lepszego na tym świe…