Zaloguj się do konta

Wygrać z naturą

Pewnego pięknego sierpniowego popołudnia wybrałem się na Wisłę w jedną z Moich ulubionych miejscówek z zamiarem zmierzenia się z drapieżnikami zamieszkującymi ten sektor.Mowa tu o odcinku od tablic przy elektrowni wodnej Smolice do ujścia Skawy.Do wczesnych godzin wieczornych można tu natknąć się na takie ryby jak okonie ,klenie ,jazie i bolenie natomiast wieczorem rusza się sandacz i sum .Po wyjściu z auta i dotarciu do tablicy schodzę w dół stojąc nad wodą widzę że jestem sam .Po wejściu do wody szybko jednak okazuje się że w tym miejscu jest ktoś jeszcze .Na łasze która się tam wytworzyła siedział łabądek który tylko jak mnie zobaczył zaczął płynąć w moją stronę .Pierwsze co sobie pomyślałem to to że pewnie coś chce do jedzenia i myśli że go nakarmię.Zdziwienie moje które w szybkim tempie przeistoczyło się w strach i panikę jak ptaszysko zaczęło płynąć w mym kierunku wdając z siebie syk i trzepotać skrzydłami powaliło Mnie, na efekt z mojej strony łabądek nie musiał długo czekać ruszyłem z wody z prędkością jaką w spodniobutach można sobie tylko wyobrazić .Po 5minutach widzę że odpuścił schodzę 20m w dół w kierunku mostu Babice -Zator wchodzę do wody lecz widzę że skubaniec nie odpuszcza znów mnie namierza i zmierza w mym kierunku jak torpeda .Myślę tylko o powrocie na brzeg szybka ewakuacja ratuje mi skórę .Chwila zadumy ptaszor jakiegoś agresywnego trąda chwycił czy coś .Co tu robić ?Nagle w głowie sparaliżowanej w dużej części przez ptaszora agresora wyświetla się plan wyjścia z opresji.Przebiegnąć w spodniobutach na drugą stronę Wisły i zejść drugim brzegiem tym bardziej uczęszczanym w dół do ujścia Skawy. Odczekawszy aż agresywny ptaszor wróci na mieliznę wskakuję do Wisły i spełniam to co wymyśliłem .Będąc w połowie głębszego odcinka widzę że łabądęk już nie płynie tylko leci w mym kierunku myślę po Mnie.Pre na wodę ile sił w nogach , za połową Wisła się wypłyca zaczynam biec za sobą tylko słysząc wściekle rozjuszonego ptaszora który wodował na głębszej wodzie i musiał płynąć to go spowolniło w stosunku do mnie.Po kamieniach w spodniobutach biegnę już jak prawdziwy maratończyk a on truchta za mną wściekle sycząc i trzaskając skrzydłami.Jedna myśl wpakować się na brzeg podlatuję do brzegu .Pokrzyw na brzegu więcej jak w Moskwie rakiet pal licho lepsze to niż wściekły ptaszor.Wyszedłem cała twarz i ręce poparzone pieką strasznie ale żyję :) .Przechodzę pod mostem spotykam wędkarza idącego w kierunku tablic wymiana poglądów wędkarz mówi że teraz to może się tam dużo dziać.Ja odpowiadam że tam zawsze się dużo dzieje i to ciekawych rzeczy .Po wymianie zdań wędkarz wędruje w sektor łabądka myślę starszy gość przepędzi ptaszora to razem z nim łowić będę.Z za krzaka obserwuję zachowanie obydwu rywali dziadzia wkroczył ostro morale 100procent niestety nie wytrzymał w maratonie woderowców seniorów 60+ miał by wysokie noty tak zasuwał na brzeg. Po tej obserwacji wniosek nasuwa się sam : z naturą nie wygrasz. :D pozdrawiam.

Opinie (7)

bluehornet

Nie wiem kim kolego jesteś , ale za wszystkie artykuły na blogu masz ode mnie pionę - super napisane , a przede wszystkim z : jajem " . :)) [2012-01-06 09:23]

troc

Łabędzie na szczęście nie są mięsożerne, ale kto wie....Fajnie napisane ***** i pozdrawiam. [2012-01-06 10:38]

użytkownik

To mnie kolega zastrzelił teraz najpierw bóbr teraz łabędź, ciekawe co będzie następne? Ode mnie oczywiście piona a zaraz czytam następne bo widzę że od wczoraj się dopisało pozdrawiam Karol. [2012-01-06 12:14]

mikser

super miałem podobną historię Tyle że podszedłem za blisko gniazda z jajami ALE też udało mi się zerwać [2012-01-06 13:08]

LuceKK

Ja też uciekałem przed łabędziem bo podszedłem za blisko terytorium gdzie były młode. Innym razem w maju uciekałem przed rodziną dzików wtedy mogłem pobić rekord świata na dystansie ok 300m. [2012-01-06 15:42]

gen-net

Jeden z kol.powiada że łabędzie nie są mięsożerne a mnie na lodzie zaszedł od tyłu prosto na płocie ,zjadł 7 i dopiero odszedł. [2012-01-10 12:13]

tomalek21

a to sobie pobiegałeś:) super opowiadanie [2012-01-10 19:17]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej