Zaloguj się do konta

Wyprawa 1-go Maja - moja wielka przygoda

To była wyprawa długo wcześniej zaplanowana.Postanowiłem wraz z kolegami po kiju tj. tomaleg,gerda oraz smakowy1 wybrac sie nad Odrę za Zieloną Górę do miejscowości Pomorsko.Wyjazd 02:30 1 Maja.To prawie jak przygotowanie do pochodu pierwszomajowego.

Trasa do przejechania około 140km. Na miejscu jesteśmy tuż przed 5 rano. Wypakowujemy się z Maciejowego auta, już lekko zmęczeni, a na pewno nie wyspani. Szybki montaż kijków niczym szturmówek 1 maja, przeciagnięcie plecionki przez przelotki, przypon wolframowy do 10 kg no i guma. Plecak ciężki jest od przynęt do granic wytrzymałości.Rippery, woblery, twistery, blachy, obrótówki, wahadłówki etc. Zielone,czerwone, niebieskie,białe. W kropki, w paski, jednolite. Srebrne, złote, miedziane. Zbroiłem się przez całą zimę, aby rozpoczęcie sezonu szczupakowego było soczyste i pewne, że nie mam 'czegoś' na co akurat bierze szczupak. Auto zaparkowaliśmy tuż przy przeprawie promowej.

Tomek ( tomaleg ) od razu ruszył na drugi brzeg Odry, na jej prawobrzeżną stronę. Załapał się na pierwszy kurs sezonu pierwszomajowego.Od tego dnia przeprawa promem rozpoczyna się od 05:00 rano. My zostaliśmy na lewym brzegu od strony Zielonej Góry.Odra w tym miejscu po obydwu stronach ma bardzo malowniczo umiejscowione główki. PO naszej stronie ( lewej ) sa tradycyjne, natomiast po drugiej stronie ( Tomka ), od przeprawy promowej w kierunku miejscowości Brody ( na Szczecin) główki są w kształcie litery L. Są większe i mniejsze.Głębsze i płytsze. Niektóre sprawiaja wrażenie jak by były starorzeczem Odry, ale do tych główek wrócę w dalszej częsci przygody życia.

Ruszyliśmy z Łysym ( smakowy1) oraz z Mackiem ( gerda ) w kierunku pobliskich główek zgodnie z nurtem rzeki. Łysy uwielbia 'polowac' na bolenia.Wraz z Mackiem przyczaili się na jednej z pierwszych miejscówek, która wydawała się idealna do pojawienia się tych ryb w tym miejscu. Ja postanowiłem przejsc do następnej główki, wokół której woda przepływała bardzo spokojnym nurtem. Zdjąłem ciężki plecak i położyłem na mokrej, pokrytej rosą trawie.Na końcu zestawu założony był jakiś ripper.Po kilku rzutach postanowiłem założyc woblera. Padło na wybór Salmo Sting 9, imitacja szczupaka, około 10cm. Było już w miarę widno, słońce zaczynało wynurzac się z nad horyzontu. Wokół otaczająca poranna mgła. Urzekający widok, który musiałem uwiecznic swoim aparatem.Czekałem na wschód słońca, oczywiście cały czas podając przynęte 'przeciwnikowi'.Pomyślałem sobie, że fajnie byłoby rozpocząc sezon szczupakowy o porannym brzasku jakąś rybą.

Trzeci rzut wobkiem i nagle uderzenie, niestety chybione. Ryba nie trafiła, aczkolwiek był to dobry znak.Poinformowałem kolegów o tym fakcie, co spotkało się z negatywną opinią, że na pewno mi się wydawało.Ja wiem jednak swoje.. Pomyślałem,zaraz wam pokarzę.Kolejny rzut i jest.Uderzenie, które mogło oznaczac tylko jedno.Szczupak.I jak zwykle towarzysząca adrenalina.Czuję na kiju, że jest to średnia ryba,ale wyobraźnia jak zwykle szaleje. Może 70cm,a może 75.Tuż przy brzegu szczupak wykonał ratunkowy skok ponad lustro wody.Prezentacja była znakomita, niczym na pokazie mody szczupłych modelek.Zatrzepotał łbem na dwie strony licząc na uwolnienie się z haka.Wpadł z powrotem do wody, po czym nastąpił już ostateczny hol do brzegu. Po wyciągnięciu ryby okazało się, że Szczupak ma 55cm i około 1,3kg.Maciek wykonał parę fotek i pamiatka gotowa. Sezon, od tego momentu, uważałem za rozpoczęty. Połów trwał nadal.

Około godziny 06:30 postanowiliśmy naszą trójką przeprawic się na druga stronę rzeki, do Tomka.
Przyczynił się do tego widok pięknych główek w kształcie litery L, które Łysy nazwał elkami.PO zejściu z promu parę rzutów w pierwszej zatoczce. Cisza.Bezrybie.Idziemy dalej.Minęliśmy Tomka, który zasadził się gdzieś na szczycie jednej z główek.POdał nam informację, że u niego również cisza.Pełni nadziei ruszyliśmy przed siebie.Jedna główka, druga, trzecia, czwarta, piata. W końcu dotarlismy do zatoczki, która ciągnęła się wstecznie, w kierunku promowiska kilkaset metrów.Żeby ją obejśc i wyjśc w tym samym miejscu ale po drugiej stronie główki, zeszło by nam ponad pół godziny.Zasadziliśmy się na jej obrzeżach, wyprzedzając z Mackiem lekko Łukasza.Łysy dalej namaszczał lustro wody z nadzieją złowienia klenia, tudzież bolenia. My z Mackiem, ostro szukaliśmy szczupaka.We dwójkę zabrnęliśmy w głąb zatoczki, która przypominała starorzecze, a nawet mały staw z wszędzie otaczającymi trzcinami ze stojącą wodą.Będąc tam, nie odczuwałem że jesteśmy nad Odrą.Maciek stał bliżej koryta rzeki, jakieś 70 metrów, ja tuż obok niego około 10 matrów.Mimo to byliśmy cofnięci w głąb główki o kształcie lietry L, gdzie w zasadzie główny nurt rzeczny, wogóle nie smagał swoją wartkością tegoż zakątka.

Moment ten był jak każdy inny.Nie spodziewałem się nic nadzwyczajnego.Ptaki nad głową, w oddali szum rzeki, słońce piekące twarz. Dominującym dźwiękiem był rechot żab. Pomyślałem - Chyba mają swój okres godowy.Wówczas przypomniała mi się piosenka Stanisława Soyki 'Każdy kochac się chce'.Ale to tak na marginesie.Niepamietam jaką przynętę miałem na końcu zestawu, ale w pewnym momencie, po około 10 minutach pobytu na ostatniej miejscówce, postanowiłem załozyc niedawno nabyty wobler marki Jaxon Holo Select w kształcie karasia, około 9/10 gram. W tym miejscu łowisko nie było zbyt duże.Wykonałem może dwa, może trzy rzuty na odległośc 10, może 15 metrów tym woblerem i ..... nagle potężne uderzenie.

To był konkret.Niczym zderzenie bomby głębinowej z U-botem. Nie było zabawy, pieszczenia, ślepego uderzenia.To był idealny atak ryby wprost w moją przynętę. Odruchowo zaciąłem. Hamulec, pomimo ustawienia na ostrą walkę, zaczął popuszczac plecionkę, pozwalając oddalic się rybie.Krzyknąłem do Macka, że mam coś dużego.Kolana ugieły mi się niczym dziadkowi z chorymi stawami kolanowymi.Ręce drżały.Gdybym w tym momencie trzymał kawe w filiżance, to na pewno całą bym rozlał.Emocje siegaly zenitu.I usłyszalem głos gerdy. To jest METRÓWKA. Człowieku masz matrowego szczupala, powtórzył Maciek.

Moje nogi i ręcę nadal się trzesły niczym galareta.Mnie się wydawało że to jest coś większego.Takiej ryby jeszcze nie miałem na kiju.Parę godzin temu był szczupły 55cm, ale to nie bylo to.Walka trwała w najlepsze.Czułem się jak bym był mocno doświadczonym wędkarzem, i pomimo trzęsących się kończyn, panowalem nad sytuacją.Wędkę mocno trzymałem w dłoni, a była to Daiwa Infinity cw.7-28g, długośc 2,7m.Plecionka Power Pro 0,15 do 9kg.Czułem, że ryba ma więcej niż 10 kg.Kołowrotek Schimano Exage 3000.No i wobek Jaxona.Precyzyjnie wykonany, aczkolwiek nie do końca byłem do niego przekonany.Nastawienie zmieniło się po tym dniu.Walka trwała może już dobre dwie, trzy minuty, my nadal nie wiedzieliśmy jakiego przeciwnika oczekiwac. Plecionka co rusz świstała z mojego młynka, oddalając się w kierunku przeciwnym do mojego punktu odniesienia. Co go podholuję, to zwierz ucieka, nie pokazując swego oblicza.Maciek stwierdził ponownie ' to musi byc szczupły ponad metr'. Również miałem taką nadzieję.

Wielka niewiadoma trwała około 4-5 minut. Pompowanie, ucieczka,pompowanie, ucieczka.Byłem opanowany.Nie szarpałem zestawem.Później dziwiłem się sam sobie, że pomimo drżących rąk dałem radę mojemu potworowi.Wracając do holu, po około 5 minutach ryba na tyle się zmęczyła, że przy brzegu pokazała swój bok, na co Maciek stwierdził - Szczupak.Mogło się wydawac że jest to brzuch zębatego, ale był to bok SUMA.Gerda cały czas operował aparatem, za co bardzo mu dziekuje, ponieważ udało się uwiecznic moją rybę życia, a łowię tak na poważnie raptem od roku.Pojedynek trwal jeszcze dobre 10 minut, w sumie około 15 minut,może trochę więcej.Nie jestem w stanie sobie przypomniec. Naszą eksytację walką usłyszał Łysy, po czym niezłomnie do nas dobiegł, nie wierząc że mam coś na haku.

Po retrospekcji stwierdził: Wirus spokojnie.! Ja już to wiedziałem.Byłem pewny swego.Od tego roku zacząłem łowic plecionką i myślę że dzięki niej dawałem radę tej rybie.Ona była tuż tuż, a jednak tak daleko.Polowalem na szczupaka, a tutaj uderzył sum, i to ponad metrowy. Wędzisko delikatne jak na suma zdawało egzamin w 100 %. Blank wygiął się cały od samej nasady rękojeści po końcówkę szczytówki.Akcja była niesamowita. Moja twarz odkrywała cały wachlarz emocji.Zdziwienie,zaskoczenie,zadowolenie a na pewno podniecenie.Walka z taka rybą??Czułem się jak Jakub z Discovery Chanel łowiąc amazońskie potwory.Walka zbliżała się do końca.Ryba pozwoliła się podebrac Łukaszowi.Zacieta idelanie, bez większych skaleczeń za dolną wargę. Po wyciągnięciu na brzeg emocje opadły i pojawił się usmiech.Po zmierzeniu okazało się że sum ma 122 cm długości.Byłem bardzo zadowolony.

Emocje jeszcze nie zeszły.Łukasz na widok tej ryby powiedział zdanie: Wirus, znowu złowiles rybę w jej okresie ochronnym i poruszysz społecznośc wedkuje.pl. Ja mówie, że trudno,nie złamałem regulaminu, zresztą nigdy go nie łamię, a połowu takiej ryby na pewno nie omieszkam opisac.Zresztą kto by tego nie opisał.Nie często zdarza się łowienie sumów, a tym bardziej ryby życia, która jest moim rekordem.Po szybkim odchaczeniu wobka, uniosłem rybę na rękach w celu złowienia pamiątkowego zdjęcia.Ważył około 15-18 kg.Nikt tego nie sprawdzał, bo nie było to takie istotne, a Suma trzeba było wypuścic.

I tak wybierając się na szczupaka, złowiłem rybę życia, która dała mi emocji na długi czas. Wierzę, że uda mi się złowic jeszcze kiedyś większego suma, który przysporzy mi nadto emocji i pozwoli uleczyc adrenalinę. Po wypuszczeniu ryby do wody, a wcześniejszym jej dotlenieniu, dostałem od kumpli gratulacje, które były szczere i mega koleżeńskie. Tomek spytał kiedy on bedzie holował tak dużą rybę, a ja mu mogłem tylko tego życzyc jak najszybciej.Może już przy następnym wypadzie 19 maja do Pomorska?Tego dnia już nic wielkiego się nie wydarzyło.Łukasz wyjął niewymiarowego szczupaka i spięte dwa bolenie.

To był naprawdę wielki dzień.Łowiąc szczupaki, przyczaił się na mnie sum, którego pokonałem po długiej walce.Wolnośc odzyskał bez uszczerbku na zdrowiu.Polecam wszystkim tak wielkie przeżycia.Po to jeździmy na wyprawy, aby tego doświadczac.Do usłyszenia następnym razem.

Pozdrawiam

Opinie (30)

tomaleg

I ja też tam byłem i rybki z Wami łowiłem he he świetny artykuł ,dobrze opisałeś całą wyprawę a w szczególności swoje emocje .Oczywiście 5 Pozdrawiam wszystkich [2012-05-05 13:02]

legolas18

Świetna koleżeńska wyprawa piękny sumik i oczywiście piątal pozdrawiam i połamania na większym ;D Ja pierwszego maja złapałem tylko zaczep na mojego skutecznego sliderka niestety nawet odczepiacz nie pomógł przypon pękł ;/ [2012-05-05 19:58]

dendrobena

Za opis "5".Gratuluję udanej eskapady. Ja również rozpoczęłam sezon. Złowiłam 1szt.szczupaka 45cm. Odesłany został do mamusi. Pozdrawiam. [2012-05-05 20:03]

tryfta

Gdy ktoś nie rozumie pasji jaką jest wędkarstwo to czasami mówię ;W miarę jedzenia apetyt rośnie.I tak jest z wędkarstwem,zawsze chcemy poprawić swój rekord i nie tylko - wiemy że czekają na nas jeszcze większe emocje na które warto czekać:).... [2012-05-05 21:14]

użytkownik

Gratulacje! Super napisane, az milo sie czyta i zycze Tobie zebys zlapal jeszcze wieksza rybke:) oczywiscie 5 [2012-05-05 21:24]

wirus7

Dziękuję wszystkim za oceny i komentarze.pozdrawiam [2012-05-05 21:29]

ZanderHunter

Super wyprawa! po za tym bardzo fajny odcinek Odry sobie wybraliście na rozpoczęcie sezonu *****. [2012-05-05 22:42]

camelot

*****Piękna przygoda ! Gratulacje ! [2012-05-06 00:55]

wedka35

no super rybka a ze w okresie godowym to nie szkodzi przecież wróciła do wody więc nic się nie stało a przy tym ile frajdy tylko po zazdrościć pozdrawiam [2012-05-06 01:07]

roberto

5 gwiazdek. Fajny artykuł . Życzę kolejnych sportowych emocji. [2012-05-06 09:33]

pilot244

Jak bym czytał o swojej przygodzie z 2 maja również wybrałem się na szczupaka na Odre i złowiłem pięknego suma zdjęcia w mojej galeri pozdrawiam piątal [2012-05-06 09:46]

GERDA

Jeszcze raz gratuluje rybki i mega wielka piątka za opis naszej wspólnej wyprawy.Pozdrawiam [2012-05-06 10:52]

outta82

Gratulacje ryby życia i oczywiście kolejnych rekordów. Pozdrawiam i zostawiam 5* [2012-05-06 11:15]

mariano2k

radzę poprawić parę błędów i będzie ok,o ile ktoś nie uśnie po pierwszych zdaniach tekstu,może być mile zaskoczony... [2012-05-06 12:04]

piotrekelk

zerknąłem na treść i mówię dużo czytania a jak na razie nie miałem weny do tego, ale...jak widać wciągnęło mnie:) mega przeżycie....oby więcej takich emocji dostarczać sobie:) pozdrawiam! [2012-05-06 12:56]

Pawelski13

Fajna przygoda, super "rybka" gratulacje i *****. [2012-05-06 14:03]

wojtal

5. Fajny opis wyprawy, gratuluję życiówki - mam nadzieję, że i ja takiego suma kiedyś złowię. pozdr. [2012-05-06 14:10]

MYNKA26

Super opowiadanie :) Szczególnie uśmiałam się z niektórych tekstów typu "Kolana ugieły mi się niczym dziadkowi z chorymi stawami kolanowym" :):):) Za opis piąteczka!!! Życzę więcej takich pomyślnych wypraw oraz opowiadań:) pozdrawiam [2012-05-06 14:21]

adashhh

Super opowiadanie!!!Te emocje,adrenalina, to jest to co lubimy w wędkarstwie najbardziej.Gratulacje! piękna ryba,Życzę dużo,dużo większych !!Pozdrawiam;D***** [2012-05-06 21:27]

greenn

Fajnie się czytało opowiadanie...Gratuluję ryby życia!! [2012-05-07 11:58]

bioly1998

Byłem w Iłży i 5 linów i 1 karp :D [2012-05-07 21:28]

Adam1987

Z ciekawością przeczytałem artykuł ponieważ pochodzę z Zielonej Góry a do Pomorska mam "rzut beretem" i miło się czyta jak przyjezdni tak miło wypowiadają się o okolicach mojego miasta. [2012-05-07 21:33]

Zander51

Podobno ryby w okresie ochronnym nie wolno wyjmować z wody. A tu kolega fotkę jeszcze sobie cyknął. No, sława najważniejsza... [2012-05-08 08:24]

czapa

Swietna wyprawa :D pozdrawiam chlopaki :D [2012-05-11 18:16]

smakowy

Gratuluję pieknej ryby, byly mega emocje w trakcie holu. Five za opowiadanie Pozdro farciarzu;) [2012-05-11 21:16]

wirus7

dzięki wszystkim jeszcze raz.pozdro [2012-05-11 21:45]

wirus7

dzięki łysina (smakowy) za pomoc w podebraniu rekordowej rybki. powodzenia w nowej pracy [2012-05-15 20:19]

kobikobi1

no no no ,a miałem jechać z wami,ale pstrągi wzięły górę. gratulacje . Pozdrawiam. KOBI [2012-05-16 12:54]

vistula

przygoda opisana w taki sposob jakbym byl tam z wami na miejscu ;) 5 [2012-08-29 02:08]

kwas1423

Niezły sum gratulacje. Zostawiam ***** [2012-11-05 18:02]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Warciańskie jazie

Wreszcie ładna pogoda, po dwóch tygodniach szarzyzny, deszczu i wiatru. S…