Zaloguj się do konta

Wyprawa na sandacze

Od 22 do 26.09 'orałem' zbiornik Poraj. Dużo brań we czwartek (1 miarowy), w piątek do południa jako-tako, po południu załamanie pogody i kompletne zero. Sobota sporadyczne kontakty, bez efektu, ale pogoda się stabilizuje. Na niedzielę umówiłem się z forumowym kolegą Adamem @ag1. Przyjechał wieczorem i przy grillu wymieniliśmy nasze doświadczenia w połowie mętnookich. Niedziela godzina 6.00 wypływamy na dwóch akumulatorach, bo plany mamy duże. Do godziny 11.00 sporadyczne trącenia plecionki na kilku miejscówkach. I wybiła godzina '0'. Adam zaczął, po trzecim przytrzymaniu koguta, wreszcie zaciął - 60 cm. Po około 15 minutach zmiana łowiska i eldorado. Na płaskim obszarze 2,5 m, graniczącym z głęboką wodą 5-6 m. Mamy po kilkanaście pobić, lecz wyholowany tylko jeden miarowy. Wyjęte niemiarowe często mają hak poza pyskiem, co świadczy, że raczej nie żerują a odpędzają intruzów. Podobne brania mieliśmy na kilku najazdach w tym rejonie, a nie zauważyliśmy aby łowiący nieopodal coś zacinali. Rybki stały na początku zejścia na głęboką wodę i na płyciźnie. W takim miejscu po kolejnym rzucie tąpnięcie i odjazd w prawo, plecionka wychodzi z wody - wiadomo szczupły. Niestety nie zdążyłem pochylić szczytówki i zobaczyliśmy z Adamem przepiękny wyskok ok. 80 cm szczupaka z towarzyszącym mu charakterystycznym potrząsaniem łbem. Finał do przewidzenia(nie obciął, a wypiął się) i moja mina do sfilmowania. Pod koniec brań - ok. godziny 15.00 - miałem dużą rybę obok łodzi, na głębokiej wodzie, jednak po siłowym (na granicy wytrzymałości HM-a, nieopodal sznura od kotwicy naszej łodzi) oderwaniu od dna, spięła się. Reasumując:

najlepszy wypad spinningowy od dwóch lat
intensywne brania w godzinach 11.00 15.00
najskuteczniejsze przynęty: kopyto Relax 2,5 cala zieleń z brokatem - moja; Kopyto zieleń z żółtym fluo 3 cale Adama
zacinaliśmy po ponad 20 kontaktach ryb z przynętą na osobę
tylko dwa wyjęte wymiarowe sandaczyki
adrenaliny starczy do końca sezonu.

P.S.
Już się umówiłem z Adamem na następne wędkowanie.

Opinie (15)

Tomekoo

To gratuluję udanego wypadziku:) Pozazdrościć:) [2011-09-26 10:07]

marek-debicki

Gratuluję wypadu. Tak jest, ważne aby coś chociaż skubnęło, zaraz nabiera się zapału do dalszego ćwiczenia i człowiek inaczej patrzy na wodę, nie muszą być zaraz okazy. pozdrawiam i oczywiście *****pozostawiam. [2011-09-26 10:29]

ZanderHunter

  Pięknie Zbyszku!!! na takie właśnie dni się czeka gdzie jest kontakt z rybkami,a nie zawsze muszą być przecież wyciągnięte, ważne że adrenalina ma wysoki poziom w naszych organizmach,Ja też uwielbiam ten moment jak mi po holu i spadzie rybki trzęsą się nogi i ręce,oczywiście za wpis*****.Pozdrawiam. [2011-09-26 10:46]

użytkownik

Kolego Zbyszku fajny wypadzik miałeś, zazdroszczę możliwości aż 4 dni pływania po zaporówce. Ale po przeczytaniu Twojego tekstu nasuwa mi się jedno pytanie: skoro na tyle brań złapaliście tylko 2 miarowe sandałki i multum smoczych dzieci to dlaczego nie oraliście dużo większymi przynętami, np. 4 calówkami? Bo mi szkoda kaleczyć dzieciarnię więc takich wabików używam na swojej Wiśle gdzie też jest kupę gówniarstwa . Większa przynęta= większe prawdopodobieństwo że młodzież się od niej "odbije" i nie pokaleczy a dodatkowo sandał może być większy. Tu chcę napisać iż w zeszłym roku podczas patroszenia smoka ok 2,5 kg 68 cm znalazłem w jego żołądku lekko nadtrawionego leszcza lub krąpia o długości 17 cm! Mierzone dokładnie. Więc pisanie o wąskim przełyku i małych przynętach jest bzdurą a przy okazji nie zacina się małych sztuk. Pozdrawiam! Tomek. [2011-09-26 13:32]

Zibi60

Dzięki, Wam też życzę tylu emocji. Kolego Tomku @Tomas81, nie kaleczyliśmy młodzieży (może cztery w ciągu całego połowu) większość pobić była pusta, był tylko kontakt z przynętą. Kolega Adam łowił na bardzo duże - moim zdaniem - rippery i zmniejszał rozmiar po pustych pobiciach, ale efekt podobny. Niektóre pobicia były tak zdecydowane, że "nogi miękły". Właśnie dochodzenie takiego zachowania poprzez zmianę rodzaju, wielkości i koloru przynęt, oraz sposobu prowadzenia wzbudziło w nas najwięcej emocji. [2011-09-26 14:27]

Zibi60

Dodam jeszcze, że niektóre wyholowane mierzyliśmy: 49,5, 47 i 46 cm... nie były to chyba maluchy ? [2011-09-26 14:53]

użytkownik

Zbyszku teraz już rozumiem stwierdzenie: kontakty z rybami;) A ja myślałem o kergulenach szarpiących się na Waszych hakach. I piszesz iż na większe gumy nic nie chciało walić? Kurde to nie dobrze, może te większe jeszcze się nie ruszyły na dobre? Albo nie namierzyliście ich żerowisk. I jak piszesz najfajniejsze w całym sandaczowaniu jest właśnie to poszukiwanie odpowiedniej przynęty i wstrzelenie się w łowisko. Tak czy siak szkoda że nie trafiliście jakiegoś konkretnego osobnika ale następnym razem powinno się udać. Ps. Dla mnie sandacz zaczyna się od 55 cm, mniejsze to sandaczyki;) Powodzenia następnym razem! [2011-09-26 18:41]

JaroDaw

Moje gratulacje !!! Szkoda że do tej pory nie udało się nam wspólnie wypłynąć. Ale wszystko przede mną (nami).Pozdrawiam Jarek [2011-09-27 09:13]

koles

Witam u mnie znowu sobota była najlepsza od lat, na torunskim Porcie Drzewnym ktory jest odnogą Wisły w ciągu 2 godzin 35 okoni i 2 szczupaki i 3-ci się wypiął, sandacz nie zameldował się żaden ale też konkretnie za nim nie "goniłem" a że u Kolegi takie sandaczowe eldorado tylko pozazdrościć. [2011-09-27 11:17]

kopciu

JA W TYM ROKU NIE WIEM JAK SANDACZ WYGLĄDA,ANI NA SPINING ANI NA ŻYWCA JEST TRAGEDIA ,ALE TOBIE SIĘ UDAŁO GRATULACJE POWODZENIA [2011-09-27 14:15]

ag1

Dziękuję Zbyszku za wspaniałą niedzielę. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem, tyle co było pobić to mogłem tylko pomarzyć łowiąc na Kozłowej i Przeczycach. Napewno na Poraju jest dużo więcej sandacza. Nie mogę się już doczekać następnej wizyty u ciebie.

[2011-09-27 18:22]

stoen

Witam kolege, moje gratulacje udanego wypadu !

w tym okresie też "walczyłem" ze smokami na Poraju, o ile 24 od czasu do czasu coś pukło efektem

 2 szt. miarowe (60, 52).Tak w niedzielę 25 nawet skubnięcia. Pozdrawiam

[2011-10-02 23:30]

Zibi60

Nasuwa się taki wiosek: trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu o określonej porze i zastosować odpowiednie przynęty (czyli w sumie trzeba mieć więcej szczęścia niż rozumu). Mieliśmy wtedy w zasięgu wzroku trzy łodzie (jedna ze śląską rejestracją) i oni nie zacinali. [2011-10-03 06:05]

stoen

Zgadzam się z Tobą, odpowiednie miejsce i trochę szcześcia, może następnym razem będzie lepiej w końcu nie zawsze jest " Mikołaj". Pozdrowienia. [2011-10-03 20:43]

BlueFisherman

5 [2013-05-11 10:03]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…