Wyprawa nad Kanion

/ 5 komentarzy / 3 zdjęć


 O tym  łowisku wiedziałem od dawna, mało tego, często nawet przechodziłem w jego pobliżu widząc fragment wody z za zarośli ale nigdy nie zawitałem tam z kijami bo z rozmów wiedziałem że jest tam bardzo utrudniony dostęp do wody a nieliczne miejscówki są oblegane przez stałą ekipę ,a drugi powód był taki że ów zbiornik należy w sumie do całego kompleksu podobnych stawików to ten mimo że chyba drugi co do wielkości był zbiornikiem dzikim , niezarybianym.
 Było tak aż do momentu gdy to zadzwonił do mnie Hajnel z informacja że jest właśnie na etapie "rozpracowywania" zbiornika i to z niezłymi wynikami, zaprosił na rano bo stwierdził że tak najlepiej, niestety dla mnie na razie poranne godziny odpadały i to z dwóch powodów - po pierwsze lekarze a po drugie była to pora kiedy to raczej dopiero udawało mi się zasnąć .
 Jednak chęć poznania przeważyła i postanowiłem zawitać tam sam popołudniu ,po przeanalizowaniu mapki satelitarnej znalazłem w miarę dojście od strony Bytomia z tym ze z przystanku dalej niż tłumaczył Hajnej (w linii prostej wydawało się o połowę bliżej).
 Po osiemnastej wychodzę z autobusu i kieruje się zgodnie z mapka , teren co prawda ogrodzony (same firmy)ale na końcu ma być przejście...
 Wszędzie płot ale obok jakiejś portierni furtka więc wyszedłem na zewnątrz kierując się w stronę skraju skarpy , zauważył mnie gość z portierni i krzyknął : gdzie się tam pan panie pchasz , tam niema potem przejścia - właź pan na górę i górą do końca - tam pan znajdziesz wodę , podziękowałem gestem i zgodnie z radą ruszyłem przed siebie szczytem skarpy.
 Po kilku minutach dotarłem na skraj , piękny widok, cały zbiornik jak z lotu ptaka - spojrzałem na zegarek, dwanaście minut od przystanku - naprawdę niezły skrót.
 To co widziałem przed sobą można by porównać do oka - ciemna źrenica wody otoczona prawie równo zieloną, trzcinową tęczówką o szerokości pod trzydzieści metrów i zero widocznego miejsca dojścia do wody ,znalazłem nie bez problemu miejsce gdzie można było w miarę bezpiecznie zejść ze skarpy w dół ,był to jakby kanion wydrążony przez wodę zapewne w czasie gwałtownych opadów (szkoda ze nie miałem wtedy aparatu) /
 Już od samego skraju trzciny mokro i miękko, poszedłem skrajem do końca skarpy, tam prawie to samo ale zaryzykowałem i wlazłem w głąb szukając twardszych miejsc, minął chyba kwadrans gdy dotarłem prawie że do wody - zostało może z pięć metrów niestety już nie do pokonania ale miałem teraz dużo lepszy ogląd sytuacji i "wyczaiłem" jedyna chyba miejsce z dojściem ,niestety dokładnie po przekątnej.
 Postanowiłem zawrócić na suchy ląd, uważać już nie było po co bo moje zanurzenie wcześniej już kilkukrotnie osiągnęło kolana, odpoczywając na brzegu myślę co dalej,czasu minęło sporo, musiałbym  obejść i to ze sporym zapasem całą zatoczkę a i tak efekt niewiadomy - trudno, zmienię kierunek i za kwadrans dojdę do znanego stawu gdzie Hajnel nieraz dobijał mnie okoniami, tam pomacham troszkę i powrót a staw "nad kanionem" odkryję do końca razem z Hajnelem - tak też uczyniłem.
 Zaliczyłem prawie cały brzeg i nic , nawet pobicia ale w sumie trud się opłacał bo przynajmniej znam niezły skrót nad cały kompleks, jakby nie patrzeć 12-cie minut to nie 40-ści...
 Minęło parę dni i telefon ; jadymy rano ? kaj, no na tyn nowy ,ło kery ,czi ćwierci na szósto na przistanku, dobra , ino niy zaśpi pieronie .
 Rano za 15-ście szósta jestem , ciekawe czy przyjdzie bo nie potwierdził rano, a miał, ale po chwili idzie ,jest ok.
 Wysiedliśmy przystanek wcześniej i tak jak przypuszczałem musieliśmy nieźle odbijać w prawo ale dojście zajęło 25 minut, spoko, były tam w sumie trzy miejsca w tym jedne na dwoje niezbyt oddalone od siebie, usiedliśmy na tym wspólnym .
 Warunki jak i charakter łowiska bardzo przypominały "Bunkier",Hajnel jeden kij na spławik a ja dwa ,spławik i grunt, po około kwadransie kumpel ma branie i holuje dość sporego karasia i wtedy ja mam porządne branie na grunt, zaciąłem delikatnie bo myślałem że to "potwór" Hajnela mnie ściąga ale nie i po chwili na brzegu meldują się dwie trzydziestki, po chwili mam kolejnego na spławik, nie minęło pięć minut i następny z gruntu , Heniek ma puste branie , ja targam kolejnego na grunt.
 Dwie spławikówki razem wyraźnie przegrywają z jednym gruntem czyli moja teoria się potwierdziła że skórka umoczona w "wynalazku" jest dużo skuteczniejsza niż oklepana kukurydza i dla potwierdzenia zarzucam na grunt kuku (z pięciu minut zrobiło się dwadzieścia).
 Do końca zasiadki złowiliśmy chyba ze dwadzieścia sztuk i zaliczyłem chyba jedno konkretne linkowe branie - niestety puste ale obserwując zarośla chyba wiem czemu tylko jedno skoro Heniek ostatnio miał tu z nimi ostatnio niezła zabawę - linkom nie w głowie teraz żarcie.
 Niestety wszystko co dobre się szybko kończy i po dziewiątej muszę  się zwijać - niestety czas "karmienia" mnie goni :-)
 Hajnel zwija się także - podsumowując to kolejne niezłe łowisko odkryte , teraz tylko trzeba poczekać aż "profesorskie" towarzystwo się ustatkuje i wtedy zaatakować już na poważnie
 
P.S. zapomniałbym , wisieńką na torcie była jedna całkiem przyzwoita wzdręga, z czego wnioskuję że naprawdę jest tu tak jak na bunkrze ,nie za dużo ale konkretnie i pewnie z okoniem będzie to samo a i presja dużo mniejsza.
 

 


4.9
Oceń
(12 głosów)

 

Wyprawa nad Kanion - opinie i komentarze

ogtwogtw
+2
Nie musimy jeździć do Arizony, żeby podziwiać piękny kanion. Mamy własny kanion w Bytomiu.   (2017-06-24 19:17)
Pawelski13Pawelski13
+2
Fajna miejscówa, nota bene kolega odkrył coś podobnego na Dolnym Śląsku i ma spróbować tam połowić, z opowieści to Norwegia się chowa, zobaczymy co z tego wyjdzie. (2017-06-27 13:25)
rysiek38rysiek38
+2
Fakt ze fajna i ciekawa , na oku mam następna do odkrycia ,nieraz zdarza się ze takie niepozorne mało uczęszczane zbiorniki sa bardzo bogate w ryby jak choćby Haldeks który był doskonałym "drapieznym " łowiskiem - niestety skończyło się jak dowiedzieli się o nim nieodpowiedni ludzie (2017-06-27 14:41)
RadekWedkarzBydgoszczRadekWedkarzBydgoszcz
0
Pan Ryszard? Coś mi tu nie gra... (2018-04-16 16:41)
RadekWedkarzBydgoszczRadekWedkarzBydgoszcz
0
Data wrzucenia artykułu u góry jest 14.04.2018, a tu komentarze z 2017 o co chodzi??? (2018-04-16 16:43)

skomentuj ten artykuł