Zaloguj się do konta

Wyrwany z linowego snu.

W zeszłym roku już w kwietniu nałowiłem się linów do woli. W tym roku plan był, żeby to co najmniej powtórzyć. Ale jak mawiają, człowiek planuje a Bóg się śmieje.  Dosyć deszczowa wiosna przyniosła dużo wody i odcięła mnie od mojego łowiska. Najlepszy moment wiosennego żerowania był stracony. Musiałem się z tym pogodzić.

Jednak nie odpuściłem całkowicie linom. Czekałem cierpliwie aż woda ustąpi a one się wytrą. Minęło kilka dni od zakwitu pszenicy a to znak, że tarło lina ma się ku końcowi. Sprawdziłem swoje łowisko i większość miejsc była już dostępna z brzegu. Postanowiłem przygotować sobie dwa miejsca. Zawsze nęcę dwa w razie gdyby koś jedno z nich zajął.  Oczywiście jak zawsze starannie wybrałem miejsce. Dwu-trzy metrowy pas trzcin, za nim głębszy dołek a później wypłycenie z gęstą roślinnością. Moim celem był ten dołek zaraz za trzcinami, dosłownie na granicy.  Oczyściłem łowisko z roślinności podwodnej. Ale nie tak, żeby zielsko wywlec pod nogi i zdradzić łowisko. Na długiej tyczce uwiązałem sznurek i trochę żelastwa. Tym sposobem jak żurawiem wyciągałem zieleninę nad trzcinami i ukrywałem żeby nie zdradzić ingerencji człowieka.

Oczyszczone łowiska zacząłem nęcić kukurydzą, gotowaną w tajnym dodatku wymieszaną z zanętą Robinson Tench&Carassio. Przez kilka dni codziennie podczas zachodu słońca jeździłem rowerem 6 km z plecakiem zanęty aby zebrać liny w dwóch miejscach.  

Po kilku dniach nęcenia zrobiłem jednodniową przerwę a następnego dnia udałem się z wędkami na polowanie. Taktyka była prosta. Dwie bolonki sześciometrowa Robinson Bolognese BX i siedmiometrowa VDE-R Team Nano Core Bolognese SX2 Pozwalały mi na sięganie poza trzciny. Spławiki po prostu pionowo wpuszczałem do wody kryjąc się za trzcinami. Na niezawodnych hakach Titanium Umi Tanago 230N założyłem po jednym ziarnku kukurydzy. W lekkim wietrze musiałem kołysać się jak trzciny aby mieć spławiki na widoku. Przygotowany miałem 3 metrowy podbierak Robinson Smart aby móc sięgnąć po rybę za trzciny bez konieczności holowania jej przez roślinność. Pierwsze minuty na łowisko i już zobaczyłem bąble i pianę, które przyprawiają o dreszcz każdego łowcę linów. Spławik powoli kładzie się na wodzie a ja po chwili mogę cieszyć się  niemalże 40cm samca lina. Po pierwszym holu było kilka minut przerwy, ten sam spławik zaczął powoli płynąć wzdłuż trzcin. Zacięcie i tym razem podobna wielkością samica ląduje w podbieraku. Po dwóch linach wiedziałem, że to będzie świetne linobranie. Wszystko zrobione jak trzeba.

Po kilku dniach łowienia w tym samym miejscu zbliżał się weekend. To okres wzmożonej aktywności wędkarskiej. Nie chciałem przepychać się ani walczyć o miejsce z innymi więc wybrałem inny cel. Na łowisko wróciłem w poniedziałek o zachodzie słońca. Jak zawsze z plecakiem pełnym kukurydzy. Zdębiałem przy wejściu na łowisko. Moje obie miejscówki obstawione. Ale nie to było najgorsze. Woda nie jest moja i każdy ma prawo łowić jednak Ci "wędkarze" wydarli z wody trzciny w promieniu dwóch metrów na każdym łowisku. Nie zostawili nawet jednej trzcinki.  Wiedziałem, że to koniec moich miejscówek. Stołówki lina zdewastowane. Przecież lin uwielbia sąsiedztwo roślinności a oni wyrwali to co najcenniejsze. Musiałem za słabo zatrzeć udeptane miejsca, może jakieś złamane rośliny bądź wyciągnięte z rybą zielsko zostało i zdradziło moje miejsca. Byłem podłamany. Minąłem wędkarzy cedząc przez zęby dzień dobry. Ostentacyjnie wyjąłem przy nich zanętę z plecaka poszedłem kilka metrów dalej. Z ukrycia rzucałem do wody piach w nerwach wydzierany spod stóp. Nie wiedzieli co rzucam do wody. Jak wracałem zapytali kiedy wybieram się n ryby w to "nęcone" miejsce. Odpowiedziałem, że jutro o 16. Pojechałem we wtorek sprawdzić co się będzie działo a Oni obaj siedzą w miejscu gdzie "nęciłem" piachem. Miejsca mam spalone muszę znów włożyć sporo pracy żeby przygotować łowiska bo te odarte z trzcin zostały zniszczone na ten sezon.

 

Opinie (3)

bluehornet

Chołota " wędkarska " i tyle :( [2021-07-06 07:51]

DonRoberto

Fajny materiał dobrze się czyta. Niestety ale jak się spali miejscówkę to już pozamiatane.. jako miłośnik lina szczerze współczuję. Możesz mi opisać w jaki sposób robisz zestaw na lina czy łowisz na tą kukurydzę którą gotujesz czy z puszki? Na początku czerwca ładnie brały liny , teraz mimo tego że piany pełno robią i żerują tam gdzie wędkuje nie chcą tknąć mojej przynęty. Łowię na białe robaki lub rosówkę, spławik z gęsiego pióra, 10-15cm od haka umieszczam śrucinę sygnalizacyjną i to leży na dnie ale bez efektów. Tak to już trwa 3 tygodnie, a jest to płytkie rozlewisko w którym lin już raczej się wytarł. Próbuje też umieszczać rosówkę 2cm nad dnem i też bez rezultatów. Masz może jakąś radę? Pozdrawiam Robert [2021-07-06 12:24]

Jakub Woś

Wiosną łowię na robaki a latem na kukurydzę. Jeśli mam gotowaną, to na gotowaną, jeśli nie zdąże przygotować wtedy z puszki. Spławik o wyporności 2-2,5g. Jedna śrucina około 25cm nad hakiem. Staram się tak ustawić grunt aby śrucina była tuż nad dnem a kukurydza leżała na dnie. [2021-07-06 23:46]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Szczupakowy weekend

Mam taką jedną szczupakową miejscówkę.Sprawdza się dwa razy w roku. P…

Nareszcie nad wodą

Jest luty i wreszcie można pochodzić za pstrągiem po naszej rzeczce Buko…