Wysoka woda, Dorota, leszcze i Bronek.

/ 20 komentarzy / 4 zdjęć


Każdy rok jest inny. W jednym łowię już w marcu, bo słonecznych dni więcej i zieleniejąca trawa potrafi zmylić. W innych trzeba czekać aż do maja, by stopniały ostatnie śniegi a ryba na serio zaczęła żerować. W tym roku wysoka woda zniweczyła wszystkie moje plany. Gdy już uznałem, że jest szansa trochę połowić, rozczarowanie nie miało granic. Nigdy w czerwcu nie widziałem na Narwi tak wysokiego poziomu wody. Łowienie na jednym z małych dopływów pozwoliło pocieszyć wędkarską ambicję i rozruszać kości. Ale kilka płotek, leszczyków i uklejek nie mogło zaspokoić apetytu.

Jedyną pociechą w tej sytuacji stała się postawa Doroty. Z jednej strony była zdeterminowana, żeby znów połowić, bo bała się, że przez zimę zapomniała o tym, czego nauczyła się w zeszłym roku. Zdeterminowana do tego stopnia, że na pierwszym wspólnym wyjeździe nie zwracała uwagi na chmary komarów i zrezygnowała z łowienia w jedynym dostępnym miejscu na odkrytym odcinku rzeczki. Usiadła obok i kibicowała mi. Kibicowała, dopóki nie zaczęły brać ryby a ja przekonałem ją, że takiej okazji do zarzucenia obok, nie może zmarnować. Z drugiej strony, to ona podsycała moje apetyty i odciągała mnie od alternatywnego hobby: zakładania trawnika przed domem. Bo ja, oglądając telewizyjne przekazy, w których pokazywano złowrogie rzeki, zacząłem wątpić, czy połowię choćby w czasie wakacji.

Postanowiliśmy w zeszłym tygodniu pojechać nad Wisłę. Chyba już opadła? Z takimi wątpliwościami zwlekliśmy się z łóżka przed czwartą, a było to tym trudniejsze, że mieliśmy w środku tygodnia specjalny urlop. Urlop w środę, tylko na ryby!

Za Wyszogrodem widać było ślady po wysokiej wodzie. Wszędzie błoto, zaskorupiały muł i roje komarów. Na szczęście nad rzeką pusto, więc można delektować się samotnością. „Nasze” miejsce zmienione. Połamane drzewa i wymyte skarpy świadczyły o sile wielkiej wody. Jednak to co sieje zniszczenie w znaczeniu ludzkim, może mieć pozytywny wymiar dla całej przyrody. Na brzegu było czyściej, a w wodzie widać było kipiące życie.

Brania zaczęły się natychmiast. Ryby wyglądały na wygłodzone. My też byliśmy „wygłodzeni” ich widoku, więc nie przeszkadzało nam, że meszki wlatywały do nosa, o ósmej było już gorąco, a umeblowane gałęziami dno, co chwilę zabierało haczyki, przypony i ciężarki. Wreszcie zgodnie ze zwyczajem, około dziewiątej, na moją wędkę wziął piękny leszcz. 50 cm i 1,75 kilograma! Znów chciało się żyć!!!
Dorota szczęśliwa moim szczęściem zaliczyła udane podebranie i mogła nacieszyć się licznymi braniami. Niestety nie mogła wziąć kolejnego dnia wolnego, a ja na czwartek zaplanowałem powtórkę. Było trochę gorzej. Największy leszcz miał ponad kilogram i 40 cm długości.
Widać było, że warunki do łowienia „szpadli” są sprzyjające. Doskonałe miejsce przy stromym brzegu, lekki uciąg w osłonie złamanego drzewa i piękna pogoda, która pobudza trawienie karpiowatych. Więc co? W sobotę grill u znajomych, mecz ulubionej drużyny z polskim napadem w składzie, a w niedzielę jedziemy ponownie? Tak!!!

Niedziela to dzień wyborów prezydenckich. W drodze zastanawialiśmy się więc, który z kandydatów wygra? Jaka będzie różnica? Jaka będzie frekwencja?
Nad wodą było widać, że wśród wędkarzy frekwencja wysoka. Jedna wyspa obsadzona, przy drugiej cumuje łódka. Kilkaset metrów obok białe fotele w krzakach. Tam też ktoś łowi. Mamy nadzieję, że wszyscy znad wody pojadą prosto do lokali wyborczych. Tak jak my...
Tymczasem przeżywamy pewne rozczarowanie. Brania są wyraźnie gorsze, a brak słońca i chmury na niebie prowokują owady do skoncentrowanego ataku na nasze twarze. Zaczepów też coraz więcej, więc wiązanie przyponów w obłoku latających intruzów staje się męczarnią.
Tymczasem ja podziwiam Dorotę. Pociesza mnie. Nie narzeka. Kombinuje z gruntem i zgrabnie zacina.

Zacina po ósmej pięknego leszcza. Jest tej wielkości co mój środowy! Fajnie, że i ona wpisuje się na listę rekordów 2010 roku!!! Widać jednak, że myśli nie tylko o rybach, bo po chwili pozwala sobie na przepowiednię: jak złowimy drugiego, to na pewno wygra Bronek!
Drugi leszcz bierze prawie godzinę później. Dwa metry poniżej. Na moją wędkę. Jest większy (53 cm!), cięższy i bardziej waleczny. Mam spory problem, żeby nad nim zapanować. Na szczęście wszystko dobrze się kończy, Dorota nadstawia podbierak, a nadwyrężony przypon pęka dopiero na brzegu.
Teraz możemy jechać do domu. Leszcze leżą obok siebie. Bardzo podobne wielkością. Ten mniejszy to Jarek, a ten większy to Bronek. I tak już zostanie do ogłoszenia wyników wyborów!!!



 


4.7
Oceń
(78 głosów)

 

Wysoka woda, Dorota, leszcze i Bronek. - opinie i komentarze

u?ytkownik19278u?ytkownik19278
0
łane te leszczyki ;)
(2010-07-05 10:32)
kostekmarkostekmar
0

Co za determinacja i jakie ładne leszcze. Gratuluję rybek oraz dobrego i ciekawego opisu wędkarskiej wyprawy. Zostawiam 5***** i pozdrawiam.

(2010-07-05 12:20)
piotrek68piotrek68
0
Gratuluję wam udanej wyprawy nagrodzonej tak ładnymi leszczami.Mam nadzieję,że tak jaki wy inni wędkujący również ruszyli do urn po zakończonym wędkowaniu.Daję 5 ***** za opisaną przygodę.Pozdrawiam!!
(2010-07-05 12:49)
nanusnanus
0

Witam

Fajne opowiadanie, gratuluję ładnych leszczy i ciekawej przygody.Za opis oczywiście piąteczka, życzę następnych fajnych przygód nad wodą.

(2010-07-05 14:04)
LutiiLutii
0
Witam serdecznie!!!Bardzo ladne rybki tylko jedno mnie przeraza a mianowicie jak to mozna wytrzymac nad wisla bo tam tak strasznie smierdzi ze masakra!Wiem bo mieszkam w Deblinie gdzie Wieprz wpada do Wisly i ostatnio bylem sprawdzic co sie dzieje z moimi miejscowkami nad wisla to nawet nie doszedlem do wody bo taki odor tam byl a o rybach nie wspomne,lowilem nad Wieprzem przy ujsciu do wisly i jak z,owilem leszcza lub krapia to na poczatku nie moglem stwierdzic co to za gatunek bo byly jakies takie nietypowe,malo lusek i jakies kropki no masakra po prostu a juz nie mowiac o braniu ich do domu!!!Pamietajmy co woda ze soba zabierala po drodze podczas powodzi!!!Ja teraz wedkuje nad jeziorami i jest bardzo sympatycznie i sa nawet jakies wyniki.Pozdrawiam i powodzenia!!! (2010-07-05 16:18)
MareKsMareKs
0
Gratuluję połowu :-) hehe dobre jest to zdjęcie leszcze z puszką ;)
(2010-07-05 17:55)
kabankaban
0
To nie jest jeden z moich ulubionych gatunków(metoda łowienia)ale opis wyprawy całkiem fajny.Pozdrawiam i z piąteczką życzę dalszych sukcesów.
(2010-07-05 18:19)
witiakwicol1witiakwicol1
0
Piękne  sztuki nie umiem zazdrościć więc pozostaje mi Wam pogratulować.+++++

(2010-07-05 19:54)
ArtusArtus
0
Czy to nie Borki?
(2010-07-05 20:06)
780528780528
0
WITAM! ŁADNE LESZCZE,OPOWIADANKO TEŻ SUPER A I MIŁO SPĘDZONY CZAS NA ŁONIE NATURY.I JESZCZE LEPSZYCH REZULTATÓW W NAJBLIŻSZYM CZASIE ŻYCZĘ POWODZENIA!
(2010-07-05 20:36)
ponikwodaponikwoda
0
Fajne opowiadanie iładne rybki. Daje 5*****. Zastanawiam się tylko czy nie zawcześnie jest na wędkowanie na Wiśle po tegorocznej powodzi. Kolega był w okolicach miejscowości Kamień powiat Opole Lubelskie i mówił mi że jest smród nie do wytrzymania. Mamy zamiar dopiero się wybrać w okolicach połowy sierpnia. Może koło Wyszogrodu Wisła wygląda inaczej? Pozdrawiam i życze nowych rekordów.  (2010-07-05 21:42)
kazikbkazikb
0
Daję 5. za ładne sztuki. życzę następnych (2010-07-05 22:46)
The Piterson12345The Piterson12345
0
nooo leszczyki godne podziwu brawo brawo.. tak to jest raz biorą a raz nie , i w tym cały urok :)  bardzo fajny artykuł odemnie ***** pozdrowienia i połamania kija                                            (2010-07-06 14:01)
u?ytkownik45618u?ytkownik45618
0
Rybki nawet fajne.ja złapałem większe  łapta więcej takich ryb ale troche większych. Amigos sajonaras i łapcie żubry na łędku. Mama łędki spaliła dzieci glizdy zjodły

(2010-07-06 15:17)
u?ytkownik24522u?ytkownik24522
0

No to połowiliście sobie tych lechorów.

Moje gratulacje................

Pozostawiam piąteczke*****

(2010-07-06 18:09)
siccosicco
0

no no leszczyki ladne pozazdroscic za artykol daje 5. i wspolczuje wstawania o 4 rano ja sie probuje zmobilizowac od poczatku urlopu i nic z tego nie wychodzi. pozdrawiam 


(2010-07-06 20:32)
Pit-82Pit-82
0
Gratuluje pięknych leszczy!!! ;) Opowiadanko też całkiem niezłe, szkoda tylko że niektórzy nie potrafią na rybach odpocząć i mieszają w swoje wspaniałe wyprawy politykę :/
(2010-07-07 17:47)
u?ytkownik43790u?ytkownik43790
0
Ładne rybki, widzę pewien niedosyt u mnie w  wielkości ryb, więc życzę większych rekordów. Daje ode mnie 4+. Pozdrawiam.
(2010-07-07 18:30)
robmar2007robmar2007
0

Witam,

Dziękuję za wpisy, a tym Kolegom, którzy martwią się o zapachy wiślane i czystość wody, chciałem powiedzieć, że:

- woda nie śmierdzi a nawet wydaje się czystsza niż w latach poprzednich (jest to paradoks, jednak proces samooczyszczania rzek realizuje się głównie w czasie powodzi); niemiłe zapachy spotykam na zalanych łąkach, dalej niż bliżej Wisły,

- powódź miała tę dobrą stronę, że oczyściła brzegi ze śmieci; wiem, że to złudne, bo śmieci te spłynęły niżej, do morza, ale dużo fajniej jest siedzieć na brzegu pozbawionym butelek PET i puszek po piwie.

Pozdrawiam

(2010-07-12 09:05)
u?ytkownik70140u?ytkownik70140
0
5 (2013-05-14 17:50)

skomentuj ten artykuł