Za szczupakiem w lilie.

/ 16 komentarzy / 11 zdjęć


Wrzesień to dla mnie miesiąc mojej rybki nr 1, czyli szczupaczka, gdyż właśnie teraz on chcąc zwiększyć swoją masę przed zimą i powoli przygotowując się do tarła, zaczyna gryźć. W tym roku pogoda nieźle namieszała, i szczupaczek na wielu łowiskach nie chciał współpracować. Nawet przyjście września wiele nie zmieniło. Co fakt słychać że są momenty wzmożonej aktywności kaczodziobego, tylko Ja jakoś na ten jego amok nie mogłem trafić. I tylko raz zaobserwowałem 10 minutowa jego aktywność. A że jestem ciut uparty, więc zacząłem macać całe łowisko i szukać na niego sposobu.
Te 10 minut jego aktywności, wskazało mi gdzie mam się na niego nastawić by w tak chimeryczną pogodę móc liczyć na kontakt z nim. Ostatnie 3 wypady wskazały że nie pomyliłem się i na moim łowisku on dalej siedzi zaczajony i niemrawy w zielu. Wróciłem do dłubania w grążelach, rozpoczynając akcję pod kryptonimem: „ Szczupaczek spod liścia”. Polowanie w gąszczu lilii może nie przyniosło esoxów jakimi mógłby się szczycić, to jednak zaliczyłem paręnaście kontaktów z rybką i nawet kilka z nich udało mi się wyciągnąć. Patrząc na wędkujących na blatach którzy często wracali o kiju, to miałem całkiem ładne wyniki.
Cała ta sytuacja, i konkurs redakcji, nakłonił mnie do napisania kilka słów na temat tej metody połowu szczupaczków. A nóż widelec, paru początkującym wędkarzom też przypadnie do gustu. I może w końcu wyholują swojego pierwszego dziobaka?
Na początku muszę amatorów ostrzec że ta metoda, ma dużo wad, gdyż łowimy w płytkiej pełnej zawad i ziela wodzie. Więc stawia przed nami pewne wymogi. Nie jeden wyga odpuszcza sobie dłubanie wśród liści lilii, mimo że nie raz okazuje się że jest to często ostatnia deska ratunku, by nie wrócić o kiju.
Tak więc moi młodzi koledzy, by dobrze się przygotować do tej techniki połowu. Musicie się zaopatrzyć w cierpliwość, i najpierw dobrze poćwiczyć na sucho rzuty do celu lekkimi przynętami. Gdyż właśnie od tego zależy wasza efektywność, a cel często będzie średnicy parunastu centymetrów, zaś małe chybienie będzie równało się zaczepowi i przepłoszeniu rybek.

Zapytacie się jakiego sprzętu użyć i jakich przynęt.
A no nie może być to delikatny zestaw. Bo o tej porze roku grążele mają się jeszcze bardzo dobrze, i grozi wieloma mocnymi zaczepami na których możemy zostawić swoje przynęty, a może nawet rybę życia. Ja do tej metody proponuję kije dość mocne, o ciężarze wyrzutu od 25 do 30 g o długości 2,4-2,7 m.. Uzbrojone w kołowrotek z co najmniej 4-5 łożyskami i rozmiarówce od 3000 do 4000, z nawiniętą żyłką 0,24 mm lub plecionką 0,16 mm. Cieniej nie radzę, co nie znaczy że się nie da, ale wtedy cały osprzęt musi być z co najmniej z tej prawdziwej średniej półki, a Wy na zaawansowanym poziomie.
Teraz co nieco o przynętach jakie ja stosuję. Moją nr jeden tu jest guma, a dokładniej 7-10 cm kopyta i ripery, firm: Relax, Mikado i Savage Gear , w kolorach perła, seledyn, czasami żółty (bardzo mętna woda). Wszystkie uzbrajam w lekkie główki z antyzaczepami, bez nich nie zanurzymy się w gąszcz, i pozostanie nam jedynie obłowienie skraju roślinności.
Drugą przynętą są woblery powierzchniowe i płytko schodzące. Ich używam tylko na obrzeżach lilii bądź nad zanurzoną roślinnością. Sporadycznie sięgam po wirówki, i to tylko wtedy gdy zauważę aktywne okonie.
Zapytacie się o technikę prowadzenia przynęty. Nic innego jak tylko bardzo celny rzut i prowadzanie, a nawet manewrowanie między roślinnością. W większych lukach i dołkach możemy się pokusić o uatrakcyjnienie prowadzenia lekkim opadem, pod-szarpnięciem itd. Ale jak szczupak nie jest aktywny, to 90% brań będziecie mieli w pierwszych 3 sekundach po kontakcie przynęty z wodą, tuż przy grążeli czy kępce zielska. Dlatego opanowanie precyzyjnych rzutów, z pełną kontrolą przynęty jest tu kluczem do sukcesu. Bo wystarczy chwila nie uwagi, a ryba wypluje naszą przynętę, czy wbije się w gęstwinę ziela, i powie nam do-widzenia. Próżne będą nasze starania by go skusić do następnego ataku, gdyż rybak ta już została spłoszona. Ale warto te miejsce odwiedzić przy następnej okazji, i tym razem wykonać bezbłędny rzut i prawidłowo poprowadzić przynętę, a może tym razem uda mam się zaciąć i wyholować „ESOXA”
Na załączonych fotkach przedstawiam Wam typowe miejsca gdzie go szukam. Na jednym z nich pomarańczowym kolorem kilka potencjalnych tras prowadzenie przynęty. Chciałem też zaznaczyć okręgami potencjalne miejsca ataku, ale zrezygnowałem, gdyż nawet 10-15 cm luka może okazać się tym miejscem. Tak więc widzieli byście praktycznie same żółte oczka.
Miłego wędkowania i do zobaczenia nad wodą.



"Artykuł zgłoszony do konkursu wedkuje .pl"

 


5
Oceń
(19 głosów)

 

Za szczupakiem w lilie. - opinie i komentarze

mateuszwosmateuszwos
0
To nie są liście lilii wodnych a grążela żółtego. Popraw sobie w tekście:) Poza tym zgadzam sie, że właśnie wśród grążela potrafią kryć się niezłe szczupaki. Żaba lub guma na mocnej plecionce i wio! Szczególnie teraz gdy liści "słabną". (2017-09-18 10:36)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+2
To są lilie (białe) i grążele (żółte). Ale większość mówi na nie lilie, nie znając nazwy grążele ;-) No i są to dla mnie łowiska całoroczne :-) (2017-09-18 14:23)
kabankaban
+3
Co do celności w rzutach to tak jak na małej pstrągowej rzeczce tylko ja pomylić się nie mogę bo każda pomyłka to stracona miejscówka.  :)  Tobie i tak łatwiej poprowadzić wabik bo łowisz z łódki i to tylko kwestwia ustawienia co do rzutu, wiatru, danej miejscówki itd. (2017-09-18 16:12)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+2
Zgadza się kaban, łowię z łódki i mam dostęp do wielu miejsc nie dostępnych z brzegu. Ale uwierz że wiele razy wiaterek streczy w tych miejscach sporo problemu. Łódkę trzeba wtedy szybko kotwiczyć, co też po części płoszy drapieżnika. I powiem Ci że wtedy wspominam swoją inna miejscówkę, którą obławiałem z brzegu. Dziś nie ma po co tam zaglądać. Eutrofizacja, wcześniejsze spuszczenie wody przez awarie MEW  i wiosenny nalot kormoranów zrobił swoje. Ale jeden fakt jest taki, że jak na razie dziś mało wedkarzy łowi w środku lili na spining, i dzięki temu miałem choć pare miejscówek prawie tylko dla siebie :-) (2017-09-18 17:53)
erykomerykom
+4
Na wiosnę połowiłem parę ładnych szczupaków pośród lilii i co ważne nikt w tym miejscu nie łowi nigdy  (2017-09-18 20:41)
grisza-78grisza-78
+5
Artur... wszystko ok, ale dlaczego proponujesz kołowrotek " z co najmniej 4-5 łożyskami" ? Jak to się ma do łowienia szczupaków? Jaki to ma wpływ ? Chodzi o komfort, czy co? Czy kołowrotek z trzema łożyskami nie da rady? (2017-09-18 23:00)
patryk1113mwpatryk1113mw
+3
Witam. Ciekawy artykuł. Drapieżnik z pod roślinności - często go tam poszukuję. Trudny to teren do łowienia wymagający precyzyjnych rzutów. Myślę, że bardzo potrzebne są tu te główki z antyzaczepami, w które muszę się zaopatrzyć heh;) Pozdrawiam.  (2017-09-19 00:43)
SithSith
0
***** (2017-09-19 06:03)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+2
Grisza-78, słuszne spostrzeżenie. Kiedyś jak na kołowrotku pisało 3 łożyska to były one tam gdzie najbardziej sa potrzebne. Dziś mimo że jest ich 3, to jednak nie tam gdzie kołowrotek zużywa się najbardziej. Jak pamiętasz ciut majsterkuje i nawet przerabiam sprzęt. Dlatego też kiedyś zamieściłem artykuł o wymianie plastikowej tulejki na łożysko. I jak ktoś się przyjrzy to właśnie w tym kołowrotku którego używam do dziś. https://wedkuje.pl/n/wymiana-tulei-na/83050 Tak więc było to bardzo dobre posunięcie. A kołowrotek ten przypomina czasy gdy na wedkuje.pl była możliwość protestowania sprzętu wędkarskiego i go opisania. A powiem ze ten kołowrotek dostaje w ciry, bo po 4-8 godzin spina przez tyle lat. Przyniusł mi też ostatnia życiówkę widniejącą w moim awatarze :-) (2017-09-19 14:58)
greenngreenn
+3
Witam, w ostatni weekend również wybralismy sie za szczupakiem, i niestety nie był on skory do ataków. Ale kilka razy udało się go skusić, a działo sie to dokładnie tak jak u Ciebie, czyli rzuty w wolne przestrzenie między roslinnością, a brania następowały tuż po wpadnięciu przynęty w wodę. A i przyznam, ze na gumy tych samych firm łowilismy :) (2017-09-20 07:59)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+1
No i znów kąsały tylko w liliach, ale takie pistoleciki. (2017-09-25 10:27)
troctroc
+5
Spining fajna rzecz, wiosną jednak preferuję żywca wstawianego "na macanego" pomiędzy lilie lub grążele. Efekty nieraz są zaskakujące. Warunek- mocny zestaw.   (2017-09-27 21:16)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+2
Troć, a jakie zestawy używasz? z kotwiczką czy pojedynczym hakiem? (2017-09-28 09:08)
troctroc
+4
Zdecydowanie kotwiczka na wolframie, rybka zaczepiona za grzbiet- dosyć często wymieniana na świeżą, żywotną. Żywotność żywca jest w tym wypadku podstawą... (2017-10-05 20:05)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
To tak jak ja :-) (2017-10-07 10:41)
Jakub WośJakub Woś
0
Nieczęto łowię na żywca ale jeśli juz to zawsze lepsze efekty miewałem na żywcach już ledwo żywych. Zwłaszcza te większe sztuki upodobały sobie ledwo ruszające się przynęty. (2017-10-07 11:20)

skomentuj ten artykuł