Zabawa z lekkim spinem na wiślanych klatkach

/ 7 komentarzy / 8 zdjęć



Odbywający się w sobotę i niedzielę Rajd Nadwiślański odciął mnie od moich ulubionych łowisk. Musiałem improwizować. Do łask wróciły stare zapomniane łowiska. Pierwszym z nich, które zaplanowałem na sobotę były nadwiślańskie klatki odcięte już od Wisły przez tegoroczną suszę. Na niedzielę natomiast zaplanowałem ,zalane po powodzi, dołki po wydobyciu piachu.

W tym tekście będzie o sobocie

Pochmurny chłodny poranek nie napawał optymizmem. Szczerze powiedziawszy nawet nie chciało mi się jechać na ryby. No ale jak mus to mus. Spakowałem się i ruszyłem nad wodę, Klatki niemal wyschnięte i zasypane piachem.   Znalazłem tylko dwa dołki gdzie jeszcze można było zauważyć tętniące życie.

Pierwszy dołek mały ale głęboki. Można go było bez problemu przerzucić małą obrotóweczką w każdym miejscu. Z jednej strony był wąski i głęboki a z drugiej szerszy i płytki. Przy płyciznach chlapała się drobnica. Pomyślałem, że to dobre miejsce okoniowe. Założyłem obrotówkę Dragon Comet nr 1. Początkowo była czarno złoto czerwona ale szybko straciła naklejkę i została złotawa z czarno żółtym chwościkiem. Okonki nie dały długo na siebie czekać. Łowiłem jednego co 3 czy 4 rzuty. Złowiłem ich kilkanaście. Zaczęło mnie zastanawiać co może siedzieć w tej wąskiej głębokiej części. Obrotówką ciężko dotrzeć w głębiny więc na skromny przypon Robinson Wolfram Leaders Super Strong o długości 15 cm i uciągu 3kg założyłem gumę Daiwa tournament duckfin shad. Ciemny grzbiet jasny brzuszek i pomarańczowy ogonek na główce 8g miał kusić przy dnie dołka. Gumę prowadziłem wzdłuż rynienki skokami. Już w pierwszym rzucie poczułem przytrzymanie podobne do tego jakbym wciągnął zestaw w zielsko. Na wszelki wypadek zaciąłem. To była dobra decyzja bo ryba zrobiła odjazd a
hamulec kołowrotka Robinson Long Cast zaczął przygrywać. Mój stary wysłużony Robinson Dynamic HS Ultra Light Jig 270cm c/w 7-15 rozprawił się z rybą szybko. Mogłem znów wyjąć aparat i sfotografować 52cm szczupaka. Szczupak wrócił do swojego dołka a ja znów gumę posłałem do rynienki/ Prowadziłem tak jak poprzednio i gdy już zbliżała się do mnie nastąpił atak. Przyciąłem i po chwili w pięknej świecy zaprezentował się nieco większy szczupak. Od razu rzuciło mi się w oczy że guma w całości jest poza jego pyskiem. Szczupak zrobił kolejną konkretną świecę. Tym razem w całości znalazł się wysoko nad taflą. Wpadł do wody i żyłka się poluzowała. Spiął się. Wyciągnąłem zestaw i zobaczyłem, że moje gumka nie ma ogonka. Pech chciał, że miałem taką tylko jedną. Założyłem inna, nieznanej firmy. Lekko zielonkawą. Przeorałem nią dno dziesiątki razy bez efektu.

Postanowiłem odwiedzić drugi dołek.

Drepcząc po dnie wyschniętej klatki w leżącym pniu zobaczyłem małą obrotóweczke. Srebrny Effzet nr 1 Kotwiczka przyrdzewiała ale łopatka fruwa jak nowa. Odebrałem to jako znak o Góry. Założyłem więc na przypon. Drugi dołek był obszarowo większy ale płytki i zarośnięty. Już z daleka widziałem jak klenie patrolują te nie porośnięte skrawki wody.
Zacząłem łowić. Początki były trudne bo na płytkiej wodzie nie trudno o zaczepy. Obrotówka co raz chwytała dna a ja musiałem ją wyszarpywać. Po kilku zaczepach opanowałem prowadzenie przynęty. Za obrotówką zaczęły uganiać się klenie. Stukały w obrotówkę chwytały ją a ja nie mogłem ich zaciąć. Mało brakowało a nabawiłbym się nerwicy na rybach. Co rzut stado kleni goni obrotówkę uderzając ją raz po raz. Czasem przestawiając w wodzie o pół metra w bok a ja nie mogę ich zaciąć. Czas zmienić przynętę na taką którą wezmą do pyska pomyślałem. Kiedy wziąłem do ręki znalezionego effzeta wszystko się wyjaśniło. Zacząłem śmiać się z samego siebie jednocześnie nie dowierzając jaka ze mnie gapa. Kotwiczka obrotówki nie była już kotwiczką. Na zaczepach straciła wszystkie zardzewiałe ramiona. A ja usiłowałem złowić klenia na obrotówkę bez choćby jednego haka. Na szczęście w pudełku miałem identyczną nową sztukę. Klenie ganiały ją tak samo z tą różnicą że teraz już dawały się zaciąć.

Podczas tego krótkiego wypadu złowiłem ponad 20 niewielkich okonków, 8 szczupaczków w tym jednego wymiarowego i 6 kleni w przedziale 20-30cm. Nauczyłem się też ,że przynęta aby była skuteczna musi posiadać choć jeden hak . Mimo iż ryby nie powalały wielkością to nie żałowałem że jednak zwlokłem się z wyra. Ich różnorodność, ilość i widowiskowość brań na płytkich dołkach dały to czego szukam w wędkarstwie

Sprzęt na jaki łowiłem to:

Robinson Dynamic HS Ultra Light Jig 270cm c/w 7-15

Robinson Long Cast II

Robinson Nano Core Spin

Robinson Wolfram Leaders Super Strong

Dragon Comet nr 1 / Daiwa tournament duckfin shad / Effzet nr 1

 


5
Oceń
(14 głosów)

 

Zabawa z lekkim spinem na wiślanych klatkach - opinie i komentarze

KomanczKomancz
0
Hak przydatna sprawa :) Ładne rybki jak na takie dołki. Dodatkowo, szczęście że nie zostały przeorane siatkami jak to często ma miejsce. Narobiłeś ochoty na odwiedzenie starych miejscówek ! 5* (2015-09-27 00:40)
kabankaban
0
Jak dla mnie wyjście na ryby bynajmniej nie musi być zwięczone złowieniem okazu. A co do znalezionej obrotówki to po prostu założyłbym kotwiczkę z tych które mam (przezbrojenie nie zajmuje wiele czasu a magiczna wiara w dana przynętę czyni czasami cuda) a robiłem tak kilkakrotnie w wyłowionych obrotówkach i woblerkach. Pozdrawiam. (2015-09-27 10:53)
Jakub WośJakub Woś
+1
kaban obrotóweczka już ma nówkę kotwiczkę. Poleżała tez trochę w paście do zębów żeby kamienia trochę zeszło. Wtedy akurat nie miałem ze sobą kółeczek łącznikowych. (2015-09-27 16:34)
kabankaban
0
U mnie sprawa o tyle prosta, że odpinam z woblera. A co do odklejonej naklejki to już dawno stwierdziłem, że lepiej się jej pozbyć od razu o ile trafimy na tanie wirówki a znacznie lepiej sprawdzają się moim zdaniem te malowane. Hejka. (2015-09-27 20:43)
Jakub WośJakub Woś
0
Mnóstwo wedkarzy ma podobne zdanie do Twojego jeśli chodzi o te naklejki :) Spotkałem wtedy jednego kolege po kiju nad wodą. Akurat grzebałem w pudełku i zauważył srebrną obrotówkę z czerwoną naklejką. Jedyne co poza przywitaniem i standardowym "biorą" powiedział "zerwij tę nekleję":) (2015-09-27 21:39)
VerbalVerbal
+1
Potwierdzam.W niedzielę spędziłem cztery godziny z ultralight'em na wyspekach wiślanych - zabawa przednia. Co ciekawe - absolutnie wszystkie brania miałem na najmniejszego gnoma z czerwonymi paskami. Nawet nie pukały skądinąd zazwyczaj skutecznych "mikrowoblerów" Sieka. (2015-09-28 08:31)
zurawinowyzurawinowy
0
U mnie wyschły klatki i starorzecza ale widzę że woda się podnosi. Jest nadzieja jeszcze (2015-09-29 22:57)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Mistrall Lexus Ultra Spin