Zachowania wędkarzy

/ 7 komentarzy

Podróżując po Polsce czasami widzę i słyszę takie rzeczy, że włos mi się jeży na głowie. Czasami wydaje mi się, że powinienem więcej czasu spędzać w domu. Dzięki temu nie byłbym taki nerwowy. Kiedyś zwiedzając zakamarki Pomorza zawędrowałem z kolegą Piotrem nad małą rzeczkę 

Zza ściany gęstych krzaków wyłonił się niewielki ciurek z lekko trąconą wodą. Stajemy nad rzeczką i obserwujemy wielki mroczny las, z którego wypływa. O rzeczce słyszałem już od dziadka. - Jak się babci wnuczku pstrągów zachciało, to dwie godziny nad rzeczką i po krzyku, ale kiedy to wnuczku było – opowiadał dziadek. No tak, dziadek zawsze wysyłał mnie na ryby w najdziksze ostępy. Kiedy wracałem ledwo żywy i nadgryziony przez komary kalibru średni gołąb, dziadek mógł dowoli komentować stan tężyzny fizycznej dzisiejszej młodzieży.

Rzeczka jest maleńkim ciekiem. W niektórych miejscach da się ją nawet przeskoczyć. Wije się uroczo przez las w okolicach Nieidalina i wpada do Radwi. Wije się, to chyba za mało powiedziane. Pół godziny spaceru wzdłuż brzegu, to pięć minut w linii prostej. Wkraczając do tego tajemniczego lasu, od razu zaczyna pracować wyobraźnia. Pierwsza nasuwająca się myśl jest taka, że odkryliśmy właśnie najtajniejszą pstrągową rzeczkę w całym Województwie zachodnio pomorskim. No to teraz się dopiero zacznie łowienie!

Faktycznie, zaczęło się. Głównie grzęźnięcie w mule. Dno rzeki wyłaziło wręcz na brzeg i nie wiadomo do końca było gdzie się kończyło a gdzie, zaczynało. Wydawało się, że las chce odwdzięczyć się rzeczce tym samym, więc obławianie domniemanych pstrągowych stanowisk było nad wyraz utrudnione.

Po kilkuset metrach tej mordęgi, brzegi zrobiły się odrobinę twardsze. Mogliśmy wreszcie bardziej skoncentrować się nad wędkowaniem. Piaszczyste dno Chotli wręcz zapraszające do dania „kroka” nadal wyglądało podejrzanie. No tak, wszystko pięknie, rzeczka nadzwyczaj urodziwa, las wręcz dziewiczy, jednak nasuwa się pytanie, co z rybami. Ani ja ani mój kolega Piotrek nie mieliśmy kontaktu. Trochę to dziwne, woda lekko trącona, pogoda odpowiednia, a tu nawet okonka, nie mówiąc o pstrągach.

Nie wolno się jednak poddawać. Twardo idziemy dalej. Im głębiej w las, tym rzeka bardziej z nim przegrywa. Drzewa leżą w wodzie czasem po kilka na raz, tworząc niewielkie spiętrzenia i przelewy. Między przeszkodami, czasami nie ma miejsca na podanie przynęty. Oczami wyobraźni widzę te cwane, wypasione kropki chowające się pod zalegającymi w wodzie zwalonymi drzewami.

Po drodze spotykamy grzybiarza z pełnym koszem surojadek. Zagadnięty staruszek z rozrzewnieniem w głosie opowiada nam jak to kiedyś było nad rzeczką. Faktycznie były tu pstrągi, jeszcze nie dawno łapał je na patyk, kawałek żyłki i robaka. I to spore, po kilka dziennie. Teraz ryb nie ma. Przyjeżdża jakieś chamstwo ze wsi, rzeczułkę siecią zastawiają, a kilometr wyżej, spuszczają beczkowóz gnojówki prosto do wody. Co żywe ucieka w dół rzeki i wpada w sieć. Z niedowierzaniem wpatrujemy się w rozmówcę. Składamy wędki i ruszamy w drogę powrotną. Prawdę mówił czy nie, odechciało nam się wędkować. A może to był tylko taki zabieg, aby wystraszyć intruzów z nad rybnej rzeki?
Mam nadzieję, że tak…

 


5
Oceń
(23 głosów)

 

Zachowania wędkarzy - opinie i komentarze

kacpxkacpx
0
Wie pan co ... Miałem podobnie na początku mojej przygody wędkarskiej ... Jedziemy z kolegą na staw dziadka na początku lata i tak do końca września . Wracamy za rok ,a tam wszędzie śmieci ,rozwalone stanowiska i brak ryb !! Wtedy żeby nie tracić nowo nabytej pasji on i jego tata wyrobili sobie kartę ,a ja jeździłem z nimi :) Teraz ja też mam kartę :D Ale czasem płakać się chce jak się myśli ,że ktoś inny zniszczył kawałek cennej dla ciebie historii :( (2013-11-24 18:23)
DzikuDziku
0
Seba zapomniałeś dodać istotne ostrzeżenie dla wędkarzy pragnących zgłębić tajemnice Chotli : UWAGA TA RZEKA ZJADA KALOSZE ;). Heh miło powspominać tamtą wyprawę :) (2013-11-24 19:24)
Jakub WośJakub Woś
0
Obawiam się że dla zabawy nikt sobie historyjki o beczkowozie gnojówki nie wymyślił (2013-11-24 19:47)
RumcojsRumcojs
0
Smutne:/ ale dużo takich ciurków. Kiedyś były pstrągi teraz co najwyżej kiełże i widelnice które jakoś z gnojówką sobie radzą... (2013-11-24 23:37)
mateuszwosmateuszwos
0
ech co my ludzie wytrujemy szambami, ściekami, opryskami w rok to się w głowie nie mieści. Przez Wilków płynie sobie rzeczka Wrzelowianka. Regularnie zostaje zalana ściekami z zakładu w Zagłobie. Aż serce boli jak płyną tysiące dorodnych ryb brzuchami do góry pchane w szamba kolorze wodą. Co się populacja odbuduje to zrobią poprawkę.
(2013-11-25 00:20)
kabankaban
0
Z kilkoma sprawami w Urzędzie Gminy miałem już do czynienia i dalibóg ciężko jest wytłumaczyć co niektórym biurokratom o co nam chodzi. Pozdrawiam. (2013-11-28 19:17)
PrzemRadewPrzemRadew
0
NIe wiem czy z tym szambem to prawda, ale fakty mówią za siebie. Z resztą czy wiecie jak wygląda ujście rzeki Chotli do Radwi? O ile pamiętam to ujście rzeki jest w..chodowli pstrąga ołożonej tuż przy ujściu do Radwi. Stare koryto Chotli zieje stojącą, zgniłą wodą. Piękne rzeki zmarnowane.. Napiszcie co o tym sądzicie? Może ja się mylę? (2017-06-04 20:22)

skomentuj ten artykuł