Zaloguj się do konta

Zalew Zegrzyński - w stanie krytycznym...

Dla mnie, człowieka, który spędził nad wodami setki dni i nocy - rzeka, jezioro, zalew - jest prawie jak czlowiek. Jak żyjąca istota. Kiedy cierpi - ja odczuwam to samo.

Nad Zalewem zagościłem na stałe jako wędkarz - spiningista w pod koniec lat osiemdziesiątych. Obfitość ryb, każdy weekend spędzałem nad wodą. Łowiłem z łodzi w sezonie dziesiątki szczupaków i okoni, pamiętam taki rok, kiedy ani razu nie miałem bezrybnego dnia, zawsze coś złowiłem. Presja była ogromna - badania wykazały, że każdego dnia tygodnia na wodach Zalewu jest przeciętnie ok. 100 łódek z wędkującymi - teren od Pułtuska do zapory Dębe. W sezonie od kwietnia do pazdziernika włącznie. Byli wędkarze, ale były też pieniądze z ich składek.

Nadeszły czarne chmury. Od samego początku, w myśl 'operatów wodno - prawnych' cały - podkreślam - cały Zalew - był podzielony na odcinki, na których w ramach zawartych z Zarządem Okręgu umów - 'dzierżawcy' łowili siecią bez opamiętania. Tarło ryb nie przeszkadzało, żadnych wymiarów ochronnych. W smażalni ryb przy moście w Wierzbicy, oraz w innych miejscach widać było nieraz małe sandacze, szczupaki i inne ryby. Pomstowaliśmy widząc co się dzieje, ale bylismy śmieszni - bo to nasz rodzimy Polski Związek Wędkarski prowadził tą 'politykę' , w mysl obowiązującego, chorego prawa. I GODZIŁ SIĘ NA TO - ustami prezesów, i całego tzw. aparatu. Z odłowu ryb czerpali korzyść wszyscy - rybacy, PZW, nasze państwo - ale nie my - wędkarze, za pieniądze których zarybiano Zalew.

Z roku na rok wody zalewu pustoszały. Wiecie jak działają takie ekipy 'rybaków' ? Rozstawiają sieć w poprzek nurtu, prawie na całą szerokość. Płyną powyżej sieci jakieś 100 m. , po czym zygzakując - spływają w dół, waląc tyczkami w dno. Efekt - na naszych oczach kilkanaście leszczy, wagi 1 - 2 kg. Są też sieci stacjonarne, a jakże. Którejś zimy doszło kiedyś do 'humoreski' - na atrakcyjnym głęboczku, pod lodem, 'dzierżawca' wraz ze swoimi ludzmi postawił sieci. Na straży zostało dwóch, reszta odeszła. Pojawili się miejscowi, również z siecią. Rozwścieczyła ich zajęta miejscówka.

Doszło do bijatyki - poszly w ruch pięści, kije. Tamci dwaj 'od dzierżawcy' się wycofali, ale odsiecz nadeszła - i znowu po bitwie odparto miejscowych. Efektem były potłuczenia, powybijane zęby, złamana ręka. Na lodzie zostało trochę krwi - ludzkiej ! Nazajutrz zobaczyli tą krew na lodzie wędkarze, i dawaj! - hurmem dziobali dziury w lodzie, obsiadali miejsce, widząc krew - 'Ale tu wczoraj ryby brały ! '

Sieci 'rybaków' stawiane są nadal. Obok kłusowniczych.

Motto:
Jeśli ktoś chciałby łowić ryby na skalę przemysłową, na sprzedaż, to niech sobie wodę zarybi, upilnuje, wyłowi ryby i je sprzeda. Wód naturalnych nikt nie ma prawa eksploatować, są one unikalną wartością. Wymagają systematycznej ochrony. Tak jest w cywilizowanym świecie.

Wiosna to najpiękniejsza pora roku, prawda? Wszystko rozkwita, budzi się do życia.

Ale wiosną przyszła śmierć.
Pamiętam kilka ciężkich zatruć wód Zalewu. Działo się to zawsze wiosną - maj, początek czerwca /dziwna regularność/. Objawy ? Jesli któremuś z was zwarzyła się kiedyś kawa po dolaniu nadkwaśniałego mleka - to własnie taką konsystencję miała woda. Z rozmów z wieloma wedkarzami wynikło, że takie zatrucie zawdzięczamy albo cukrowni, albo mleczarni. Była też Celuloza Ostrołęcka w tle. Woda śmierdzi - jest nieklarowna. A po powierzchni płyną martwe ryby. Pierwsze zatrucie jakie pamiętam /II -ga połowa lat 90-tych/ - stosy ryb na brzegach, wszystkie gatunki, najwięcej płoci. Fetoru chyba nie muszę opisywać. Trucizna, w zależności od roku , spływała albo Narwią, albo Bugiem, a raz przynajmniej - Rządzą.

A jak było w tym roku?
Maj był bardzo suchy i zimny. Łowiłem na Zalewie od początku maja, zresztą, z dobrymi wynikami - osiem szczupaków, trzy po około trzy kilogramy, reszta mniejsze. Trzynastego maja nad ranem był 1 st. ciepła.
Martwe ryby spływały cały czas, z różną częstotliwością - każdego dnia spędzanego nad wodą. Były to dziesiątki ryb. Głównie leszcze, krąpie - niewielkie. Rzadziej okonki, sandacze. Szczupaków ani innych nie widziałem. Co dziwne - ryby spływały prawą stroną /patrząc pod prąd/ - czyli od strony ujscia Bugu do Narwi. W drugiej połowie maja, na płytkiej wodzie napłynęliśmy na sporego leszcza. Wyglądał strasznie - cały pokryty pleśniawką. Umierał. Resztką sił odpłynął do dna na nasz widok. Niedługo pózniej, niedaleko mostu, zahaczył się na gumę za grzbiet leszcz/na zdjęciu/. Ten dla odmiany - pokryty był cały krwawymi wrzodami, z których ciekła ropa. Widok był koszmarny. Powinniśmy go zabić, ale - wrócił do wody. Do jednego z portów jachtowych około połowy maja zniosło setki martwych ryb. Musiano je zbierać, po czym zakopano w wykopanym dole. Trucizna w wodzie działała na dobre już w maju. Mówiłem o tych zdarzeniach w przystani PZW, z sugestią oficjalnego zawiadomienia o zatruciu. Usłyszałem, że to 'po tarle'. Dodam - że od lat w stanicach wędkarskich słowo 'zatrucie' wywołuje - nawet furię. Nie jest ono mile widziane, bo wędkarze nie przyjadą, i kasa koła ucierpi. Ogólnie - Jest dobrze ! / klepanie po ramieniu/ ...wiecie, rozumiecie, dobry wędkarz to i w kałuży złowi..

Ulewne deszcze pojawiły się w czerwcu. W jaki sposób one, oraz to 'coś', co spłukały rzekomo z pól do wody - mają być tym trucicielem Zalewu? Oficjalnie - około 30 ton ryb, głównie z Bugu. Zamieciono sprawę pod dywan - łąki są winne i już ! Jak tu taką łakę i deszcz aresztować, i postawić przed sądem...

Zalew Zegrzyński jest zbiornikiem wody o strategicznym znaczeniu dla tysięcy mieszkańców Mazowsza /i nie tylko/, z nami - wędkarzami włącznie . Czy ktokolwiek z was widział, koledzy - analizę wody z Zalewu? Analizę pod kątem obecności - bakterii, metali, niemetali, substancji chemicznych, BZT /obecność tlenu/ ...? Ja - nie spotkałem. Nigdy i nigdzie. Ogólnikowo oficjalnie Sanepid stwierdził niedobory tlenu, i na to zwalono całą winę.
Prawdziwy gospodarz wody, nasz PZW, gdyby nim był - pobrałby próbki wody, i to w niejednym miejscu, a wynik badania ogłosił. Każdy Sanepid to może wykonać na zlecenie, koszt około 200 złotych . Czy nawet tylko wynik zamieścił w stanicach wędkarskich nad Zalewem. Nic takiego nie zrobiono. Ja to zrobię na własny koszt, na wiosnę, a wynik ogłoszę. Jestem sam - a w strukturach PZW jest sporo etatowych pracowników, za moje - nasze składki , nawet słyszałem o jednym ekologu.

Jest 28.09.2009. Zalew Zegrzyński pod Warszawą umiera, stan jest krytyczny, ale stabilny.

Opinie (19)

łysy wąż

Smutny tekst... Niestety jest on chyba prawdziwym odzwierciedleniem rzeczywistości. Nie rozumiem dlaczego PZW ( jako " gospodarz " tej wody ) zezwala na działanie brygady rybackiej. Tak jak napisał kolega Gilbert - jak ktoś ma ochotę chrupnąć smażonego sandaczyka, niech jedzie do Wierzbicy. Nawet w kwietniu !!! I wiele z podawanych ryb jest NIEWYMIAROWYCH !!! To co że ryby są na tarliskach? Pierdut siaty w sam środek !!! Tak właśnie działa brygada rybacka na Zalewie. Taka jest prawda. Prawda jest też taka, że ZOM PZW ma gdzieś Zalew. Dopiero jak już nie będzie w nim życia i wędkarze przestaną tam łowić, koła mające stanice nad tą wodą podniosą alarm. I pewnie zarząd podniesie składki " na zarybienia ", bo przecież trzeba ratować Zalew.... Kolejną sprawą jest mydlenie nam oczy " przyduchą ". Lepka, śmierdząca woda o podejrzanym kolorze... " Przyducha ".... Kilka lat temu prawdziwa przyducha dotknęła jedno w warszawskich jeziorek. Był lipiec, upalny lipiec... Woda wcale tak nie wyglądała.... Ani ja, ani większość moich znajomych nie wierzymy w przyduchę na Zalewie. Tak jak napisał Gilbert - prawdziwy powód śnięcia ryb i zatrucia wody został zamieciony pod dywan. Ryby w Zalewie Zegrzyńskim są - ale przy takim " zarządzaniu " przez PZW nie wiem jak długo... Pierwszym i podstawowym krokiem powinno być usunięcie rybaków z wód śródlądowych !!! Mój znajomy był w tym roku na Turawie. Opowiadał mi, że zobaczył jak na brzegu miejscowi wędkarze skrobią ryby - piękne sandacze po kilka kg i kilka okoni powyżej kg każdy. Wędkarze ci zdziwieni byli, że mój kolega przyjechał aż z Warszawy. Wiecie co powiedzieli? " Wywalcie rybaków, to nie będziecie musieli tak daleko jeździć ". Oni też kiedyś mieli u siebie brygady rybackie i nie było ryb. Udało im się wypierniczyć rybaków i teraz łowią piękne rybska. Nie ma siat na tarliskach, nie ma krótkich ryb w smażalniach. I jeszcze jedno - jestem bardzo zdziwiony, że ten tekst ( pomijając już, że napisany poprawnie i ciekawie ) poruszający naprawdę ważne sprawy nie znalazł się na górze głównej strony portalu !!! Jest to oburzające !!! Wpis o sieciach na zalewie też jest ważny, ale wisi już tam dwa czy trzy dni i każdy kto miał się wypowiedzieć już to zrobił. Uważam że teks kolegi Gilberta powinien zająć jego miejsce !!! [2009-10-28 10:03]

użytkownik

Dziękuję za miłe słowa, Kamilu! Zauważyłem, że mamy podobne przemyślenia, a to, że cieszysz się na portalu szacunkiem wielu kolegów - tym bardziej mnie cieszy i nobilituje. Powiem szczerze - jestem kompletnym komputerowym analfabeta, i to ja sam wstawiłem ten blog w "Społeczność", gdzie rzeczywiście zapewne niewiele osób zaglada. Może uda się to wstawić na stronę glówną, byłbym szczęśliwy. Waga spraw bardzo duża. Pozdrawiam serdecznie - "Gilbert" Marcin [2009-10-28 10:49]

łysy wąż

Dobrze wstawiłeś swój wpis, ale to redakcja decyduje o tym czy pojawia się on w zakładce ( w tym wypadku społeczność ), czy będzie widoczny na samej górze strony. Uważam, ze w tym przypadku powinno tak się stać. Co do samego Zalewu - szkoda że ZOM nie słucha postulatów wędkarzy. O ile więcej ryb pływałoby w naszych wodach, gdyby nie brygady rybackie... Ale przecież rybak płaci pieniądze do PZW za możliwość stawiania siat, więc te PASOŻYTY SPOŁECZNE dalej zezwalają na działalność rybacką.... Jak nie będzie za mocno wiało, to w piątek trochę popływam na Zegrzu. Zobaczymy czy coś tam jeszcze pływa ;-)P.S. ja też nie jestem komputerowcem, co więcej - sam siebie określam technicznym kretynem ;-)dzięki i pozdrawiam [2009-10-28 11:10]

użytkownik

Czytałem ten wpis z wielką uwagą i czym dalej tym smutniej, jednak najsmutniejsze jest to że pasuje do większości naszych łowisk. Cegielinka mimo unowocześnionej oczyszczalni, czesto spływa kupami i to w takiej ilości że trudno zarzucić wędke, a sieci ryackich pewnie tyle co wszędzie. Sam widziałęm jak rybacy w nocy przyczepili siatke do pierwszej kładki i zataczając koło, wymietli ryby z kilku sąsiednich, bo wędkarze zakarmiali i stała tam ryba. Rybacy wszędzie są pazerni i pomijając to że chćą tacy być dla kasy, to gorsze że są nie tykalni, bo mogą tacy byc. U nas małe sandacze, czy szczupaki sprzedaje się legalnie w dużych sklepach i nie ważne czy łowione są w Szczecinie, Warszawie, czy Łodzi, za złapanie takich, mu zapłacimy kare...rybacy nigdy! Co do PZW-szkoda się produkować... Smutne Pozdrawiam! [2009-10-28 17:51]

dany21

Takie jest szanowanie wędkarzy w naszym kraju, PSR jak złapie niedowidzącego dziadka, który złowił rybkę której brakuje cm do wymiaru to od razu karze go mandatem a rybacy wyławiają setki niewymiarowych ryb, które zostały wpuszczone za pieniądze właśnie tego dziadka. Zero sprawiedliwości! [2009-10-28 18:48]

Jedyny7

Gilbercie,bardzo możliwe że w czasach o których mówisz przyduchy nie miały tak poważnych skutków, między innymi jest tak dlatego, że teraz rolnicy mają dofinansowania z UE do ha pola, ale pole te nie może leżeć odłogiem (podobno sprawdzają to zdjęciami satelitarnymi), dlatego rolnicy często po prostu koszą trawę i ją zostawiają. Dochodzą do tego coraz bardziej popularne sztuczne nawozy.Dodatkowo faktem jest, że zakłady leżące przy rzekach podczas wielkich stanów wody wykorzystują sytuację, opróżniają swoje zbiorniki ze ściekami i chemikaliami. Robią tak bo mała jest wtedy szansa na wykrycie tego procederu, a woda "i tak jest brudna"... [2009-10-28 21:23]

użytkownik

Smutny artykuł lecz traktujący o sprawach ważnych i bolesnych dla osób związanych z Zalewem Zegrzyńskim . Daję 5 . [2009-10-29 11:20]

2780plox

Ciekaw jestem czy podstawowe badania wody mogłyby być wykonane w laboratorium oczyszczalni ścieków. Wiem, że można by określić zawartośc azotu i fosforu - a to przeciez podstawowe składniki nawozów sztucznych. Zapewne można by określić zawartość tlenu. Postaram się tego dowiedzieć i być może mógłbym pomóc. Jeśli ktoś się na tym zna to proszę o kontakt. Gilbercie, może nie trzeba by było płacić ze swojej kieszeni za badania. Pozdrawiam. [2009-10-29 13:46]

użytkownik

Jak wyście mnie tu znalezli, Koledzy..*))) - w takim zakamarku.. a na serio - gdyby ten materiał był na stronie głównej, na pewno znalezliby się koledzy potrafiący podpowiedzieć, pomóc. Rzeczywiście - wymowa tego wpisu jest smutna, ale nie dziwcie się. Musiałem zrobić esencję z prawie 30 lat łowienia w Zalewie, a to naprawdę nie jest łatwe. Nie dzieje się dobrze, stąd taki a nie inny tekst . Nikogo w tym tekście nie obraziłem, odpowiadam za swoje słowa. Chciałbym dożyć chwili, że siatki znikną z Zegrza na zawsze, a wody będą trzymały przyzwoity standard czystości. Dzięki za wpisy - każda pomoc i podpowiedz mile widziana - pozdrawiam. [2009-10-29 13:57]

ja1cek

BARDZO WAŻNY PROBLEM !!!!!!! Kormorany i rybacy to powód braku ryb.Popieram kolegę który pisze "wypierniczyć rybaków". Może ktoś Nas usłyszy i pomoże,poradzi co z tymi plagami walczyć......bo inaczej to koniec wędkarstwa w Polsce. Czekam na odzew braci wędkarskiej. [2009-10-29 19:57]

Jedyny7

2780 plox,w laboratorium oczyszczania ścieków mogą (muszą ) być wykonywane nie tylko podstawowe badania, ale też badania wszystkich substancji i parametry wody określone w "Rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 24 lipca 2006 r. w sprawie warunków, jakie należy spełnić przy wprowadzaniu ścieków do wód lub ziemi, oraz w sprawie substancji szczególnie szkodliwych dla środowiska wodnego"dostępna tu: http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU20061370984&type=2Dla oczyszczonych ścieków sprawdzane jest Chzt, Bzt5, Zawiesiny Ogólne, Fosfor ogólny i azot ogólny. Oczyszczalnia musi sprawdzać wskaźniki wody dopływającej i wypływającej z oczyszczalni w częstotliwości określonej w rozp.(aczkolwiek nie za bardzo wiem co mają oczyszczalnie związanego ze sprawą poruszaną w wątku)Z kolei w "Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 4 września 2000 r. w sprawie warunków, jakim powinna odpowiadać woda do picia i na potrzeby gospodarcze, woda w kąpieliskach, oraz zasad sprawowania kontroli jakości wody przez organy Inspekcji Sanitarnej." dostępnego tu: http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU20000820937&type=2można wyczytać, że organy inspekcji sanitarnej są zobligowane do regularnego (określone w rozp. ) badania wody w kąpieliskach.Dlatego pewnie są robione regularne badania na kąpieliskach na Jeziorze Zegrzyńskim, ale oprócz tego na pewno robili badania w czasie przyduchy a wyniki pewnie można od nich dostać na zasadach opisanych na ich stronie: http://www.wios.warszawa.pl/ W stacji uzdatniania wody w Wieliszewie też woda jest regularnie sprawdzana.Myślę, że można tam zadzwonić i zapytać o parametry wody w konkretnych dniach. [2009-10-29 20:37]

2780plox

Dzięki Jedyny7 za podane informacje. Chciałbym wyjaśnić skąd moje pytanie o badania w oczyszczalniach ścieków. Być może mógłbym załatwić badanie wody w takim laboratorium. Po co Gilbert miałby płacić z własnej kieszeni. C hciałbym pomóc. To wszystko. Pozdrawiam [2009-10-30 08:12]

Kiris

Tekst typowo "jesienny"- bardzo smutny i skłaniający do refleksji. Problem zanieczyszczeń, nadmiernych odłowów itp. , to problem ogólnopolski. Zgadzam się z Panem Kamilem odnośnie komercyjnych połowów na zbiornikach naturalnych. Przyczyna moim zdaniem tych zjawisk jest o wiele szersza i przekracza ramy komentarza. Pozdrawiam [2009-10-30 17:11]

łysy wąż

Wczoraj trochę popływałem po zalewie. Biała ryba zeszła już na zimowiska i dziś jest ostatni dzień, kiedy można tam wędkować. Od pierwszego listopada jest tam obszar ochronny. Ciekaw jestem, czy obowiązuje on również rybaków. Gdy łódki wędkarskie zniknął, nad wodą panować będą rybacy i kormorany. Kormoranów obszary ochronne nie dotyczą, a jak z rybakami? Ciekawe....?Panowie, ale pojawia się też pozytywny " drobiazg ". Otóż wczoraj byłem świadkiem zarybienia zalewu !!! Szczupaczki 20-30 cm rozpłynęły się po wodach zalewu :-) Jak najwięcej takich widoków :-) A już w kwietniu, będzie można pochrupać smażonego czterdziestaczka w Wierzbicy............. [2009-10-31 12:41]

kopciu

WYSTARCZY PRZEJŚĆ SIĘ DO SUPER MARKETU I ZOBACZYĆ SANDACZE SZCZUPAKI TAKIE PO TRZYDZIEŚCI CENTYMETRÓW .NIE WIEM SKĄD MAJĄ TAKIE KRUCIACZKI [2009-10-31 17:59]

użytkownik

Właśnie wróciłem z Zegrza, okazało się, ze moje wielkie umiejętności z maja i czerwca nie istnieją...Mój "opad" jest niewłasciwy, gumki mam nieswieże. Inni połapali nieco, padło nawet sumisko dwumetrowe, wróciło do swego królestwa. Było też i niezbyt wesoło - dwóch "wedkarzy" łowiło z jakiegos kajaka, w czasie podbierania ryby władowali sie obaj do wody, tylko pomocy wedkarzy, oraz szybkiej interwencji pontonu z ratownikami zawdzięczają życie. Jakby tego mało - mój towarzysz wykąpał się cały w wodzie na przystani, dobrze że było płytko . Powód - posliznięcie na śliskiej łodzi /alkoholu nie pilismy/. Zatem dzień niecodzienny. Z zarybienia szczupaczkami cieszę się bardzo /było to podobno pół tony?/. Oby tylko znowu jakieś tzw. " podeszczowe zatrucie"nie zniweczyło tej pracy. Kormorany mają się świetnie - polowały koło nas bezczelnie i często, nurkując pod wodą. Wyspa przy hotelu "500" to ich stała imprezownia, własnymi kupami zabiły na śmierć prawie wszystkie drzewa. Krew mnie zalewa, nie dziwcie się. Co do "obrębu ochronnego" - to kuriozum na skalę świata. Stworzyli to pojęcie wedkarze związani z pewnym czasopismem - z powodu wyjątkowego kłusownictwa na "szarpaka". Jednak - ja i wielu innych nie kłusujemy, i zapewne nigdy nie będziemy. A zabrano nam - normalnym wedkarzom mozliwość łowienia w listopadzie sandaczy - a w tym miesiącu żerują znakomicie. No - ale w Polsce z powodu wypadków zlikwidowano "zielone strzałki" na skrzyżowaniach. A teraz się je przywraca ! Mam nadzieję, że pozwolą kiedys łowić nam - wedkarzom, a przestępcy - szarpakowcy będą rzucali szarpakiem we własnych kolegów - w więziennej celi.! Pozdrowienia. [2009-10-31 18:28]

adamosa

wiem że ostatnio zarybiano szczupakiem zalew od strony Białobrzegów Oby większość z nich nie trafiła na patelnie jako 30cm ryby [2009-11-12 23:32]

użytkownik

No niestety .Smutne to ale prawdziwe. [2009-11-13 14:16]

Sebastian Kowalczyk

Dopiero dzisiaj przeczytałem ten materiał a fakt, że nie został wyświetlony na głównej stronie portalu jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Myślę, że takie teksty są po prostu dla kogoś bardzo niewygodne. Może jest jakiś sposób, aby jeszcze wpłynąć na redakcję. [2009-12-05 21:32]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej