Zamiast szczupaka czyli hardcorowy test nowej wędki.

/ 13 komentarzy / 2 zdjęć


1 majowy wypad zaliczony. Niestety z przyczyn losowych na ryby pojechałem dzisiaj sam, pozdrawiam w tym miejscu Szwagra Mariusza i kolegę Jędrulę, którzy z różnych przyczyn nie mogli dzisiaj byc nad wodą...:( Niemniej jednak liczył się dla mnie fakt, że w końcu mogłem ruszyc w pogoń za cętkowanymi i pasiastymi drapieżnikami:) Nad wodą (była żwirownia), zameldowałem się stosunkowo wcześnie bo o 4.50 i od razu przeżyłem szok...na parkingu aut jak na jakiś zawodach co najmniej, 24 samochody!!! Lekko zdegustowany zaparkowałem jednak furę niczym pod jakimś supermarketem i postanowiłem, że mimo wszystko spróbuję od drugiej strony zbiornika, licząc na jakieś wolne stanowiska do oddania rzutów. Faktycznie im dalej od parkingu tym ludzi było mniej więc mogłem w spokoju oddac się ulubionemu zajęciu:)
Początek nie przyniósł jednak żadnych wrażeń, no może poza przyjemnością spinningowania zupełnie nowiuśkim kijkiem (wklejanka dragona power dżig 5-25 g.) oraz testowi po raz pierwszy
w życiu plecionki jako linki (power pro 0,15 mm.). Wodę przeczesywałem na zmianę różnymi gumami w szczupaczych rozmiarach jednak bez efektu,. Po dwóch godzinach postanowiłem spróbowac szczęścia z okoniem, więc założyłem kopytko relaxa mniejszych rozmiarów. Tym sposobem udało mi się wyciągnąc 3 garbuski raczej małych rozmiarów, które stały w pół wody centralnie pod stadkiem oczkującej drobnicy. Zawaliłem także kilka agresywnych brań. Człowiek niby się cieszył, że coś ruszyło jednak w sercu czułem, że nie o to chodzi dzisiaj, więc wróciłem do kopyt nieco "słuszniejszych" rozmiarów (7,8,9 cm.) licząc, że jednak szczupły też dziś wejdzie;) Wlazł ale tylko na chwilkę, pokazując się pod moimi nogami w momencie gdy ja miałem zestaw zarzucony daleko od brzegu:/! nie był jednak duży w porywach wymiar. Tak zleciały mi 4 godziny biczowania wody aż w końcu doszedłem do miejsca gdzie zaczeło się okupowanie brzegu przez miłośników wędkarstwa ( głównie karpiarzy). Postanowiłem wynieśc się na inną wodę oddaloną o parę minut drogi autem.
Jak pomyślałem tak zrobiłem, więc po chwili stałem już opelkiem na parkingu drugiej żwirowni. Na dzień dobry ciche Ku... Mac pod nosem gdyż aut jest tu równie dużo jak na poprzednim zbiorniku...! Niestety tym razem zaliczyłem jedynie 15 minutowy spacer wzdłuż zbiornika by przekonac się, że wszystkie wartościowe miejscówki są już okupowane głównie przez...karpiarzy, od 15 lat myślałem, że to głównie szczupły ma przewalone 1 maja jednak jak widac jest inaczej;) Przypadek , czy brutalne fakty o rybostanie naszych wód??
Na maksa już zwątpiony postanowiłem w drodze powrotnej do domu podjechac na jeszcze jeden zbiornik który słynie z olbrzymich ryb, głównie karpi i sumów, jednak z doświadczenia wiem, że jest tam fajny okoń i zdarza się szczupak. Zgodnie z przewidywaniami nad wodą majówka pełną gębą czyli miłośnicy gruntowych zestawów plus parę żywcówek:)
Na szczęście brzeg na którym zależało mi połowic był pusty więc poleciałem dosłownie co sił w nogach na upatrzone miejsce. Nareszcie mogłem oddac się wędkarstwu:) Parę rzutów kontrolnych, zmiana przynęt i nic... W pewnym momencie zauważyłem zawirowania tuż pod lustrem wody na około 25 może 30 metrze posłałem tam zaraz okonio-podobnego caninbala gdyż tą przynętę miałem akurat założoną. w momenie gdy gumka wpadła do wody poczułem delikatne trącenie którego niestety nie udało mi się zaciąc. Myśle sobie OKONIE żerują na drobnicy więc zakładam sprawdzone wcześniej małe kopytko. Rzut i od razu kolejne branie, którego tym razem nie musiałem nawet zacinac... to co się potem wydarzyło zostanie w mojej pamięci chyba na zawsze:) Coś dosłownie próbowało mnie pozbawic nowo nabytego kijaszka, odchodząc w zawrotnym tempie co raz dalej od brzegu... Wędka gnie się do granic wytrzymalości, plecka znika z kołowrotka jak głupia, zaraz przypominam sobie napis na opakowaniu 275 metrów, myślę sobię oby starczyło. Aby się nie rozczarowac dokręcam hamulec w kołowrotku do minimalnej granicy, oczywiście z czuciem by nie przesadzic. Resztę holu i tak kontrolowałem już ręcznie przytrzymując szpulę. Na szczęście zdążyłem w tych emocjach zobaczyc godzinę na zegarku 11 53. Tak upłyneło mi 23 minuty niezwykle emocjonującej walki z rybą. Bardzo szybko domyśliłem się, że sprawcą zamieszania będzie jakiś duży karpiowaty który najwidoczniej wygrzewał się w promieniach bardzo mocno operującego dzisiaj słonka. Łudziłem się do końca, że jakiś karp lub amur ( tak obstawiałem) zassał do paszczy malutką przynętę , która przypadkiem znalazła się mu koło nosa;) W końcu o godzinie 12.15 udało mi się chwytem pod skrzela wyciągnąc dosłownie na samiuśki brzeg przy styku z wodą mojego potwora...którym okazała się TOŁPYGA przypadkowo zahaczona za płetwę ogonową:/:/!!!! Rybsko było ogromne, nie chcąc jej męczyc odmierzyłem długośc przykładając do niej wędkę i zaznaczając odległośc. Już po wypuszczeniu podszedłem do plecaka ( znajdował się w miejscu brania jakieś 40 metrów dalej) w którym miałem miarkę w celu określenia długości. Okazało się, że grubas miał 130 cm. !!! wagi nie podam gdyż nie próbowałem nawet łajzy udzwignąc ;) Po pstryknięciu kilku fotek z komórki, niestety słabej jakości gdyż słońce dosłownie waliło jak z lampy i wypuszczeniu ryby, sam nie wiedziałem czy się cieszyc z takiej sztuki czy miec żal do losu, że nie dośc, że to nie był szczupły to była to przypadkowa podpinka wygrzewającej się ewidentnie ryby. Juz na spokojnie gdy to piszę powiem wam, że jestem strasznie szczęśliwy z tej przygody, gdyż w końcu mogłem zmierzyc się z potworem, ochrzciłem nową wędkę i mam o czym opowiadac wnukom ;):) Na szczupaki przyjdzie czas do niedzieli daleko :P:)

 


4.8
Oceń
(24 głosów)

 

Zamiast szczupaka czyli hardcorowy test nowej wędki. - opinie i komentarze

halski021halski021
0
Mega przygoda - takie coś zapamięta się na zawsze:) (2014-05-02 08:48)
PanciOxDPanciOxD
0
Wrażenia z holu musiały być niesamowite :) (2014-05-02 10:14)
marciin 2424marciin 2424
0
Gratuluję przyłowu i życzę jak najwięcej takich przygód nad wodą :)***** (2014-05-02 10:55)
użytkownik146431użytkownik146431
0
No nie źle.Kawał ryby.Hol musiał być nie zły. (2014-05-02 13:14)
kostekmarkostekmar
0
Ależ niespodzianka !!! Przyłów taki wielki !!! Gratki i połamania !!! Zostawiam piątala !!! (2014-05-02 16:42)
esox61esox61
0
Coś takiego należy z naturalnej wody zabrać bo szkodnik to okrutny. (2014-05-02 17:07)
DaViDoSeKDaViDoSeK
0
Hehe.. no proszę co za szczęście ;) (2014-05-03 15:54)
użytkownik102837użytkownik102837
0
Gratulacje, za fajną przygodę i udany artykuł ode mnie ***** Pozdrawiam Boczny Trok (2014-05-03 21:27)
Damian728Damian728
0
gratulację!!! :D chciał bym tak samo ochrzcić swoją nową wędkę :) (2014-05-11 17:06)
JędrulaJędrula
0
Przygoda życia , będziesz dłuuuuugoooo wspominał :) (2014-05-12 07:58)
matexxmatexx
0
Gratuluje pięknej ryby. (2014-05-12 08:00)
ZionbelZionbel
0
Maćku gratki ryby. A tak na marginesie ciekawe że tołpygi zawsze wchodza jako przylów :) ***** (2014-05-16 08:03)
kucus22kucus22
0
Mnie bardziej dziwi, że ludzie zgaszaj takie okazy np. w WW w tabeli rekordów. np. w marcowym numerze podajże 3 sztuki są zgłoszone ,podobne do mojej (złoty medal) i wszystkie dziwnym trafem zasmakowały przynęt spinningowych!? Przypadek? (2014-05-16 15:47)

skomentuj ten artykuł