Zanieczyszczanie rzek

/ 10 komentarzy

Sprawa, którą chcę opisać dotyczy nas wszystkich, ponieważ dotyczy naszego
zdrowia, a czysta woda to zdrowe życie.

Od czasu do czasu na wodach powierzchniowych naszego powiatu mają miejsce
zanieczyszczenia wody - przynajmniej raz do roku.Ostatnio opisywane zdarzenie
tego typu miało miejsce na Szewskiej w Bielawie w m-cu
listopadzie:                                       
http://www.pzw.org.pl/walbrzych/wiadomosci/87302/60/zanieczyszczenie
_lustra_wody_na_obiektach_wodnych_przy_ul_szewsk
i było  sprawdzianem dla naszych powiatowych służb tj. Powiatowego
Wydziału Ochrony Środowiska, Rozwoju i Promocji; Straży Pożarnej; Policji oraz
SSR i PZW. Egzamin w/w służby i organizacje zaliczyły na ocenę celującą, co
niezmiernie cieszy.  Złą wiadomością jest jednak to, że zanieczyszczono
wymieniony akwen celowo i świadomie.

Pierwsze dni nowego roku przyniosły nowe, podobne wydarzenia tj. zatrucie potoku Brzęczek w dniu 4 stycznia br., oraz 17 stycznia br. zanieczyszczenie rz. Ślęży w Niemczy. Zgodnie z przysłowiem można powiedzieć „głupich się  nie sieje sami się rodzą i nic z tym nie możemy zrobić". Oczywiście, że możemy i musimy coś zrobić. Możemy wpływać na ludzi, którzy zatruwają naszą wodę, powietrze, glebę. Jesteśmy zobowiązani walczyć wszelkimi sposobami z taką patologią w imieniu własnym oraz naszych dzieci i wnuków.

Wracając do zatrucia potoku Brzęczek w dniu 4 stycznia br., to otrzymałem anonimową informacje telefoniczną (za którą serdecznie dziękuję) i wraz z kolegą strażnikiem udałem się we wskazane miejsce. Zastaliśmy zrzut wody mocno zabrudzonej jakąś czarną substancją i śnięte ryby. Pierwsza moja myśl - co robić?

Zadzwoniłem po pomoc do straży pożarnej. W rozmowie z dyżurnym JRG
usłyszałem pytania co, jak, gdzie, na które udzieliłem wyczerpujące odpowiedzi.
Dyżurny JRG i ja doszliśmy do wniosku, że przyjazd straży pożarnej nic nie da.
Założenie rękawów zbierających zanieczyszczenia, filtrowanie wody poprzez słomę
itp. opisywane metody nić tu nie dadzą, gdyż woda, która wypływa z betonowej
rury-kolektora jest czarna w rozcieńczona w wodzie normalnie wypływającej z
kolektora. Pomyślałem, aby zaczopować wypływającą zatrutą wodę, ale to
narobiłoby chyba jeszcze większych kłopotów. Woda nie mająca ujścia rozlałaby
się na polach ornych!

W międzyczasie dołączył do nas patrol policji i dwóch strażników SSR.

Praktycznie byliśmy bezradni. Jedyną rzeczą jaką mogliśmy zrobić,  to
zawiadomić instytucję do tego powołaną czyli Wojewódzki Inspektorat
Ochrony Środowiska w Wałbrzychu. Instytucja,
która powinna pełnić dyżur (opisane zdarzenie miało miejsce w sobotę rano).

Ponieważ miałem problem, aby skontaktować się z WIOŚ-em numer kontaktowy
widnieje m.in. w zezwoleniu wędkarskim na rok 2014 oraz na stronie:

http://www.bip.wroclaw.pios.gov.pl/index.php?go=wios

zadzwoniłem do Ichtiologa - pracownika Biura ZO PZW w Wałbrzychu. Pan
Ichtiolog uzyskał swoimi sposobami prywatny numer jednego z inspektorów
będącego pracownikiem WIOŚ-u i wykonał połączenie. Okazało się, że Pan Inspektor
w tym czasie ma akurat sobotni dyżur dzięki czemu przyjął bezpośrednio
zgłoszenie o zajściu. Jednak sam indywidualnie nie mógł podjąć decyzji odnośnie
wyjazdu w teren. Cóż, czas biegł, a nikt z WIOŚ nie przyjeżdżał ... zatem
widać, że szefom instytucji nie zależy na ochronie środowiska, a tylko na
świętym spokoju - wszak mamy weekend. 

Wykonaliśmy dokumentację foto-video telefonem komórkowym, przesyłając do
Zarządu Okręgu PZW w Wałbrzychu. Pracownik Biura jeszcze w sobotę ją odebrał
wraz z notatką i niezwłocznie przesłał do dyżurującego Inspektora z WIOŚ.
Posłużyła ona również jako dowód przestępstwa dla prokuratury.

W tym opisywanym momencie  poczułem smak goryczy z bezradności.

Przecież przyjazd inspektora z Wałbrzycha zająłby maksymalnie godzinę.
Inspektor pobrałby próby wody zgodnie z procedurami, które również by posłużyły
jako wyśmienity dowód w sprawie i co najważniejsze pozwoliły wkroczyć na teren
obiektu podejrzanego o trucicielstwo.

Cała sprawa miała miejsce przed długim weekendem (przyp. 4 stycznia 2014 r.). W
dniu 7.01.2014 r. skontaktowali się ze mną pracownicy WIOŚ, którzy przybyli do
Dzierżoniowa z Wałbrzycha prosząc o wskazanie miejsca wypływu wody z kolektora.
Po wskazaniu miejsca zatrucia odwiedziliśmy jeszcze dwie firmy, i to niecała
moja przygoda z WIOŚ. Kilka dni później zadzwoniłem do omawianej instytucji
prosząc o rozmowę z kierownikiem inspektoratu.  Przyznam, że rozmowa z
panią kierownik inspekcji z Wałbrzycha zdumiała mnie całkowicie, gdyż
usłyszałem z jej ust stwierdzenie cyt. „...że WIOŚ do takich spraw nie
przyjeżdża, że inspektorzy zajmują się ważniejszymi sprawami! "

Poirytowany takim oświadczeniem zadzwoniłem do WIOŚ we Wrocławiu. W rozmowie z
kierownikiem usłyszałem zgoła coś innego, a mianowicie, że jako zwykły Rykalski
jeśli zgłoszę sprawę, to ktoś się powinien nią zająć. Usłyszałem również, że
będzie interwencja w związku ze zgłoszeniem. I była! Po godzinie zadzwoniła
pani kierownik z WIOŚ w Wałbrzychu korygując wcześniejszą wypowiedź, która i
tak do niczego nie była mi przydatna!

Dlaczego?

Jako mieszkaniec naszego powiatu i społeczny strażnik powinienem mieć możliwość
zawiadomienia o zatruciu wody czy śnięciu ryb organ do tego powołany, którym
jest Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.



Czy trudno zainstalować na telefonie stacjonarnym przekierowanie i
nagrywanie rozmowy na numer pracownika, który powinien pełnić dyżur. Nie mam
pretensji do szeregowych pracowników omawianej instytucji, gdyż działają
zgodnie z instrukcjami i wykonują tylko polecenia szefów, a przy okazji są
ofiarami całego nieudolnego systemu, przeprowadzania akcji ratunkowych, ale
jest mi żal śniętej ryby na dwukilometrowym odcinku potoku i znacznym odcinku
rzeki Piławy.



Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że wydrukowano ponad 12 tysięcy
zezwoleń wędkarskich dla Członków Okręgu PZW w Wałbrzychu z numerem telefonu do WIOŚ tj.
(74) 842-33-22.



Numer ten jest bezużyteczny. Próbowałem po tych zdarzeniach dodzwonić się na
podany numer zarówno w sobotę, niedzielę i dni powszednie po godz. 16.00 - bez
rezultatu.



„Szanowny łobuzie-trucicielu!



Uprzejmie proszę o jedno. Jeżeli już zatruwasz nasze środowisko to rób to od
poniedziałku do piątku w godzinach 7.00-15.00 mając na uwadze
nasze utrudnienia.



Dziękuję za wyrozumiałość "



Podsumowując, nie mogąc liczyć na Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska,
poproszę Władze naszego powiatu aby znalazły jakieś rozwiązanie tego problemu.
Przecież służby naszego powiatu tj. Wydział Ochrony Środowiska, Rozwoju i
Promocji; Policja czy Straż Pożarna już nieraz
udowodniły swoją fachowość.



Z poważaniem Wiesław Rykalski.

 


5
Oceń
(32 głosów)

 

Zanieczyszczanie rzek - opinie i komentarze

erykomerykom
0
Niestety syzyfowa robota,pełno zatrutych rzek a władze mają to gdzieś bo tylko patrzą żeby sprzedać teren pod jakąś firmę a to że dana firma zatruwa wodę to już pikuś... (2014-02-02 10:03)
ryukon1975ryukon1975
0
Powinni to przeczytać wszyscy którzy wypisują bzdury typu "widzisz- dzwoń". Nie ma w naszym kraju służb które zareagują natychmiast na wezwanie w sprawie zanieczyszczeń czy kłusownictwa. Trzeba się jasno do tego przyznać i pogodzić z tym aby to zmienić. Lub dalej wypisywać w internecie kamuflujące fakty kłamstwa. (2014-02-02 10:14)
marciin 2424marciin 2424
0
Jak można walczyć z właścicielami dużych firm ,którzy mają kasę i znajomych na wysokich stołkach. Jeśli masz kasę to możesz legalnie zanieczyszczać to proste i jasne jak słońce. Przecież w naszym kraju to działa od zawsze nie wiem dlaczego tak duża rzesza ludzi jeszcze tego nie wie. (2014-02-02 12:41)
grzegorz notgrzegorz not
0
Wczoraj tez zgłosiłem sprawę dotyczącą zanieczyszczenia rzeki, zobaczymy jaki będzie odzew. W zeszłym roku też zgłaszałem i odzew był, tyle tylko, że w tym roku rzeka jest znów zanieczyszczona...może w mniejszym stopniu ale jest... (2014-02-02 14:01)
kabankaban
0
Bez względu na skutek walczyć trzeba i stołki właścicieli firm miękną jeśli uda nam się zainteresować jakiekolwiek media (uczestniczyłem w pewnej sprawie i musiałem z bratem wystąpić z ramienia koła w telewizji regionalnej,ale opłacało się) bo to "bicz na kociaki". Jeżeli ileś tam razy odwiedzamy (bądź dzwonimy) jakiś urząd z odpowiednimi materiałami i dokumentami to prędzej czy później inaczej na "nas" patrzą. Tym którzy tego nie robili a będą mieli takie działanie na myśli radzę aby rozmawiać w sposób stanowczy i kulturalny (wszelkie wulgaryzmy obniżają nasz status na wejściu) a wspomnienie o ewentualnym powiadomieniu nawet lokalnej prasy potrafi zdziałać cuda. Pozdrawiam. (2014-02-02 14:44)
Michal8300Michal8300
0
Szkoda że trwało to tak długo ale szacun panu za wytrwałośc :D (2014-02-02 19:24)
Hunt eRHunt eR
0
Kiedyś burmistrz miasteczka w którym mieszkałem wespół ze strażą pożarną zrobili akcję, która polegała na wykrywaniu nielegalnych odpływów kanalizacyjnych uchodzących do przepływającej przez miasto rzeki. Po wykryciu "rury" straż pompowała wodę pod ciśnieniem w drugą stronę. Dziś pewnie media okrzyknęły by go rozbójnikiem, ale myślę że w naszych realiach takie metody są niezwykle skuteczne... (2014-02-02 21:12)
Pawelski13Pawelski13
0
brawa za wytrwałość, trzeba z dziadostwem walczyć, szkoda tylko że tak jest ciężko:( (2014-02-02 22:10)
grisza-78grisza-78
0
Gratuluję postawy i wytrwałości. Sam niejednokrotnie walczyłem z podobnymi problemami, nigdy nie wygrałem, bo wszyscy tak, jak w tym przypadku odwrócili się d**ą. Panu życzę jednak, aby sprawa miała jednak "happy end" i żebyście złapali truciciela, którego ( mam nadzieję) Sąd odpowiednio potraktuje! (2014-02-03 08:15)
rybka67rybka67
0
Podziwiam wytrwałość. Postawa godna naśladowania .Życzę sukcesów w walce z trucicielami. Pozdrawiam. (2014-02-03 13:38)

skomentuj ten artykuł