Zapiski wędkarskie. Dlaczego ( nie ) łowić w samo południe?

/ 4 komentarzy

Utarło się, że na ryby wyruszamy z samego rana lub pod wieczór. A co z wędkarzami, którym różnorakie obowiązki nie pozwalają na łowienie w tych najlepszych zdawałoby się porach?
Od dwóch lat coś takiego spotkało i mnie. Z racji zwiększonych obowiązków domowych na ryby jeżdżę nie wtedy kiedy chcę, tylko kiedy mi czas pozwala. Są to najczęściej godziny między 8.00 a 16.00. Przyznacie, że nie są to najlepsze godziny do połowów wędkarskich. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Postanowiłem prowadzić zapiski z tych połowów, by sprawdzić jak jest ze skutecznością połowów w tych nie najlepszych godzinach dnia.
Zapiski dotyczą wyłącznie połowów spiningowych w jeziorach i rzekach.
Na początek zdradzę, że wyniki połowów nie odbiegają znacząco od tych jakie uzyskiwałem kiedyś w godzinach rannych i popołudniowych. Na 9 Pucharze Wędkarza Polskiego pewien znakomity wędkarz suwalski wypowiedział znamienne zdanie, że „nie ten jest dobrym wędkarzem kto nałowi dużo ryb, ale ten co złowi ryby nawet w najgorszych zdawałoby się warunkach pogodowych, godzinowych i Bóg wie jakich jeszcze”. Mając tą radę w pamięci przystępowałem do łowienia każdorazowo bez kompleksów i narzekania. Jechałem po prostu wypocząć i porzucać.
Podczas tych dwóch lat odbyłem 72 wyprawy wędkarskie. Z trzech wróciłem o przysłowiowym kiju. Dwa razy z łowów trociowych na Radwi i Parsęcie, a raz z łowów pstrągowych na rzece Chociel ( 17 czerwca 2003 ). Pozostałe 69 razy miałem chociaż 1 rybę. Myślę, że powroty z łowów trociowych i pstrągowych bez ryb nie odbiegają od normy. W naszych wyrybionych rzekach to normalne, choćby nad wodę przyjechać o 3.00 nad ranem.
Na łowach ryb łososiowatych w omawianym okresie byłem jeszcze 15 razy.
Z tego 6 razy złowiłem komplet 3 pstrągów potokowych. 3 razy miałem po dwa wymiarowe pstrągi. 5 razy po jednym wymiarowym pstrągu ( w tym jeden tęczak ). Raz złowiłem jednego wymiarowego pstrąga i jednego wymiarowego lipienia ( Studnica 24 lipca 2003 ). Kiedy analizuję swoje zapiski z lat poprzednich to widzę, że gdy nad rzeką byłem wcześniej to wyniki wcale nie były lepsze.
Inne 54 wyprawy to łowienie w jeziorach z łodzi bądź z brzegu. Co jest znamienne, z żadnej nie wróciłem o kiju. Najsłabszy połów miał miejsce 14 maja 2003 na jeziorze Jamno. Złowiłem wtedy 3 wymiarowe okonie i jednego 27 cm leszcza ( twister 5 cm koloru zielonego z brokatem ). Najobfitszy ilościowo był połów z dnia 28 września 2003 r. kiedy to złowiłem 67 okoni od 17 do 32 cm ( jezioro Kamienne k\ Żydowa woj. Zachodnipomorskie – metoda bocznego troka z małym perłowym kopytkiem).
Reszta połowów zamyka się w granicach ilościowych od 3 do 59 ryb. Przy czym były to w zdecydowanej większości okonie 321 sztuk, potem szczupaki 38 sztuk ( w tym 7 kompletów – co prawda 5 z nich w jeziorze, które dzierżawiłem o nazwie Oblica, ale wierzcie mi, że ryby nie zawsze tam biorą) , leszcze 11 sztuk i wzdręgi 9 sztuk.
Jeśli chodzi o pogodę to były to: 26 dni z temperaturą pow. 25 stopni. 28 dni z temperaturą od 15 do 24 stopni i 18 dni z temperaturami od 2 do 14 stopni ( najzimniej było 14 listopada 2003 na Świńcu koło Kamienia Pomorskiego 2 stopnie powyżej zera – na białego twistera 3 cm z bocznym trokiem – 27 okoni od 17 do 26 cm i dwa leszczyki po 29 cm ).


Na 72 wyprawy słonecznie było w 51 przypadkach. Deszcz nie występował bo jadąc na ryby o godzinie 8 albo 10 już było wiadomo jaka szykuje się pogoda i jak padało to nie jechałem by nie stracić dnia.


Wnioski:

  • pora połowów ma wpływ na wyniki łowów, ale więcej zależy od wyboru
łowiska, umiejętności wędkarza, pogody, ciśnienia i liczby ryb w jeziorze lub rzece.
  • na ryby łososiowate wybierałem specjalnie dni pochmurne, więc widać że żerują
one wówczas cały dzień ( jak było słonecznie łowiłem w jeziorach )
  • Nawet w godzinach między 8.00 a 16.00 można nałowić się do syta ( patrz
komplety szczupaków czy duże połowy okoni.
  • Niestety nie nałowiłem żadnych okazów, poranki chyba są do tego lepsze
( największy okoń 42 dkg ( Bukowo 7 maj 2004 ), szczupak 2,80 ( Kątnica 2 październik 2003), pstrąg potokowy 64 dkg – 41 cm ( Dębnica 16 kwiecień 2004 ),
pstrąg tęczowy 48 dkg – 32 cm ( Czernica 23 marzec 2003), lipień 37 cm ( Studnica 24 lipiec 2003 ), leszcz 1,17 – 51 cm ( 12 czerwiec 2004 Bielskie ).
  • łowiłem tymi samymi przynętami co w latach poprzednich bez specjalnego
dobierania do naświetlonych wód
  • najwięcej ryb złowiłem o dziwo w godzinach od 11.00 do 13. 00, na przykład
szczupaka 2.40 złowiłem o 12.07 ( 17 maj 2003 – jez. Komorze )
  • nie zauważyłem różnicy w połowach z łodzi i brzegu najwięcej okoni złowiłem w
jeziorze Kamiennym z brzegu w jednym miejscu z którego nie ruszałem się przez
3 godziny


Jeśli ktoś nie ma czasu rano lub wieczorem niech jedzie na ryby w samo południe bo nie od pory zależą dobre wyniki tylko od wielu innych czynników. Powodzenia na waszych wyprawach.

 


4.8
Oceń
(6 głosów)

 

Zapiski wędkarskie. Dlaczego ( nie ) łowić w samo południe? - opinie i komentarze

kabankaban
+2
Na swoim blogu opisałem takie eldorado w środku dnia, jeden wpis o okoniach drugi o kleniach. Nie opisywałem pewnej wyprawy z 1 maja z 1993 roku gdzie pomimo obecności wielu spinningistów złowiłem 52 szczupaki z czego 38 miarowych i na koniec przegrałem walkę z metrówką która rozgięła mi hak przy główce pod koniec holu. Też robiłem przez wiele lat notatki ale już teraz tego nie robię. (2019-10-05 09:31)
patagoniapatagonia
0
Takie dni są piękne. (2019-10-05 19:09)
SmolikSmolik
+1
Zapiski wędkarskie mogą pomóc w wyborze łowiska, metody połowu i ryby, na którą się nastawiamy podczas danej wyprawy. Nie każdy ma jednak tyle samozaparcia, żeby takie coś robić. Po latach jest to cenny materiał do analizy. Zgadzam się, że czasem trafiają się nadspodziewane dobre brania ryb i zdarza się to o różnych porach dnia. Wtedy można nałowić się do woli. Etyczny i myślący wędkarz weźmie wtedy określoną liczbę ryb, a resztę wypuści. Inni będą brali "wszystko co się rusza" - takie są niestety realia polskiego wędkarstwa. Również jestem zdania, że dobrym wędkarzem nie jest ten, co w takich warunkach nałowi "furę ryb", lecz ten co złowi cokolwiek, gdy inni nic nie mogą złowić. Lechosławie - twoje artykuły czytam z prawdziwą przyjemnością, pozdrawiam serdecznie :) (2019-10-05 21:49)
patagoniapatagonia
0
Smoliku lejesz miód na serce. Jednak nie przesładzaj. Staram się jak mogę swoją pisaniną sprawić trochę radości czytelnikom. (2019-10-05 23:19)

skomentuj ten artykuł