Zaloguj się do konta

Żarnowiecka lekcja wędkarstwa

Pewnego sierpniowego sobotniego poranka wybrałem się na Jezioro Żarnowieckie w towarzystwie mojego szwagra. Kolega po kiju pożyczył łódkę oraz silnik. Pogoda tego dnia była rewelacyjna, ale dla plażowiczów. Bardzo duszno i upalnie, nawet lekki południowy wiatr nie dawał zbytniej ochłody. Wilgotność powietrza dość niska około 60% i ustabilizowane ciśnienie wynoszące 1017hPa. Na jeziorze lekka falka, marszcząca powierzchnię wody. Mimo tych lekko niesprzyjających warunków, nadzieja na złowienie „metrówki” przyspieszała bicie naszych serc oraz bulgotanie adrenaliny.

Po odnalezieniu łódki wśród kilkunastu innych, przyciągnąłem ją do brzegu, aby zapakować sprzęt oraz uzbroić ją w silnik. Oczywiście jeszcze lekki klar po buszujących mewach i można było wypłynąć na jezioro. Cel wyprawy to szczupaki pod północnym brzegiem jeziora przy pasie porastających dno rdestnic. Po dojściu na miejsce uważne kotwiczenie i do dzieła. Bardzo łowna na tym zbiorniku przynęta, w postaci srebrnej wahadłówki ALGA 2, powędrowała do wody. Kilkanaście rzutów i szwagier zapina niewymiarowego szczupaka, który po chwili wraca do wody. Raz po raz jakieś okonie odprowadzają wabiki pod samą łódkę. Zmieniam wędkę na lżejszą, z obrotówką ABC i po chwili zapinam okonia. Całkiem niezły, około 30 cm, pasiak wędruje do siatki. Po chwili jeszcze dwa takie i ponownie cisza. Kolejne rzuty nie przynoszą efektów.

Po zmianie rewiru znowu zaczynamy obławiać kolejny pas rdestnic przy użyciu wahadłówek ALGA 2. Co chwilę jednak zaczepiamy nasze wabiki. Trzeba przenieść się na skraj i próbować łowić wzdłuż. Szybka zmiana miejsca kotwiczenia i nasze wabiki ponownie lądują w wodzie. Kilka rzutów i szwagier zapina niewymiarowego szczupaka. Potem znowu i znowu, ale ciągle niewymiarowe. Ja natomiast używając tego samego wabika i tych samych sposobów jego prowadzenia nie mogę nic zapiąć. Zaczynam irytować się coraz bardziej. I na domiar wszystkiego słyszę zza pleców:

- Siedzi, chyba już wymiarowy – rzuca szwagier.

Po chwili widać całkiem niezłą rybkę. Po podebraniu ryba wypina się w podbieraku. Miarka pokazała 56cm. Ryba wędruje do siatki pobytowa sobie z okoniami. Walczymy dalej. Robi się coraz goręcej. Powoli zdejmujemy zbędne części naszych ubrań. Szwagier po chwili ponownie zapina kolejnego zębatego. Tym razem ponownie niewymiarowa ryba. Po kilkunastu minutach i ja mam na kiju szczupaczka. Szybkie wypięcie i wolny. I jeszcze dwa „niewymiarki” w kolejnych kilku rzutach.

- Kurcze, gdzie te „metrówki”? – pytam w myślach samego siebie.

- Siedzi, znowu coś lepszego – słyszę zza pleców.

Rzeczywiście, szwagier wyjmuje kolejnego wymiarowego szczupaka. Również 56 cm, jakby były z tego samego rocznika. Po kilku chwilach i ja mam w końcu rybę, ale po zmierzeniu wraca do wody. Brakowało 2 centymetrów do wymiaru. Kolejny rzut i ponownie zapinam szczupaka.

- Ten wymiarowy – rzucam do szwagra.

Po dociągnięciu do łódki, szwagier asystuje z podbierakiem. Ryba ładnie wślizguje się do podbieraka i na pokład. Miarka ponownie pokazuje 48 cm.

- No to wracaj do domu po mamuśkę – powiedziałem i puściłem wolno zębatego rozbójnika.

Pomachaliśmy jeszcze chwilę i spłynęliśmy z jeziora bez „metrówki”. Maluchy nie chciały przyprowadzić żadnej mamuśki. Tak minęła nam upalna sobota, podczas, której złowiłem cztery okonie i siedem niewymiarowych szczupaków. Szwagier miał ich osiem, z czego sześć wróciło do wody. Dostałem lekcję od szwagra, ale przyjdzie dzień, kiedy dołożę mu sromotnie!!! Połamania!!!

Opinie (6)

chipsusmaximus

Ciekawy opis wyprawy wędkarskiej na zębatgo drapieżcę!!! Zostawiam 5***** i polamannia!!! Na wymarzonej "metrowce" :-) [2013-09-08 12:00]

grisza-78

Tak to już jest z tymi zębaczami ;) Te mniejsze są chyba bardziej łakome, a duże chyba bardziej leniwe, zwłaszcza w słoneczne dni. Ale pewnego dnia nadejdzie jesień i o metrowego szczupaka będzie łatwiej, czego serdecznie Tobie życzę. ***** i pozdro! [2013-09-09 15:38]

użytkownik

dobry opis 5***** miałem coś podobnego z tym że to ja co jakiś czas wyjmowałem szczupłego lub sandacza i mój kumpel zrezygnował z pływania ze mną ,drugi zaś kolega powiedział że jestem farciarzem i zawsze dostaje kopy , teraz nad wodę chodzę sam , następnym razem będzie lepiej , próbuj dalej , połamania [2013-09-10 07:50]

Spawciu

super wyprawa . zazdroszcze takiej ilosci bran szczupakow ***** [2013-09-10 12:55]

kamil11269

***** :) Pozdrawiam [2013-09-11 15:16]

matexx

Gratulacje udanej wyprawy [2013-09-11 15:25]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…