Zaloguj się do konta

Zasada Złów i Wypuść to przyszłość wędkarstwa

Zasada Złów i Wypuść, znana na świecie jako „Catch and Release”, zdobywa coraz większą popularność i uznanie wśród polskiej społeczności wędkarskiej. Niemała w tym zasługa organizacji i instytucji, które uparcie dążą do wprowadzenia stosownych zmian w przepisach. Jednym z takich przedsięwzięć jest akcja „Ratuj szczupaka” zainicjowana przez członków „Salmo Fishing Club” i miłośników tej sztandarowej ryby.

Na ratunek szczupakom

Swoje postulaty organizacja promuje na własnej stronie internetowej www.szczupak.org, całkowicie poświęconej tej rybie. Pomysł stworzenia strony dla wędkarzy promującej ideę C&R narodził się w 2005 roku. Jak wspomina jeden z twórców witryny Mateusz Baran, pomysłodawcy Akcji byli wówczas skupieni wokół forum jednego z wędkarskich portali. Podczas jednej z dyskusji zaproponowaliśmy z przyjacielem, aby zamiast tylko siedzieć i narzekać, samemu zrobić coś w kierunku poprawy istniejącej sytuacji. Wybraliśmy szczupaka, ponieważ wszyscy jesteśmy spinningistami, a jak wiadomo, szczupak jest tu sztandarową rybą. Pomysł się spodobał i tak się zaczęło. Wspólnie przystąpiliśmy do budowania strony i zdobywania informacji. W międzyczasie udało nam się dotrzeć do znanych wędkarskich osobistości z Europy i całego świata i przekonać do podzielenia się z nami swoimi doświadczeniami- opowiada. - Na początku opisaliśmy problem, a przy współpracy z ichtiologami i ludźmi od lat związanymi z tematyką ochrony ekosystemów wodnych, wypracowaliśmy postulaty. Od lat obserwujemy spadek ilości i wielkości łowionych drapieżników. Dodając do tego olbrzymią rolę tych ryb w zdrowym ekosystemie wodnym, dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem stwierdzenie, że nasze przepisy w zakresie ochrony, są na dzień dzisiejszy zbyt liberalne. Poza tym od lat wiadomo, że nie ma na świecie łowisk, które będąc eksploatowane przez człowieka, mogłyby same utrzymywać się na stałym i niezmiennym poziomie. Wbrew pozorom, zagrożeniem dla ryb są u nas nie tylko rybacy i kłusownicy, ale również sami wędkarze, którzy często zapominają o etyce i regulaminach, a łowienie ryb rozpatrują tylko pod czysto konsumpcyjnym kątem. Zdawaliśmy i zdajemy sobie z tego doskonale sprawę. Z drugiej zaś strony nie chcieliśmy być zbyt radykalni w proponowanych rozwiązaniach, tak żeby od samego początku nie zrazić środowiska do naszego pomysłu. W ślad za tym postulujemy, aby ryby łowić jednak ograniczając ilość tych zabieranych, ucząc przy okazji prawidłowego obchodzenia się ze zdobyczą.
Co konkretnie promują twórcy akcji "Ratuj Szczupaka"? Jednym z celów jest doprowadzenie do zmian w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb i wprowadzenie zapisów zwiększających ochronę naszego sztandarowego drapieżnika. Chodzi o podniesienie dolnego wymiaru ochronnego tej ryby do 50cm, wprowadzenie górnego wymiaru ochronnego od 75cm i zmniejszenie ilościowego limitu dziennego połowu szczupaka do 2 sztuk.
Oprócz edukacyjnego propagowania idei C&R na łamach portalu szczupak.org i prasy wędkarskiej, twórcy Akcji podjęli działania w terenie. Jednym z nich była zorganizowana w 2005 roku akcja zarybieniowa na Odrze w okolicach Wrocławia.

Rybie należy się szacunek

Mateusz Baran przypomina również o innych postulatach swojej organizacji związanych z prawidłowym obchodzeniem się z rybami. Jak tłumaczy, trzeba o tym pamiętać już w momencie planowania wędkarskiej wyprawy. Po pierwsze należy łowić na sprzęt dobrany do wielkości poławianych ryb. Nasz przeciwnik męczy się w końcu niemal tak samo jak człowiek. Czasami obserwuję sytuacje, kiedy wędkarz holuję złowiony okaz przez kilkadziesiąt minut czekając aż ten wyłoży się ze zmęczenia na powierzchni. W tym momencie już z góry wiadomo, że ryba ma małe szanse na przeżycie. Przypomnijmy, że hol metrowego szczupaka nie powinien trwać dłużej niż kilka minut. Oczywiście może się zdarzyć, że na zestaw przygotowany do połowu małych ryb trafi się prawdziwy okaz, ale my mówimy tu o świadomym podejściu do wędkarstwa.
Dlatego powinniśmy mieć wszystko uprzednio przygotowane pod ręką, tak aby móc sfotografować rybę i uwolnić jak najszybciej. Gorączkowe szukanie niezbędnych narzędzi po złowieniu ryby, może mieć opłakane skutki dla naszej zdobyczy. Szczypce, obcinaki, wypychacze, rozwieracze – to podstawowe narzędzia, które mogą być bardzo pomocne przy wyhaczaniu uzbrojonych w liczne zęby szczupaków. Nie trzeba trzymać jej np. w łódce, ale w podbieraku zanurzonym w wodzie czy w misce lub pojemniku z wodą. Da nam to cenną chwilę na opanowanie emocji po udanych holu, a rybie czas na uspokojenie się i zbawienny oddech
– tłumaczy. - Przy wrzucaniu ryby do wody też obowiązują pewne zasady. Nie mamy możliwości śledzić dalszych losów ryby po wypuszczeniu, dlatego należy dołożyć wszelkich starań, aby wszystkie czynności wykonywać po prostu z głową. Rybę spokojnie wkładajmy do wody, a nie wrzucać ją do wody. Czasami lepiej chwilę ją przytrzymać, pozwolić dojść do siebie, często okazuje się bowiem, że nagle wypuszczona ryba znajduje się wciąż w szoku i po dostaniu się do wody opada na dno. My myślimy że odpłynęła, a ona tymczasem po prostu zdycha. Wreszcie powinniśmy ograniczyć czynności w ciepłych porach roku, kiedy rozpuszczonego w wodzie tlenu jest zdecydowanie mniej – przede wszystkim ograniczajmy w takich sytuacjach czas ryby spędzony poza wodą. Jest to tylko kilka bardzo ważnych punktów i jestem pewien, że o wiele więcej ciekawych informacji znajdziecie w artykułach zamieszczonych na naszej stronie.
Nasz rozmówca wspomina także o niezrealizowanej akcji zbierania podpisów pod postulatami dotyczącymi połowu szczupaka. Próba przeforsowania zmian wśród samych władz PZW, okazała się bowiem chybiona.
- Muszę się również przyznać, że nie wszystkie nasze pomysły udało się wprowadzić w życie. Próba zmiany Regulaminu poprzesz dotarcie do najwyższych władz PZW okazała się nierealna. Jednak zdobyte doświadczenie i sugeruje, że wiele korzystnych zmian można przeprowadzić oddolnie, wśród samych wędkarzy. Przykładowo wprowadzając świadomych problemów i chętnych do działań młodych wędkarzy do zarządów kół PZW. Biorąc czynnie udział w spotkaniach wyborczych i sprawozdawczych. Zgłaszając wnioski i projekty mające na celu ochronę danych łowisk czy gatunków ryb. Takie wnioski muszą być poddane głosowaniu i najczęściej wystarczy zwykła większość głosów, aby zostały przyjęte. Później trafiają one na zebrania okręgowe. Jeśli tam uda się taki wniosek przegłosować, wówczas jest szansa, że nasze postulaty wejdą w życie. Dostaliśmy wiele sygnałów, że w ten sposób, w kilku okręgach udało się zrobić coś dobrego. Cieszę się z tego niezmiernie, bo to oznacza, że udało nam się w jakiś sposób dotrzeć do świadomości wielu wędkarzy, a o to nam przecież przede wszystkim chodziło – dodaje Mateusz Baran.
Podobnie drogę do osiągnięcia celu w tym temacie widzi Jerzy Biedrzycki z internetowej telewizji „Taaaka Ryba”, od początku promującej w swoich filmach zasadę Złów i Wypuść. Podróżuję sporo po świecie, np. w Skandynawii obserwuję łowiska pełne pięknych szczupaków. Dzieje się tak dlatego, ponieważ tam w przeciwieństwie do nas obowiązuje takie niepisane prawo, normy w postaci limitu i wymiarów ochronnych nie są potrzebne, ponieważ wędkarze zdają sobie sprawę z rangi problemu i postępują prawidłowo. U nas, moim zdaniem, takiej świadomości wciąż niestety brakuje. Cieszę się więc, że powstała taka inicjatywa, nie wystarczy bowiem chronić ryby prawem, ale również dawać dobry przykład, uświadamiać. Tylko w taki sposób będziemy mogli mieć w Polsce atrakcyjne łowiska. Wierzę, że akcja się powiedzie. Niekiedy już obserwuję jej efekty - część wędkarzy nauczyła się wypuszczać ryby i widzi w tym przyjemność. Oby tak dalej!.

Potrzebna zmiana świadomości

Optymistycznie na dalsze poczynania stara się patrzeć także Mateusz Baran, który sukces idei Catch&Release uważa za warunek dalszego przetrwania polskiego wędkarstwa.
Cały czas mamy plany na przyszłość. Po pierwsze jesteśmy na etapie przebudowy portalu, myślimy też m.in. o kolejnych akcjach propagujących nasze postulaty i udowadniających ich słuszność. Po kilku latach doświadczeń zmieniliśmy spojrzenie na sposób ich forsowania. Teraz wiemy, że większy sukces osiągniemy, informując o akcji, przekonując wędkarzy o jej słuszności, edukując naszych najmłodszych kolegów, niż starając się zmienić cokolwiek w samym PZW. W tym momencie zależy nam więc bardziej na edukacji wędkarzy, uświadamianiu im ogromu problemu i promowaniu akcji „Ratuj szczupaka”. Nas zwyczajnie nie stać na powtarzanie cudzych błędów. Większość krajów, na które dziś patrzymy z wędkarską zazdrością borykała się kiedyś z podobnymi problemami. Wszędzie tam inicjatywa ochrony ryb i wprowadzenia zasad C&R wyszła nie od rządów, ale od samych wędkarzy. To tam dziś najchętniej udajemy się na wyprawy życia, starając się zapomnieć o naszej szarej polskiej rzeczywistości. Na szczęście i u nas powstaje coraz więcej łowisk, na których racjonalna gospodarka wędkarska, nowoczesne regulaminy dają nadzieję, że kiedyś i nad nasze piękne wody bez wstydu zaprosimy wędkarzy z całego świata. Catch&Release to przyszłość wędkarstwa i warto o tym pamiętać. Inaczej już niedługo pozostanie nam emocjonowanie się holem skarłowaciałych karasków i ledwo wymiarowych leszczyków. Oby ten scenariusz się nie sprawdził.
Martyna Mikulska

Opinie (11)

użytkownik

--absurdem jest wprowadzanie "no kill" tylko dla wędkarzy, masowe łowienie szczupaków siecią w czasie tarła przez rybaków , a także związkowych rybaków ,a potem żądanie od młodych wędkarzy ,aby wypuszczali pojedyńcze rybki jest nie porozumieniem ,aby wprowadzić dobre obyczaje, prawo musi bać jednakowe dla wszystkich ....pozdr... [2009-02-26 10:06]

użytkownik

--na zachodzie nie ma spólek rybackich ,tam jest inna gospodarka wodami i dlatego jest inna świadomość wędkarzy ,u nas jak narazie to nie możliwe --jeszcze raz powtarzam ,zmienić prawo dla wszystkich ,zlikwidować spółki rybackie jest to spuścizna po komunie ,kiedyś były " PGR-y"-- nie raz w sklepie czy na halach targowych widać niewymiarowe szczupaki i to w okresie ochronnym, już nie mówię o innych rybach ---pozdr... [2009-02-26 10:38]

siadol

W pełni popieram akcję "Ratuj szczupaka", gdyz niestety tej pięknej ryby jest niestety coraz to mniej w naszych wodach, nad czym szczerze ubolewam. Oby więcej takich pozytywnych akcji organizowanych dla ratowania tych ryb. W kole PZW Kobylin, którego jestem v-ce prezesem od dwóch lat intensywnie zarybiamy zbiorniki tym drapieżnikiem. Mam więc satysfakcję, że i ja, choć w małym stopniu, ale mam wpływ na liczebność szczupaka. Pozdrawiam serdecznie [2009-02-26 11:01]

Amitaf

Inicjatywa, jak każda zainicjowana przez społecznych zapaleńców jest godna pochwały i uwagi. Oczywiście wiem, że nie jest to jakieś novum. Lecz w Polsce wszystko rodzi się w ogromnych bólach. Myślę, że wielu z nas dojrzewa do tego, aby stosować C&R. Jednak są kraje, a do takich należy Polska, w, których tradycją jest skonsumowanie złowionej ryby. Myślę, że radykalne cięcia w regulaminie przyniosłyby skutek odwrotny do oczekiwanego. Społeczeństwo powinno zacząć zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę to do życia, ba przeżycia wędkarzowi i jego rodzinie nie jest potrzebny Szczupak czy inna ryba łowiona codziennie w (zakładam) ilościach regulaminowych i zabierana do domu. Choć, jak wiemy z doświadczenia - ryba z hipermarketu to nie to samo, co złowiona w naturze. Sam nie przełknąłbym tatara z pstrąga kupionego w markecie. Dlatego rozumiem, (o czym pisałem na swoim blogu) tych, co czasem coś z łowiska wezmą, aby nie zapomnieć smaku prawdziwej ryby – w dobie wszechobecnej chemii w prawie wszystkim, co spożywamy. Ach, gdzie to prawdziwe masełko czy szyneczka bez ulepszaczy! Parafrazując; przecież nie chodzimy do rzeźnika po całego wieprza, tylko do konsumpcji kupujemy niewielkie ilości. Tak też może być w wędkarstwie – nie zawsze trzeba wracać z trofeum. Może wystarczy satysfakcja złowionej rybki, buziak i do wody. Jutro też jest dzień, niech żyje dla innych. Tym bardziej, że w sprzęcie wędkarskim to już technologie kosmiczne z ciągle tendencją wzrostową, a w przyrodzie biegun przeciwny. Ode mnie 5. Pozdrawiam i dużo wytrwałości życzę. [2009-02-26 12:17]

stanley584

Pomysł przedni, pozostaje tylko wdrożyć go do życia i przestrzegania. Co tu więcej dodać, wszystkie argumenty wyłuszczył i dokładnie opisał Amitaf. Więc nie będę się powtarzał. Za całość klikam /5/ piątala. Pozdr. [2009-02-26 18:41]

prezes74

Nie prawdą jest że rybak ten z licencją może łowić nie zgodnie z regulaminem, jego też obowjązują wymiary i okresy ochronne ryb , naginajcie aby władze w waszych kołach wymagały na danym Okręgu udostępnienie takiej instrukcji wędkarzom . A najważniejsze walczyć do upadłego aby wogóle usunąć rybaków z naszych wód , ta ustawa to absurd.A tłumaczenie tych ludzi z Okręgu, że teego wymaga to fikcja , dla mnie to przykrywka do czego nich każdy sam sobie odpowie , ale chyba się rozumiemy.Zastanawia mnie tylkojedno, przecież każdą ustawę można zmienić , a dlaczego PZW jako dzierżawca wód , sam nie wyjdzie z taką inicjatywą.Sam w swoim Kole dość dokładnie przygotowuję się do zjazdu Okręgowego szukam pomocy prawnej i dlatego może już wkrótce na forum przydałoby się poruszyć ten temat. [2009-02-26 19:14]

rysiek38

a moze poprostu wprowadzic limity roczne zamiast dziennych np sandacz szczupak lacznie rocznie 15 sztuk i problem zniknie [2009-02-27 09:28]

Przemek238

Ja popieram tą akcje. Prawda jest taka że szczupak do donsumpcji jest najlepszy taki do 3 kg. Ja gdybym złapał taki okazto bym go wypuscił. Mam co prawda duży staw ale ani go nie zjem bo mięso jest niedobre a w stawie za duże ryby by jadł. W WW często pokazują sztuki po 10 12 kg w domu. Po co oni biorą te ryby. Powinni mieć aparat zrobić zdjęcia i ryba do wody. Ale zastanówny się nad inną sytuacją. Szczupak został złapany na zywca i połknął bardzo głęboko i nie można go wychaczyć.Jak go wpuscimy to ma nikłe szanse przeżycia [2009-02-27 12:19]

mikadus

Zgadzam się z Ryśkiem co do limitów i oczywiście dodałbym górny wymiar ochronny szczupaka. [2009-02-27 20:25]

rysiek38

podobno w krakowie takie limity przeszly na pstraga i lipienia wiec to jest mozliwe i moim zdaniem sprawiedliwsze niz limity dzienne [2009-02-27 20:48]

użytkownik

...........zgadzam sie z przedmówcami i jeszcze cos od siebie , jestem równiez za likwidacja spółek rybackich ,to dopiero kłusownictwo w biały dzien oczywiscie zgodnie z prawem .Nie wiem czy my nie mozemy spojrzec na inne kraje ....moze dobrze popatrzec na inne wzorce ......a moze ........no własnie niestety nie ma kary na kłusoli i miesiarzy , bo trzeba sobie powiedziec jasno ze duzo ludzi jezdzi nie na ryby a po ryby i nie wazne jak tylko ile 5, 6, szt ,itd i nie wazne czy ma wymiar czy nie ......czesto słychac .......panie a po co pan tyle godzin siedzi jak nic nie bierze, bo przeciez chodzi o to zeby gonic króliczka a nie go złapac ..........połamania i pozdrawiam [2009-11-20 02:58]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej