Zaloguj się do konta

Zasiadka na karpie

Zasiadka na karpie Na wspólną zasiadkę wybrałem się wraz żoną i synem. Łowisko które wybrałem słynie z dużej populacji karpi które często potwierdzają swą obecność częstymi spławami czy
też imponującymi wyskokami ponad lustro wody próbując schwytać różne owady.
Szczerze mówiąc widok zachęcający do spróbowania swych sił z miejscowymi olbrzymami,
gdyż rekord tej wody to ponad 20 kg.


Na miejscu byliśmy około godziny 8:00. Biorąc pod uwagę iż był to środek tygodnia ,
moje przewidywania były słuszne co do tego że łowisko będzie opustoszałe. Niestety jest to
woda o dużej presji zwłaszcza w weekendy co zarazem idzie w parze z zaciętą
rywalizacją. Ale jak napisałem wcześniej na nasze szczęście byliśmy sami. Nie tracąc czasu
natychmiast ruszyliśmy w według nas najlepszą miejscówkę. Po rozłożeniu prowizorycznego
obozu karpiowego przystąpiłem do montowania zestawów. Pogoda była nie najgorsza.
Według powiedzenia nie zawsze pogoda dobra dla wędkarza jest pogodą dobrą dla ryb.
Ogólnie wiał wiatr ale tego można się tu zawsze spodziewać.


Czas niestety mijał nie ubłagalnie. Minuta po minucie , godzina za godziną a
sygnalizatory milczały. Nie pozbawiało to w nas zapału i nie przejmowaliśmy się tym za
nato. Najważniejsze że mogliśmy razem spędzić wspólnie czas przy grilu i wypocząć
od miastowego zgiełku. Z resztą chyba cechą każdego karpiarza jest cierpliwość.Około
godziny 15 - stej pojawił się gospodarz łowiska bardzo sympatyczny i miły człowiek. Po
krótkiej konfrontacji i kilku cennych radach bo przecież kto jak nie on będzie znał najwięcej
tajemnic jakie kryje ów zbiornik. Postanowiłem posłuchać sugesti i zmienić taktykę.
I o tuż to " cud " zaledwie po może 30 minutach cudowny jak żesz długo oczekiwany dźwięk sygnalizatorka. Nie ukrywam że po całym dniu ciszy oniemiałem ,
ale szybko doszedłem do siebie i chwytam za karpiówkę - jest ! jest ! krzyczę w duchu a wędzisko już pięknie pracuje.Cóż za wspaniałe uczucie.Kij pięknie wygięty i mocne odjazdy.


To oznaczało tylko jedno , że przeciwnik jest spory i nie podda się tak łatwo.Po około 20 min
pięknej walki i okazji przetestowania sprzętu okazało się , że to jak do tej pory moja życiówka.Na macie ląduje śliczny i ogromny a zarazem dostojny w swej całej okazałości
10 Kg misiak.Emocji co nie miara i to właśnie takie chwile są nagrodą za cierpliwość i
wytrwałość.Po sesji zdjęciowej niekwestionowany król łowiska wrócił do swoich.Mam tylko
cichą nadzieję że jak tylko podrośnie znów staniemy w szranki.

Opinie (4)

Sowasao

Witam. Zdradzi pan co to za łowisko? [2014-04-10 22:06]

Sowasao

Witam. Zdradzi pan co to za łowisko? [2014-04-10 22:07]

JARASACKI

Lisi Ogon :) [2014-04-15 15:05]

marmon81

Witam. Tak , oczywiście ,że to Lisi Ogon. :) [2015-02-28 11:55]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej