Zaloguj się do konta

Zaśmiecanie własnych miejscówek

Dzisiaj spinning w ręce i wyjazd aż za most w okolice dawniejszego zakładu STOMIL. Świetne miejscówki może nie tak dostępne z marszu, ale idzie się przedrzeć przez krzaki, wysoką trawę i inne zarośla. Miejsca obficie uczęszczane przez tych co mają blisko. Leszcz się trze w przybrzeżnych zaroślach. Bolka w oddali można zaobserwować jak pogania, a okonia i szczupaka jak by wymiotło. Zero trafienia, nic na haczyk się nie dało zapiąć. Zdziwko mnie wzięło gdy zobaczyłem wbite w ziemie paliki na worki do śmieci. Mówi się że się nie da bo poniszczą, a jednak się da jak widać na fotce tylko troszkę rozumu i można wszystko zrobić. Były też takie miejsca że śmieci pozostawiono po pikniku z wędką. To tak zwany wędkarz brudas, nygus, albo psełdo wędkarz, który idzie na ryby żeby się napić bo w domu mu nie wolno, albo żeby żona nie widziała że z kolegami robi sobie wypad.

Opinie (2)

darodarek11

Zapraszam na odcinek od Bałtyckiej w stronę centrum, jak i w stronę Czerwonaka. Jedna wielka padaczka. Poza tym, że dostęp do Warty może skutkować połamaniem kija, to jeszcze w dodatku jedno wielkie śmietnisko. Czym zajmuje się w tym czasie opiekun wody? Na ciepłym i na Cybinie wiszą podobne worki, ale gdzie indziej to padaczka jedna wielka. [2014-05-25 19:19]

Sionix

Niestety taki obrazek można zaobserwować niemal nad każdą polską rzeką czy jeziorem.Czasami więcej tobołów niosę jak wracam niż wtedy gdy idę na ryby.Moi sąsiedzi i żona się ze mnie śmieją że nie na ryby chodzę tylko śmieci zbieram,bo zawsze coś przyniosę.Pozdrawiam i oczywiście 5***** [2014-05-26 13:28]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej