Zawodnicze ostatki spinningowe

/ 2 zdjęć



07.10. Dziś wybraliśmy się na jedne z przedostatnich zawodów spinningowych w tym roku , a tymi zawodami były wewnętrzne zawody spinningowe o puchar zarządu koła . Pobudka nie dużo po godzinie 4 szybkie ogarnięcie i już czekają na mnie dwaj kąpani spinningowych wędrówek na miejscu jesteśmy przed godziną 6 , to dobry czas na poranną kawkę i szybkie pogadanki wędkarskie , gdy już całe towarzystwo się zjechało szybka weryfikacja zawodników odebranie kart startowych i miarek , przygotowanie zestawów i w drogę po ryby i punkty zawodnicy moment rozeszli się po brzegach rzeki Bzury w miejscowości Kamion , wszyscy walczyliśmy w 5 h turze a więc troszkę czasu jest na łowienie naszych okazów .Ja obrałem brzeg ten sam co na wcześniejszych zawodach mianowicie w dół rzeki do ujścia rzeki Wisły zobaczymy co tam się będzie dziś działo , ostatnie zawody były dość przyzwoite i fajnie mimo dużych krzaków gdzie zająłem 2 miejsce jak będzie teraz ? zobaczymy . 
Postanowiłem na dzisiejszych zawodach łowić nieco inaczej , obrałem kilka miejsc w których miałem łowić długi czas tak by wyrobić się w 5 h nie biłem dziś kilometrów jak zwykle , ruszam do pierwszej miejscówki jest to miejsce w którym złowiłem wymiarowego szczupaka na wcześniejszych zawodach.Dotarłem do pierwszej miejscóweczki i zaczynam ją solidnie obławiać fajne miejsce nie duży dołek , pod pniem drzewa zaczyna się rynna też nie głęboka ale miejsce dość przyciemnione no to co zaczynam łowienie , startuję od meepsa longa złotego i obławiam ta rynienkę .  Brzeg troszkę zalany wodą która nieco się podniosła a woda już dość zimna jak na początek października wiem bo niestety pomału w jednym z woderów zaczęło robić mi się mini jeziorko wszystko przez dziurę w bucie która się zrobiła no cóż wytrzymam nie skupiam się na tym a na łowieniu , z każdym moim rzutem widzę innych zawodników przedzierających się po jednym i drugim brzegu w poszukiwaniu swojej ryby zawodów robię to i ja ale bardzo powoli , ponieważ kilka miejscówek w 5 h to tak solidnie przełowione miejsca .Na longa nawet pobicia nie miałem więc teraz czas na spinmada 8 g może on budzi rybę do ataku , rzucam pod położone drzewo na wodzie i wolniutko zwijam , pomału niebo zaczyna się przejaśniać a delikatna mgła znikać i pewnie za parę godzin zrobi się ładna niedziela no zobaczymy i wędkujemy dalej , rzuty po długości brzegu i ze środka rzeki nie przynoszą najmniejszych wyników w tym miejscu ale jeszcze nie idę dalej zmieniam przynętę na jeszcze mniejszego spinmada 6 g w kolorze jak by okonka zobaczymy może jeszcze mniejsze przynęty zadziałają , a jak nie to zawijam się w kolejne miejsce kilka rzutów i nic a więc idę dalej w następne miejsca ale za czym to zrobię muszę wylać trochę rzeki z buta i idę dalej przez opadające już suche krzaki którym dała się we znaki nasza jesień . Po przejściu kilku dziesięciu metrów docieram do trudno dostępnego miejsca spokojna zatoczka z dwoma porośniętymi wierzbami nad wodą , miejscóweczka ciekawa jak będzie to wyglądało wynikowo zobaczymy no to oddaję pierwsze rzuty , moją przynętą jest blaszka obrotowa mepss long  1 + w kolorze złotym po oddaniu pierwszych kilkunastu rzutów nic a nic , ale zostaję tu jeszcze i macham dalej oddaję rzut pod drugi brzeg i wolno skręcam po wachlarzu gdy blaszka zaczęła schodzić bliżej brzegu nagle strzał zacinam siedzi coś ładnego i od razu ryba muruję wędka ładnie pracuję a żyłka z hamulca schodzi piękna walka póki co myślę że to ładny szczupak  ale po kilku chwilach widzę że jest to ładny duży kleń coś około 50 cm , walka cały czas trwa ale widzę że ryba jest już zmęczona i próbuję ją delikatnie podprowadzić pod brzeg i niestety tu pech , gdy podprowadzałem rybę pod brzeg ta złapał drugi wdech i momentalnie obróciła ogonem i w dno a moja blaszka wyskoczyła jej z pyska i po pięknym kleniu , niestety po tym pechu trzeba było chwilę wyluzować głowę i zmienić przynętę na tego klenia już nie liczyłem bo wiedziałem że i tak nie weźmie drugi raz no cóż hmmm szkoda idę dalej .

Jestem w kolejnym miejscu ale po tym co się stało  parę miejsc wcześniej  nie wierze że uda się coś fajnego złowić jeszcze , tym bardziej że  póki co nie słychać żeby ktoś coś połowił fajnego no cóż walka żeby zapunktować chociaż , tym razem obławiam miejscówkę w której kilka tygodni wcześniej też na zawodach złowiłem wymiarowego szczupaka dodajmy na połamany kij który po prostu pękł podczas holu wcześniejszej ryby . Zmieniłem przynętę na 8 g spinmada w kolorze żółtym i biczuję tą wodę z nadzieją na szczupaka niestety po 10 minutach stania i machania moje nadzieję pomału odchodzą jestem zmarznięty i zły że moja ryba zawodów nie wyjechała do tego nie punktuję na razie więc nie jest fajnie , zaczynam kombinacje z przynętami zmieniam spinmada 8 g na mniejszego w kolorze jak by okonka 6 g  i biczuję dalej to miejsce już na różne sposoby zwijania ale nic nie skutkuję trudno trzeba się ewakuować dalej . Idąc brzegiem spotykam kilku wędkarzy chwila rozmów i oni również na zero , no cóż trzeba walczyć  , docieram do ładnego miejsca głębokiego gdzie rzekł bym że pachnie aż jakimś szczupakiem ale poczekamy czy coś wyjedzie z tego miejsca bo póki co to powodzie widać że ryba nie żeruję , kilka pierwszych rzutów oddanych i co i spinmad zostaję w wodzie pierwszy dziś no cóż , teraz trzeba się przewiązywać i dalej ogień z biczowaniem wody . Zestaw przewiązany a ja zabieram się za łowienie dalej , tym razem łowie na coś cięższego wróciłem do spinmada ale 18 g może to coś da , kilkadziesiąt rzutów w miejscu gdzie miał być szczupak i co i lipa nawet pobicia nie było to chyba czas się zbierać dalej brzegiem w inne miejsce , i tak zrobiłem przedzieram się teraz przez przy brzeżną trawę gdzie nie gdzie już podtopioną przez przybór wody ale nie widzę żadnego ciekawego miejsca , przechodzę jeszcze kilka miejsc i widzę fajny kawałek wody drzewo powalone w wodzie do tego nie wielkie przelewiki i tu się ustawie i będę szukał ryb. Gdy moja przynęta wpadła do wody , nawet nie oddałem rzutu widzę okonek wyszedł do spinmada i walnął w niego zacinam i siedzi i jest okonek no tak popatrzyłem na niego to obstawiam plus minus że będzie miał równe 20 cm szybka miara okonek miał 21 cm więc są pierwsze punkty , ryba wraca do wody a ja oddaję pierwsze rzuty które nie przynoszą rezultatu no cóż może ryba w dniu dzisiejszym słabo żeruję nie wiem .Macham dalej wędą może coś się jeszcze uwiesi bo puki co to wieszają się same krzaki spływające wodą i w łowieniu powoli zaczyna nam przeszkadzać zimny silny wiatr , który naprawdę idzie odczuć na skórze kolejne miejsce w którym ryba nie bierze czas realizować plan dalej i iść jeszcze w kilka miejsc i po zawodach a póki co mam jednego okonka powiedzieć jest dobrze to był by jakiś żart jest słabo to pasuje lepiej .Ruszam dalej jestem już prawie na wysokości mostu w miejscowości Kamion , schodzę w miejscówkę dość fajną wyrwany dołek a kawałek dalej tworzyła się fajna zatoczka  no to rzucamy , oddałem kilka rzutów patrzę idzie jakiś wędkarz no to chwila pogawędki i już wiem że padło kilka szczupaków takich po 60 kilka cm także coś tam połowili inni , ja póki co z jednym okonkiem podług tych szczupaków to wygląda biednie no cóż no cóż trzeba walczyć . Zostało mi kilka miejsc do obłowienia i po tych miejscach wracam zdać  kartę startową ale to jeszcze trochę , wiatr coraz bardziej się zmaga a ja idę z 2 innymi kolegami w kolejne miejscówki tym razem w górę rzeki dosłownie 3 -4 miejsca i czas wracać.Docieram do pięknego głębokiego zakrętu , miejsce idealne na dużego drapieżnika baa nawet widać żerowanie drapieżników cały czas coś gania drobnice która ucieka gdzie się da , zakładam obrotówkę w rozmiarze 4 w kolorze srebrnym i biczuję ten zakręt a nóż widelec jakiś drapieżca się skusi no zobaczymy póki co po kilku rzutach nawet drobnego kontaktu z rybą , tym razem zaczynam obławiać przybrzeżną porośniętą trawą płyciznę może tu coś będzie chciało współpracować ale póki co to nic z tego kilka rzutów pod trawę i nic , no to rzuty oddaję w drugim kierunku a tu parę ściągnięć korbką i co i zaczep bardzo mocny zaczep i blacha zostaję w wodzie a ja muszę się po raz kolejny przewiązywać no cóż , gdy ja się przewiązywałem to kolega wyjął kolejnego już okonka i ma ich 5 także ładny wynik jak na naszą rzekę . Zestaw przewiązany wróciłem do mniejszej przynęty spinmad 6 g i ruszam na następny zakręt , wiatr nie pomaga w rzutach ale jakoś daję radę rzucam delikatnie pod brzeg i wolniutko zwijam jest branie zacinam niestety na pusto rzucam drugi raz może ryba poprawi rzut wolne zwijanie i jest branie zacinam jest okoń na brzegu szybka miara okonek miał 20 cm także są jakieś punkty wydłubane prawie na sam koniec zawodów , rybka zmierzona wypuszczona a ja próbuję dalej w tym miejscu jeszcze oddałem kilkadziesiąt rzutów i nic , przeszedłem miejsce dalej a tam kolejny zawodnik który złowił wymiarowego szczupaka rzucając i obławiając miejsce rozmawiałem z zawodnikiem łowiącym obok do tego szczupaka dołowił okonia także coś tam ma i punkty będą dość duże , a ja no co mam dwa okonie jakoś to będzie może nie rewelacja ale zawsze punkty dobra w ostatnim miejscu nic się nie działo więc czas wracać i zdać kartę zwijam kijek i ruszam w strone weryfikacji , a tam już pełno zawodników którzy czekają na ogłoszenie wyników i spożywają ciepły posiłek ja również zdałem swoją kartę pogadałem troszkę o całych zawodach o mojej rybie zawodów która została niestety w wodzie i zabrałem się również za spożywanie posiłku . No i nastało podsumowanie zawodów rozdanie nagród i statuetek łącznie 2 okonie dały mi 7 miejsce więc nie było jeszcze aż tak źle teraz troszkę odpoczynku i czas wracać w najbliższych dniach nad wodę i czekać do następnych zawodów .

 


4.4
Oceń
(7 głosów)

 

Zawodnicze ostatki spinningowe - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł