Zawsze biorą tam, gdzie nas nie ma

/ 6 komentarzy / 4 zdjęć


Na początku chciałbym podkreślić, że jest to mój pierwszy sezon wędkarski. Wszystkie swoje umiejętności zdobywam czytając różne Wasze uwagi i opisy oraz obserwując łowiących w pobliżu. Chciałbym, żeby ten artykuł był zachętą dla wędkarzy amatorów.
Kolejna jesienna sobota....wstałem jak zwykle bez planu działania....dzień pochmurny..wiatr dość mocny. Po chwili namysłu postanowiłem pojechać na rybki. Szybko wrzucony do bagażnika sprzęt. Po drodze odwiedziłem sklep wędkarski żeby kupić białe robaki....bo w końcu trzeba żywca nałapać.
Nad jezioro dojechałem około godziny 11.Do wędkowania wybrałem jezioro niedaleko Gniezna - Strzyżewo Kościelne. Po drodze na stanowisko zatrzymałem się przy wędkującym z tradycyjnym pytaniem: 'biorą??' .Pan z grymasem na twarzy marudził, że niepotrzebnie w ogóle dziś rozwinął swój sprzęt bo siedzi tu od wczesnego rana bez żadnego brania. Stwierdził iż pogoda nie sprzyja łowieniu i w ogóle milion innych powodów. Cała gadka mogąca zniechęcić młodego stażem wędkarza. Ale co tam :)
W końcu sprzęt rozłożony i trzeba nałapać jakiegoś żywca. Mada na haczyk i......cisza żywca nie ma...nie ma nawet skubnięcia. Chwila , a może ten gość miał rację...może dziś jest jeden z tych dni gdzie kija moczy się tylko dla zasady ?! Przeszukałem plecak i znalazłem troszkę zanęty leszczowej. W końcu nie mam nic do stracenia....zanęta rozrobiona i wrzucona pod trzcinkę. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Żywiec nałowiony :) Teraz już można zając się konkretami. Trzeba ruszyć wcześniej zmontowane zestawy leżące na razie bezużytecznie na podpórkach.
Pierwsza rybka wędruje na kotwiczkę i do dzieła. Zestaw wyrzucony jakieś 4 metry za linię trzcin. W tym czasie montuje drugi zestaw i dalej sru go na przeciwległą stronę przestąpki. Teraz pozostaje tylko czekać. Konkretne wędkowanie zaczęło się ok godz 12.40. Jak wspomniałem dzień był dość chłodny, więc postanowiłem napić się czegoś ciepłego. Poszedłem zatem do auta po termos. Wróciłem i kontrola gdzie są spławiki.
Wytężam wzrok i widzę tylko jeden ze spławików. Na początku nasunęła mi się myśl, że żywiec ściągnął zestaw w trzcinę. Ale co tam ... biorę wędkę...zacinam ( zawsze zacinam jak nie widzę spławika) i zaczynam ściągać zestaw. Na początku idzie bez żadnego oporu co potwierdza moją wcześniejszą tezę. A tu nagle ....wędka ugięta ...żyłka ściągana z kołowrotka. Uśmiech na ustach.....jest ryba. Teraz trzeba ją tylko wyholować na brzeg. A nie jest to łatwe, ryba walczy dzielnie o swoją wolność, liczne odjazdy. Naprawdę dobry test sprzętu. Po kilkunastu minutach walki rybka jest już w zasięgu wzroku...teraz podbierak i na brzeg.
Moją zdobyczą był szczupak ( nie ukrywam, że największy jakiego udało mi się złowić w mojej kilkumiesięcznej karierze), o długości 77 cm :) Rybka naprawdę śliczna. Takie momenty ukazują piękno tego sportu...bo nie ma nic lepszego jak walka wędkarz----ryba i ta adrenalinka. Teraz już wiem, żeby nie słuchać innych wędkujących bo : 'zawsze biorą tam gdzie nas nie ma' :)

 


4.7
Oceń
(35 głosów)

 

Zawsze biorą tam, gdzie nas nie ma - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
Faktycznie piękna ryba, ale co najważniejsze to fakt, że cierpliwość i wytrwałość, pomimo niesprzyjającej pogody wynagrodziła trudy wędkowania. Co mógłbym powiedzieć więcej, to łapiąc na żywca nie koniecznie trzeba siedzieć w jednym miejscu i czekać na branie. Starzy wyjadacze podpowiadają tzw. sposób na macanego. Można takim sposobem pooperować wędką z żywcem dużo aktywniej. Pozdrawiam, gratuluję i *****pozostawiam. (2011-10-31 14:46)
kostekmarkostekmar
0
Gratuluję ładnej rybki oraz ciekawego wpisu. Zawsze coś nas zaskakuje nad wodą i to jest cala magia naszego cudownego hobby. Ostatnio też obserwowałem jak delikwent wyciąga na żywca lapsa około 7kg. (2011-10-31 18:04)
użytkownik94767użytkownik94767
0
Znam podobne powiedzenie: "Najlepsze ryby sa po drugiej stronie"  Takimi powiedzeniami jak to czy Twoje często posługują się ludzie niecierpliwi albo mało pomysłowi. Gratuluję pięknego szczupaka. Moja ocena 5
(2011-11-01 11:07)
zbigniew240671zbigniew240671
0
Dokładam piąteczkę *****+ :) Fajny wpis ale co mnie zaciekawiło, że najfajniejsze brania są z zasady jak się człowiek czymś zajmie. Siódmy zmysł mają ryby czy jak ? Hehehe wiele razy mnie się zdarzyło, że jak pilnowałem to nic się nie działo. Jak tylko za coś się wziąłem to pojawiało się branie.
Ps. Podobnie miałem ostatnio z żywcem , ale czerwona zanęta na płoć mnie uratowała i miałem bardzo dobra brania ( pozwoliłem sobie nawet na zamrożenie paru porcji na wyprawy na mętnookiego )
(2011-11-01 18:06)
cienki002cienki002
0
Gratki za wytrwałość. Pmiętam jak złowiłem swojego pierwszego szczupaka miał 45 cm jakie było szczęście ; ) zresztą udany był wtedy dzień bo brały jak głupie złapałem jeszcze 4 takie. To jest to na co warto czekać cały dzień - to jedno branie rekompensujące cały czas spędzony nad wodą. (2011-11-03 20:24)
darek300darek300
0

No pięekna przygoda:)gratuluję ładnego szczupaka

(2011-11-05 13:09)

skomentuj ten artykuł