Zaloguj się do konta

Zawsze w wędkarskim plecaku

Zawsze w wędkarskim plecaku
Każdy z nas ma jakiegoś przysłowiowego „hopla” jeżeli chodzi o zabierane ze sobą rzeczy na wędkarskie wyprawy. Są to często różnego rodzaju noże, szczypce i inne użytkowe przedmioty bez których czujemy się nieszczęśliwi lub nie wyobrażamy sobie naszych wypraw wędkarskich. Trzeba jednocześnie zaznaczyć że właśnie te, wybrane przez nas przedmioty, bardzo często okazują się wręcz niezastąpione lub w znaczny sposób ułatwiają nam życie. Myślę, że tyle wystarczy na temat zalet wymienionych akcesoriów i przejdziemy do tematu. Skupimy się na niepozornej, jakże skromnej i niewielkiej świeczce, czy też podgrzewaczu, który kolejny sezon jest właśnie tym nieodzownym elementem naszych wędkarskich wypraw. Szczególnie wczesną wiosną oraz jesienią i zimą, oddaje wprost niezastąpione usługi. Głównie stosujemy ją podczas rozpalania wędzarni lub ogniska. Można też mając kilka egzemplarzy ogrzać skutecznie dłonie lub wykorzystać je jako awaryjne oświetlenie na stanowisku wędkarskim. Wracając do rozpalania ogniska, to nie zawsze wystarczy dobra zapałka i gazeta. Dysponując jednak taką świeczką, układamy nad nią stosik suchych gałązek, sosnowych szczapek lub deseczek i bez problemu, nawet w wietrzną lub deszczową pogodę uzyskamy silny, zbawienny płomień. Po początkowym rozpaleniu jest on dodatkowo potęgowany zapalającym się woskiem, czy też parafiną. Oprócz wymienionej praktycznej zalety, świeczka taka ma też i dodatkowy estetyczny wymiar. Otóż możemy sobie zapewnić, poprzez umieszczenie jej w naszym plecaku, przyjemny zapach.

Opinie (4)

wiekla42

Recz prosta a niekiedy przydatna. Jako drugi stawiam ocenę. Moja ocena to 5. [2011-11-30 00:17]

Adam01

No cóż.. Osobiście nie ruszam sie na ryby bez zapałek, którymi np. rozpalę taką małą świeczkę. Gratuluje wpisu. 5 i pozdrawiam! [2011-11-30 15:58]

pawlik832

Na nocne łowienie zabieram ze sobą takie podgrzewacze. Kupiłem kiedyś wielki worek w markecie za grosze. Wkładam po trzy do szerokiego słoika i takie światło przy krzesełku jest jak znalazł. [2011-12-05 17:11]

marek-debicki

W nawiązaniu do komentarza Kolegi pawlik832, dawniej wystarczała zwykła świeczka i słoik np. 3/4l. Paląca się w takim słoiku świeczka miała wystrczająco minimalną ilość tlenu aby się powoli palić, a jednocześnie na tyle minimalną aby zbyt szybko się nie wytapiać. Niejedną nockę przy takim świetle się spędziło. [2011-12-06 07:47]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej