Zimne ryby.

/ 2 komentarzy / 11 zdjęć


Przełom listopada i grudnia przywitał mnie przymrozkami, woda pomimo dodatniej temperatury miała już tendencje do pokrywania się lodem. Moje ulubione glinianki zostały ponownie otwarte po zarybieniu i można powiedzieć że było na nich tłoczno. Jednak po dwóch dniach ludzie łowiący nie miarowe karpiki zniechęcili się i ja mogłem spokojne powędkować.

Kto łowi w wyrobiskach wie że żądzą się one własnymi prawami a ryby zamieszkujące je potrafią być niezwykle nieprzewidywalne. Wiozłem sobie na cel namierzenie ich miejsc bytowania przy pomocy moich feederów Mikado Trython, początkowo skutki były marne od czasu do czasu trafiła się płoć a karpiki z zarybień skutecznie unikały kontaktu z moja przynętą. Cwane małe rybki nie pozwalały cieszyć się holem. Pomimo przeciwieństw udało mi się namierzyć kilka obiecujących miejscówek które aż się prosiły o obłowienie delikatnym zestawem spławikowym.

Pierwszego grudnia wyruszyłem nad wodę uzbrojony w siedmiometrowego bata z dwu gramowym zestawem. Nie wiedziałem że był to z mojej strony błąd ponieważ ryby brały tak delikatnie że udało mi się zaciąć jedynie mikro leszczyka i to chyba przez przypadek.

Sięgnąłem więc w Internety w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania które w raz z analizą dały jedna możliwą odpowiedź. Delikatniej cieniej i precyzyjniej. Moje przypuszczenia potwierdzili jeszcze znajomi którzy maja większe doświadczenie w połowie zimowych ryb niż ja.

Dzień trzeci grudnia stał się dniem w którym postanowiłem teorię przełożyć na praktykę. Udałem się więc nad wodę pełen dobrych myśli, rybki namierzone dwa dni wcześniej gdzieś migrowały a czas wędkowania skrócił kurier z informacją że za trzydzieści minut będzie z moim namiotem karpiowym. Błyskawicznie zwinąłem sprzęt i udałem się do domu odebrać przesyłkę.

W końcu nadszedł dzień czwartego grudnia w którym przekułem teorię na praktykę. Temperatura był dodatnia i świeciło piękne słoneczko, ja przeniosłem się nad płaski blat na głębokości około 3m gdzie lubiły zaglądać dorodne płocie. Nie zrezygnowałem jednak z feeddera i rozłożyłem go obok z nadzieja na walkę z karpiem. Mimo wszystko skoncentrowałem cała uwagę na spławiku i zaprocentowało to kilkunastoma dorodnymi płociami i kilkoma małymi okoniami. Ryby brały tak delikatnie że naprawdę trzeba było reagować na najdrobniejsze ruchy spławika. Mimo wszystko brania były regularne i cieszyłem się z każdej złowionej sztuki. Wypada dodać że łowiłem przez dwie godziny w okolicach godziny czternastej. Bardzo z siebie zadowolony z wielkim rogalem wróciłem do domu.

Mikołajki postanowiłem spędzić również nad wodą. Mikołaj uznał że nie byłem byt grzeczny i złowiłem mikro okonia. Coś zerwało mój cienki przypon przypuszczam że to był karp jednak pewności nie mam bo ryby nie oderwałem od dna. Pocieszyłem się jednak że zawsze okoń to też ryba i lepiej łowiąc godzinę złowić okonia niż wracać o kiju do domu.

Siódmego grudnia łowienie stało się niemożliwe ponieważ moje gliniaki pokryła lodowa kasza pochodziłem sobie jednak godzinę nad wodą i niezwykle zziębnięty wróciłem do domu.

Złapałem kolejnego wędkarskiego bakcyla jakim jest połów zimnej ryby, spodobały mi się niezwykle delikatne brania i dorodne płocie które udawało się łowić. Zimowe łowienie naładowało mnie niesamowicie i pozwoliło pocieszyć się chwilą w czasie gdzie zwykle kończyłem już sezon.

wędkarstwo zimowe

 


4.8
Oceń
(26 głosów)

 

Zimne ryby. - opinie i komentarze

PanciOxDPanciOxD
0
Czytając dorodne płocie spodziewałem się troszkę bardziej wypasionych :) (2015-01-12 20:33)
yahu72yahu72
0
Oj tam oj tam. To nie płocie małe tylko dłoń wielka ;) (2015-01-16 19:17)

skomentuj ten artykuł