Zimowa nostalgia

/ 3 komentarzy

Jest już koniec lutego a za oknem odwilż, mokro, wietrznie i ponuro a mnie zebrało się na wspomnienia. Dawniej mówiło się chwyć za pióro, a ja siadam do komputera i piszę. Urodziłem się w spokojnej i cichej wsi Wudzyn położonej na skraju lasów ciągnących się od Bydgoszczy aż do Borów Tucholskich. Najbliższe jezioro znajduje się w Nowym Jasińcu oddalone od mojego domu o 6 kilometrów. Może duże ono nie jest , bo ma zaledwie 56 hektarów, ale jest bardzo ciekawe. Nazwa Zamkowe wywodzi się od ruin zamku krzyżackiego, a właściwie zamku Książąt Pomorskich, którego późniejszym właścicielem był hetman Jasiniecki. Z ruinami i jeziorem wiąże się legenda o podziemnym przejściu ciągnącym się od ruin pod jeziorem aż do starego kościoła w Serocku. Dno jeziora jest bardzo muliste a większa część brzegu bagnista i trudno dostępna. Często z kolegami jeździliśmy rowerami na nocki pod zamek. W razie deszczu chroniliśmy się w piwnicach częściowo zawalonych i rozpalaliśmy ognisko, rozmawiając o duchach i ludziach wcześniej tam żyjących. W dzień szukaliśmy podziemnego przejścia i wchodziliśmy na potężne mury o grubości kilku metrów podziwiając piękną okolicę. Przypominam sobie jak wchodziłem z jedną wędką leszczynową bez kołowrotka na tak zwane trzęsawisko skacząc z kępy na kępę traw. Pod nogi kładę połamane gałęzie aby nie stać w wodzie. Pierwsza rzecz jaką trzeba zrobić to podrzucić na łowisko trochę zgniecionych ziemniaków podebranych mamie z parownika. Potem zarzucam lekką wędkę ze spławikiem z lekkiego pióra i czekam. Wokół mnie trzcinniczki zaczynają swój wspaniały koncert witając piękny poranek. W niedalekiej odległości w kępie potężnych dębów wspaniały koncert zaczyna kos i inne parkowe ptaki. Piękna muzyka. Na pobliskiej szosie słychać klaskanie końskich kopyt na asfalcie i klekotanie furmanki, a od zabudowań gospodarskich niesie się porykiwanie krów i wołanie: gdzie leziesz stara, nie wiesz gdzie łąka?. Błękitne niebo odbija się w lustrze wody a liście grążeli zaczynają drgać wywołując drobniutkie fale. Liny zaczynają żerować! Odnoszę wrażenie że mój spławik lekko drgnął. Po chwili ostro nurkuje w stronę liści. Serce zaczyna walić, jeśli ryba wejdzie w liście, to koniec. Zerwie się. Ale udało się zaciąć i po chwili piękny lin ląduje ślizgiem na trawie, bo oczywiście podbieraka wtedy jeszcze nie znałem. U kolegów podobnie. Czasami chodziliśmy łowić na pobliskie torfowiska, gdzie dojście było jeszcze trudniejsze. Idąc przez łąkę wchłanialiśmy wspaniały zapach ziół i miodu, a spod nóg tryskały stada koników polnych, które służyły nam jako przynęta na okonie. W strumieniu zasilającym jezioro w czystą wodę roiło się od tłustych kiełbi używanych na żywca na zębacza. Kiedy niedawno, po upływie pół wieku ,odwiedziłem to jezioro, stanąłem zaskoczony. Po pogłębieniu strumieni kiełbie zniknęły, poziom wody w jeziorze się obniżył i obnażył olbrzymie głazy niedaleko zamku. Miały one służyć do zbudowania baszty na wyspie ale wyspa pogrążyła się w wodzie pod ciężarem głazów. Zamek schował się, jakby ze wstydu, zakryty koronami potężnych drzew. Nie słychać już dzwonienia kos w okresie żniw lecz hałas kombajnów. Na szosie nie zobaczyłem już konia ale potężne ciągniki i samochody. Jezioro jakby straciło duszę. Żal ściska mi serce, że to wszystko tak się zmieniło. Ale tak widocznie musi być. A może to ja tylko się postarzałem i inaczej na wszystko patrzę. Nie wiem.

 


5
Oceń
(16 głosów)

 

Zimowa nostalgia - opinie i komentarze

Lin1992Lin1992
0
Pięknie opisane. Mi też nie raz żal minionych czasów. Ale jedno jest pewne one już nigdy nie wrócą - niestety. *****. (2013-02-27 10:22)
amur2amur2
0
Dziękuję za pochlebny komentarz. Artykuł byłby lepszy i znacznie dłuższy gdyby udało mi się za pierwszym razem go opublikować. Niestety, trzy razy sesja była za krótka i materiał za każdym razem był kasowany.Dopiero po napisaniu w WORDZIE udało mi się wkleić go na naszym portalu, ale już skrócony o połowę. (2013-03-06 15:25)
BlueFishermanBlueFisherman
0
5 (2013-05-08 17:16)

skomentuj ten artykuł