Zlot wedkuje.pl -Poręby Rzochowskie 2010r.

/ 21 komentarzy / 34 zdjęć




  • konto usunięte




Lin Leszcz Karp

Nocka w domowych pieleszach minęła dosyć spokojnie, aczkolwiek z przejawami nerwów, budząc mnie od czasu do czasu z mianem spoglądania w okno jaka jest pogoda, lub na jaką się zanosi.


Przez cała noc nie zapowiadało się na zmiany, lecz godzina 4.30 mnie troszeczkę przeraziła jak spojrzałem na świat. Oczy przetarłem z niedowierzaniem. Całe otoczenie przybrało pomarańczowego ciemnego ubarwienia. Pomyślałem – oj nie dobrze nie dobrze. Wszak nie padało i nie było słychać żadnych odgłosów, które mogły by zwiastować burze.

Jeszcze godzinka snu pomyślałem. Wstałem 5,30 niebo przejaśniało tracąc na kolorze przeobrażając się w kolor ciemno żółty lecz jednak moje zmartwienia poprzednim kolorem się sprawdziły. Południem zdało się słyszeć złowieszcze pomruki rozgniewanego Thora. Szczęście było takie, że wszystko przechodziło w bezpiecznej odległości.

Musiałem być pierwszy na zarezerwowanym łowisku, aby dopilnować wszystkiego, sprawdzić czy są rezerwację i nikt ich nie pozrywał. Spakowane wszystko odjazd. Na łowisku byłem parę minut po 6 nikogo nie było jeszcze. Wszystko ku mojemu zdziwieniu rezerwacje wisiały i żaden z wędkarzy nie miał skłonności do bojkotu tegoż zlotu jak to czasami bywa w dniu zawodów. Rozłożyłem z Ojcem namiot wrzuciłem cały majdan weń szykując się do połowu. Lecz niestety nie miła niespodzianka mnie uraczyła. Okazało się że z tego wszystkiego zapomniałem wszystkich przynęt. Wszelakich robali, pelletów na kukurydzy kończąc.

Nic porzucam na spina. Ojciec pojechał po żonkę jak było umówione i po resztę sprzętu. Namiot okazał się ratunkiem bo po odjeździe ojca za dużo nie porzucałem spinem, otóż dlatego że wyszła druga chmura która nie chciała już naszej okolicy ominąć. Między czasie dwóch wędkarzy dosyć często spotykanych na połowach na tym łowisku odwiedziło mnie pod miotem przy okazji skrywając się przed deszczem.

Jednak kolor pomarańczowy z przejawami krwistości zawsze coś zwiastuje nie dobrego, jak się okazało później w pobliskich miejscowościach przeszły potężne nawałnice z trąbami powietrznymi na czele. Nas tylko pokropiło sporawym ciepłym deszczem, gdzie podczas tego siedziałem pod tropikiem przerabiając zestawy spławikowe wypatrując Kazimierza. Koło godziny 9 na drodze pojawiło się białe auto. Hmmm obiera kierunek na zbiornik parkuje, wysiada zeń niskiego wzrostu mężczyzna ubiera płaszcz przeciw deszczowy odpala fajkę (nie mylić z papierosem) prawdziwą fajkę z cybuchem i idzie w moim kierunku. Przy lepszym przyglądnięciu poznałem. Jak nikt to przecież Kazimierz nasz portalowy KAZIK. Zawitał do nas wraz z Żoną.

Przywitanie, uściskanie dłoni mała pogadanka. Zbiornik naszemu Gościowi się spodobał. Więc nie czekał na nic obrał sobie miejsce na rozłożenie się ze sprzętem. Między czasie dojechali moi z przynętami i resztą sprzętu co i mogłem zabrać się za wędkowanie. Po godzinie 10 zawitał do nas Ryszard portalowy RYSIOSZ z zagorzałą wędkarką czyli swoją 5 letnią Córą. Również koło południa zawitał do nas Paweł alias LEWY9 Jak powiedział że wpadnie na krótko bo inne plany rodzinne wypadły. Więc po przywitaniach zaczęło się wędkowanie lecz wędkowanie to tylko dodatek. Można powiedzieć że wędki były zarzucone, ale większość czasu spędzało się na rozmowach, opowieściach o przygodach nad wodą, i o trafności w wyborze portalu jakim jest wędkuje.pl ; )

Tak to mijały sobotnie chwile nad woda w miłym towarzystwie, a to ptaszyna samotna w postaci łabędzia nas odwiedzała co w jej osobie było zbyt natrętne za bardzo się spouchwalała się włażąc aż pod brzeg chcąc plątać zestawy. Lecz Strażnik Ryszard stał na posterunku przeganiając natręta z nożem w ręce choć nie do końca wiadomo po co ten nóż. Także tłumacząc łabędziowi by nie ryzykował więcej co i na zdjęciach jest uwiecznione. No oczywiście nie zabrakło gości sympatycznych. Kazimierza rodzinka, a dokładniej Syn z Żoną i dzieciakiem wpadli w odwiedziny.

Oczywiście deszczyk raz na jakiś czas po rosił cieplutki co zaowocowało w późniejszym terminie sporą ilością brań. Również przetaczająca się w oddali burza 3 na ten dzień przyczyniła się na leprze efekty, lecz w oddalonych o parę kilometrów miejscowościach robiła spustoszenie. Pierwszą sporawą rybkę miał Kazik, lecz nie było dane jej wyłowić bo się spięła, a zestaw na wieloryby to nie był żyłka 0.12 przypon 0.10 no a hak wielki aż numerów 12 : )

Później trafi się leszczyk no i Ryszard również połowił leszczyka, mi i żonie trafiały się karpie. Co po radach Profesora ( co spowodowało że ochrzciłem Kazimierza po wyjeździe Profesorem. Fajka i okulary właśnie tak wyglądał w okularach pykając fajkę) Kazika w związku do mojego zestawu spławikowego poskutkowały bo poprawieniu zestawu natychmiastowym braniem od razu po rzucie.

Nadszedł wieczór Ryśku odwiózł Córę do domku i powrócił na najlepsze, a mówię o smakołykach jakimi uraczył nas Kaziu z Żoną Barbarą „Piróg Biłgorajski|” oraz obiecane przez Kazia smażone płocie. Ehh te płocie smażone palce lizać, a i do tego piwko było. Tak to mijała sobota. Kazik nałowiwszy w porze wcześniejszej parę uklejek ustawił się na drapieżnika, a Ryśku rzucił nie duży zestaw gruntowy co około 3 w nocy lub nad ranem (jak kto woli) sprowokowało karpia i tyle z całej nocy.

Ja z niewiadomych przyczyn z żoną jak nigdy padliśmy tuż po północy wstając koło godziny 7 rano i nie doszliśmy do tego dlaczego tak się stało, lecz to już inna bajka. Kazik z Ryśkiem przegadali noc choć jak później przyznał Ryśku że spanie go zbierało i ten 3 godzinny karp Go obudził. Czy któryś z Nich pospał nie wiem, a nawet nie zapytałem. Tak to nastał drugi dzień zabawy. Gdzie niedzielny dzień przywitał nas sporawym ochłodzeniem. Kawka, gorąca herbatka, różne opowieści. Oczywiście nie mogło zabraknąć wymian kulinarnych.

Oczywiście płocie jeszcze były, co i Ryśku miał zabrać trochę dla żony by ją przekupić aby się zalogowała na naszym portalu. Nadmieniając temat Ryszarda żona wędkowała jeszcze przed poznaniem się z Nim jak sam to stwierdził. Czy ją przekonał nie wiadomo. Może wkrótce zawita na portalu. Trzymamy kciuki : ) Przejazdem zawiał na Mateusz portalowy tuciek111, lecz z przyczyn zdrowotnych nie mógł nas zaszczycić obecnością podczas zlotu. Na szczęście doszedł do zdrowia, a to najważniejsze.

Tak to mijały miłe chwile, lecz rozstania nadszedł czas jak w piosenkach bajkach i innych przyjemnych spotkaniach się zdarza. Na pożegnanie Kaziowi udało się jeszcze złowić karpika na ów zestaw uklejowy. Co wędkarz to wędkarz nie wiem czy na takim zestawie dałbym radę. Pożegnaliśmy się i obiecaliśmy sobie że takie imprezy trzeba jak najwięcej robić i że na pewno się powtórzy taki zlot w innym terminie, a i może w większym gronie portalowiczów. Po Wyjeździe Kazimierza z żoną chwilę jeszcze pogadaliśmy co i Ryśkowi na pożegnanie było dane złapać linka, co niczym Rex Hunt Ryśku ucałował rybkę i puścił.


Nam już nie było dane nic złowić ; ) Tak to nadszedł czas na koniec imprezy wszystko trzeba było spakować, a i jak się okazało przed odjazdem był to dobry moment bo się rozpadało na dobre. Całość imprezy uważamy za udany. Nie ma to jak spotkać się w miłym gronie połowić, pogadać z ludźmi na różne tematy nie koniecznie o wędkarstwie. Takich spotkań jak najwięcej, doznania są bezcenne. To dopiero początki.

Było wszystko czego można chcieć udana pogoda, brak upałów, i sporo rybek na wędkach. Może teraz my się gdzieś wybierzemy w inny rejon na zlot. Miałem małą skrytą nadzieję, że wpadanie niespodziewanie Miru57 który przejawiał ogromne chęci by być między nami lecz z osobistych przyczyn nie mógł nas odwiedzić. Nawet zostało piwko dla niego, które mam jeszcze w lodówce. Myślę że innym razem.


P.S. Największą zmorą jaką obawialiśmy się co może nam zakłócić spokój to nikczemne żądne krwi wampirzyce. Na szczęście zmiana pogody nam sprzyjała i nie było ich w ogóle co bardzo cieszy.




CZEKAMY NA POWTÓRKĘ Z ROZRYWKI.
POZDRAWIAMY WSZYSTKICH

Katarzyna i Tomasz







 


4.7
Oceń
(47 głosów)

 

Zlot wedkuje.pl -Poręby Rzochowskie 2010r. - opinie i komentarze

rysioszrysiosz
0
chyba Tomaszu tekstu brakło i tak daję *****BO WIEM JAK BYŁO...
(2010-07-28 00:20)
u?ytkownik24522u?ytkownik24522
0
Fajnie się czytało , ciekawy opis. daję piątala***** (2010-07-28 08:45)
ziomekziomek
0
a gdzie tekst ?
(2010-07-28 09:45)
kazikkazik
0

Chłopaki dajcie czas na umieszczenie wszystkiego . Może coś nie tak poszło i chwilowo zostało wycofane . Poczekajmy , a na pewno się pojawi .

 

 

(2010-07-28 13:08)
u?ytkownik7005u?ytkownik7005
0
Kurdę a ja akurat w tym czasie musiałem dostać głupiego bólu brzucha. ://////   Zdążyłem się tylko przywitać :((((((((((((((
(2010-07-28 14:09)
u?ytkownik7005u?ytkownik7005
0
A w sobotę jakby ból brzucha nie wystarczył to jeszcze głowa chciał mi pęknąć.
(2010-07-28 14:15)
Lewy9Lewy9
0
no przyznam że tućka ostatnio często boli brzuch. (2010-07-28 15:01)
rysioszrysiosz
0
chłopaki nie płaczą... tuciek dasz radę poboli i przestanie szkoda tylko że akurat wypadło na zlocie!?
poza tym jeszcze będzie okazja zorganizować taki zlot jeszcze raz może gdzieś w pobliżu?
(2010-07-28 19:42)
rysioszrysiosz
0
a co do tekstu to na pewno się pojawi...kwestia czasu...
(2010-07-28 19:43)
u?ytkownik40353u?ytkownik40353
0
życzę Wszystkim Kolegom wielu udanych zlotów jak ten i do zobaczenia na jakimś spotkaniu ,odemnie piona pozdrawiam
(2010-07-29 20:58)
rysioszrysiosz
0
no tak było minęło ...
było wspaniale,miło będzie sobie powspominać to spotkanie.
oby więcej takich zlotów było no i frekwencja też by się przydała większa następnym razem.

-------------------------------------------------------------------------------------------
A Z TYM NOŻEM żeby sobie ktoś źle nie pomyślał ,TO SAM NIE WIEM? CHYBA NIE ZAMIERZAŁEM SKRZYWDZIĆ ŁABĘDZIA?!(ŻART)
JAK PAMIĘTAM TO SMAROWAŁEM Córce kanapkę i trzymając nóż w ręce podbiegłem pogonić łabędzia aby nam w zestawy nie wpłynął...

OPOWIADANIE WSPANIALE OPISANE ;-)))

P O Z D R A W I A M.
(2010-07-29 22:56)
robcikrobcik
0
A ja żałuje że mnie tam z Wami nie było . Spotkać się nad wodą z sympatycznymi kolegami , pogadać , wymienić doświadczenia , wypić browara - bezcenne . Rybka jakby była to dobrze , jakby jej nie było to drugie dobrze :) . Piękna sprawa :) .
(2010-07-30 09:42)
spokojnyspokojny
0

Gratuluję Tomku udanego spotkania , i aż Ci zazdroszczę że miałeś okazję osobiście poznać Kazika, i resztę kolegów daję oczywiście maxa

 

Pozdrawiam

 

Grzegorz

(2010-07-30 10:32)
jurekjurek
0
Gratuluje wszystkim kolegom wspaniałego zlotu naszej społeczności i życzę oby , odbywały się one jak najczęściej i w większym gronie ----------- pozdrawiam wszystkich Jurek Suchodolski .
(2010-07-30 11:55)
kazikkazik
0

Miłe to co napisałeś , ale bez przesady . Jestem taki jak wy wszyscy tylko może trochę dłużej łowię ryby i od dziecka miał mnie kto wprowadzać w kanony wędkarstwa .

Atmosfera była wspaniała i kompanija również . Z Ryśkiem prawie przegadaliśmy cała noc i tylko może z godzinkę się zdrzemnąłem tak przed świtem , a Rysiek chyba podobnie . Szkoda było odjeżdżać , ale kiedyś wszystko się kończy i taką decyzję należało podjąć , zwłaszcza że była trafna i uciekliśmy przed deszczem , bo trzeba by było wszystko suszyć , co spowodowało by siedzenie drugiej nocki . Mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy , a przyjaźń nigdy nie minie . (2010-07-30 13:06)
kazikkazik
0

Miłe to co napisałeś , ale bez przesady . Jestem taki jak wy wszyscy tylko może trochę dłużej łowię ryby i od dziecka miał mnie kto wprowadzać w kanony wędkarstwa .

Atmosfera była wspaniała i kompanija również . Z Ryśkiem prawie przegadaliśmy cała noc i tylko może z godzinkę się zdrzemnąłem tak przed świtem , a Rysiek chyba podobnie . Szkoda było odjeżdżać , ale kiedyś wszystko się kończy i taką decyzję należało podjąć , zwłaszcza że była trafna i uciekliśmy przed deszczem , bo trzeba by było wszystko suszyć , co spowodowało by siedzenie drugiej nocki . Mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy , a przyjaźń nigdy nie minie .

 

(2010-07-30 13:08)
rusikusrusikus
0
pozazdroscic takiej imprezy, fajny opis :)
(2010-07-30 21:13)
rysioszrysiosz
0
tak jest noc była przyjemna pod kilkoma względami ...-pogaduchy a i rybka wpadła, nie było parno no i co dziwne nie było ani jednego komara?!Co nas Cieszyło.
(2010-07-30 23:33)
u?ytkownik26041u?ytkownik26041
0
koledzy impreza widac sie udala pogoda byla sprzyjajaca rybki tez wspolpracowaly czego wiecej chciec towarzystwo bylo doborowe czyli sympatycznie i milo (2010-07-31 09:01)
arturarturarturartur
0
Wspaniała  wyprawa  w  doborowym  Towarzystwie  +  łabędź .  Życzę  więcej  takich  spotkań i piątal  .  Pozdrawiam .
(2010-07-31 17:44)
Norbert StolarczykNorbert Stolarczyk
0
No to Kazio trochę pozamiatał :):):) 
fajne spotkanie, fajne fotografie :)
pozdrawiam.
(2010-08-03 11:37)

skomentuj ten artykuł